• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu v
1 2 3 4 Dalej »
[Jesień, 2 X 1972, Rejwach] but the Thyme is Cumin

[Jesień, 2 X 1972, Rejwach] but the Thyme is Cumin
she who hunts alone
Enduring things is what you do best
Gritting your teeth and bearing them.
wiek
34
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
wilkołak
zawód
Rejwach
Stosunkowo wysoka [175] kobieta o szczupłej, nieco wychudłej sylwetce. Ma długie, brązowe włosy i zwykle nosi je rozpuszczone, a na świat patrzy dużymi, zielonymi oczami.

Asena Greyback
#11
23.01.2026, 06:01  ✶  

- Sprawdź. Weź sobie jedną - zachęciła Keyleth do drobnej kradzieży, wierząc że i tak nikomu tutaj nie przyda się aż tyle gruszek. Z resztą, sama miała nadzieję że nieco ich potem zostanie, tak na potem, bo miała ochotę ale nie teraz.

- Mesjasz. Śmieszne słowo - mruknęła, przyglądając się jednak Flynowi uważnie znad cząstki pomarańczy w którą się właśnie wgryzła, sadowiąc się na blacie w kącie kuchni. Wyglądał trochę, jakby właśnie zobaczył ducha, albo miał zwyczajnie atak paniki. Kuchenne zapachy, zaduch i ścisk, skutecznie pewnie przykrywały zapach który musiał się teraz za nim ciągnąć, ale Sena i tak kontrolnie spojrzała na drugą dziewczynę w towarzystwie, bo w końcu to ona miała tutaj najwrażliwszy nosek.

Ludzie znali Edge'a pod wieloma imionami. Dla jednych był Flynnem Bellem, dla innych był niesamowitym The Edge, który zawsze trafiał nożami do celu, a dla innych nosił miano Crowa, które sprawiało że człowiekowi przechodziły po plecach ciarki. Senka natomiast nigdy nie kwestionowała, dlaczego Tarp w ogóle postanowił wcielić go do swojej ferajny, głównie dlatego że wtedy musiałaby zacząć kwestionować swoje własne miejsce tutaj, ale swego czasu znała Podziemne Ścieżki. Nigdy nie rozumiała dlaczego ktoś zostawał w miejscu, które go nie miało mu nic do zaoferowania, a tylko brało. Wiedziała że tak robiono, oczywiście, w końcu jej rodzeństwo wciąż roiło się w dobrych łaskach Fenrisa, ale to było co innego. Crow był cieniem i morowym powietrzem, które roztaczała dookoła siebie Fontaine.

Dlatego odchyliła się do tyłu i otworzyła okno, wpuszczając nieco świeżego, Nokturńskiego powietrza.

- Oddychaj, Edge - rzuciła spokojnie, kiwając na niego palcem w geście by się zbliżył, a następnie klepiąc miejsce obok siebie. Koło źródła powietrza powinno mu być lepiej.



Open hand or closed fist would be fine
Blood is rare and sweet as cherry wine
Robin Hood
You died? Walk it off.
wiek
25
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Kucharz w Rejwachu
Brązowe włosy, szare oczely, przetykane słońcem, kolczyk w uchu i szeroki uśmiech. Jeansowe kurtki, tania woda kolońska i drobna budowa ciała (172cm). Czasami smugi sadzy pod oczami, pozostałości po niedokładnie zmytym kamuflażu.

Lewis McKinnon
#12
25.01.2026, 14:30  ✶  

— Kto? Aaaaa... Mugolski mesjasz. Mam wrażenie, że co tydzień na rogu poznaję kolejnego, ciekawe co myśli sobie teraz ten dziadyga, co stał na drugim narożniku, tam przy sklepie Borginów i Burke'ów, co dzwonił co środę tym swoim dzwonkiem i mówił o końcu świata. Nie widziałem go od Spalonej, ciekawe co się z nim stało — Lewis wzruszył ramionami, bo miał gdzieś całą religię, utrzymywał zwyczaje dla społeczności, którą pomagały utrzymać, a nie dla pierdolenia babuszek i przymusu ze strony zmarłych. Już wystarczyło, że go czasami dręczyła ciotka Magyrlla, która pomyliła się w ilości możliwych zmartwychwstań i kopnęła w kalendarz niemal na stałe. Z tym, że miała takie samozaparcie, aby wstać, że została duchem. Niektórzy lubią, jak im się obciąga w tych limbowym chłodku, chociaż nie chciał tego wiedzieć, to wiedział. Nie, nie poda nazwisk. Co dzieje się w Kościanym Zamtuzie, zostaje w Kościanym Zamtuzie.

— Siadaj, Crow, zrób sobie herbatę, albo wiesz co... Tylko siadaj — Lewis zakręcił się zgrabnie koło kuchenki, machnął różdżką, zalał kubek herbaty i postawił gdzieś w okolicy z wolnym miejscem. Lewis znał ciasnotę ścieżek i tragiczną przestępczość tamtych miejsc. Smutna rzeczywistość, gdy nie wszystkie prostytutki dało się wskrzeszać. — Chyba zaczęło się robić zimno, co? Jeszcze chwilę i będzie śnieżyć...

Zatrzymał się w połowie kroku.

— Julek, czy ja już gadam jak stary dziad?

fretka
wiek
21
sława
I
krew
półkrwi
genetyka
metamorfomag
zawód
kieszonkowiec
uwaga - metamorfomag na gigancie! dość wysoka mulatka, 175 cm, 83 kg, kręcone czarne włosy, intensywnie zielone oczy

Keyleth Nico Yako
#13
27.01.2026, 09:26  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.01.2026, 09:31 przez Keyleth Nico Yako.)  
- A to nie był Jezusmaria? To jest ten sam co się rodzi co rok w grudniu prawda? Ten z czerwoną czapką i w ogóle? - dopytywała, bo choć wiedziała wiele, to przecież nie wszytko i zdecydowanie lepiej czuła się w kręgu kulturowym osadzonym na ciepłym i wilgotnym równiku. - Mesjasz… to trochę brzmi jak ta przyprawa… Mesala? Czy to ma ze sobą jakiś związek? Jak te zakrętki błogosławione przez Hermesa? - zmarszczyła nosek, przywołując ostatnią rozmowę z Lewisem o greckich bogach i wekach, i prawie, prawie zatopiła zęby w gruszce, gdy zobaczyła stan ich gościa.

onieonieonionieonieonieonie

Owoce szybko powędrowały do kosza, który drastycznie pozbył się zawartości. Keyleth była w emocjach, bo przecież chłopak, który do nich zagościł STANĄŁ NA PROGU! Nic dziwnego, że potem tak wyglądał. Nim ktokolwiek cokolwiek, chwyciła za kubek z chłodną wodą, wsypała doń odrobinę soli i w przygarbieniu dotarła do zdenerwowanych duchów.

Z zewnątrz wyglądało to tak, jakby coś jej upadło i było na tyle malutkie, że trzeba było w kucki szukać zguby. Do czasu, aż nie włożyła całej dłoni do kubeczka, a następnie strzepując wilgoć z palców, skrapiała próg mało profesjonalnie za to z wielkim zapałem. Do tej aktywności dołączyła szept, który nie był wcale jakoś wybitnie cichy, który uprzejmie prosił:
- On na prawdę nie chciał duchy, już cichutko, już spokojnie, przyjmijcie ten chłód, niech sól zabierze z Was ogień. Pilnuję Was jak mogę najlepiej, ale same rozumiecie, że potrzeba czasu, aby domownicy zrozumieli. Proszę nie gniewajcie się - zamarła na moment, po czym z determinacją uznała, że krople nie wystarczą, więc po prostu wylała to co zostało na wystający kawałek podłogi oddzielający kuchnię od reszty świata, by zmyć może nie grzechy świata, ale na pewno grzechy Crowa deptającego jej usilne starania, żeby duchy przestały być obrażone na pana Woodyego i pozostałych.

To nie była jego wina, poznała już Anglików na tyle, by wiedzieć, że część miko przetrwała w tym smutnym narodzie. O części zapomnieli i przez to ich dusze… cóż, wyglądały tak jak wyglądały.

Gdy odłożyła kubek z powrotem na blat, bardzo poważnie podeszła do kucharza.

- Myślę, że potrzebuję oleju, żeby uszczelnić jego ducha. W której tykwie go chowasz? Znaczy w słoiku? - zapytała z przejęciem łapiąc go za rękaw.

poza schematem na pełnej Szeroki uśmiech
Architekt Ścieżek
Up, below, so far
Nothing happens in the dark

Are you still afraid?
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#14
21.02.2026, 01:45  ✶  
Flynn zamrugał, spoglądając na Asenę z trudnym do odczytania wyrazem twarzy. Jemu samemu słowo mesjasz było wyjątkowo obojętne, ale gdyby był tu Jim, zalałby ją teraz potokiem niewybrednych słów, być może nawet buchnął w kierunku wilkołaczki ogniem. Ale nie było go tutaj – echo głosu brata rozchodzące mu się po głowie nie było realne.

Nabrał powietrza. Asena była kobietą w jego typie urody – a to znaczyło, że była wyjątkowo podobna do Fontaine. Słyszenie cyrkowego imienia z jej ust wywołało na plecach byłego szczura dziwny dreszcz. Smród Nokturnu wydawał mu się zapachem domu, ale on sam, wbrew założeniom Aseny, nie śmierdział. Pachniał dokładnie tak, jak powinna pachnieć nowa ukochana osoba Laurenta Prewetta zastanawiająca się, czy uczucie jej okazane jest prawdziwe, czy jednak okazana mu miłość pęknie zaraz jak bańka mydlana. W ogóle by go to nie zdziwiło, bo przecież w swoich oczach w ogóle na delikatność i troskę nie zasługiwał.

– Rzy... Rzymianie go ukrzyżowali, Po-Poncjusz Piłat, i o-od t-tegoo d-dnia l-liczy sięę kalendarz – powiedział już nieco głośniej, ale wciąż bardzo niewyraźnie. Ciekawostka wydawała mu się istotna – bo to przecież ważne dlaczego rok pierwszy był rokiem pierwszym, tak? Czarodzieje korzystali z tego samego kalendarza co mugole, bo Kodeks Tajności pojawił się później. To było ważne i demaskowało ignorancję i niewiedzę otaczających go magów. Jezus Chrystus, czy tego chcieli czy nie, ustalił porządek ich europejskiego świata. To było dopuszczalne przeoczenie, kiedy byłeś Chińczykiem, ale nie kiedy byłeś Anglikiem. To była tak ważna miara upływu czasu... Tak ważna dla każdego, kto nie rozumiał zawiłości fizyki, a o to nikogo oprócz Lewisa z tego towarzystwa nie podejrzewał. Oczywiście – mógłby te przemyślenia zawrzeć w wypowiedzi, ale tego nie zrobił. Wybierał milczenie bardzo świadomie. Cisza zapewniała mu bezpieczeństwo. Wydusił z siebie jedno zdanie i już wiedział, że każdy wokół zadał sobie pytanie, czy chodziło mu o Piłata czy Pirata.

Usiadł więc, jak grzeczne dziecko, we wskazanym miejscu. Obok kobiety, której się bał. Z kubkiem herbaty, którą zalał mu ktoś inny. Gdyby ktokolwiek widząc podkuloną pod brodę nogę i smutne spojrzenie skryte za czarnymi jak smoła lokami, odgadł teraz jego prawdziwy wiek, pewnie zasmuciłby się tym, jak kończą dzieci, o które nikt nie dbał. Edge wyglądał jak ktoś, komu życie nigdy nie pozwoliło całkowicie dorosnąć.

Spojrzał jeszcze raz na Keyleth. Jim jednak... znajdował się w pokoju. Kolejny religijny świr. Nie odpowiedział na żadne zadane przez nią pytanie. Mówiła zdecydowanie za szybko i zdążył zapomnieć już połowę.

@Asena Greyback @Lewis McKinnon @Keyleth Nico Yako @Julien Fitzpatrick


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Asena Greyback (471), Julien Fitzpatrick (642), Keyleth Nico Yako (925), Lewis McKinnon (889), The Edge (1075)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa