• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna Dziurawy Kocioł v
1 2 Dalej »
[12.10.72, wieczór] Po nitce do... bardzo splątanego kłębka

[12.10.72, wieczór] Po nitce do... bardzo splątanego kłębka
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#1
12.12.2025, 11:24  ✶  
– Chcesz coś zamówić? – spytała Brenna Heather, uśmiechając się do niej, gdy usiadła przy stoliku wciśniętym w najciemniejszy róg Dziurawego Kotła. Jej wygląd został trochę odmieniony ot drobnym zaklęciem, prostą płukanką, owszem, Potterów, zmieniającą kolor włosów, dużą ilością makijażu i inną fryzurą). Trochę, bo nie chodziło o żadne bardzo skomplikowane działania pod przykrywką, i by rodzona matka jej nie rozpoznała, a żeby przypadkiem, jeśli gość, którego szukały, faktycznie pojawi się tego wieczora w Dziurawym Kotle, zgodnie z cynkiem od informatora, od razu od progu nie zakrzyknął „BRYGADA” i wykonał szybki, strategiczny obrót. Były trochę zbyt rozpoznawalne.
– Mają… nowy grzaniec. Znowu. Chyba walczą z recepturą od paru tygodni – stwierdziła, zerkając na wypisane za ladą menu, które obwieszczało, że dziś serwują jesienny grzaniec oraz wersję bez alkoholu o korzennym smaku. – Ktoś się trochę zapędził jakiś tydzień temu i wysadził cały kociołek. Nic dziwnego, że próbują z następną recepturą – dodała konspiracyjnym szeptem. Były w końcu ot klientkami, które późną porą, gdy za oknami zrobiło się już ciemno i zimno, jak to bywa w październiku, zdecydowały się wypić coś ciepłego w Dziurawym Kotle…
Strzelała jednak przy tym co rusz spojrzeniem i w stronę drzwi wiodących do przejścia na ulicę Pokątną, i ku tych, przez które wchodziło się do niemagicznego Londynu, a kiedy na schodach rozległy się czyjeś kroki, zerknęła i w tamtą stronę. Ale z góry schodziła tylko jakaś korpulentna czarownica, więc jeśli był to pan, z którym bardzo chciała porozmawiać apropos dostaw związanych ze sprawą kłusowników, to pozostawał absolutnym mistrzem kamuflażu.
Zazwyczaj Brenna była osobą bardzo cierpliwą, nawet jeżeli na to nie wyglądała. Teraz jednak miała wrażenie, że tak wiele rzeczy wymyka się jej z rąk i z trudem powstrzymywała się przed kręceniem się na krześle. Chciała, żeby ten człowiek się tu pojawił i optymalnie, aby zrobił to teraz. Ale że zanosiło się, że trochę tu posiedzą, westchnęła i sama poprosiła chwilę później barmana o tę wersję bezalkoholową, ot by sprawdzić, czy ją udoskonalili i by nie ściągać na siebie spojrzeń pracowników, gdy będą siedziały przy pustym stoliku…


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#2
12.12.2025, 13:03  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.12.2025, 17:37 przez Heather Wood.)  

Ruda stukała palcami o stół, wybijała tylko sobie znany rytm, pewnie ta melodia nawet nie istniała. Trudno było coś zrobić z jej włosami, bo cóż były w kolorze czerwieni, jednak pokusiła się na drobne zaklęcie, dzięki czemu przybrały ciemny odcień. Była dosyć znana w magicznym świecie, akcje pod przykrywką w jej przypadku często groziły niepowodzeniem, więc musiała chociaż odrobinę zmienić swój wygląd. Czuła, że wygląda głupio, rude włosy były jej znakiem charakterystycznym, a teraz miała długie, niemalże do pasa czarne włosy. Dotknęła ich palcem krzywiąc się przy tym.

- Myślisz, że mogę? Mają taki bez alkoholu? - W sumie jeden kubek takiego z alkoholem by jej nie zaszkodził, ale warto było zapytać mamy, czy wyraża na to zgodę.

- Cóż, nowe receptury wymagają poświęceń. - Tylko, czy aż takich? Ciekawe, co wlali do środka, że kociołek eksplodował, chyba jednak wolała tego nie wiedzieć, grunt, że smakowało dobrze, mogłaby wypić nawet denaturat, jeśli smak był nie najgorszy.

- Dobra, też chcę jeden, na razie wersję bezalkoholową. - Później może weźmie inną, nie wiadomo bowiem, ile miały tutaj siedzieć. Czekały, i czekały, ale nikt się nie pojawiał.

W końcu pojawił się przed nią wyczekiwany kubek. Uśmiechnęła się do siebie, bo uderzył ją w nos ten charakterystyczny zapach, który od razu wprawiał w świąteczny nastrój. - Pachnie nie najgorzej. - Powiedziała jeszcze do Brenny, nim go w końcu skosztowała.

Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#3
17.12.2025, 10:31  ✶  
– Nawet powinnaś, inaczej obsługa zacznie zerkać, dlaczego niczego nie zamawiamy – stwierdziła Brenna, posyłając Heather uśmiech. Chociaż owszem, wolała, aby ta wybrała wersję bez alkoholu, bo niby nie miały na sobie mundurów i oficjalnie skończyły już dyżur, tuż przed tym, jak przyszła informacja… ale w praktyce to jednak wykonywały obowiązki służbowe.
Nie wspominając o tym, że jeśli faktycznie będą kogoś zgarniały na przesłuchanie, to przydało się być przy tym trzeźwym.
– Mam wrażenie, że zależy im na ściągnięciu klientów. Ludzie się boją. A niektórych nie stać już nawet na ten kufel grzańca – westchnęła, ściszając głos. Stracone dobytki, spalone mieszkania, zamknięte interesy, rzeczy idące w niebo pod postacią dymu i popiołów. Mogło dziwić, że w takich okolicznościach ekipa Dziurawego Kotła eksperymentuje z grzańcami jesienno – zimowymi, ale miała wrażenie, że to rozpaczliwa próba podtrzymania ruchu w interesie. – A jak smakuje? – dopytała jeszcze. Sama upiła zaledwie łyk swojego: mimo wszystko nie lubiła pić niczego, czego nie przygotowała sama, chociaż próbowała walczyć z aż taką paranoją. Bo jednak kto by dosypał jej czegoś w kotle, w dodatku kiedy zupełnie nie wyglądała na samą siebie?
Przeczesała palcami włosy: teraz, zupełnie proste i w innej barwie, jakoś dziwnie leżały pod palcami. Kufel trzymała w dłoni, choć nie piła z niego teraz, przysłaniała nim za to twarz, kiedy jej spojrzenie przesuwało się po wnętrzu, skacząc między oboma wejściami. Przyjdzie? Nie przyjdzie? Pojawi się od strony Pokątnej czy może od niemagicznego Londynu?
Odchyliła się lekko na krześle, podpierając plecami o ścianę w ciemnym kącie.
– Udało się wam już ogarnąć wasze mieszkanie? Znaczy się twoje i Camerona? – zapytała niezobowiązująco, bo skoro już tu siedziały, warto było okazać trochę zainteresowania. Czujny wzrok jednak wbiła w mężczyznę, który wszedł do pomieszczenia… ale nie, był za niski i za bardzo rudy, nie pasował do rysopisu. Patrz, kto schodzi po schodach, ja zerkam na drzwi, dorzuciła jeszcze, w falach.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#4
17.12.2025, 17:45  ✶  

W jej dłoniach znajdował się kubek z bezalkoholowym grzańcem. Nie byłby to jej pierwszy wybór, ale skoro miały zająć się obserwacją okolicy, to postanowiła wybrać właśnie tę wersję. Upiła niewielki łyk z kubka, nie był taki znowu najgorszy, piła w swoim życiu mniej smaczne rzeczy, jak chociażby wino z jagód, którym raczył ich Charles w Hogwarcie.

- Masz rację, lepiej nie wzbudzać wątpliwości, jeszcze by nas wyrzucili za to, że bez sensu zajmujemy stolik. - Doskonałym pomysłem więc okazało się być zamówienie kubka grzańca, nawet tego w którym nie było ani grama alkoholu.

- Prawda, ludzie liczą teraz każdy grosz - Wielu straciło dobytki swojego życia, mało kto pewnie w tej chwili myślał o tym, aby napić się grzańca.

- Nie najgorzej, chociaż to z alkoholem chyba jest smaczniejsze, wiesz, jak to jest z zamiennikami. - Wszystkie te śmieszne receptury były tylko podróbką, nie mogły stawać w szranki z oryginałem. Niestety. Jednak nie pojawiła się tutaj dla zabawy, to musiało jej wystarczyć. Gdy zaciągnęła się zapachem znad kubka uśmiechnęła się do siebie. Przypomniał się jej jeden ze snów, który ostatnio śniła. Znajdowała się w nim na ołtarzu, w pięknej, białej sukni, wokół niej stali przyjaciele, wszyscy byli szczęśliwi, na przeciwko niej stał Cameron, również zadowolony. Drobne płatki śniegu sypały się z nieba, jakby i ono cieszyło się ich szczęściem. Brali ślub, okolicę okrywał biały puch, było pięknie i malowniczo.

- Tak, nadal nie mogę uwierzyć w to, że Cameron je wygrał, jeszcze w loterii, to niesamowite, dzięki temu możemy mieszkać sami, wiesz, niby mogłabym kupić nam mieszkanie, ale zdaję sobie sprawę, że nieco by go to zabolało, a teraz wszystko wygląda dużo lepiej. - Ruda pochodziła z dużo bardziej majętnej rodziny, niż jej narzeczony, co zupełnie jej nie przeszkadzało, jednak on nie do końca się odnajdywał w tej sytuacji.

Jasne, schody moje. Przeniosła wzrok w tamtą stronę, obserwowała je uważnie, tak, by nic jej nie umknęło.

Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#5
19.12.2025, 11:02  ✶  
– W sumie nie szaleję jakoś za alkoholem – stwierdziła Brenna. To nie tak, że go nie lubiła: nie piła praktycznie, bo alkohol przytępiał zmysły, a ona lubiła być w pełni świadoma otoczenia, teraz zaś czuła, że po prostu musi być w każdej chwili gotowa do akcji. Nie z powodu jego smaku. Ale niewiele alkoholi faktycznie przypadało jej do gustu i zasadniczo uważała, że po ich większość – jeśli nie był to jakiś grzany miód w zimny dzień czy kieliszek szampana, unoszony w toaście – sięgało się, by znaleźć zapomnienie albo rozluźnienie.
Brenna rzadko chciała o czymś zapomnieć, a nawet jeśli czasem pragnęłaby od niektórych rzeczy uciec, to wątpiła, by ucieczka do szklanki była skuteczną. Spróbowała raz. Nie wyszło.
– Patrz, ma chłopak ostatnio cały czas szczęście. Mieszkanie wygrane na Horyzontalnej i jeszcze piękna narzeczona? – parsknęła Brenna, stukając palcami w krawędź kubka i rozglądając się po wnętrzu. Tak, Heather mogłaby łatwo coś kupić, przynajmniej niedawno, zanim pożary rozpoczęły nagłe problemy na rynku nieruchomości. Ale Brenna wiedziała, że to mogłoby ugodzić w dumę Camerona. Pewnie to, że się przyjaźnili od lat, pomagało, wciąż jednak… jego dziewczyna była sławna, miała w przeszłości chłopców, wywodziła się z zamożnej rodziny, dobrze radziła z magią, i większość mężczyzn pewnie albo chciałaby ją wykorzystać, albo czuła się źle z siedzeniem w jej cieniu.
– Ale przez te zapachy prawie tęsknię za Yule.
Nie za tym, które miało nadejść. To miało być na swój sposób trudne Yule, z pustymi krzesłami przy stołach, ze spoglądaniem w ciemność nie w poszukiwaniu najjaśniejszej z gwiazd, a czy w mroku nie będą poruszały się zakapturzone sylwetki. Za tymi, które przeminęły. Za przeszłością.
Czy chciałaby do niej wrócić?
Westchnęła tylko i utkwiła spojrzenie w mężczyźnie, który wszedł do środka i ruszył do baru. Szalik przysłaniał mu część twarzy, ale wzrost i fryzura mniej więcej się zgadzały.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#6
19.12.2025, 19:56  ✶  

- Zawsze tak miałaś? - Chciała się tego dowiedzieć, bo Heather w sumie lubiła alkohol, lubiła czasem wprowadzić się w stan lekkiej nieważkości, razem z Charliem i Cameronem miewali wtedy wiele przygód, i zawsze na koniec jedli przepysznego kebaba, to nie tak, że nie mogli jeść kebaba na trzeźwo, ale ten po kilkunastu piwach zawsze smakował najlepiej, nie miała co do tego najmniejszych wątpliwości, nie było nic pyszniejszego od kebaba po wyczerpującej nocy.

- To prawda, Cameron ma dużo szczęścia ostatnio, ale należy mu się to wiesz, jak nikomu innemu jemu należy się szczęście. - Rozmarzyła się na moment, nie zakładała, że ich życie tak się zmieni, a została jego narzeczoną i było jej z tą myślą wyjątkowo dobrze, nie mogła sobie wymarzyć chyba bardziej wyrozumiałego narzeczonego, który nie kręcił nosem na żadne jej wyczyny, a nie oszukujmy się nie miał lekko, naprawdę nie była najprostszym w obsłudze człowiekiem, a on radził sobie z nią doskonale, nie mogła lepiej trafić.

- To Yule na pewno będzie wyjątkowe. - Będzie mogła pocałować pod jemiołą swojego narzeczonego, całkiem nowe doświadczenie w jej życiu, bardzo przyjemne, nie spodziewała się, że w tak młodym wieku przyjdzie jej odnaleźć miłość, jak widać niezbadane były koleje losu.

- O ile Ci zamaskowani terroryści znowu czegoś nie wymyślą. - Dosyć szybko wróciła do rzeczywistości, może nie powinna, ale musieli być gotowi na wszystko, aktualnie nie byli w stanie przewidzieć, co się wydarzy, był to bardzo napięty czas, niestety, bardzo by chciała, aby było jak dawniej, kiedy nie musiała niczym się przejmować, jednak to nie było możliwe, jeszcze nie - kiedyś zamkną ich wszystkich i jeszcze będzie przepięknie.

Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#7
22.12.2025, 15:04  ✶  
– I tak, i nie? – stwierdziła Brenna z pewnym zamyśleniem. – Próbowałam z ciekawości, kiedy byłam młodsza. – I skończyła z naprawdę ogromnym kacem oraz dziurami w pamięci, po których obiecała sobie Być Rozsądniejsza. – Po prostu większość alkoholi nigdy nie smakowała mi szczególnie dobrze, nie potrzebowałam ich, żeby dobrze się bawić, a teraz… wiesz jak jest. Ogłoszą nagły alarm i zaczną ściągać pracowników, a ja nie będę mogła zejść z kanapy, bo wypiłam butelkę ognistej? Stała czujność, że powtórzę za Moodym.
Unikanie trunków nie było ogółem dla niej jakimś ogromnym poświęceniem, chociaż była człowiekiem. Zdarzało się jej mieć ochotę się upić. Raz nawet tej uległa. Ale zwykle próbowała powtarzać sobie, że to nie rozwiąże jej problemów. A i wcześniej na imprezach dość regularnie starała się zachowywać trzeźwość choćby po to, aby jej koleżanki mogły się napić i wiedziały, że ktoś odeskortuje je do domu…
– W tym paskudnym świecie każdemu należy się trochę szczęścia – skwitowała, uśmiechając się do Heather. Uśmiech był pogodny, choć jej głowę wypełniała teraz czerń. Te dwa dzieciaki powinny teraz cieszyć się okresem narzeczeństwa i urządzać pierwsze mieszkanie, a nie zajmować ofiarami ataków terrorystycznych i zastanawiać się, czy świat nie rozpadnie się, zanim doczekają pierwszego, wspólnego Yule. Od dawna wiedziała, że żyje jest cholernie niesprawiedliwe, ale w ostatnich dwóch latach… było gorzej.
Ale to nie oznaczało, że straciła nadzieję.
– Pewnego dnia w Yule w Anglii spadnie śnieg, i nikt nie będzie bał się wypuścić dzieci, by pobiegły się na nim bawić – powiedziała łagodnie, a potem odstawiła kufel. Ten przy barze. To chyba on. Czekamy aż wyjdzie i ruszamy wtedy za nim, oświadczyła za pomocą fal, bo wolała w miarę możliwości nie próbować w pubie: jeśli nie chciałby spokojnie pogadać, mogło dojść tutaj do małych zamieszek i właściciel jeszcze by się na nią wkurzył. Z kieszeni wyciągnęła pieniądze, za grzańca i napiwek, by położyć je na stoliku.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#8
19.02.2026, 12:17  ✶  

- Trudno mi uwierzyć w to, że nie posmakowały Ci żadne z nich. Wiesz, jak ja jesteś bogata, masz dostęp do naprawdę różnych trunków, niektóre z nich są naprawdę pyszne i nie czuć w nich procentów. - Heather ceniła sobie walory smakowe niektórych z alkoholi, uwielbiała smak zimnego piwa w gorący, letni dzień, mało co było w stanie temu dorównać. Niby były gusta i guściki, ale jej zdaniem każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Nie, żeby zamierzała naciskać na Brennę, wiedziała, że nie wszyscy musieli sięgać po alkohol, co nie zmieniało faktu, że nieco ją to dziwiło. Fajnie było, kiedy od czasu do czasu szumiało w głowie.

- Nie samą pracą żyje człowiek, każdy ma prawo do odpoczynku. - Dodała jeszcze, kiedy usłyszała komentarz o tym, że mogli ogłosić alarm w każdej chwili. Niby doceniała to poświęcenie, jednak sama nie do końca uważała to za słuszne. Nie można było wymagać od każdego ciągłej gotowości do tego, żeby był w stanie w każdej chwili pojawić się jako wsparcie. Odpoczynek należał się wszystkim, nawet podczas szalejącej wojny czarodziejów. No, ona na pewno nie zamierzała sobie odmawiać chwil wytchnienia.

- Oczywiście, nie możemy zapominać o tym, że liczy się coś więcej niż trwająca wojna. - Nie tak łatwo było wchodzić w dorosłość w momencie, w którym co chwilę ktoś kogoś mordował, jednak Heather nie zapominała też o tym, że to powinny być najpiękniejsze lata jej życia, warto było odnaleźć w tym równowagę, nie zamierzała się ograniczać tylko dlatego, że gdzieś tam czaili się samozwańczy terroryści.

- Będzie tak nim się obejrzymy, w końcu poniekąd to od nas zależy, a że jesteśmy naprawdę wyśmienitymi czarownicami... - To resztę mogły sobie dopowiedzieć. Wierzyła w to, że stanie się tak szybciej niż później, jasne - niedawno śmierciożercy zniszczyli Londyn, aczkolwiek nie powodowało to, że czuła się przegrana, raz się przegrywa, raz wygrywa, najbardziej istotne było to, aby na koniec to właśnie oni osiągnęli zwycięstwo, a że coraz więcej osób zauważało, że dzieje się coś złego (no, po tym co się stało trudno było nie zauważyć), to miała nadzieję, że będzie ich coraz więcej, dzięki czemu pokażą tamtym, że mogą iść w diabły.

Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#9
20.02.2026, 16:27  ✶  
– No cóż, kremowe piwo jest dobre pod każdą postacią – przyznała, uśmiechając się lekko. Także pod tą alkoholową. Tyle że tę standardową lubiła równie mocno, więc wolała nie sięgać po to mocniejsze bez potrzeby, a wina, drinki, szampany, miody… na pewno pośród nich znalazłaby takie, które by jej podpasowały. Ale gdzieś w niej tkwiła obawa, że akurat kiedy wypije o kieliszek za dużo, na Londyn spadną popioły. Nie wspominając już o tym, że potem miewała zwariowane sny i nie była pewna, czy to robota widmowidzenia, które po alkoholu zaczynało dziwnie działać, czy może tak jej organizm reagował na alkohol. Ostatecznie wolała więc szukać nowych smaków wśród słodyczy, napoi albo po prostu karty dań w restauracjach. – To nie tylko moja praca, Heath. To teraz moje życie – dodała, łagodnie, wciąż się do niej uśmiechając. Nie wymagała tego od Wood ani od innych, i nie mogła też w pełni rozwinąć tematu w Dziurawym Kotle, ale co gdyby potrzebował jej Dumbledore? Co gdyby była potrzebna komuś innemu z Zakonu? Miała trochę wyrzuty sumienia wręcz, że ta nalewka u Yaxleyów tak strasznie ścięła ją z nóg. Chociaż Gerard być może był zadowolony, że ktoś poza nim sięgnął po ten szaleńczo mocny trunek, z pewnością unikany przez każdego rozsądnego człowieka.
– Pewnie. Wasze wesele na przykład – zgodziła się jednak bez żadnych oporów, na moment wyciągając rękę do Heather, i och bogowie, jeśli miałaby czołgać się po tłuczonym szkle, aby to wesele się odbyło bez przeszkód, i w radości młodych dotarło do szczęśliwego końca, a ich życie nie rozsypało się dzień później, to byłaby gotowa właśnie to zrobić. – Wybraliście już konkretną datę? Bo jeśli faktycznie to zima, pora pomyśleć o sukience i o miejscu na uroczystość i zabawę – oświadczyła, bo Brenna w gruncie rzeczy była trochę organizatorką, i od razu myślała o setce drobnych spraw, które należało jak najszybciej załatwić.
Ale ledwo pojawił się ten mężczyzna, to on stał się sprawę „do załatwienia”.
[i]Chodź, wyśmienita czarownico, ruszamy do akcji[/b] – zarządziła, kiedy drzwi za nim się zamknęły.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#10
25.02.2026, 20:06  ✶  

- Prawda, kremowe piwo w każdej postaci jest dobre. - Nie mogła zaprzeczyć temu stwierdzeniu, chociaż sama oczywiście dużo bardziej preferowała wersję z alkoholem, lubiła gdy przyjemne ciepło zaczynało krążyć w jej żyłach, a i obraz nieco się rozmazywał. Uważała, że nie było nic lepszego od smaku piwa w ciepły letni dzień, no i kebaba w ręce, kojarzyło jej się to z bardzo beztroskim czasem, do którego lubiła wracać, mimo, że czasy nie należały do najbezpieczniejszych. Nie umiała sobie jednak odmówić wszystkich przyjemności, nie wydawało jej się, że powinna tak robić, warto było czasem nieco się odprężyć i pozwolić sobie na chwilę odpoczynku.

- Powiedzmy, że rozumiem to podejście. - Tak naprawdę nie do końca uważała, żeby miało sens, ale to był wybór Brenny, jeśli chciała żyć w ten sposób, to przecież nikt nie mógł jej tego zabronić, nie była tu po to, aby próbować jej narzucać swoją wizję świata. Każdy miał prawo do swoich wyborów, czyż nie?

- Tak, wesele, na pewno niedługo do niego dojdzie. - Uśmiechnęła się na samą myśl o tym, że niedługo miała zostać żoną. Właściwie to nie dyskutowali jeszcze o tym, kiedy wezmą ślub, ale sprawa była w toku, nikt nie mógł spodziewać się ani dnia, ani godziny, bo Ruda lubiła podejmować spontaniczne decyzje, a wiedziała, że Cameron, cóż, Cameron na nią przystanie, nie miał za bardzo innego wyboru. Oczywiście przyjęcie miało być wielkie, nie umiała sobie wyobrazić innego sposobu świętowania, lubiła przepych i pompę, a przede wszystkim chciała, aby znaleźli się na nim wszyscy ich przyjaciele, a że sporo ich mieli, to cóż... ten ślub na pewno miał być ogromny.

- Jeszcze nie wybraliśmy, ale tak, wydaje mi się, że będzie to zima. - Potrafiła sobie wyobrazić siebie stojącą w białej sukni, gdzieś w śniegu, jej rude włosy doskonale wyglądałyby się kontrastując z nim. - Myślisz, że już trzeba zacząć to organizować? - Zmrużyła na moment oczy, wcześniej nie wydawało jej się to konieczne, ale przecież Brenna znała się na organizacji przyjęć, jeśli ona tak mówiła, to pewnie trzeba było zacząć interesować się sprawą.

Kiwnęła jeszcze głową, po czym podniosła się z krzesła, dopiła zawartość kubka kiedy wstała, nie zostawiłaby ani kropli grzanego wina, było bowiem zbyt smaczne, dopiero później ruszyła za Brenną, miały sprawy do załatwienia, nie mogły tak tutaj siedzieć w nieskończoność, a szkoda, bo chętnie wypiłaby jeszcze jeden kubek trunku, musiała jednak obejść się smakiem.


Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (1608), Heather Wood (1563)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa