Aleja Horyzontalna / Little Hangleton
Mieszkanie i dom Nicholasa Traversa
Nicholas zasugerował spotkanie się z Anthonym na Alei Horyzontalnej, gdzie mieściło się jego mieszkanie w jednej z kamienic. Niestety, w obecnym stanie – nie zdatne do mieszkania. W liście nawet umieścił mu dokładniejszy adres, aby chłopak nie miał problemu z dotarciem do celu. Wieczór, był idealną porą, która pozwalała spotkać się po godzinach pracy i kiedy na ulicach, panował mniejszy ruch. Wiele osób wolało skryć się w swoich miejscach zamieszkania, w obawie o kolejny atak. I słusznie.
Odziany w całkowitą czerń. W płaszczu wierzchnim, wszedł do swojego mieszkania na Alei Horyzontalnej. Zakrył usta chustą, czując ten smród roznoszący się po całym wnętrzu. Nie sprawdzał, czy i sąsiedzi tego budynku, opuścili go z powodu klątwy. Zapalił kadzidła, które miał jeszcze od Mulcibera. Licząc na to, że zniwelują trochę zapach tutejszego miejsca. Okna pozostawały otwarte na oścież. Zacieki było wciąż widać na ścianach. Potrzebował kogoś, kto oceniłby możliwość pozbycia się ich. Klątwołamacza. A jedynego jakiego znał, to własna matka.
Drzwi do mieszkania pozostawił otwarte. Czekając cierpliwie na przybycie Borgina. Nie planował omawiać z nim tutaj swoich spraw i interesów. Plan, miał inny. Działał ostrożnie, mając na uwadze, że nawet listy przenoszone przez sowy, mogą wpaść w ręce kontroli lub osób, które nie powinny widzieć zawartości listów. Dlatego nikomu nie podawał swojego adresu zamieszkania w Little Hangleton. Ten, znały tylko dwie osoby, góra trzy osoby. Możliwe, że Anthony Borgin, zostanie kolejnym gościem w jego domu.
Stał przy oknie, gdyż chłodne powietrze było znośniejsze niż smród mieszkania. Czekał, obserwując okolicę. W ciemności, nie zapaliwszy żadnej świecy.