06.03.2026, 19:21 ✶
Oddychałem płytko, jakbym za każdym razem musiał przypominać sobie, w jaki sposób w ogóle się to robiło - wdech, który palił gardło, i wydech, ciężki, wilgotny, oblepiający język metalicznym posmakiem tak wyraźnym, że niemal się nim dusiłem. Pod moimi powiekami zaczynało zbierać się światło, rozmyte, przygaszone, jakby ktoś zasłonił lampę grubą warstwą materiału - nie była to jasność księżyca, nie miała tej ostrej, srebrnej krawędzi, jak smuga, która wcześniej przecinała zarośla w lesie. To było coś spokojniejszego, bardziej cywilizowanego, może świeca, może lampka na stoliku nocnym, a może błysk zaklęcia - myśl ta pojawiła się na moment i zaraz odpłynęła, zostawiając mnie z dziwną pewnością, że jeśli otworzę oczy, zobaczę coś, czego wcale nie chciałem oglądać. W uszach huczało mi miarowe stukanie, ten sam dźwięk, który kojarzył mi się z dalekobieżnym pociągiem przemierzającym nocne pustkowia, ale im bardziej próbowałem się na nim skupić, tym wyraźniej docierało do mnie, że to nie koła o szyny, lecz moje własne serce. Gdzie tak gnało, dlaczego biło tak szybko?
![[Obrazek: 4GadKlM.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=4GadKlM.png)