05.01.2026, 18:43 ✶
11.09.1972
Little Hangleton
Little Hangleton
Od zawsze uczucia Othella do starszego brata stanowiły dziwną mieszankę przypominającą trochę błotnistą zupę, którą robiły bawiące się dzieci. Z jednej strony dziwił się, jak ten człowiek funkcjonował. Jak znalazł się w tym, a nie innym miejscu? Jak zachęcał ludzi do tego, by o porady tyczące się zdrowia duchowego kierowali właśnie do jego osoby? Była tam również irytacja, dziwny rodzaj błota. Powodowana była zawsze tymi golfikami, które przywdziewał jego braciszek. Othello nie widział jeszcze, by ktokolwiek poważny nosił takie ubrania. Tak, jakby starszy z Fawleyów jednocześnie chciał i nie chciał wyglądać elegancko. Co za sprzeczność! Trzeba było się ostatecznie na coś zdecydować. A jednak i sprzeczna z poprzednimi pozostawała ostania emocja żywiona wobec Odysseusa. Była to nadmierna i uciążliwa potrzeba gadania, kłapania dziobem. Stanowiło to swoiste niebezpieczeństwo. Othello jednak nie zamierzał zdradzać bratu wszystkich swoich sekretów.
Siedzieli na drewnianym ganku zakładu pogrzebowego. Pogoda była doskonała na herbatkę. Zaraz miało zacząć padać, niebo pokrywały ciemne chmurzyska. Mgła unosiła się nad majaczącym w tle cmentarzem. Ulubiona pogoda Othella.
Na okrągłym wykonanym z czarnego metalu stoliku stała figurka czarodzieja w średniowiecznych długich szatach. Jego cała prezencja stanowiła wyraz dogłębnej zgrozy. Na twarzy malowało się przerażenie, ciało chciało się obronić, ale nie zdążało. Kamień uwięził tego człowieka właśnie w takiej, a nie innej pozie.
– Kupiłem go na Nokturnie – wyjaśniał bratu Othello, popijając ciemną jak śmierć herbatkę. – Odnaleziono go w tysiąc osiemset dwudziestym drugim roku w piwnicy zamku Delacroix, we Francji. Zamieszkiwał go czarnoksiężnik o nieznanych personaliach. Wiemy o nim tylko, że pierwszorzędną rozrywką było dla niego wabienie do własnej siedziby kolejnych to śmiałków i tworzenie takich właśnie figurek. Ciekaw jestem, czy ów nieszczęśnik jeszcze tam w środku jest. Może przemienienie w kamień było dla niego darem nieśmiertelności? Zresztą sam posłuchaj: jeśli przytkniesz ucho do jego piersi, usłyszysz delikatne bicie serca.
Othello uwielbiał tego typu skarby. Przedmioty nietuzinkowe, z historią. Nie zamierzał oczywiście próbować odczarowywać figurki, nic z tych rzeczy. Skoro mag został obdarzony takim darem jak nieśmiertelność, nie zamierzał mu tego odbierać. A w dodatku kupił tę figurkę za niemałe pieniądze. Gdyby ów człowiek w ogóle przeżył, pewnie by sobie poszedł, by szukać szczęścia w magicznej Anglii. Stanowiłoby to niepowątpiewalną stratę, ponieważ trudno byłoby wtedy uzasadnić zwrot towaru do sklepu. Jeśli w ogóle taki dałoby się wykonać.