• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Szkocja [14.10.72, po zmroku, Wyspa Posępna] Światło, które nie zgasło

[14.10.72, po zmroku, Wyspa Posępna] Światło, które nie zgasło
Czarodziej
Some legends are told
Some turn to dust or to gold
But you will remember me
Remember me for centuries
wiek
43
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
Zastępca szefa OMSHM-u
Wysoki (191 cm), szczupły i zawsze zadbany brunet, który ewidentnie poświęca dużo czasu na to, by wyglądać najlepiej jak tylko się da. Najczęściej stroi się w wysokiej jakości szaty, garnitury i koszule. Niemal zawsze uśmiechnięty.

Jonathan Selwyn
#11
26.12.2025, 02:07  ✶  
– Niestety tak to jest jak się nie pomyśli, rzuci klątwę na sąsiadów, która ostatecznie zniszczy i ciebie, rodziną i bardzo ładny zamek – skomentował Jonathan rozglądając się po całym pomieszczeniu, a następnie przeniósł spojrzenie na Dorę i już miał ją zapewnić, że na pewno nic na nią nie wyskoczy, a poprzedni duch z pewnością jedynie wziął ją za świetną rozmówczynię, kiedy... Może nic na nich nie wyskoczyło, ale i tak a pomieszczeniu pojawił się niespodziewany gość.

Wy żyjecie?

Jonathan najpierw spojrzał na wychudzoną dziewczynę, a potem na chwilę przeniósł spojrzenie na dwójkę towarzyszy, aby upewnić się, czy i oni ją widzą. Ponownie powrócił do ich nowej rozmówczyni i schował różdżkę do szaty, aby nie myślała, że ją skrzywdzi. Gorzej jeśli to jednak była doskonała aktorka i to ona chciała go skrzydzić. Liczył jednak, że w takiej sytuacji, Dora i Erik szybko wkroczą do akcji.
– Tak, żyjemy. Przyszliśmy tutaj dowiedzieć co się stało z naszymi przyjaciółmi. Nie musisz się nas obawiać. Jak masz na imię? Możemy ci jakoś pomóc? – mówił spokojnie, tak aby zapewnić ją, że nie planują wyrządzić jej żadnej krzywdy. Nie podchodził jednak na razie bliżej, ani nie próbował dostać się na drugi poziom. Zachowywał dystans, jednocześnie próbując się również jej przypatrzyć. Byłoby to na pewien sposób zabawne, gdyby kolejny raz znalazł ghula.

Rzut na charyzmę (III) aby uspokoić dziewczynę
Rzut Z 1d100 - 83
Sukces!


Rzut na percepcję (III) przyglądam się dziewczynie
Rzut Z 1d100 - 83
Sukces!
viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#12
30.12.2025, 21:16  ✶  
— Tyle dobrego, że za wami nie poleciał — stwierdził pocieszająco Erik, słysząc historię Dory. — Duchy wydają się być jednymi z najgorszych prześladowców jakich można sobie wymyślić.

Otworzył usta, jakby chciał podsumować komentarz jakąś historyjką, jednak zaraz się powstrzymał. Atmosfera tego miejsca i tak mu się udzielała. Po co jeszcze napędzać sobie stracha tym, że biurokratyzacja Ministerstwa Magii mogła sprawić, że doniesienia o takim prześladowcy mogłyby wcale nie wprawić w działanie wszystkich trybików odpowiednio szybko? Bądź co bądź, ktoś by musiał zbadać takie zgłoszenie. Przeprowadzić jakiś wywiad środowiskowy, włączyć w to wszystko egzorcystę... A samo znalezienie takiego ducha mogłoby nie być zbyt łatwe, gdyby zdecydował się po prostu unikać konfrontacji ze służbami bezpieczeństwa, czyż nie?

Po wejściu do środka nie mieli zbytnio możliwości, aby kontynuować tę dyskusję, ponieważ spośród cieni wyłoniła się... dziewczyna. Nieznajoma. Erik uniósł delikatnie różdżkę tak, aby jej czubek został skierowany w stronę intruza.

— … A ty żyjesz? — wymsknęło mu się chwilę po słowach Jonathana.

Wzrok Longbottom utkwił w dziewczynie. Na jego twarzy malowała się mieszanka zdezorientowania i autentycznego podziwu, jakby z jednej strony był w stu procentach pewien, że kobieta ta nie miała prawa tu być, a z drugiej rozsądek podpowiadał mu, że skoro stała mu przed oczami, to faktycznie nie mogła to być żadna zjawa, a żywy człowiek. Człowiek, który najwyraźniej sporo tutaj wycierpiał, sądząc po jej wyglądzie i odzieniu.

— Kim ty właściwie jesteś? — dorzucił, mimowolnie zaciskając mocniej palce na rączce swojej magicznej różdżki.

Czy to był ktoś od Frassera i Owensa? Jakaś współpracowniczka ekipy, która przybyła tu wcześniej? A może jakaś zbłąkana podróżniczka, która z jakiegoś powodu postanowiła się schronić na wyspie pełnych kwintopedów? Erik zerknął kątem oka na Dorę, zastanawiając się, co ona o tym wszystkim myśli. Co jak co, ale raczej żadne z nich nie spodziewało się natknąć tutaj na kogoś takiego. Starał się skupić na najbardziej prawdopodobnym scenariuszu, bo chyba nawet jemu ciężko by było uwierzyć, że mieli teraz z kimś, kto zamieszkiwał tę wyspę jeszcze za czasów McClivertów. To by było... niemożliwe, prawda? Z drugiej strony widzieliśmy już bardziej nieprawdopodobne rzeczy, skomentował bezgłośnie mężczyzna.

(Percepcja) Rzut na dziewczynę x1
Rzut Z 1d100 - 21
Akcja nieudana


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
Queen of May
But green is the color of earth,
of living things, of life.

And of rot.
wiek
20
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
zielarka, twórca eliksirów
Jasnoniebieskie oczy, brązowe włosy i jasna, posiadająca nieliczne piegi cera. 168 wzrostu, o szczupłej sylwetce. Wokół niej unosi się intensywny aromat ziół i zapachowych świec. Dłonie w niektórych miejscach ma permanentnie odbarwione od eliksiralnych składników i roślin którymi się zajmuje. Dora w kwartale jesiennym choruje na Zieloną Zarazę co oznacza, ŻE JEST ZIELONA!!

Dora Crawford
#13
02.01.2026, 17:11  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.01.2026, 17:12 przez Dora Crawford.)  
Pracownia wyglądała staro, ale nie było to nic czego by się nie spodziewała, w końcu cały zamek był niemalże ruiną. Dawne odczynniki, składniki i sprzęt alchemiczny napełniały powietrze jakimś zapachem zgnilizny, który był zaledwie wisienką na torcie wszystkiego, co wpadało im do nosa.

- Nie dotykajcie niczego - powiedziała do towarzyszy, przyglądając się jakiejś szarawej kupce, w której nic nie wskazywało na to czym mogła być kiedyś. Wszystko więc stanowiło tutaj ryzyko, tak jakby kwintopendy nie były wystarczające.

Spojrzenie przesunęło się dalej, omiatając uważnie kolejne elementy pomieszczenia, ostatecznie wyglądając przez znajdujące się w wieży, brudne okno. Na dworze błyszczały gwiazdy i Crawleyówna przez moment przyglądała się tej najjaśniejszej, migoczące pośród mniej wyraźnych sióstr. Pogodna noc, mimo że mieli październik, sprawiała że Syriusz świecił nad wyraz jasno i Dora może rzuciłaby zaraz jakąś ciekawostkę odnośnie warzenia eliksirów w kontekście astronomicznym, ale coś nad nimi trzasnęło.

Drgnęła niespokojnie, wyrwana z zamyślenia i pobłądziła wzrokiem dalej, natrafiając na wielkie, przerażone oczy.
- Nie bój się, nie zrobimy ci krzywdy - dziewczyna uniosła ku górze ręce w pojednawczym geście. Parę kroków i powoli zaczęła zbliżać się do schodów. - Jesteś ranna? Jeśli tu utknęłaś, możemy ci pomóc wyjść z tej wieży - uśmiechnęła się do niej pocieszająco, jednocześnie uważnie przyglądając. Wyglądała koszmarnie - wychudzona, jakby od dawna nie jadła, do tego miała tak chropowaty głos, jakby od dawna albo z nikim nie rozmawiała, albo nic nie piła. Najbardziej jednak chyba martwiła Dorę jej szara skóra. Znaczyć mogła wiele, ale chyba Crawleyówna nie byłaby sobą gdyby pierwsze co jej nie przyszło do głowy to wizyta na cmentarzu z Brenną, o której przecież jeszcze przed chwilą wspominała, a podczas której sama dywagowała na temat żywych trupów.

// percepcja tak zapobiegawczo bo patrzę
Rzut N 1d100 - 75
Sukces!


// wiedza o świecie (bo nie mam leczenia lol) czy nie potrzebuje pomocy medycznej czy może już nic takiego nie potrzebuje
Rzut PO 1d100 - 63
Sukces!


The woods are lovely, dark and deep, 
But I have promises to keep, 
And miles to go before I sleep.
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#14
03.01.2026, 11:05  ✶  
– Oni też byli żywi? – spytała dziewczyna.
Może była ghulem, może duchem, który przybrał taką formę – o tym, że takie potrafiły płatać figle przekonał się każdy, kto spotkał dziewczynę z zapałkami czy Fionę Cape… - a może nie oni pierwsi usiłowali poznać sekrety zamku McClivertów. W końcu Ministerstwo Magii swego czasu usiłowało schwytać kwintopedę i zdjąć z niej klątwę, ot w końcu (i po wielu ofiarach, zapewne) musieli się poddać, a wyspę uczyniono nienanoszalną. Wątpliwe, by pojawiła się tu z mężczyznami, których szukali, bo wyglądała, jakby tkwiła tutaj od paru tygodni, a jej słowa wskazywały na to… że wiedziała, że ktoś był w zamku, ale zakładała, że duchy.
Jeżeli była żywa, Jonathan i Dora mogli stwierdzić z całą pewnością, że znajdowała się na skraju śmierci, prawdopodobnie głodowej. Jej oczy, skóra opinająca się na twarzy, rzadkie, brudne włosy, ręce jak patyczki. Selwyn mógł dostrzec, że jej dłonie zdawały się trząść, gdy zaciskała je na brzegu góry, palce były pokryte zaschniętą krwią, paznokcie połamane. Ubranie zdawało się z gatunku tych staroświeckich, Jonathan znający się na modzie doskonale wiedział, że czegoś takiego nie założyłby żaden szanujący się czarodziej.
– Jest tu ich pełno. Są wściekłe – wyszeptała, przechylając się nieco niżej i spoglądając ku Jonathanowie. – Dobijali się do drzwi, ale myślałam, że to były one… więc siedziałam cichutko… i tak nie mogłabym ich otworzyć… – powiedziała, być może uspokojona przez Selwyna. Wyglądało na to, że informacjami dzieli się chętnie, ale mówiła w sposób nie do końca zrozumiały: jakby nie była pewna, jak ubrać myśli w słowa albo w ogóle nie była w stanie myśleć racjonalnie, a jej głos brzmiał słabo i momentami stawał się trochę bełkotliwy. – Gdyby się tu dostały… bum – dodała jeszcze. Dora, widząc te wszystkie sprzęty i resztki po substancjach, mogła podejrzewać, że jeśli górna kondygnacja wyglądała podobnie… to dziewczyna pewnie faktycznie mogła wysadzić to miejsce, gdyby poczuła się zagrożona. – Jestem… jestem…
Zawahała się, zamrugała, próbując odpowiedzieć na pytanie Erika.
– Nie pamiętam?

/Postarajcie się o odpisy do 6 stycznia/
viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#15
11.01.2026, 21:31  ✶  
Jeśli tajemnicza obca faktycznie była duchem, to chyba nikt jej jak dotąd nie uświadomił o tym, że faktycznie odeszła z tego świata. Z drugiej strony Longbottom miał wrażenie, że nie miał przed sobą bytu niematerialnego, a zwykłą kobietę. Zaniedbaną i mocno zdezorientowaną, owszem, ale na pewno nie martwą. Przynajmniej jeszcze nie, biorąc pod uwagę, że jej stan. Może pracownia była w jakiś sposób zaczarowana, a ich wtargnięcie przełamało jakieś magiczne blokady? A może dziewczyna wprowadziła się w jakiś dziwny trans przy pomocy jakiejś mikstury, aby jakoś wytrwać w tym odosobnieniu?

Erik pokręcił powoli głową, uwalniając kobietę spod ciężaru swojego spojrzenia, aby na powrót obarczyć nim wnętrze komnaty. Nie miał pojęcia, co o tym wszystkim myśleć. Nieznajoma zamknięta w zamkowej komnacie na cztery spusty. Jeszcze takich niespodzianek nam brakowało, pomyślał przelotnie. Zdecydowanie będą musieli poinformować o tym Brennę i resztę ekipy. Tylko jak to wpłynie na dalszy przebieg ich wizyty tutaj? Kobieta nie wyglądała na zdrową, więc na pewno będzie potrzebowała pomocy lekarskiej. Czy umiejętności Dory okażą się wystarczające? A może będą musieli wyprawić się z nią na drugi brzeg, żeby przetransportować ją do Świętego Munga lub jakiegoś medyka powiązanego z Zakonem? Wypuścił powoli powietrze z ust. Wszystko po kolei.

— Miejmy nadzieję, że z czasem wszystko sobie przypomnisz — stwierdził po dłuższej pauzie, gdy dziewczyna oświadczyła, że niczego nie pamięta. Nie nastrajało to go zbyt pozytywnie, ale to też nie był raczej moment na to, aby urządzać jej szeroko zakrojone przesłuchanie. Mogliby tylko pogorszyć tym całą sprawę. — My... Na zamku jest z nami jeszcze kilka osób. Może uda nam się jakoś pomóc.

Wątpił, żeby udawała. Chyba nikt nie potrafiłby aż tak dobrze grać, nie wspominając już o tak dokładnym zadbaniu o ślady niedożywienia i zaniedbania. Ciało nie nabierało takich cech po machnięciu różdżką parę razy. Chyba nawet zaklęcia zmieniające wygląd nie mogłyby być aż tak dokładne, pomyślał, mimowolnie zerkając ponownie w stronę nieznajomej dziewczyny. Nawet ubranie wyglądało, jakby spędziła w nim bardzo dużo czasu, bez przebierania się w inne ciuchy. Zdecydowanie będą musieli ją wypytać o parę spraw, kiedy sytuacja nieco się ustabilizuje.

— Przynajmniej wiemy, że nasi chłopcy dotarli i tutaj — skomentował jeszcze Erik, nawiązując do tego, że kobieta mówiła wcześniej, że ktoś się tutaj dobijał. Zerknął na Dorę i Jonathana. — Może szukali jakiegoś schronienia na noc i próbowali znaleźć pomieszczenie na najwyższych kondygnacjach budynku. Bądź co bądź, w tej wieży mogliby się całkiem nieźle okopać. Jedno główne wejście, wąskie schody... Faktycznie mogliby tutaj odeprzeć atak tych potworów.


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
Czarodziej
Some legends are told
Some turn to dust or to gold
But you will remember me
Remember me for centuries
wiek
43
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
Zastępca szefa OMSHM-u
Wysoki (191 cm), szczupły i zawsze zadbany brunet, który ewidentnie poświęca dużo czasu na to, by wyglądać najlepiej jak tylko się da. Najczęściej stroi się w wysokiej jakości szaty, garnitury i koszule. Niemal zawsze uśmiechnięty.

Jonathan Selwyn
#16
21.01.2026, 18:17  ✶  
Jonathan niestety miał bardzo złe przeczucie, że dziewczyna była martwa. No chyba, że schowała się tutaj stosunkowo niedawno, ale to że nie pamiętała swojego imienia i kim tak właściwie była, wcale nie było dobrym znakiem o ile nie uderzyła się bardzo mocno w głowę. Zaczynał podejrzewać, że nieznajoma po prost, kiedyś, dawno, dawno tem, schowała sie tutaj, gdy pojawiły się pierwsze potwory i... No. Została tak tutan do dzisiaj. Nie wyglądało to dobrze, ale przynajmniej nie atakowała ich w przeciwieństwie do pewnej niespodziewanej pół-żywej towarzyszki, którą spotkał z Heather w Księżycowym Stawie. Wzdrygnąłby się na to wspomnienie, ale nie chciał aby ktokolwiek myślał, że wzdrygał się na obecną sytuację.
– A pamiętasz kogo widziałaś tu ostatnio? Poza naszymi towarzyszami – spytał w nadziei, że to może w jakiś sposób odświeży dziewczynie pamięć. – Mieszkałaś tutaj, czy może z jakiegoś powodu przyjechałaś?
Ponownie zaczął się jej przyglądać, nie zapominając przy tym o uspokającym uśmiechu. Tym razem jednak, zamiast, skupić się na twarzy dziewczyny, Jonathan postanowił sprawdzić dwie nieco inne, ale istotne dla niego, rzeczy. Po pierwsze spróbował sięgnąć po swoje trzecie oko, aby zobaczyć jej aurę o ile w ogóle mógł to zrobić. Po drugie natomiast, chciał poszukać w głowie informacji jak bardzo staroświecki był brudny ubiór dziewczyny, bo chociaż nie był historykiem mody, to jednak raczej potrafił stwierdzić, że czegoś nie powinno się już nosić od przynajmniej kilku dekad.

Rzut na aurowidzenie III
Rzut Z 1d100 - 77
Sukces!


Rzut na woś, próbuje określić z jakiego okresu pochodzi ubiór dziewczyny
Rzut Z 1d100 - 3
Akcja nieudana
Queen of May
But green is the color of earth,
of living things, of life.

And of rot.
wiek
20
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
zielarka, twórca eliksirów
Jasnoniebieskie oczy, brązowe włosy i jasna, posiadająca nieliczne piegi cera. 168 wzrostu, o szczupłej sylwetce. Wokół niej unosi się intensywny aromat ziół i zapachowych świec. Dłonie w niektórych miejscach ma permanentnie odbarwione od eliksiralnych składników i roślin którymi się zajmuje. Dora w kwartale jesiennym choruje na Zieloną Zarazę co oznacza, ŻE JEST ZIELONA!!

Dora Crawford
#17
22.01.2026, 05:47  ✶  
Dora przypatrywała się dziewczynie ze współczuciem, próbując dojść do tego, kogo przed sobą mieli. Faktycznie tu z nimi rozmawiała, czy może było to tylko jakieś zagubione i bardzo sine wspomnienie? A może życie wciąż przy niej się tliło, ale ciało już dawno powinno spocząć w grobie i sprzeniewierzało się ustalonym prawom natury? Jakkolwiek się rzeczy miały, była w wyraźnie kiepskim stanie, wychudzona, odwodniona i definitywnie niedożywiona. Nie pamiętała tez wszystkiego, co mogło sugerować jakieś daleko idące urazy.
Crawleyówna nie miała więcej mądrych pytań, dlatego pozwoliła mówić Erikowi i Jonathanowi, tylko patrząc to na otaczające ich pomieszczenie, to ku górze, na dziewczynę która z nimi rozmawiała. Nie była pewna co konkretnie powinni z nią zrobić, ale coś na pewno, a już na sto procent nie mogli jej tutaj tak zostawić. Nawet teraz, zamiast z nią rozmawiać i wypytywać, powinni najpierw ją stamtąd zdjąć i wcale nie dlatego że Dora bała się trochę, że i im zrobi bum, jeśli powiedzą coś co mogłoby ją zdenerwować.
- Nie martw się, ściągniemy cię stąd.
Dlatego podniosła różdżkę i próbowała te schody naprawić; wyczarować stopnie, tak by można było po nich wejść i zejść, a przez to i dostać się do dziewczyny.

// kształtowanie ◉◉◉○○ na wyczarowanie stopni schodów
Rzut Z 1d100 - 78
Sukces!


The woods are lovely, dark and deep, 
But I have promises to keep, 
And miles to go before I sleep.
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#18
22.01.2026, 11:43  ✶  
Jonathan mógł mieć rację – znajdowali się w zamku, w którym kiedyś mnóstwo ludzi zostało okrutnie pomordowanych, którego mieszkańcy trudnili się rzucaniem klątw (a więc zapewne czarną magią), a i na wyspie mogli żyć inni ludzie, szukający tu schronienia, gdy po okolicy zaczęły grasować potwory. I już wcześniej żyły tu pewnie całe pokolenia. Pewnie byłoby dziwne, gdyby nie było tu żadnych duchów, czy które pojawiły się tu wcześniej, czy po masowej zagładzie klanu, czy nawet później, ściągnięte miejscem, w którym mogły zamieszkać.
Jeśli jednak dziewczyna umarła – a sądząc po jej stanie jeśli do tego doszło, to zapewne z głodu, zimna i wycieńczenia, skoro nie wiedziała, jak się stąd wydostać – to zdawała się tego nieświadoma. Selwyn nie zdołał też dostrzec jej aury, co wskazywało albo na oklumentkę, albo że miał rację.
– Przyjechałam tu… za narzeczonym – powiedziała powoli, jakby z trudem próbowała sobie przypomnieć przeszłość i poukładać wydarzenia, by odpowiedzieć na ich pytania. – Po tym, jak potwory zaatakowały... i przebiły się do środka... mieli spróbować dostać się do latarni morskiej… Tam miało być coś, co pomoże się dostać na ląd… i potem wrócić z pomocą. Ale wciąż nie wrócili – szepnęła, a Jonathan mógł sobie przypomnieć, że na mapach, które znaleźli z Thomasem w pracowni, położenie latarni morskiej zostało oznaczone i w dodatku któryś z mężczyzn musiał wokół niej zakreślić koło. – Obiecałam mu, że na niego poczekam – dodała cicho.
Jej ubrania niczego nie podpowiadały Jonathanowi. Wyglądały na długo noszone i na pewno nie pochodziły z najnowszych, angielskich kolekcji, ale może była to moda niedawno popularna w Szkocji…? W końcu Szkoci miewali specyficzne gusta, o czym świadczył choćby ich strój narodowy.
– Potem… potem tylko ktoś dobijał się do drzwi, ale to nie był mój narzeczony. Poznałabym go – oświadczyła z pewną stanowczością, a potem drgnęła niespokojnie, kiedy znikąd pojawiły się migocące od magii schody, stworzone ręką Dory. – Nie, nie, nie. Obiecałam Fergusowi, że na niego poczekam. Nie mogę odejść bez niego – powiedziała nerwowo, wycofując się i znikając im z oczu.
viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#19
22.01.2026, 18:18  ✶  
— Tym lepiej będzie, jeśli pójdziesz z nami — wtrącił powoli Erik, mając coraz większy mętlik w głowie co do tego z kim właściwie mieli tutaj do czynienia. Wypuścił powoli powietrze z ust, starając się skupić przede wszystkim na informacjach, które były potwierdzone. — Przy wejściu przebiliśmy się przez jakieś zabezpieczenia magiczne, więc nie jest to już w stu procentach bezpieczne miejsce. Nasza grupa prowadzi teraz poszukiwania też w innych częściach zamku. Jeśli znajdziemy naszych towarzyszy, to może natkniemy się też na jakiś ślad... twojego Fergusa. Chyba lepiej by było, gdybyś była w pobliżu na wypadek, gdybyśmy faktycznie coś znaleźli?

Nie wiedział, co myśleć o tej dziewczynie. Z jednej strony jej stan był zdecydowanie zły, ale wydawała się trzymać na nogach siłą własnej woli. Z drugiej zaś strony jej tłumaczenia zaczynała mieć coraz mniej sensu im więcej szczegółów do nich dodawała. ''Potwory zaatakowały i przebiły się do środka''. Jak powinni to w ogóle interpretować? Czy mówiła o oryginalnym ataku, potwierdzając poniekąd, że była świadkiem tamtych zdarzeń? A może chodziło o jakiś drugi najazd, bo kwintopedy wyczuły nowych intruzów lata później? Jeśli była tutaj zamknięta tyle czasu, to może wyjście chociażby na zewnątrz jakoś jej pomoże, pomyślał przelotnie Erik. Może tego właśnie teraz potrzebowała? Świeżego powietrza, żeby nieco jej się rozjaśniło w głowie i w końcu mogła sobie to wszystko poukładać?

(Charyzma) Próba przekonania do siebie dziewczyny x1
Rzut PO 1d100 - 86
Sukces!


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
Queen of May
But green is the color of earth,
of living things, of life.

And of rot.
wiek
20
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
zielarka, twórca eliksirów
Jasnoniebieskie oczy, brązowe włosy i jasna, posiadająca nieliczne piegi cera. 168 wzrostu, o szczupłej sylwetce. Wokół niej unosi się intensywny aromat ziół i zapachowych świec. Dłonie w niektórych miejscach ma permanentnie odbarwione od eliksiralnych składników i roślin którymi się zajmuje. Dora w kwartale jesiennym choruje na Zieloną Zarazę co oznacza, ŻE JEST ZIELONA!!

Dora Crawford
#20
18.02.2026, 15:16  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.02.2026, 15:16 przez Dora Crawford.)  

Schody zabłyszczały od magii, schodek po schodku tworząc się na ich oczach i konstruując przejście na piętro, gdzie znajdowała się właśnie nieznajoma dziewczyna. Dora słuchała jej uważnie i ciężko było jej powiedzieć, że rozumiała z jej opowieści cokolwiek konkretnego. Znaczy tak, rozumiała cały ciąg, ale podobnie jak Erik, ciężko jej było zdecydować się kiedy powinna umieścić moment, w jakim dziewczyna pojawiła się w zamku. Dawno temu, kiedy według opowieści kwintopendy pierwszy raz zostały stworzone, czy może to miejsce wcale nie było aż takie porzucone jak mogło się do tej pory wydawać i na przestrzeni lat ktoś do niego się dobił?

Kiedy się cofnęła, Dora wyraźnie się zawahała, ostatecznie nie decydując się na to, żeby wspiąć się do niej po schodach. Nie chciała jej bardziej wystraszyć czy zaniepokoić, dlatego pozwoliła Erikowi spróbować ją przekonać. Kto wie, może jego słowa miały sprawić, że nieznajoma zdecyduje się sama zejść i im w jakikolwiek sposób zaufać. W końcu nie wyglądali chyba aż tak strasznie, prawda? A nawet jeśli, to chyba do tej pory nie zrobili chyba jeszcze niczego, co faktycznie mogłoby ją zaniepokoić. W końcu odpowiadała na ich pytania chętnie, nawet jeśli wydawała się mieć w pamięci wyraźne luki.

Crawley zastanawiała się, z czego to wynikało. Ile faktycznie czasu musiała spędzić tutaj, na odludziu, w zamku całkowicie pustym a do tego - zamknięta niczym księżniczka w wieży. Rozejrzała się nawet dookoła raz jeszcze, jakby chciała się upewnić że otaczające ich odczynniki i fiolki faktycznie były okropnie stare i do niczego się nie nadawały, ale kiedy sobie tak tu stali i rozmawiali, obraz nie zmienił się jakoś drastycznie.

- Nie musisz od razu wychodzić razem z nami, jeśli bardzo nie chcesz. Możesz... możesz najpierw tylko zejść do nas? Żebyśmy wiedzieli, ze na pewno nic ci nie jest? - zaproponowała miękko, próbując jednak dorzucić jakieś swoje trzy grosze do tego, co mówił Erik. Małe kroczki, czy jakoś tak. A potem będą mogli kombinować dalej, jak już uda im się nieco lepiej ją obejrzeć i upewnić się, że oprócz wygłodzenia na pewno nic jej nie było.



The woods are lovely, dark and deep, 
But I have promises to keep, 
And miles to go before I sleep.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Bard Beedle (1318), Dora Crawford (1517), Erik Longbottom (1953), Jonathan Selwyn (878)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa