• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
1 2 3 4 5 … 16 Dalej »
[Lato 1969] Co można znaleźć w ogródkach w Little Hangleton?

[Lato 1969] Co można znaleźć w ogródkach w Little Hangleton?
Kolorowy ptak
Umrzesz ty. Umrą wszyscy bliscy twoi. Potęgi upadną. Jedno tylko żyć będzie przez wieki - poległych wojenna chwała.
wiek
30
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód

Alexander Aristov
#11
23.02.2026, 11:31  ✶  
Alexander postanowił, że zostawi może lepiej przesłuchanie ogrodnika Brennie, on wolał przesłuchiwania w bardziej... drastycznych sytuacjach. Bardziej drastycznymi metodami. Z drastycznymi narzędziami. Może nawet z uzyciem nielegalnych środków. Więc robienie tego pośród członków brygady uderzeniowej nie było najlepszym pomysłem. Jeszcze by go zgarnęli za samą myśl o tym, gdyby tylko mieli dostęp do jego myśli. No i mogłoby to wpłynąć dość istonie na jego znajomość z Brenną, a przecież tego nie chciał. Była czasem taka... niewinna. Jakby była nieświadoma tego jaki Alexander był naprawdę. A może rzeczywiście była.
-Więc ja też udam się na rozeznanie. Pójdę do centrum wioski, może znajdę gdzieś jakieś odpowiedzi, popytam przechodniów. Sąsiadów zostawię Erikowi. Zaufam jego osądowi. - powiedział Alexander dość spokojnym tonem jak na całą tę sytuację, w kótrej obecnie się znalazł. W końcu to nie pierwszy, i zapewne nie ostatni, trup z jakim miał okazję się obchodzić. Ciało było tylko ciałem. Bardziej go obchodziła osoba, do której należało. Jakim człowiekiem był? Czy miał rodzinę? Czy był mugolem, czy czarodziejem? Kogo kochał, a kogo nienawidził? To właśnie tego typu rzeczy go ekscytowały. I może, tylko może, Alexander nadawałby się do pracy prywatnego detektywa? W końcu w tym również była nutka hazardu, stawianie wszystkiego na jedną kartę, choć podejrzewał, że gdyby uparł się przy jednej kwestii, jednym postrzeganiu sprawy, albo przy jednym podejrzanym, to nikt nie byłby w stanie wmówić mu, że jest inaczej. Był chyba zbyt uparty jednak na taką pracę. Miał kilka umiejętności, które pomogłyby w tej pracy, mógł wchodzić do umysłów innych ludzi, badać je dowoli, szukać odpowiedzi, ale... Czy to nie byłoby oszustwo? Czy w zasadzie nie każdy miał prawo do obrony samego siebie...? Nie. Głupoty. Albo jest się winnym, albo jest się niewinnym. Nie ma nic pomiędzy.
Machnął więc jeszcze szybko do Brenny, odwracając sie na pięcie, ruszając do centrum wioski, szukając jakiś plakatów o zaginięciach, albo czegoś w tym stylu. Pamiętał też, aby w razie czego mieć otwartą głowę, aby nie pominąć żadnych detali. Może jednak rzuci mu się w oczy coś co możnaby powiązać z ciałem w jego ogrodzie? Ah... Jak bardzo chciałby zasadzi już jabłonie w swoim sadzie. Jak bardzo chciałby zebrać pierwsze owoce. Jak bardzo chciałby...

Rzut O 1d100 - 43
Akcja nieudana
Na percepcję w centrum
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#12
24.02.2026, 11:22  ✶  
– Hm… będzie z tydzień? – spytała, zerkając na Alexandra pytająco, bo mogła mieć trochę nieaktualne informacje. – No i wcześniej byłam tutaj ja, a potem Alexander, zanim to kupił… – zaczęła, a potem urwała. Zamrugała. Spoglądała na brata z pewnym zaskoczeniem.
No bo…
Ktoś podejrzany w Little Hangleton?
Miała wrażenie, że jeśli Erik zacznie pytać o kogoś podejrzanego, to nie wróci tutaj cały, boży dzień, jak już zaczną mu opowiadać o takich indywiduach w okolicy.
– Najbliżsi sąsiedzi to czarodzieje, mieszka tu też w okolicy Lavinia Bulstrode, tam dalej, tak mi się wydaje, że już mugole, ale nie jestem pewna – rzuciła jednak tylko, bo rozglądając się za domem dla Aristova i jego przyszłej żony, tak na wszelki wypadek sprawdziła, czy na przykład tuż za płotem nie mieszka ktoś, kogo ledwo co wypuścili z aresztu za próbę zabójstwa innego sąsiada. – W takim razie pogadam z ogrodnikiem, rozejrzę się jeszcze tutaj i poczekam na resztę ekipy…
Obróciła się, ruszając prosto ku ogrodnikowi, z zamiarem spytania go konkretnie, czy nie słyszał, aby ktoś w okolicy ostatnio znikł.
*
Co Erik mógł usłyszeć, pukając do drzwi sąsiadów…?
Pierwszy…
Proszę pana, ktoś podejrzany? A no jest tu taki! Pewnie, że jest, kręci się ostatnio, wielki, ciemnowłosy, z akcentem mówi, źle mu z oczu patrzy, od razu widać: rosyjski szpieg, mówię panu. Żeby Rosjan wpuszczać do Brytanii, kto to widział. A coś się stało? Bo jak coś się stało, to na pewno on.
Drugi…
W tym domu, co wcześniej należał do Michalesonów? Porządna rodzina, jaka szkoda, że dotknęła ich klątwa… Ale pan pewnie nie o tym? W sumie dom od dawna pusty, ale tak sobie myślę, że ktoś z okolicy tam chodził, bo czasem słychać było jakieś głosy albo śmiechy. Raz nawet jak nic sobie robili zabawę w ogródku! Ale jak krzyczeć zaczęłam, że łachudry mają się wynosić, to furtką nikt nie wyszedł.
Trzeci…
Dziwne rzeczy? Tu wiecznie dzieją się dziwne rzeczy. Słyszał pan może o domu Riddlów? Tam to dopiero dziwnie się stało, panie, trzy trupy i żadnych śladów, jakby umarli ze strachu. Ktoś znowu ze strachu umarł? Nie? Ja tam nic nie wiem, ale tu ludzie mówią, że w lesie złe tkwi. O, zimą dzieciak Robinsów przepadł, jak nic las go zabrał. Jeden miejscowy pijaczek też się ostatnio nie pokazuje…
Czwarty…
A pan to czemu pyta, hę?
*
Alexander nie dostrzegł żadnych nowych plakatów, wskazujących na to, że ktoś szukał kogoś zaginionego. Na jednym z drzew wprawdzie taki wisiał, ale stary, wyblakły od wilgoci i słońca, częściowo naderwany, i przedstawiał chłopca, a ręka wystająca z ogródka zdawała się raczej męska. Jeśli ktokolwiek zaginął w Little Hangleton w ostatnich dniach, to wyglądało na to, że nie szukano go zbyt gorąco. Grupka miejscowych, popijająca coś w pobliżu miejscowego pubu, rozpierzchła się na sam jego widok, jakby roznosił zarazę. Zawsze mógł wejść do środka i spróbować spytać właściciela tego mugolskiego przybytku - pewnie
*
Percepcja Bren
Rzut PO 1d100 - 36
Slaby sukces...

Czy ogrodnik coś wie?
Rzut TakNie 1d2 - 2
Nie


/ze względu na niskie rzuty rzucam wam po prostu trochę wskazówek, do własnego zinterpretowania + ewentualnie do dopytania. Jeśli Alex wejdzie do pubu, usłyszy, że jeden miejscowy podobno uciekł niedawno po tym, jak pobił narzeczoną./


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#13
28.02.2026, 15:17  ✶  
No właśnie! Ktoś podejrzany w Little Hangleton? Przecież tutaj wszyscy byli przykładnymi obywatelami. Przynajmniej tka powiedziałby ktoś, kto nie znał reputacji miasteczka, a dodatkowo nie zapoznał się z archiwalnymi aktami, które od lat latały między jednym archiwum a drugim. Mimo to, Longbottom liczył, że w okolicy ludzie na swój sposób troszczyli się o swoich. A nawet jeśli nie, to niewykluczone, że jakiś sąsiad zauważył brak jakiegoś swojego dotychczasowego rywala lub osoby upierdliwej dla reszty społeczności. Ktoś mógł coś wiedzieć.

— Zapamiętam — potwierdził, kierując się w kierunku przejścia na główną drogę. Przy okazji zaczął zastanawiać się, czy Lavinia nie była przypadkiem jakąś bliską krewniaczką Atreusa Bulstrode'a z Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów.

~~*~~

Dobrze, tego pana można skreślić z listy, pomyślał przelotnie Erik, opuszczając podwórze pierwszego z odwiedzonych sąsiadów. Aristov raczej nie będzie miał tutaj łatwego życia. Przynajmniej nie od samego początku, skoro na samą wzmiankę o jego narodowości lokalni mieszkańcy robili z niego szpiega rosyjskiego Ministerstwa Magii. Zdecydowanie będzie musiał uprzedzić nowego znajomego, czego może się spodziewać po tutejszej ludności. Jak przetrwa te kilka tygodni lub miesięcy adaptacji, to kto wie, może przyjmą go koniec końców jak swojego?

~~*~~


— Często ktoś wchodził na teren, kiedy dom był opuszczony? — spytał w kolejnym domostwie. Wzmianka o tym, że nikt nie wyszedł przez główną furtkę przykuła jego uwagę, ale z drugiej strony, jeśli to byli czarodzieje, to mogli oddalić się w inny sposób. Teleportacja, lot na miotle; opcji było wiele. — Rzucało się w oczy coś jeszcze?

~~*~~


Pod ''trójką'' Erik zanotował wzmianki o dwóch potencjalnych zaginionych i czymś złym w lesie. Nie był przekonany, czy było to powiązane ze sprawą... Little Hangleton nie kojarzyło mu się jakoś wyjątkowo pozytywnie, toteż był w stanie uwierzyć, że w lokalnych lasach mogło zamieszkać jakieś niebezpieczne magiczne stworzenie. W okolicy można było znaleźć jakieś pola uprawne lub hodowle zwierząt, a wprawny drapieżnik mógł je wykorzystać, żeby mieć stały dostęp do pożywienia. Nie mówiąc już o zbłąkanych ludzi, którzy znaleźliby się zbyt blisko gniazda.

Za dużo czasu z Geraldine, pomyślał, zamykając ze sobą furtkę. Doceniał towarzystwo kobiety; była jedną z nielicznych osób, które nie ustępowały mu pola podczas treningu, ale aż nazbyt łatwo przyswajał te wszystkie jej opowieści z polowań. Czasem zastanawiał się, czy nie była to jakaś próba manipulacji, żeby zaciągnąć go do klubu Artemis jako nowego członka zespołu łowieckiego. Pokręcił powoli głową. Żeby tylko miał na to czas, między pracą, życiem prywatnym a innymi zobowiązaniami.

~~*~~

Uśmiechnął się krzywo na zasłyszane pytanie, przez chwilę wodząc wzrokiem po twarzy kolejnego z sąsiadów Aristova. Miał narzucony na ramiona uniform służbowy, więc członkowie magicznej społeczności powinni go rozpoznać. Czyżby już trafił na mugola? Erik dość szybko doszedł do wniosku, że akurat tutaj zbyt wiele się nie dowie i po udzieleniu na szybko jakiegoś wymijającego wyjaśnienia, zawrócił z powrotem na odpowiednie podwórze na którym pozostawił Brennę i Alexandra.


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
Kolorowy ptak
Umrzesz ty. Umrą wszyscy bliscy twoi. Potęgi upadną. Jedno tylko żyć będzie przez wieki - poległych wojenna chwała.
wiek
30
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód

Alexander Aristov
#14
05.03.2026, 11:17  ✶  
No i masz babo placek. Zachciało mu się wędrówek do miasteczka, zachciało mu się brać udział w tym śledztwie. A każdy kto go zauważył uciekał przed nim, jakby Aristov był trędowaty. Ale może to i lepiej? Może lepiej, że bali się go, zamiast rzucać w niego kamieniami. Może uważali go za szpiega, cz kogo tam jeszcze, ale to oznaczało, że przynajmniej nie będą się do niego zbliżać i mu przeszkadzać. Ani jemu, ani jego interesom. To był jakiś plus, poza tym Alexander nie potrzebował towarzystwa osób z tak niskim ilorezem inteligencji. No bo powiedzmy sobie szczerze, który szpieg przyciągałby tak dużo uwagi? A może tak działają szpiedzy? Przyciągają tak dużo uwagi, bo nikt normalny nie pomyślałby że mogą być szpiegami, a wtedy ciach. Z zaskoczenia.
Mimo wszystko jednak nie byłby sobą, gdyby nie sprawdził wszystkich możliwości. Wszedł więc do pubu, popychając drzwi, jakby to on byłwłaścicielem tego miejsca. Rozejrzał się po tym miejscu, nic dziwnego, że tamci woleli pić na zewnątrz. Bar lata świetności miał już za sobą, ale gdzie, jeśli nie właśnie w barach, padało najwięcej plotek. Trzeba więc popytać tego mugolskiego barmana, który był najwidoczniej równie stary co ten bar, o jakieś ciekawe informacje.

-A co? Wprowadza się tu Pan? Wy młodzi... - tutaj barman machnął lekko ręką, kontynuując swój wywód o "nas młodych", na co Alexander tylko wywrócił oczami i wyłączył się na moment. Nie chciało mu się słuchać takich głupich pogadanek. Coś tam coś, gdy on był młody, coś tam wojna, wiadomo. -... ale tak. Słyszałem, że jeden z mężczyzn uciekł ostatnio z Little Hangleton, po tym jak pobił swoją narzeczoną. Niestety nie wiem nic więcej, ale wie Pan jak to jest, jak się baby nie bije... Hehe.
I tak jak zaczął opowiadać, tak nagle skończył, jakby zapomniał, że cokolwiek wcześniej powiedział. Alexander zrozumiał, że to już chyba koniec rozmowy, więc pośpiesznie odwrócił się i opuścił pub. Ta cała sprawa była dziwna, a Aristov bardzo nie lubił wyciągać pochopnych wniosków, ale... Co jeśli te mężczyzna, któy uciekł, który pobił narzeczoną, był tym, którego znaleziono w ogrodzie? W końcu pobicie kobiety, nawet narzeczonej, nie przechodzi bez echa, wśród jej znajomych, albo rodziny. Ktoś mógł szukać zemsty, popełnić morderstwo w afekcie i proszę. Tragedia gwarantowana. Na razie jednak postanowił wrócić do Brenny i zdać jej z tego relację.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#15
06.03.2026, 12:52  ✶  
Ogrodnik zdawał się nie tyleż niechętny do współpracy, co niezbyt zorientowany w realiach. Plątał się w zeznaniach, ale wyglądało na to, że mówi prawdę – ot był średnio rozgarnięty i, najwyraźniej do Little Hangleton też sprowadził się niedawno. Wyglądało na to, że już żałuje tej decyzji. Nie żeby Brenna jakoś się mu dziwiła. Rozejrzała się jeszcze przez chwilę, zwróciła uwagę na kilka rzeczy, a potem zrelacjonowała sytuację przedstawicielowi ministerstwa, który pojawił się, by sprawdzić ciało.
Erik tymczasem mógł dowiedzieć się jeszcze od sąsiadki, że skąd ona ma wiedzieć: przecie mówi, że czasem słyszała głosy i śmiechy, ale ona sąsiadów nie szpieguje, nie notowała kiedy i jak często, nigdy nie widziała kto, ona się swoimi sprawami nie interesuje. Zwykle to było pod wieczór, ona raz cierpliwość straciła, bo kto by nie stracił, późno, ciemno, a tam się darli!
– Zdaje się, że to mężczyzna, a przynajmniej tak oceniają – rzuciła Brenna wychodząc naprzeciwko bratu, ku furtce, wciąż wymagającej jeszcze naprawy. – Co mówią sąsiedzi? Zaraz jak patolog skończy sprawdzać, co i jak, to będzie można zabrać się do usuwania ziemi, może to coś nam podpowie.
Rodzaj obrażeń, to jak był ubrany, co miał przy sobie, nie wspominając już o tym, że będzie im łatwiej ustalić, kim był i pójść po nitce do kłębka.
– Hej, Alex, coś ciekawego? – zawołała, kiedy Aristov się pojawił. – W sumie to możesz podpisać swoje zeznania, i jeśli chcesz mieć spokój, póki co się stąd zwinąć, na szczęście patolog od razu powiedział, że ciało tu trochę już leży… – Inaczej Rosjanin na pewno byłby pierwszym podejrzanym, bo w końcu jego ziemia, człowiek z zewnątrz i tak dalej. Oczywiście, póki ciało nie zostanie dokładnie obejrzane, nie mogła go ot tak skreślić z grona podejrzanych, ale że nawet nie myślał chyba jeszcze o zakupie w chwili, gdy tu kogoś zabito, to póki co nie było żadnych podstaw do zadręczania go. – Pewnie do jutra tutaj za wiele nie zdziałasz, musimy dokładnie zbadać teren, zwłaszcza jeśli leży tu czarodziej.
A jeśli nawet mugol, to musieli upewnić się, że z jego śmiercią nie miała niczego wspólnego magia.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#16
07.03.2026, 22:44  ✶  
Skinął powoli głową. Skoro mieli do czynienia z mężczyzną, to kilka historii opowiedzianych przez miejscowych mieszkańców nabierało punktów wspólnych. O ile w ogóle można było je ze sobą powiązań tylko i wyłącznie na podstawie miejsca zdarzenia i płci wspominanych ludzi.

— Jedna kobieta twierdzi, że na podwórzu kręcili się ludzie po nocy. Krzyczeli, śmiali się, urządzali jakieś zabawy, ale po zwróceniu uwagi nie było widać, żeby ktokolwiek opuszczał posesję — zaczął Erik, starając się skrótowo objaśnić siostrze całą sytuację. — Ciężko stwierdzić, czy to prawda. Mogła nie zauważyć, jak uciekają albo ktoś mógł się po prostu teleportować.

Zerknął w stronę głównego budynku mieszkalnego, zastanawiając się, czy na podwórze były narzucone jakieś specjalne zaklęcia, które mogłyby utrudnić taką ucieczkę. Z drugiej strony, nawet jeśli zabezpieczenia funkcjonowały, to obcy mogli po prostu teleportować się po przejściu przez furtkę. Kiedy dotarł do nich również Aristov, Erik kontynuował swoje sprawozdanie.

— Oprócz tego, coś podobno siedzi w lesie. Doszło do kilku zaginięć w ciągu ostatnich miesięcy. Zniknął syn rodziny z okolicy, a ostatnio nie widziano też jednego pijaczka, który zazwyczaj kręcił się w tym rejonie. Nie wiem, czy to ''coś'' z lasu jest winne w tej konkretnej sprawie, ale możliwe, że trzeba będzie wysłać na wszelki wypadek notkę do Departamentu Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami. Mogło się tutaj zalęgnąć coś problematycznego. — Zerknął na Alexandra. — A ciebie jak na razie uważają za rosyjskiego szpiega. Nie będzie łatwo wtopić się tu w tłum.

Uśmiechnął się przepraszająco. Ciało w ogródku, opinia agenta z kontynentu... Jeśli Alexandrowi zależało na zachowaniu tutaj pełnej anonimowości, to raczej nie było to możliwe. Raz, że Little Hangleton było stosunkowo małym miasteczkiem, a dwa... Cóż, już udało mu się ściągnąć na siebie uwagę ludzi z najbliższych domostw. Oby tylko nie oskarżyli go jeszcze o to, że to przez jego przybycie kiśnie mleko od krowy, a starym ludziom wypadają zęby.

— Może przy odrobinie szczęścia znajdą przy ciele jakieś dokumenty — napomknął z nutką nadziei w głosie, wychylając się w kierunku ogródka.


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
Kolorowy ptak
Umrzesz ty. Umrą wszyscy bliscy twoi. Potęgi upadną. Jedno tylko żyć będzie przez wieki - poległych wojenna chwała.
wiek
30
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód

Alexander Aristov
#17
17.03.2026, 11:06  ✶  
Nie żeby to było dla Alexandra jakieś niespodziewane, zdążył już zauważyć jak ludzie na niego patrzą, jak przed nim uciekają, jak sie na niego patrzą. Więc na słowa Erika jedyne wzruszył ramionami i uśmiechnął się chłodno, jak syberyjskie mrozy.
-Mówiąc szczerze to w dupie mam to co o mnie myślą. - pokiwał jeszcze głową z obojętną miną, jakby chciał tylko jeszcze bardziej potwierdzić swoje słowa. -Może nawet zacznę robić im na złość. Skoro chcą rosyjskiego szpiega to go dostaną.
Potem jednak spojrzał na Brennę i westchnął głęboko. Nie miał zamiaru ich teraz opuszczać. Nie kiedy sytuacja zaczynała nabierać rozpędu. Był ciekawy czy któryś z tropów ich dokoądkolwiek doprowadzi. Zwłaszcza po informacjach, które przyniósł Erik. Aristov zmarszczył brwi na moment, zanim zaczął mówić.
-Dowiedziałem się, że ostatnio jakiś chłopak uciekł, po pobiciu swojej narzeczonej. Jeśli miałbym obstawiać, to postawiły dziesięć galeonów na to, że albo to on tutaj leży, albo ktoś z nim związany. W końcu czy to nie byłby dobry motyw, dla rodziny tej Panny? Zarwał zaręczyny, pobił swoją kobietę, a potem znika? Nah. Śmierdzi mi to na kilometr.
Powiedział spokojnie rosjanin, patrząc to na Brennę, to na Erika, jakby doradzał się ich co o tym myślą. W zasadzie to nie był jeszcze po tej stronie barykady, zazwyczaj to on byłsprawcą, a nie osobą, która poszukuje sprawcy. Ale może to lepiej. Może mógłby teraz w jakiś sposób spojrzeć na to w bardziej obiektywny sposób? Od zupełnie innej strony, rzucić trochę światła na tę sprawę, gdy utkną w jakimś newralgicznym punkcie. Problem jednak polegał na tym, że ta zbrodnia wyglądała bardziej na taką, którą popełnia się w afekcie, w silnych emocjach, może panice, a on... No cóż. U niego wszystko było raczej z góry aplanowane i przemyślane. Kto wie jednak do czego ich to wszystko doprowadzi.
-Zostanę. Muszę was w końcu przypilnować, żebyś mi nie przekopali całej ziemi. Co ja potem zrobię z rozoranym ogrodem? - wywrócił oczami, ale nie było słychać w jego głosie żadnej złośliwości. -No i co jeśli znajdziemy jeszcze więcej zwłok, albo jakiś skarb? Wolę patrzeć wam na ręce -
Powoli wyciągnął kolejnego papierosa z paczki i odpalił go, zaciągając się od razu dymem. Wyciągnął jeszcze dłoń w ich kierunku, "częstując" ich papierosami, gdyby chcieli sobie zapalić, przed tym jak zaobiorą się do odkopywania ciała.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#18
19.03.2026, 10:55  ✶  
– Okay, to pasuje do tego, co znalazłam przy płocie. Butelki, niedopałki. I ogrodzenie jest podniszczone, mogli przez nie po prostu przechodzić. A wybierali to miejsce, bo jest opustoszałe i w pewnym oddaleniu – powiedziała Brenna, wydobywając z kieszeni notatnik: zawsze jakiś przy sobie nosiła i w domu miała ich pełne szuflady. Szybko odnotowała rysikiem najważniejsze punkty z opowieści Erika.
Uniosła wzrok na niego, kiedy wspomniał o tym, że coś siedzi w lesie: jej uśmiech był raczej… tylko wykrzywieniem warg, nie prawdziwą oznaką wesołości czy grzeczności.
– Las Wisielców. Tu zawsze coś siedzi – przypomniała, bo sprawdzając statystyki, to żadne miejsce nie miało tak paskudnych wyników jak ta okolica, jeśli szło o zaginięcia, podejrzane zgony i dziwne wypadki. Little Hangleton z jednej strony było zwykłą, małą miejscowością, z drugiej… miejscem, które zdawało się przyciągać mroczne dusze.
Prawdopodobnie znalezione przez nich ciało nie było jedynym, które spoczywało w okolicy w płytkim, nieoznakowanym grobie.
– Pijaczek… hm… Ciekawe czy to jedna czy dwie osoby – mruknęła, wodząc spojrzeniem pomiędzy Alexandrem i Erikiem, gdy Aristov wspomniał, że jakiś niedoszły mąż i damski bokser przepadł w tajemniczych okolicznościach. Czy to była jedna osoba i ona spoczywała w ogródku Alexa? A może jednak dwie? I jeśli dwie, to czy ich tajemnicze zaginięcia były w jakiś sposób ze sobą związane? – W takim wypadku mielibyśmy tutaj mugola.
Co nie oznaczało braku problemów, bo jednak Alex dalej miał w ogródku trupa, a oni musieli upewnić się, że – skoro znaleziono go pod domem czarodziejów – w śmierci nie maczał palców nikt z „ich świata”. Jeśli jednak rozwiązaniem zagadki była zwykła, mugolska zbrodnia, nie leżało to w ich jurysdykcji, za to i tak było odrobinę problematyczne, bo wciąż nie mogli wpuścić mugolskiej policji na teren, gdzie były czarodziejskie rzeczy, więc… oznaczało to trochę roboty, i tej w terenie, i papierkowej.
– Jestem zafascynowana myślą o tym, co możesz wyszpiegować w Little Hangleton dla Rosji – stwierdziła z pewnym zamyśleniem, bo jednak w takim Londynie to mogłoby działać, ale tutaj…? Na którym drzewie wisi najwięcej wisielców? – W każdym razie poślę prośbę o kogoś z hipnozą, bo może trzeba będzie wymazywać mugolom pamięć, pogadałabym z tą narzeczoną, poprosiła o rysopis i nazwisko pijaczka i niedoszłego szczęśliwego męża?
Gdzieś za nimi tymczasem zaczęła unosić się ziemia, poruszona zaklęciami – najwyraźniej oględziny miejsca zbrodni się zakończyły i zabrano się do wydobywania ciała, aby ocenić jego obrażenia i być może poznać tożsamość.
/Możecie zadeklarować, co chcecie zrobić i przesunę trochę czas! Jeśli nie macie pomysłu, to też przesunę i wam wrzucę/


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#19
27.03.2026, 00:09  ✶  
— Dużego doświadczenia raczej z takowymi szpiegami nie mają, więc na pewno masz już nad nimi sporą przewagę — stwierdził z kwaśną miną.

Skinął niepewnie głową na słowa Alexandra.Cóż, tak też można było to załatwić. Wprawdzie na jego miejscu nie wpadłby na to, aby umyślnie robić na złość lokalnym mieszkańcom. Z drugiej strony, nawet nie wpadłby na to, aby tutaj zamieszkać. Jego energia po prostu nie pasowała do Little Hangleton po latach wychowywania się i mieszkania w Dolinie Godryka. A jeśli Aristov chciał wzbudzić szacunek poprzez postawienie na swoim... Cóż, może faktycznie zaimponuje co poniektórym sąsiadom.

— Jestem tego świadomy — podkreślił Erik, nie do końca wiedząc, czy Brenna planuje po prostu zbyć tę informację i odsunąć ją na bok jako nieistotną dla aktualnego śledztwa. — Ale to nie znaczy, że nie można przesłać notki wewnętrznej do Departamentu Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami. Kto wie, może to właśnie zgłoszenie z BUMu sprawi, że dojdzie tutaj do jakiegoś przełomu?

Marzenia ściętej głowy, wyszeptał mu cichy głosik. Chociaż przepływ informacji między poszczególnymi wydziałami Ministerstwa Magii bywał całkiem płynny, tak nie raz trudno było zagonić wszystkie frakcje do tego, aby ze sobą pracowały. Bo każdy departament chciał coś dla siebie ugrać na wspólnych działaniach. Ktoś chciał przewodzić działaniom, nawet jeśli był ostatnim bytem, który dowiedział się o istnieniu jakiegoś dochodzenia. Bo kto wie, czy właśnie takie zadanie nie zdecyduje o kolejnym awansie. Erik wypuścił powoli powietrze z płuc.

— Dalsze śledztwo na pewno to wykaże — mruknął na słowa siostry. — Chyba, że gdzieś w okolicy leży jakaś różdżka. To jest, o ile sprawca jej nie zabrał.

Erik przyjął papierosa od Alexandra, odpalając go za pomocą swojej osobistej srebrnej zapalniczki. Krótko po zaciągnięciu się dymem, wypuścił obłok na bok, odwracając przy okazji głowę, co by nie puścić obłoczka prosto w twarz Brenny.

— Mogę porozmawiać z narzeczoną. Jeśli faktycznie był dla niej taki niedobry, to może akurat się rozgada i czegoś się dowiemy — zaoferował, chociaż w razie potrzeby mógł także zająć się innym zadaniem, gdyby siostra stwierdziła, że jego ekspertyza przyda się w innym miejscu.


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Alexander Aristov (2870), Brenna Longbottom (2928), Erik Longbottom (2369)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa