• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
1 2 3 4 5 … 16 Dalej »
[grudzień 1970, Hannibal & Jessie] Głośno albo głośniej

[grudzień 1970, Hannibal & Jessie] Głośno albo głośniej
lover, not a fighter
wiek
20
sława
VI
krew
czysta
genetyka
oko uśpione
zawód
artysta sceniczny
175 cm wzrostu (na scenie wydawał się wyższy!) Pełna emocji twarz. Ciemne oczy i włosy, które zwykle pozostają w nieładzie. Goli się na gładko. Szczupły, ale umięśniony - zawodowy tancerz. Strój modny wśród mugolskiej młodzieży, czasami zgoła ekstrawagancki.

Hannibal Selwyn
#1
10.02.2026, 20:58  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.02.2026, 23:12 przez Hannibal Selwyn. Powód edycji: korekta daty )  
Londyn, mieszkanie Jessiego Kelly
Wieczór

Czerwona koperta niesiona przez sowę była jedyną cechą, jaka wyróżniała ptaka - całkowicie poza tym zwyczajnego, standardowego ptaka angielskiego Magicznego Urzędu Pocztowego.
Koperta była opieczętowana nie tylko przez Urząd Pocztowy, ale także i Celny, a przy bliższym przyjrzeniu można było dostrzec lekko pogięte rogi - znak długiej podróży - i pieczęcie odpowiednich urzędów francuskich.
Gdyby oczywiście ktoś chciał bliżej się jej przyglądać, zamiast czym prędzej ją otworzyć.
Co byłoby wysoce nierozsądnym wyborem, zważywszy na to, że wściekle czerwonego listu nie dało się pomylić z niczym innym.

No chyba, że ktoś był daltonistą.

Paryż, 30.11.1970

JESS, CO TAM SIĘ DZIEJE W TYM LONDYNIE?! CZY TO JESTEŚ TY NA TYM ZDJĘCIU??? PISZĄ ŻE JAKIŚ CZARODZIEJ W POJEDYNKĘ USIŁOWAŁ ICH POWSTRZYMAĆ OSZALAŁEŚ CO TY SOBIE WYOBRAŻASZ TO NIE SĄ ŚLIZGONI KTÓRZY WYSTRASZĄ SIĘ TWOJEJ PAŁKI TO SĄ CHOLERNI TERRORYŚCI KTÓRZY NIE COFNĄ SIĘ PRZED NICZYM! JAK ZGINIESZ TO NIE PRZYJADĘ NA TWÓJ POGRZEB TYLKO KURWA WYŚLĘ DRUGIEGO WYJCA! JA PIERDOLĘ CZŁOWIEK NA CHWILĘ WYJEDZIE I ZARAZ JAKAŚ ZADYMA JAK TĘSKNISZ TO PRZYJEDŹ A NIE JAKIEŚ POPISY ODWAGI ODPIERDALASZ PRZECIEŻ MOGŁEŚ ZGINĄĆ!!!11

Hannibal Selwyn


Podpis pod listem zawierał tylko jedno imię i jedno nazwisko, ale był rozciągnięty niemal na całą linijkę - jasny znak emocji targających nadawcą dla każdego, kto znał Hannibala.
Do koperty dołączony był wycinek z francuskiego czarodziejskiego dziennika zawierający artykuł i zdjęcie - ciemnowłosy młodzieniec na tle Ulicy Pokątnej, zwrócony tyłem do aparatu, a twarzą do nacierającej grupy postaci w czarnych pelerynach. Na ruchomej fotografii widać było, jak trafia w niego zaklęcie, ale nie - jakiego koloru jest rozbłysk ani czy trafiony upadł. Wyglądało to bohatersko, groźnie i dramatycznie, a młody czarodziej faktycznie z sylwetki i fryzury do złudzenia przypominał Jessiego. Wycinek głosił, że dla chłopaka ta przygoda skończyła się w Świętym Mungu, ale nie precyzował obrażeń.

W czasie, gdy wyjec wywrzaskiwał swoje - niewątpliwie wynikające z przyjacielskiej troski - obelgi i pogróżki, na parapecie przysiadła druga sowa. Jej koperta była niepozorna, biała i opatrzona takim samym zestawem pieczęci. Ten list był dużo krótszy, napisany na czymś, co wyglądało, jak oddarty pośpiesznie kawałek partytury, drobniejszym pismem, jakby autor sam bał się tego, co napisał. Albo tego, czego może się dowiedzieć w odpowiedzi.

Paryż, 30.11.1970


Proszę, napisz, że to nie Ty.
Napisz, że jesteś cały.
Bądź cały.



Han

Czarodziej
Less colours but still colorful
wiek
21
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Średniego wzrostu (174 cm), lekko umięśniony. Włosy ma w kolorze ciemnego brązu, zazwyczaj schludnie ułożone, z opadającymi na oczy w barwie orzecha laskowego kosmykami. Nos ma lekko zadarty, na słońcu wychodzi mu te kilka piegów, zdobiących jego policzki.

Jessie Kelly
#2
13.02.2026, 20:23  ✶  
Wysłanie wyjca osobie z daltonizmem było ciosem poniżej pasa, Hannibalu! Jessie siedział w swoim pokoju z książką w języku francuskim na kolanach, kiedy na parapecie przysiadła sowa z kopertą, która miała trochę inny kolor, niż miały zwyczajne koperty, ale Jessie nie zwrócił na to większej uwagi. Odłożył książkę, podszedł do okna i wziął od ptaka list, częstując sowę ciasteczkami, zanim zdecydował się otworzyć kopertę.

To był błąd.

Koperta sama się otworzyła.

A raczej - wyskoczyła mu z ręki, zawisła w powietrzu przed jego twarzą, rozciapierzyła papierowe usta i zaczęła opieprzać Jessiego głosem jego przyjaciela, plując dookoła kawałkami papierów i machając papierowym językiem. Jessiego zamurowało.

Wyjec. Pieprzony wyjec od Hannibala.

Wystraszony krzykami, Marvin zerwał się ze swojej żerdzi i zaczął latać pod sufitem, pohukując. Jessie starał się na zmianę uspokoić wyjca, uspokoić Marvina, uciszyć wyjca, przeprosić drugą sowę, a w pewnym momencie nawet sam zaczął krzyczeć na wyjca. Dopiero kiedy czerwona koperta zakończyła swoją tyradę i rozszarpała się w powietrzu, Jessie wziął głęboki wdech, czerwony na twarzy i wkurzony, rozejrzał się na szybko po pokoju, chwycił potrzebną mu rzecz i wyszedł z pokoju.

-Mamo, czy to się nadaje na wyjca?! - zawołał, machając trzymaną w dłoni kopertą, która dla niego miała po prostu ciemny kolor.

Po otrzymaniu potwierdzenia wrócił do pokoju, zanim ktokolwiek zdążył go o cokolwiek spytać, usiadł przy biurku, chwycił pióro i zaczął pisać.

Londyn, 30/11/1972

WYJEC?! SERIO?! TWOIM PIERWSZYM LISTEM DO MNIE JEST WYJEC?! SPODZIEWAŁEM SIĘ JAKIEŚ POCZTÓWKI Z ŁADNYM WIDOKIEM, TWOJEGO ZDJĘCIA Z DRINKIEM ALBO CZEGOŚ, CO SPOŁECZEŃSTWO MOGŁOBY UZNAĆ ZA NIESTOSOWNE, ALE TO!? TO JUŻ BYŁ CIOS PONIŻEJ PASA! WIESZ DOSKONALE, ŻE NIE WIDZĘ CZERWONEGO! PRZEZ CIEBIE O MAŁO ZAWAŁU NIE DOSTAŁEM!

MARVINA MI PRZESTRASZYŁEŚ!

I JAK TY NIBY CHCIAŁBYŚ, ŻEBY TEN TWÓJ DRUGI WYJEC COKOLWIEK ZDZIAŁAŁ, JEŚLI BYM ZGINĄŁ?! BYŁBYM MARTWY! MARTWI MAJĄ GŁĘBOKO W PĘPKU TWOJE CZY INNE WYJCE!

J e s s i e

Sowa zdążyła już wyciągnąć nóżkę, do której miał zostać przywiązany list, ale druga sówka przypomniała o sobie i Jessie najpierw otworzył i przeczytał drugi list. Wyraz twarzy mu trochę złagodniał - oczywiście, był zły za to, że dostał wyjca, ale Hannibal po prostu się o niego martwił. Jessie również byłby zmartwiony, gdyby zobaczył w jakimś artykule zdjęcie z ataku na kogoś, kto wyglądałby jak któryś z jego przyjaciół albo rodziny.

Z cichym westchnieniem sięgnął po drugą kartkę i zaczął pisać.

Londyn, 30/11/1972

Han,

ze mną jest wszystko w porządku. Żyję i mam się dobrze. Nie, to nie jestem ja na tym zdjęciu. Nawet z moją pałką nie jestem na tyle głupi, żeby napierdzielać się w pojedynkę z szaleńcami.

Ale muszę ci przyznać rację - jest zadyma. Jakiś fanatyk czystości krwi postanowił wyjść ze swojej nory z jakimiś kretyńskimi postulatami i niektórzy czarodzieje to łyknęli. Nikt mnie nie zaatakował, ale miałem tę wątpliwą przyjemność doświadczyć pierwszych manifestów tego na własnej skórze. Ale nic mi nie jest.

Jessie

P.S. Naprawdę byś nie przyszedł na mój pogrzeb?

Drugi list włożył schludnie z białą kopertę, do której wsunął również wysłany przez Hannibala wycinek z gazety (wściekle zataczane atramentowe kółka wokół głowy atakowanego młodzieńca połączone były strzałką z napisem "Moje włosy się falują, nie mam takich kędziorków", a te wokół bioder wskazywały na dopisek "Ja wiem, że zdjęcia pogrubiają, ale ja mam węższe biodra!").

Wyjca, oczywiście, również wysłał.

lover, not a fighter
wiek
20
sława
VI
krew
czysta
genetyka
oko uśpione
zawód
artysta sceniczny
175 cm wzrostu (na scenie wydawał się wyższy!) Pełna emocji twarz. Ciemne oczy i włosy, które zwykle pozostają w nieładzie. Goli się na gładko. Szczupły, ale umięśniony - zawodowy tancerz. Strój modny wśród mugolskiej młodzieży, czasami zgoła ekstrawagancki.

Hannibal Selwyn
#3
14.02.2026, 22:35  ✶  
Paryż, wynajęte mieszkanie Hannibala,
Przedpołudnie

Puk-puk

Hannibal obudził się z wrażeniem, że upierdliwe stukanie rozbrzmiewa w jego mieszkaniu już od jakiegoś czasu. Na początku miał nadzieję, że zniknie, jeżeli będzie je ignorował, ale tajemniczy pukający był niestrudzony. Chłopak otworzył jedno zaspane oko.

Puk-puk-puk

Pukanie dochodziło od okna. Sowa siedząca na parapecie była nastroszona i zmarznięta. Hannibal niezbornie spróbował wygramolić się spod kołdry - i spod śpiącej mu na piersi kobiety, która zamruczała coś przez sen. Obdarzył jej zmierzwione włosy nieobecnym, odruchowym pocałunkiem i -

Puk-

- ARRIVE!!!

Krakanie Arabeski wdarło się w spokój poranka i postawiło upierdliwość sowiego stukania w szybę w całkiem nowej perspektywie. Dziewczyna w łóżku Hannibala usiadła gwałtownie, a on sam niemal spadł na podłogę, zaplątawszy się w stłamszoną pościel.
- Już, już! - krzyknął z irytacją, nieco głośniej, niż zamierzał. Nie dbając o to, że jest nagi, jak go Matka stworzyła, dotoczył się do okna, otworzył je i zadrżał w grudniowym chłodzie. Sowa wleciała do pokoju i wystawiła nóżkę z dwiema kopertami.

Jedna z nich była czerwona.

- Umm… Corinne… - odezwał się Selwyn do swojej towarzyszki - Uważaj, będzie głośno…
Corinne dostrzegła czerwoną kopertę (która zaczynała już lekko dymić) i z niezadowolonym burknięciem nakryła głowę poduszką, kryjąc się zarówno przed porannym światłem, jak i hałasem. Hannibal westchnął i rozerwał kopertę.


Gdyby ktoś powiedział Hannibalowi, że przyjdzie poranek, kiedy będzie z gołym tyłkiem wysłuchiwał krzyków Jessiego, na pewno nie wyobrażałby sobie takich okoliczności. Jego towarzyszka wystawiła głowę spod poduszki, słuchając opieprzu przeznaczonego dla Hannibala ze skupioną miną - wyjec w końcu wywrzaskiwał swoje po angielsku. Sam Selwyn, gdy minął pierwszy szok, opadł na krzesło przy stole i oparł brodę na dłoni, patrząc na magiczny list z mimowolnym uśmiechem. Skoro Jessie miał siłę pisać wyjce, to raczej nie leżał w szpitalu. Wreszcie list opluł go ostatnimi strzępkami papieru i uległ samozniszczeniu, a Hannibal przeczesał włosy palcami, strącając z nich resztki koperty i sięgnął po drugą - tym razem białą. A więc Kelly postanowił zafundować mu takie same wrażenia, jak Hannibal jemu wczoraj.

- Nie wspominałeś, że w domu czeka na ciebie chłopak… - Corinne wstała i z nieco niezadowoloną miną rozejrzała się za czymś, co mogłaby na siebie narzucić. Hannibal posłał jej przelotne spojrzenie i machnął ręką w stronę szafy.
- Przyjaciel - poprawił ją.
- Daj spokój, pierwszy raz widzę, żeby ktoś przyjmował wyjca z takim uśmiechem - powiedziała dziewczyna, nieświadoma obaw, jakie targały młodym czarodziejem od kiedy wczoraj rano przeczytał w gazecie o wydarzeniach w Londynie. Narzuciwszy na siebie jedną z czystych koszul Hannibala, podeszła i spojrzała mu przez ramię dokładnie w chwili, kiedy trzymał w dłoni drugi list - i swój własny wycinek, odesłany z dopiskami przyjaciela.
- Nie chłopak, co? - wymownie spojrzała na zdjęcie z zakreślonym w kółko tyłkiem czarodzieja na fotografii. Hannibal przesunął dłonią po twarzy.
- Nie rozumiesz…
- Słuchaj, Hanni, wiesz dobrze, że nie mam nic przeciwko przespaniu się z tobą bez zobowiązań, ale nie będę przykładała ręki do zdrady! - wciągała właśnie jeansy, wzgardziwszy swoją bielizną z poprzedniego wieczoru. Wzrok Hannibala bezczelnie śledził jej ruchy.
- Corinne… - zaczął, ale uciszyła go zirytowanym syknięciem. Zbierając swoje rozrzucone po pokoju rzeczy mamrotała pod nosem jakąś tyradę o facetach i uczciwości, oburzona święcie, choć niesłusznie, w imieniu domniemanego chłopaka Hannibala.
- Uporządkuj najpierw tamto, zanim się do mnie odezwiesz! - wskazała brodą na list w rękach Selwyna - Chociaż na twoim miejscu bym go szanowała, wygląda na słodziaka! - zadawszy z krzywym uśmiechem cios ostateczny, znikła za drzwiami.

Hannibal westchnął jeszcze bardziej ciężko, niż gdy pierwszy raz zobaczył wyjca i pokręcił głową.
Kobiety…
Spojrzał na papiery w dłoni i jeszcze raz przyjrzał się zdjęciu pod artykułem. Wieści od Jessiego były niepokojące, ale list i tak wywołał uśmiech na jego twarzy.


Paryż, 01.12.1970

Jess,

Cudownie było usłyszeć Twój głos z samego rana, taki pełen życia i emocji. A że wypłoszył mi koleżankę z łóżka? Nie, nie przejmuj się tym ani trochę!
(Marvin może czuć się pomszczony.)

Po dokładniejszym przyjrzeniu się temu gościowi na zdjęciu jestem skłonny się zgodzić - jesteś zgrabniejszy. Chyba?... Brakuje mi Twojej fotki dla porównania.

Często macie teraz takie rozruchy? Mama coś wspominała w listach, że “debata o czystości krwi zaostrzyła się nieco”, ale nie pisała nic o starciach na ulicach! Pomyślałby kto, że w drugiej połowie XX wieku już nikt nie myśli poważnie o dzieleniu czarodziejów ze względu na pochodzenie. To w końcu nie lata 50.! Szkoda gadać. Czego oni właściwie chcą? Nawet mugole już trochę odpuszczają z tym wyliczaniem, kto jest jakiego koloru!

Co to znaczy, że doświadczyłeś tego na własnej skórze? Czy jesteście wszyscy bezpieczni? Co z Hestią i Alice?
Wyjec wyjcem, ale poważnie - może bezpieczniej byłoby Ci przyjechać do mnie na parę tygodni? I tak miałeś mnie odwiedzić!


Pozdrów wszystkich,

Hannibal

P.S. Zgodnie z życzeniem, załączam zdjęcie z drinkiem.
P.P.S. Nie przyszedłbym. Jak zatem widzisz, nie możesz zginąć, Twój pogrzeb nie może się obyć bez takiej osobistości, jak dziedzic Selwynów.

Uważaj na siebie.


H.


Do listu były dołączone: pocztówka z Wieżą Eiffela i zdjęcie. To prawdopodobnie była najbliższa przeprosin za niespodziewanego wyjca rzecz, na jaką Jessie mógł liczyć ze strony Hannibala.

Czarodziej
Less colours but still colorful
wiek
21
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Średniego wzrostu (174 cm), lekko umięśniony. Włosy ma w kolorze ciemnego brązu, zazwyczaj schludnie ułożone, z opadającymi na oczy w barwie orzecha laskowego kosmykami. Nos ma lekko zadarty, na słońcu wychodzi mu te kilka piegów, zdobiących jego policzki.

Jessie Kelly
#4
15.02.2026, 19:31  ✶  

Londyn, mieszkanie rodziny Kelly,
Południe

Jessie rzadko kiedy dostawał wyjce, więc kiedy Hannibal wysłał mu swojego, Jasper patrzył już podejrzliwie na następną przesyłkę, dokładnie jej się przyglądając, zanim ją otworzył, żeby upewnić się, że trzeci list od przyjaciela nie nakrzyczy na niego znowu. Na szczęście wyglądało na to, że Hannibal nie wysłał mu kolejnego wyjca. Mógł go więc bezpiecznie otworzyć.

Sowa, niosąca wiadomość, dotarła do Londynu i mieszkania jeszcze zanim Jessie wrócił do domu, więc kiedy Jessie wszedł do swojego pokoju, sowa zaczęła na niego huczeć wściekle i z wielką urazą, że kazano jej czekać, wystawiła nóżkę z listem. Oczywiście, Jessie nie wziął go od razu - wpierw przywitał się z Marvinem, grzecznie odpoczywającym w swojej klatce, a potem poszedł jeszcze do łazienki, żeby się odświeżyć.

Dopiero kiedy sowa znowu zaczęła się na niego skarżyć w swoim rodowitym języku, Jessie zabrał list i dał ptakowi przekąskę. Listy od Hannibala były naprawdę miłą niespodzianką, kiedy nie dymiły i na niego nie krzyczały, i w sumie tylko dwa razy przewrócił oczami. Wysłane mu zdjęcie nawet go rozbawiło - mógł się w sumie tego po Hannibalu spodziewać - i na razie przyczepił je do drzwi swojej szafy, póki nie znajdzie dla niego odpowiedniejszego miejsca.

Londyn, 01/12/1970

Han,

nie mam absolutnie zamiaru się tym przejmować. I nałóż chociaż jakieś gacie, zanim przeczytasz resztę tego listu, bo mam to przeczucie, że mojego wyjca i poprzedni list otworzyłeś z gołym tyłkiem. A koleżance powiedz ode mnie "Cześć" jeśli znowu ją do siebie zaprosisz.

Marvin na ciebie skrzeczy.

I nie! Nie będę ci wysyłał fotek swojego tyłka! Miałeś tyle lat i tyle okazji, żeby mu się przyjrzeć! Skoro do tej pory nie skorzystałeś, to już twoja strata!

Na razie słyszy się tylko o jakichś nieczęstych przypadkach, i z tego, co wiem, to raczej naśladowcy tych szaleńców, niż oni sami. Mnie to właśnie spotkało. Zaczepili mnie jacyś pijani fanatycy i stwierdzili, że "śmierdzę mugolem", ale nic złego nie zrobili, bo akurat kręcił się tam BUMowiec.

Czego oni chcą? Powrotu do średniowiecza, jak widać. Jakiś Lord Dup JakiśtamMord chce przejąć władzę nad magicznym społeczeństwem i głosi, że czarodzieje czystej krwi powinni rządzić, mugole to złole, a półkrwi to zdrajcy. Typowe gadanie szaleńca. Z Hestią i Alice raczej wszystko w porządku. Nie widziałem się z nimi od jakiegoś czasu, ale gdyby coś im się stało, ktoś by się już dowiedział.

Co do wyjazdu - wiem, że o tym wspominałeś, ale mój przyjazd nie będzie ci jakoś kolidował z pracą?

Zastanawiam się gdzie powiesić to zdjęcie. Zaraz nad łóżkiem nie brzmi odpowiednio dobrze.

Jessie

Obrażona sowa niechętnie zabrała od niego kopertę z listem, ale wyleciała przez okno. Jessie podszedł do drzwi, otworzył je...

-Macie pozdrowienia od Hannibala!

...i zamknął drzwi, nie zastanawiając się już, czy pozostali domownicy go usłyszeli.
lover, not a fighter
wiek
20
sława
VI
krew
czysta
genetyka
oko uśpione
zawód
artysta sceniczny
175 cm wzrostu (na scenie wydawał się wyższy!) Pełna emocji twarz. Ciemne oczy i włosy, które zwykle pozostają w nieładzie. Goli się na gładko. Szczupły, ale umięśniony - zawodowy tancerz. Strój modny wśród mugolskiej młodzieży, czasami zgoła ekstrawagancki.

Hannibal Selwyn
#5
17.02.2026, 18:40  ✶  

List Jessiego trafił do rąk Hannibala jeszcze tego samego wieczoru. Dozorczyni kamienicy ulitowała się nad hukającą sową, odebrała od niej kopertę i przekazała ją aktorowi, gdy ten wracał z wieczornego przedstawienia - tym razem sam. Corinne przez cały dzień ostentacyjnie nie odzywała się do niego. Hannibal przyjmował to z pokorą - warto było przynajmniej poudawać, nawet, jeżeli podejrzewał, że plotki o wyjcu i rzekomym partnerze Selwyna już zataczały kręgi wśród zespołu baletowego, zawsze głodnego pikantnych nowinek. Nie zrobił nic, by je potwierdzić lub zdementować, kwitował je tylko tajemniczym uśmiechem.

Odebrał pocztę, podziękował grzecznie i wspiął się po schodach, objuczony swoją torbą treningową i drugą, z jedzeniem na wynos z pobliskiego bistro. Historia z wyjcem miała przynajmniej tę zaletę, że jego korespondencja z Jessiem, którą - wstyd powiedzieć - trochę zaniedbał, pochłonięty atrakcjami oferowanymi przez francuską stolicę, rozkwitła na nowo. Hannibal dopiero usłyszawszy za pośrednictwem wyjca wzburzony głos przyjaciela, uświadomił sobie, że tęsknił. Nie za Londynem. Niespecjalnie za rodzicami - kontakty z nimi od dawna nie były tak bezstresowe, jak teraz, kiedy ograniczały się do wymiany listów z matką i - jak podejrzewał - niedalekiej wizyty obojga przy okazji koncertu noworocznego w Cancan Carcolh. Ale za Jessiem, resztą przyjaciół i Jonathanem - tak.

Rozważył w pierwszej kolejności skorzystanie z wanny i urozmaicenie kąpieli lekturą, ale głód wygrał. Hannibal odpakował obiad, dzięki magii wciąż ciepły, mimo panującego na dworze zimna i otworzył kopertę.


Odpowiedź napisał następnego dnia rano, przy kawie i wysłał w drodze do teatru.

Paryż, 02.12.1970

Jess,

Zaznaczam na wstępie, że tym razem czytając Twój list byłem ubrany, choć osobiście wcale nie czułbym się urażony, gdyby ktoś czytał moje listy nago - miałoby to pewien dekadencki urok, nie sądzisz?
Jako dobry przyjaciel, jestem jednak posłuszny Twoim życzeniom. I sam w mieszkaniu, bo najwyraźniej nikt nie chce ryzykować obudzenia przez wyjca.

Uważasz, że zmarnowałbym okazję do podziwiania jakiegokolwiek zgrabnego tyłka? O nie, mój drogi. Możesz być pewien, że wykorzystałem dany mi czas! Ale nie widzieliśmy się od pół roku i nieważne, ile bym się naprzyglądał, miałem prawo zapomnieć szczegółów.  Albo uznać, że przytyłeś, jeżeli Dorosłe Życie nie pozostawia Ci czasu na Quidditcha.
Swoją drogą - pozostawia?

Cieszę się, że najwyraźniej humor Ci dopisuje mimo wszystko oraz że najgorsze, z czym musiałeś się zmierzyć, to paru pijaczków, którym pewnie i tak dałbyś radę, gdyby przyszło co do czego. Nie wyczułem nigdy znaczącej różnicy w tym, jak pachną mugole, a jak czarodzieje, a wierz mi, bywałem wystarczająco blisko jednych i drugich.
Co za ludzie. Czy Hogwart nie jest po to, żeby dać wszystkim czarodziejom równy start? Skoro tak, to w czym czystokrwiści są lepsi? Oburzam się w Twoim imieniu!
We Francji również pojawiają się stronnictwa pragnące powrotu do “tradycyjnych czarodziejskich wartości”, ale przynajmniej nie posuwają się do przemocy. Nic dziwnego, że mają Anglików za barbarzyńców, skoro dochodzą do nich takie wieści.

Co do wyjazdu - mógłbym zabierać Cię do pracy - wyobraź sobie, że dziewczyny pokazały mi, jak tańczyć z tymi wachlarzami z piór! Albo mogę wziąć parę dni wolnego w styczniu - pracuję wytrwale od przyjazdu, zasłużyłem na urlop. Zastanów się nad tym. Pogoda wcale nie lepsza, niż u nas, ale przynajmniej turystów mało.


Pogłaszcz ode mnie Marvina,

Han

P.S. Dlaczego nie chcesz powiesić mojego zdjęcia nad łóżkiem? Łamiesz mi serce! Zostało zrobione podczas mojej pierwszej burleski, to historyczna pamiątka! Kiedyś będzie wiele warta!
Czarodziej
Less colours but still colorful
wiek
21
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Średniego wzrostu (174 cm), lekko umięśniony. Włosy ma w kolorze ciemnego brązu, zazwyczaj schludnie ułożone, z opadającymi na oczy w barwie orzecha laskowego kosmykami. Nos ma lekko zadarty, na słońcu wychodzi mu te kilka piegów, zdobiących jego policzki.

Jessie Kelly
#6
17.02.2026, 21:36  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.02.2026, 22:09 przez Jessie Kelly.)  

Na odpowiedź Hannibal musiał poczekać dwa dni. Aż albo tylko. List napisał właściwie niedługo po tym, jak skończył czytać ten ostatni od Hannibala - czy powinno go niepokoić to, jak łatwo było mu ułożyć odpowiedź na wiadomość od Selwyna - ale coś innego nie było gotowe.

Sowa.

Oczywiście, ptak właściwie był gotowy, by dać sobie przywiązać list do nóżki i odbyć całą podróż z Londynu do Paryża, ze wszystkimi koniecznymi przystankami, żeby wykonać swoje zadanie, ale wyglądała przy tym tak żałośnie, jakby wystarczyło jeszcze kilka takich podróży i dostawałaby ataków paniki na sam widok kopert i znaczków pocztowych. Nie miał zamiaru wysyłać Marvina w taką podróż, odłożył więc list na komodę, gdzie czekał grzecznie na swoje kilka minut, i przez kolejne dwa dni dał sowie po prostu odpocząć. Przespać się, po prostu posiedzieć, zjeść coś, napić się w końcu wody, dopóki nie odzyskała sił i sama nie zaczęła dziobać Jaspera w ramię, żeby w końcu dał jej ten list do dostarczenia - oczywiście pokazując przy tym, jak wielką łaskę robiła dwóm przyjaciołom, że wielkomyślnie zgodziła się odbyć tę podróż.

Oczywiście, zanim to się stało, Jessie otworzył kopertę jeszcze raz i dopisał kilka zdań, zanim pozwolił sowie wyfrunąć razem z wiadomością.

Londyn, 04/12/1970

Hannie,

"tym razem"? Czyli jednak miałem rację i listy ode mnie czytasz, jak cię Matka urodziła? Wybacz, ale nie zrobię ci tej przyjemności i nie będę się rozbierał za każdym razem, kiedy dostanę od ciebie list - nikt nie wie, kiedy na przykład Theo zdecyduje, że pukanie do drzwi nie jest dla niego, a nie jest to ryzyko, na które jestem gotów.

Trochę szkoda, bo miałem nadzieję, że jakiś twój francuski znajomy namaluje cię, jak sobie tak siedzisz z gołym tyłkiem, kiedy opierdziela cię mój wyjec. No cóż, chyba pozostaje mi jedynie moja wyobraźnia.

Więc mówisz, że mój tyłek jest zgrabny, tak? I śmiesz twierdzić, że mogłem PRZYTYĆ?! Ja nigdy nie tyję! Mogą mi co najwyżej rosnąć mięśnie! Wziąć ćwiczę, chociaż z bólem serca muszę przyznać, że musiałem odstawić Quidditcha na dalszy plan. Próbuję ogarniać rzeczy, ale w sumie chętnie bym tak polatał i posłał w kogoś parę tłuczków.

Argumentacja szaleńca nie zawsze jest łatwa do zrozumienia. I tak, miałem spore szczęście, że trafiłem tylko na tych pijaczków, a nie prawdziwych wyznawców tego całego Lorda.

Hogwart nie ma z tym nic wspólnego. Przyjmuje przecież tak samo czystokrwistych, jak i półkrwi i mugolaków, ale dyrekcja nie jest w stanie nic zrobić, jeśli ktoś już tam przyszedł z wypaczonym umysłem. No i znalazł się taki jeden, ogłosił się Lordem i próbuje namawiać czystokrwistych, że mugole i mugolacy są od nich gorsi. A pewnie sam przy czytokrwistym drzewie genealogicznym nawet nie stał. Czystokrwisty czarodziej, który na głos zacząłby wygłaszać takie hasełka, raczej nie ukrywałby się pod pseudonimem.

Dlaczego nie chcę twojego zdjęcia nad łóżkiem? Właśnie dlatego, że już jest zbyt cenne i wyjątkowe dla takiego typowego miejsca, jak nad łóżkiem. Takie rzeczy powinny być umieszczane w wyjątkowych miejscach - tylko jeszcze takiego nie znalazłem. Ewentualnie powieszę je w szafie, żebyś mógł z niej wyskakiwać za każdym razem, kiedy będę chciał się ubrać.

Daj mi znać, jak będziesz wiedział, czy i kiedy weźmiesz wolne, albo jaki termin by ci odpowiadał i coś ogarniemy.

Marvin został pogłaskany. Ucieszył się.

Jessie

P.S. Moja mama chyba chce się mnie pozbyć. Wyobraź sobie, że chciałem ci dziś wysłać ten list, jak wrócę do domu, a w pokoju mam świstotliki i do połowy spakowaną walizkę, a jeszcze jej nie mówiłem, że chcę cię odwiedzić. Ja nie wiem, czy ja tę kobietę bardziej kocham, czy się jej boję. Ona wszystko wie.
lover, not a fighter
wiek
20
sława
VI
krew
czysta
genetyka
oko uśpione
zawód
artysta sceniczny
175 cm wzrostu (na scenie wydawał się wyższy!) Pełna emocji twarz. Ciemne oczy i włosy, które zwykle pozostają w nieładzie. Goli się na gładko. Szczupły, ale umięśniony - zawodowy tancerz. Strój modny wśród mugolskiej młodzieży, czasami zgoła ekstrawagancki.

Hannibal Selwyn
#7
19.02.2026, 21:48  ✶  

Arabeska potarła dziobem pióra sowy pocztowej i wydała z siebie cichy, łagodny dźwięk, jakiego Hannibal jeszcze nie słyszał.
Pohukiwanie, uświadomił sobie z niedowierzaniem. Nieśmiałe, trochę zniekształcone przez kruczy dziób, ale nie do pomylenia, kiedy już raz to zauważył. Kruk najwyraźniej postanowił się zaprzyjaźnić z sową przynoszącą listy z Anglii.
- Jak zaczniesz udawać sowę dla hecy, to ci obwiążę dziób sznurkiem - powiedział Hannibal bez przekonania, bo w gruncie rzeczy wcale jej się nie dziwił. Poczęstował oba ptaki suszonymi figami, których zapas specjalnie w tym celu zawsze miał w mieszkaniu. Trzecią figę wpakował sobie do ust.


Paryż, 06.12.1970

Jessie,

Miło mi, że wizja Twojego wyjca zaskakującego mnie w niezręcznej sytuacji tak do Ciebie przemówiła. A może to kwestia zdjęcia? Nie spodziewałem się po Tobie takich upodobań, ale kimże jestem, by to oceniać?
Artystą scenicznym, a jeden z moich instruktorów za dzieciaka mawiał, że artyści żyją by służyć.
Baw się dobrze. Mam nadzieję, że masz wystarczająco bujną wyobraźnię.

Zgrabny, czy nie, w ogóle nie myślałbym o Twoim tyłku, gdyby nie Twoje listy. Teraz wszystko stracone. Mam nadzieję, że czujesz się z tą świadomością przynajmniej trochę niezręcznie!
(Ja nie.)

Myślisz, że to całe czystokrwiste wichrzycielstwo ma szanse przerodzić się w coś więcej? Nie spodziewałbym się, że ktoś więcej, niż znudzona gównażeria weźmie wezwanie do wyjścia na ulicę i bicia mugolaków na poważnie!
O Hogwarcie wspomniałem raczej dlatego, że on właśnie wyrównuje ewentualne różnice w wychowaniu i edukacji czarodziejów różnego pochodzenia, przynajmniej w teorii. To powinno odbierać część argumentów zwolennikom segregacji. Ale masz rację - to szaleniec, a z szaleńcami się podobno nie dyskutuje.
Dobrze w każdym razie wiedzieć, że nie pozwalasz, by pokręcone fantazje tego niby-lorda wpłynęły na Twoje własne poglądy. Byłoby mi przykro, gdybyś nagle postanowił przestać się trzymać z czystokrwistymi znajomymi.

Ze mną.
Selwyn oczywiście nie podejrzewał, żeby Jessie miał pozwolić kwestii pochodzenia wpłynąć na ich przyjaźń. A jednak… od jego wyjazdu zdążyły się między nimi niepostrzeżenie rozciągnąć cztery miesiące milczenia. Odległość była jak siniak, który nie bolał, póki się go nie nacisnęło.

Wrócił do pisania.

Nie mogę Ci pomóc w kwestii latania za piłką na miotle. Już genialny pomysł naszego choreografa, bym podczas następnego widowiska huśtał się na trapezie, doprowadził mnie niemal do załamania nerwowego. (“Twoje ramiona są stworzone do akrobacji”, powiedział mi, jakby nie dość dobrze wyglądały na ziemi! Gdybym spadł i skręcił kark, czarodziejska scena poniosłaby niepowetowaną stratę! Pokłóciliśmy się o to.)

Wracając do tematu - jeżeli chodzi o Quidditcha możesz liczyć na mnie jedynie w charakterze kibica, jak za szkolnych czasów. Ewentualnie cheerleaderki. Nie tęsknię za Hogwartem jako takim, siedem lat egzaminów, prac domowych i stosowania się do szkolnego regulaminu to wystarczająco dużo, ale są chwile, które chętnie przeżyłbym ponownie.

Rozmawiałem z poganiaczami niewolników moimi opiekunami w teatrze. Od drugiego tygodnia stycznia mogę być cały Twój, nawet do końca miesiąca. Jesteś pewien, że te świstokliki i walizka to z myślą o odwiedzinach u mnie? Bo może Twoja mama (cudowna kobieta) postanowiła uchronić Cię przed moim zgubnym wpływem i wywieźć w całkiem innym kierunku?
Nie daj się. Chcę Cię zabrać do Moulin Rouge.


Hannibal

P.S. Schlebiasz mi, ale jeżeli będziesz na nie narażony podczas ubierania, to czy nie zaczniesz się spóźniać do pracy? Może lepiej je trzymać pod poduszką?
H.
(przepełniony troską)
Czarodziej
Less colours but still colorful
wiek
21
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Średniego wzrostu (174 cm), lekko umięśniony. Włosy ma w kolorze ciemnego brązu, zazwyczaj schludnie ułożone, z opadającymi na oczy w barwie orzecha laskowego kosmykami. Nos ma lekko zadarty, na słońcu wychodzi mu te kilka piegów, zdobiących jego policzki.

Jessie Kelly
#8
24.02.2026, 14:09  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.02.2026, 21:53 przez Jessie Kelly.)  

Dłuższe, niż kilka godzin, przerwy w przenoszeniu listów między Paryżem a Londynem, dobrze zrobiły sowie pocztowej, która miała wreszcie czas, żeby coś porządnie zjeść, wypić odpowiednio dużo wody i faktycznie się przespać, żeby nabrać sił do kontynuowania swojej pracy. Może powinni znaleźć inny sposób komunikacji, żeby nie zamęczać żadnej sowy długimi i stresującymi lotami?

Londyn, 08/12/1970

Hanni,

Lata przyjaźni z tobą wypaliły ze mnie o wiele więcej niezręczności, niż sam bym się po sobie spodziewał, także ani trochę nie jest mi niezręcznie z tym faktem. Mam tylko nadzieję, że będziesz w stanie opanować swoje fantazje i bujną wyobraźnię i będziesz w stanie skupić się na pracy. Niestety, argument, że nie jesteś w stanie dać z siebie wszystkiego na scenie albo że sobie coś zrobiłeś i nie będziesz mógł dalej występować, bo twój przyjaciel ma zgrabny tyłek, nie jest najlepszym argumentem. Poza tym, gdyby coś takiego usłyszały twoje fanki i dowiedziałyby się, że zamiast skupić się na roli, myślisz o mnie, i dowiedziałyby się, że to faktycznie chodzi o mnie, zjadłyby mnie żywcem. A jeśli nie, pewnie zaczęłyby wymyślać i wyliczać wszystkie moje wady, nawet jeśli te by nie istniały, a to mogłoby mnie doprowadzić do depresji, a wiesz, co depresja może zrobić z ludźmi. Także od twojego skupienia i gry na scenie zależy zdrowie i przyszłość nas obu. Także skup się na swojej pracy!

Odetchnął ciężko i odchylił się na krześle, wzrok kierując na sufit.

Wzajemnie wysłane sobie wyjce i typowe dla nich przekomarzania uświadomiły mu, jak bardzo właściwie za Hannibalem tęsknił. I że w sumie powinien był wcześniej do Selwyna napisać. Dobrze było mieć takiego przyjaciela jak Hannibal Selwyn. Tak... otwartego i kolorowego. Nawet we własnej głowie Jessie nie był w stanie znaleźć odpowiednich słów, żeby to opisać, ale przy Hannibali Jessie czuł się bardzo swobodnie. Pozwalał sobie na żart, na które nie pozwoliłby sobie przy kimś innym, a nawet w czasach szkolnych, kiedy coś bardzo uwierało go wewnątrz, Han był najczęściej jedną z pierwszych osób, którym Jessie chciał się wygadać. Bardzo za nim tęsknił.


Mam nadzieję, że nie, ale obawiam się, że są na to realne szanse. Spójrz na to z tej strony - ktoś powiedział na głos to, czego nikt inny nie odważył się powiedzieć, chociaż sam głęboko w to wierzy. W naszym społeczeństwie wciąż żyją rodziny, które wyznają staroświeckie poglądy i obnażają się z tym mniej lub bardziej. Myślisz, że nie pójdą za tym Voldemortem? Nie wiem, czy kiedyś faktycznie dojdzie do jakiejś jeszcze manifestacji, albo, Matko uchroń, czegoś gorszego, ale myślę, że nie jest to coś, co Ministerstwo powinno zignorować. Teraz celem są mugole i mugolaki, czarodzieje półkrwi też są na celowniku, a co później?

Hanni, znasz historię moich rodziców. Naprawdę myślisz, że ktoś, kto wygłasza hasła przeciw mugolom i mugolakom byłby w stanie zmienić moje poglądy? Poza tym zastanów się - gdzie ja bym znalazł tak cudowną rodzinę, gdybym odsunął od siebie ciebie, naszych przyjaciół i wujków, którzy również są czystokrwiści?

I tak, jestem pewien, że mojej mamie chodziło o to, żebym odwiedził Francji, bo zrobiła mi rezerwację w hotelu. Więc nie, nie próbuje mnie od ciebie odciągnąć.

Rezerwacja jest na ten weekend, trzy noce. Jakbym przyjechał w piątek, znajdziesz wtedy dla mnie czas?

Jak to Electra pisze?
XOXO

Jessie
lover, not a fighter
wiek
20
sława
VI
krew
czysta
genetyka
oko uśpione
zawód
artysta sceniczny
175 cm wzrostu (na scenie wydawał się wyższy!) Pełna emocji twarz. Ciemne oczy i włosy, które zwykle pozostają w nieładzie. Goli się na gładko. Szczupły, ale umięśniony - zawodowy tancerz. Strój modny wśród mugolskiej młodzieży, czasami zgoła ekstrawagancki.

Hannibal Selwyn
#9
25.02.2026, 23:08  ✶  

W miarę czytania pierwszej części listu Jessiego, czoło Hannibala ściągało się coraz bardziej i bardziej. Zawiłe wynurzenia kumpla w pierwszej chwili zbiły go z pantałyku. Jakie fanki? To znaczy, oczywiście, że jego fanki, ale jak na przestrzeni jednego, zagmatwanego  akapitu przeszli od śmieszków na temat obczajania walorów Jessiego do jego depresji i ich przyszłości?

Przeczytał jeszcze raz i uśmiechnął się z rozbawieniem i czułością, jakiej nigdy nie pozwolił przyjacielowi zobaczyć w Hogwarcie.

Jessie paplał bez sensu. I zapewne wcale, ale to wcale nie był zakłopotany. Ani trochę.

Hannibal zachichotał pod nosem, a potem zaczął formować w głowie plany. Odwiedziny w najbliższy weekend pozostawiały niewiele czasu, ale szybko dokonał wyboru kilku flagowych atrakcji zimowego Paryża. Musiał dokonać rezerwacji albo dwóch. Zamienić się na świąteczne przedstawienia z drugą obsadą, może na wtorek?  Czemu hotel? Przecież jego mieszkanie - mniejsze, oczywiście, niż w Londynie - nadto jednak wystarczało dla dwójki młodych ludzi.

Miał do rozesłania kilka listów, z których odpowiedź dla Jessiego otrzymała niekwestionowany priorytet.

Paryż, 08.12.1970

Jessie,

To było szybkie! Rozumiem, że nie możesz się doczekać spotkania ze mną. A może Twoja mama ulitowała się nad tą biedną sową? Nie zorientowałem się nawet, że to ta sama, póki Arabeska nie zaczęła jej rozpoznawać!
Nie musiałeś rezerwować hotelu, wynajmuję trzy pokoje z kuchnią w dobrej lokalizacji. Mógłbym Ci jeden oddać.

Nie obawiaj się, fantazje o Tobie rezerwuję na specjalne okazje. Takie, które nie sąsiadują bezpośrednio z pracą. I na pewno nie ujawniłbym Cię moim fankom i fanom, jeszcze uznaliby Cię za przystojniejszego, a i bez tego mam tu dość konkurencji.
Jak więc widzisz, nasza przyjaźń jest bezpieczna z każdej strony i może kwitnąć, a Ty możesz przyjechać i nie musisz mieć depresji, ani z powodu Twoich istniejących, czy nieistniejących wad, ani z powodu… no, żadnego innego.

Przerażasz mnie Twoimi prognozami politycznymi. Nie wydaje mi się, żeby Ministerstwo miało tak po prostu pozwolić na zamieszki, w końcu czarodzieje półkrwi i mugolacy to większość społeczeństwa! Żyjemy w XX wieku, już chyba nie czas na pogromy na ulicach? To nie II wojna światowa i nie jakieś zdziczałe wschodnie państewko, tylko Anglia, na Merlina!
Tak, czy owak, jesteście otoczeni przyjaciółmi, w tym też czystej krwi, którzy na pewno nie będą nadstawiać chętnego ucha temu dziwakowi. Myślę, że facet pokrzyczy, a potem jego pięć minut minie i wszystko wróci do normy.

Przyjeżdżaj, oczywiście. Weekend to niewiele, ale wezmę, trzy noce co dają. Dobrze się składa o tyle, że akurat rusza w Paryżu jarmark z okazji Yule. Koniecznie musimy się wybrać. Wieża Eiffela jest świątecznie oświetlona - bez użycia magii, wyobraź sobie! Piękny widok, chociaż na górę nie wlazłbym za żadne skarby. Z kolei w magicznym Paryżu mają doskonałe grzane wino.
Rezerwuję miejsca w Moulin Rouge. Normalnie stoi się godzinę w kolejce, ale poszukam dojść po zawodowej znajomości.

Ucałuj ode mnie mamę!
Czekam,

Hannibal

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Hannibal Selwyn (2775), Jessie Kelly (2130)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa