• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Little Hangleton v
1 2 3 4 Dalej »
11.09.72, Pogawędki przy herbatce [Odys i Othello]

11.09.72, Pogawędki przy herbatce [Odys i Othello]
szekspirowski książę
words, words, words
wiek
29
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Szef zakładu pogrzebowego
Wysoki (190 cm) dżentelmen o aparycji przyjemnej, choć dość ponurej. Wystrojony w szaty czarne, pogrzebowe. Ciemne włosy, które w słońcu mogłyby wyjaśnieć, opadają mu często na czoło. Ma szare, podkrążone oczy, bladą cerę, która rzadko widzi słońce. W jego mowie, choć przesiąkniętej angielskością, co jakiś czas pobrzmiewa szkocki akcent.

Othello Fawley
#1
05.01.2026, 18:43  ✶  
11.09.1972
Little Hangleton

Od zawsze uczucia Othella do starszego brata stanowiły dziwną mieszankę przypominającą trochę błotnistą zupę, którą robiły bawiące się dzieci. Z jednej strony dziwił się, jak ten człowiek funkcjonował. Jak znalazł się w tym, a nie innym miejscu? Jak zachęcał ludzi do tego, by o porady tyczące się zdrowia duchowego kierowali właśnie do jego osoby? Była tam również irytacja, dziwny rodzaj błota. Powodowana była zawsze tymi golfikami, które przywdziewał jego braciszek. Othello nie widział jeszcze, by ktokolwiek poważny nosił takie ubrania. Tak, jakby starszy z Fawleyów jednocześnie chciał i nie chciał wyglądać elegancko. Co za sprzeczność! Trzeba było się ostatecznie na coś zdecydować. A jednak i sprzeczna z poprzednimi pozostawała ostania emocja żywiona wobec Odysseusa. Była to nadmierna i uciążliwa potrzeba gadania, kłapania dziobem. Stanowiło to swoiste niebezpieczeństwo. Othello jednak nie zamierzał zdradzać bratu wszystkich swoich sekretów.

Siedzieli na drewnianym ganku zakładu pogrzebowego. Pogoda była doskonała na herbatkę. Zaraz miało zacząć padać, niebo pokrywały ciemne chmurzyska. Mgła unosiła się nad majaczącym w tle cmentarzem. Ulubiona pogoda Othella.

Na okrągłym wykonanym z czarnego metalu stoliku stała figurka czarodzieja w średniowiecznych długich szatach. Jego cała prezencja stanowiła wyraz dogłębnej zgrozy. Na twarzy malowało się przerażenie, ciało chciało się obronić, ale nie zdążało. Kamień uwięził tego człowieka właśnie w takiej, a nie innej pozie.

– Kupiłem go na Nokturnie – wyjaśniał bratu Othello, popijając ciemną jak śmierć herbatkę. – Odnaleziono go w tysiąc osiemset dwudziestym drugim roku w piwnicy zamku Delacroix, we Francji. Zamieszkiwał go czarnoksiężnik o nieznanych personaliach. Wiemy o nim tylko, że pierwszorzędną rozrywką było dla niego wabienie do własnej siedziby kolejnych to śmiałków i tworzenie takich właśnie figurek. Ciekaw jestem, czy ów nieszczęśnik jeszcze tam w środku jest. Może przemienienie w kamień było dla niego darem nieśmiertelności? Zresztą sam posłuchaj: jeśli przytkniesz ucho do jego piersi, usłyszysz delikatne bicie serca.

Othello uwielbiał tego typu skarby. Przedmioty nietuzinkowe, z historią. Nie zamierzał oczywiście próbować odczarowywać figurki, nic z tych rzeczy. Skoro mag został obdarzony takim darem jak nieśmiertelność, nie zamierzał mu tego odbierać. A w dodatku kupił tę figurkę za niemałe pieniądze. Gdyby ów człowiek w ogóle przeżył, pewnie by sobie poszedł, by szukać szczęścia w magicznej Anglii. Stanowiłoby to niepowątpiewalną stratę, ponieważ trudno byłoby wtedy uzasadnić zwrot towaru do sklepu. Jeśli w ogóle taki dałoby się wykonać.
dziewica moru
locked in a cage with all the rats
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
175 cm, kruczoczarne włosy i oczy

Odysseus Fawley
#2
10.01.2026, 23:32  ✶  
Wysłuchał w milczeniu młodszego brata, jak snuł swoją opowieść. Wzrok utkwił w nim. Blade palce hipnotyzera spoczywały na krawędzi filiżanki. Herbata dawno już wystygła, jednakże nie zwracał na to najmniejszej uwagi. Nabytek fascynował Odysa wyraźnie mniej.

Skąd Othello mógł mieć pewność, że to właśnie jego szafa nie sprzyjała tej niesamowitej zdolności pozyskiwania sekretów? Odpowiedź natomiast była oczywista: Odys z całą pewnością był specjalistą w swoim fachu. Był po prostu świetny. Ponadto, własnymi sekretami tym mniej chciał się dzielić i to akurat bez wątpienia łączyło dwójkę braci.

Fawley podniósł filiżankę i upił niewielki łyk, następnie pochylił się nieznacznie w stronę stolika. Chciał przyjrzeć się detalom rzeźby z bliska.
— Zawsze miałeś skłonność do nadawania cierpieniu romantycznych ram — odezwał się. — Nieśmiertelność rzadko bywa darem — Odys naciągnął golf pod samą brodę, ponieważ chłód przeniknął jego ciało. Koncept pogawędek przy herbacie zdecydowanie nie był mu bliski, a scenografia natomiast miała w sobie coś urzekającego,gdyby nie rodzinne mauzoleum majaczące gdzieś w tle. Jeśli nie przywoływało demonów przeszłości, to z całą pewnością robiła to twarz Othella wtopiona w kamienną figurę. — Ile za to zapłaciłeś?


absolutnie, absolutnie
będę z Tobą aż po grób
szekspirowski książę
words, words, words
wiek
29
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Szef zakładu pogrzebowego
Wysoki (190 cm) dżentelmen o aparycji przyjemnej, choć dość ponurej. Wystrojony w szaty czarne, pogrzebowe. Ciemne włosy, które w słońcu mogłyby wyjaśnieć, opadają mu często na czoło. Ma szare, podkrążone oczy, bladą cerę, która rzadko widzi słońce. W jego mowie, choć przesiąkniętej angielskością, co jakiś czas pobrzmiewa szkocki akcent.

Othello Fawley
#3
18.01.2026, 20:38  ✶  
Skrzywił usta, ledwo zauważalnie. Odys mówił o romantyczności, jakby było to coś złego. Och tak, jego brat zawsze myślał w suchy sposób o relacjach międzyludzkich. Wszędzie dostrzegał przypadki kliniczne. Badał umysły, tak jakby nie były złączone z ciałami. Tymi samymi, w których biło serce, płynęła krew. Porywy serca dla starszego Fawleya stanowiły swoistą ciekawostkę. Młodszy dostrzegał w tym tajemnicę istnienia i źródło ludzkiej marności. Oczywiście poza faktem, że człowiek w środku nie miał idei, a organy i mięso.

– Po części mogę się z tobą zgodzić. Jedynym, co wszyscy mamy wspólnego jest dążenie ku śmierci – odparł tajemniczo. – Choć czy nie tego tak naprawdę pragniemy? Chcemy coś znaczyć, coś po sobie zostawić... Siebie w formie książki, obrazu, wiersza, czynów lub posążka. Tkwi w tym dziwna prawidłowość.

Oczywiście padło pytanie o kwotę. Tego Othello zdradzać nie zamierzał. Mieszkał sam, zarabiał przyzwoite pieniądze. Czemuż by miał żałować ich na drobne przyjemnostki? Niektórzy wydawali ogromne sumy na przygody w zamtuzach. Od pojedynczych klientów zliczyć się dało swego czasu małe fortuny, wszystko za pojedyncze spotkanie.

– Pozostawię to twojemu domysłowi – odłożył filiżankę na leżący na stoliku spodeczek. – Powiedz mi lepiej, jak potraktowały cię te nieszczęsne pożary. Już otrzymuję listy z prośbami o organizację pogrzebów ludzi z tamtych okolic. To oczywiście tragedia, niebywała.

Co nie znaczy, że interes się nie kręci – dodał cynicznie, w odmętach własnego umysłu.
dziewica moru
locked in a cage with all the rats
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
175 cm, kruczoczarne włosy i oczy

Odysseus Fawley
#4
21.02.2026, 19:25  ✶  
Jego brat mówił pięknie, a przez zmęczony umysł Odysa przemknęła myśl, czy młodszy z Fawleyów rzeczywiście wierzył w każde wypowiedziane przez siebie słowo, czy też traktował je jak kolejne estetyczne ćwiczenie. W związku z tym, nie pozwolił jednak tej wątpliwości wybrzmieć na głos i od razu wygłosił swoje zdanie:
— Dążenie ku śmierci to zbyt poetyckie uproszczenie. Ludzie dążą raczej do ulgi. Śmierć bywa jedną z jej form.

W szarawym kolorze mgły na ganku rysy Othella wydały się ostrzejsze, przypominał postać wykutą z tej samej gliny co figurka stojąca między nimi.
Odys skrzywił się lekko.
— Te pojeby spaliły pół kraju. Mam w mieszkaniu smród i brud, i po co to komu? Manifest czystości? Moralna kąpiel w cudzym dymie? Dałbym sobie rękę uciąć, że połowa z nich puszcza się na prawo i lewo, a druga połowa wierzy, że ogień zmyje z nich winy — charknął. Rzadko pozwalał sobie na jawną pogardę. Spalona noc natomiast odcisnęła na nim swoje brzydkie piętno. — Od halucynacji po zaburzenia osobowości. Klienci przychodzą i pytają, czy to była kara. Czy Bóg, magia, los, cokolwiek postanowiło ich ukarać — uniósł filiżankę i upił łyk chłodnej herbaty.
— W dniu pożarów kilku z tych, których wyciągnięto spod belek, próbowałem… uspokoić. Wiesz, jak to działa. Zastanawiałeś się kiedyś, czy ten twój więzień też miał taki moment? Sekundę, w której zrozumiał, że wszystko, co znał, właśnie się kończy i że nie ma w tym ani krzty romantyzmu?
Odstawił filiżankę z cichym stukiem.
— Mam więcej pracy niż zwykle. Źle sypiam — mężczyzna wzruszył lekko ramieniem jakby mówił o zmianie pogody. — To wszystko. Tylko nie zamartwiaj się o mnie, braciszku.


absolutnie, absolutnie
będę z Tobą aż po grób
szekspirowski książę
words, words, words
wiek
29
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Szef zakładu pogrzebowego
Wysoki (190 cm) dżentelmen o aparycji przyjemnej, choć dość ponurej. Wystrojony w szaty czarne, pogrzebowe. Ciemne włosy, które w słońcu mogłyby wyjaśnieć, opadają mu często na czoło. Ma szare, podkrążone oczy, bladą cerę, która rzadko widzi słońce. W jego mowie, choć przesiąkniętej angielskością, co jakiś czas pobrzmiewa szkocki akcent.

Othello Fawley
#5
08.03.2026, 14:01  ✶  
Przewrócił oczami. Jego brat, wielki naturalista, ślepy na to, co poza miernym w skali światem ludzkich pragnień, już zdążył wygłosić swą mądrość. Były to oczywiście myśli charakterystyczne dla ludzi, którzy uparcie trzymali się ziemskiego padołu, scjentystów, ateistów, nihilistów.

– Nie chodzi mi o dążenia ludzkich serc, lecz o to, gdzie podążamy metafizycznie. Nasze dążenia diametralnie różnią się od tego, co planują dla nas bogowie. A oni posyłają nas na zwykłą rzeź.

Herbata smakowała gorzko, ziemiście. Zdążyła już odrobinę wystygnąć. Przypominała tym Londyn. Gorący przez jedynie chwilę, a potem sczerniały. Woń spalenizny musiała powoli wygasać, podobnie jak zapach earl greya, którego sączyli bracia Fawleyowie. Odys mówił o tym z wściekłością, zacietrzewieniem, jakby takie rzeczy nie leżały w naturze ludzkiego gatunku. Bogowie mogli choć przez chwilę zwrócić swe znudzone spojrzenia na Londyn, pooglądać ludzkie cierpienia przez teatralne lornetki. Othello wyobrażał sobie, jak szeptali między sobą, chichotali z perypetii szamoczących się w panice jednostek.

– Śmierciożercy to po prostu kolejni aktorzy w naszym theatrum mundi. Ten ich przywódca... to zwykły szaleniec, który myśli, że zrówna się z bogami. Ich postulaty są jednak wyświechtane i nudne. Tylko ludzie pozbawieni smaku popełniają zbrodnie w ich imieniu – rzekł, troszkę podkręcając swoje słowa, by brzmiały bardziej kontrowersyjnie. Nie chciał być tacy, jak inni. – Tragedia goni tragedię, wszystko się nawarstwia w taką noc i tworzy groteskową mieszankę ognia i obłąkańczych wrzasków. Mówisz, że ludzie myślą, że to boska kara. Mi się jednak wydaje, że Spalona Noc to popis średnio rozgarniętej bandy bachorów. Patrzenie na to z patosem sprawia, że postrzegamy ją jako epokowe zdarzenie, czego tak bardzo chcą zwolennicy tego całego Czarnego Pana.

Przerwał na moment, spojrzał przez okno na runę, która łypała na niego jak szczur, który wie, że zaraz ucieknie tak szybko, że nie będzie się dało go złapać. Pojawiła się w jego domu, przeszkadzała mu spać. A przynajmniej chciała przeszkadzać, bo Othellowe świece sprawiały, że stawała się o wiele mniej groźna.

Słowa brata zakuły go w piersi. Nie wiedział jednak jak zaadresować zmęczenie brata. Wszystkie frazesy wydawały się wyświechtane. Dlatego właśnie Othello, w ramach swoistej obrony, zrobił kółko i powrócił do samego siebie. Zawsze lubił tę tematykę.

– Też mam dużo roboty. Chowam ostatnio sporo osób. Patrzę na ich rodziny, które straciły prawie wszystko. Sporo jest wśród nich czystków, wiesz? Tym bardziej widać, że Śmierciożercom zależy tylko na chaosie. Założę się, że gdyby zdjęli maski, zobaczylibyśmy twarze gości Kościanego Zamtuza, tych najbardziej problematycznych. Wielkich czystokrwistych dżentelmenów, którzy prymitywnym zachowaniem wynagradzają sobie braki w naturze.
dziewica moru
locked in a cage with all the rats
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
175 cm, kruczoczarne włosy i oczy

Odysseus Fawley
#6
08.03.2026, 18:05  ✶  
– A od kiedy ty żeś się zrobił taki wierzący? – rzucił w jego stronę na informację o bogach. Coś w jego bracie sprawiało, że Odysowi puszczały zwieracze, jednocześnie obdzierając go z całej intelektualnej, mistycznej otoczki, którą zawsze przywdziewał wobec pacjentów. Nie mieli takich samych matek, ale znali się od dawna, a wciąż nie potrafił stwierdzić, co sprawiało, że starszy Fawley pozwalał sobie na tak jawne okazywanie… uczuć? Zaufanie wobec członka rodziny? Obrzydliwość. (Odysie, jesteś taki mądry, taki inteligentny, a nie znasz się na podstawach w relacjach interpersonalnych? W relacjach między ludźmi, na których ci jednak zależy?) – Tym gorzej dla ciebie, tak? – mruknął Odys. – Twoi bogowie jasno i wyraźnie pokazali, jak mają na nas wyjebane. Jeśli istnieją, można na nich zrzucić odpowiedzialność.
Dobrze, że nie było tu Odile, bo by mu wpierdoliła jeszcze za taki ton. Co więcej, było to zabawne, że ludzie pokroju Odysa powinni być wyczuleni na takie rzeczy. Na ten rozdźwięk między słowami a ich prawdziwym ciężarem, a mężczyzna od dawna podejrzewał, że Othello mówił w dwóch językach naraz. Problem polegał na tym, że jego brat nie zawsze potrafił rozpoznać, który z nich właśnie słyszał.
– Na to chyba nie możesz jakoś specjalnie narzekać – powiedział, ale szczerze uśmiechnął się braki w naturze śmierciożerców. Odys nie wierzył w romantyczne historie o przeklętych czarnoksiężnikach, a w coś znacznie bardziej banalnego, tj. w ludzką zdolność do okrucieństwa. Cóż to był za piękny profil psychologiczny, nad którym mógł się zastanowić. Będzie musiał poczytać o tym więcej. – Zmieniłeś już cennik swoich usług?
W innych okolicznościach, w innym towarzystwie jego pytanie spotkałoby się z oburzeniem, ale Odys zrobił to samo jeszcze przed samą Spaloną noc, tak jakby był w stanie to przewidzieć. Przecież jednym z kluczowych elementów działalności Fawleyów było to, że mieli pole do popisu w cenach, dostępności usług, produktów… do wyboru do koloru.


absolutnie, absolutnie
będę z Tobą aż po grób
szekspirowski książę
words, words, words
wiek
29
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Szef zakładu pogrzebowego
Wysoki (190 cm) dżentelmen o aparycji przyjemnej, choć dość ponurej. Wystrojony w szaty czarne, pogrzebowe. Ciemne włosy, które w słońcu mogłyby wyjaśnieć, opadają mu często na czoło. Ma szare, podkrążone oczy, bladą cerę, która rzadko widzi słońce. W jego mowie, choć przesiąkniętej angielskością, co jakiś czas pobrzmiewa szkocki akcent.

Othello Fawley
#7
16.03.2026, 17:41  ✶  
Na wzmiankę o bogach, uśmiechnął się krzywo. Mógł sobie pozwolić na chwilkę przeintelektualizowanej gadaniny, ot dla własnej przyjemności i satysfakcji. Nie, żeby za tym kryło się szczególnie dużo. Postawa życiowa Othella, choć kryła się za wygórowanymi hasłami, była tak naprawdę bardzo prostolinijna.

— Czy można mnie nazwać wierzącym, skoro bogów uważam za zwykłych szyderców? — spytał retorycznie. — Nie jestem wyznawcą, który rzuca się na kolana przed najbliższym ołtarzem. Zostawiam to ludziom, którzy lubią uważać się za niewolników. Ale i nie zrzucam na bogów odpowiedzialności, bo wiem, że już dawno porzucili nasz świat. Oglądają nas jak mugole patrzą sobie na te swoje pudełka, w których pokazuje się, co się dzieje na świecie.

Ktoś by to nazwał manią wielkości. Othello wolał jednak myśleć o sobie jako o człowieku prawdziwie wolnym. O tym, który sam kształtował nie tylko własne poglądy, lecz i własny świat. O takim, którego nie obchodziły zbytnio głupoty, którymi zajmowali się zwyczajni. Nie, on był inny niż wszyscy. Jedyny w swoim rodzaju.

Przypomniał sobie, że musi napisać do matki. Na tę myśl zrobiło mu się słabo.

— Nie. Nie zmieniam cennika. Zawsze zresztą można było u mnie spłacać pogrzeby w ratach, bez odsetek. Szczególnie teraz ludzie z tego korzystają — rzekł z dumą. Czuł się trochę jak dobroczyńca, społecznik. Mógł przecież zedrzeć z tych biedaków o wiele więcej, a jednak tego nie robił. Wszystko dyktowała nie tyle szlachetność serca, a zbiór surowych zasad, znany pod mianem "etyki". — Wyobrażam sobie, że do ciebie ustawiają się kolejki nieszczęśników. Sam mógłbyś śmiało podwyższyć stawki. Masz w ogóle dużą konkurencję w Londynie? Nie licząc oczywiście Lecznicy Dusz.
dziewica moru
locked in a cage with all the rats
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
175 cm, kruczoczarne włosy i oczy

Odysseus Fawley
#8
20.03.2026, 18:03  ✶  
— Jesteś więc bluźniercą i do tego pojebem. Pięknie się z Odile dobraliście — rzucił, jakby sam nie był ulepiony z tej samej gliny.
Jak gdyby nie grzebał w ziemi, nie zaglądał pod skórę, nie rozbierał ludzi na części z identyczną bezczelnością, z jaką robiła to Odile.
Jak gdyby nie niszczył słów, tych och, jakże pięknych, och, jakże wysublimowanych konstrukcji, tylko po to, aby on mógł je rozebrać do fundamentów, jak Othello.
Jakby nie byli jednym i tym samym błędem, tylko zapisanym w różnych wariantach.
Nikt nie działał Odysowi na nerwy tak skutecznie, jak własne rodzeństwo. Ich głosy miały w sobie coś, co prowokowało — każde zdanie było zaproszeniem do sprzeciwu. Jak się wypowiadali, miał ochotę zamknąć im usta, jak wygłaszali swoje opinie, miał ochotę się kłócić i celowo stawiać przeciwne tezy, byle byłby w niezgodzie z nimi. Dziwny był ten żywot Odysa. Częściej sobie sam utrudniał życie niż żyć w spokoju, okłamując, że nie lubił im dokuczać.
— Nie doceniasz mnie — mruknął po chwili, bardziej przytomnie. — Oczywiście, że podwyższyłem stawki. Jeszcze przed ósmym — krzywy uśmiech przemknął mu przez twarz. — Jakbym kurwa wiedział — jasnowidz się znalazł. — Mój gabinet ucierpiał — dodał szczerze na pytanie o konkurencję. — Nie jakoś spektakularnie, ale wystarczająco żebym nie chciał tam wracać od razu.
Palce zacisnęły mu się lekko na filiżance.
— Będę musiał się przenieść, nie zniknąć. Na jakiś czas… albo na stałe.


absolutnie, absolutnie
będę z Tobą aż po grób
szekspirowski książę
words, words, words
wiek
29
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Szef zakładu pogrzebowego
Wysoki (190 cm) dżentelmen o aparycji przyjemnej, choć dość ponurej. Wystrojony w szaty czarne, pogrzebowe. Ciemne włosy, które w słońcu mogłyby wyjaśnieć, opadają mu często na czoło. Ma szare, podkrążone oczy, bladą cerę, która rzadko widzi słońce. W jego mowie, choć przesiąkniętej angielskością, co jakiś czas pobrzmiewa szkocki akcent.

Othello Fawley
#9
24.03.2026, 19:13  ✶  
Nie wiedział, za kogo właściwie Odys się uważał. Za kogoś, kto rozwiązał wszystkie zagadki wszechświata, bo zaglądał jakimś głupcom w umysły? Myślenie w kategoriach bluźnierczości było tak typowe dla płytkiego pojmowania rzeczywistości, jakim cechował się jego braciszek. Jednak ktoś mógłby pomyśleć, że troje Fawleyów tworzyło doskonały podział ludzkiego Ja: mens, czyli umysł reprezentował oczywiście Odysseus, corpusem, ciałem, była Odile, do bólu praktyczna i materialistyczna. Othello zaś uznawał się za spiritus, duszę. Uważał zresztą, że ten pierwiastek był najważniejszy. Szkoda, że jego rodzeństwo nie potrafiło tego zrozumieć.

— Podobno teraz trudno o lokal, którego nie pochłonęła Spalona Noc. Może warto poszukać czegoś poza zadrą? Ewentualnie mógłbyś się przenieść w moje okolice. W mauzoleum na pewno przyjmą cię z otwartymi ramionami. — To nie zabrzmiało dobrze wypowiedziane akurat przez Othella. Musiał już jednak ignorować takie dwuznaczności, dla własnego spokoju. — Ah, i jeśli chcesz wiedzieć, ojciec częściej zagląda do Kościanego Zamtuza niż w progi rodzinnego biznesu. Nie nawiedzi nikogo z niespodziewaną wizytą.

Takie rodzeństwa jak chociażby Fawleyów łączyło jedno: stosunek do wspólnego rodzica. Stary William Fawley był rozpustnikiem i zwyczajną mendą. Nie ukształtował swoich dzieci, a raczej dał im się ukształtować, ponieważ nawet jak żyły z nim, musiały chodzić własnymi ścieżkami. Othello miał też matkę, kobietę zupełnie inną niż ojciec, choć chyba nielepszą. Apodyktyczną, czasem wręcz okrutną w swych osądach. Mężczyzna nie chciał o niej myśleć. Zawsze jak to robił, miał wyrzuty sumienia. A te nie zdarzały mu się często.
dziewica moru
locked in a cage with all the rats
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
175 cm, kruczoczarne włosy i oczy

Odysseus Fawley
#10
29.03.2026, 16:12  ✶  
Jakież to wygodne rozparcelować człowieka na trzy części i każdą przypisać sobie wedle uznania. Czy to oznaczało, że kiedy zabraknie Othello rozumu, winny będzie ktoś inny? A gdy ciało zawiedzie — Odile? Niezwykle komfortowa konstrukcja, a człowiek przecież nie składał się z trzech elegancko oddzielonych części. To co nazywane było duszą, stanowiło tylko produkt umysłu, a umysł funkcją ciała.

Rodzinne okolice. Powrót bliżej tego, od czego obaj uciekali. Mauzoleum zawsze przyjęłoby go z otwartymi ramionami. Znał wszystkie sekrety rodzinnego interesu, a jednak przeczuwał, że te najgorsze wciąż spoczywały głębiej, cierpliwe, czekające aż po nie sięgnąłby. To byłoby w jego stylu, tj. wrócić do łona, które ich wydało. Zamknąć krąg. Może skończyłby tak samo jak ci, których konserwowali.
— Niech się bawi — rzucił sucho. — Przynajmniej ktoś w tej rodzinie ma jeszcze siłę udawać, że życie to przyjemność — nie bez powodu Odys wyprowadził się jak najdalej od tego miejsca.

Gdy herbata wystygła, pierwsze krople deszczu zaczęły cicho uderzać o metalowy stolik, rozmowa dobiegła końca. Nie przyniosła również żadnego rozstrzygnięcia. Jak zwykle. Bracia Fawley krążyli wokół tych samych tematów — śmierci, sensu, ludzi i ich słabości — każdy z nich uzbrojony w własny język, własną prawdę, której nie zamierzał porzucić. Jak zwykle.
Koniec sesji


absolutnie, absolutnie
będę z Tobą aż po grób
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Odysseus Fawley (1197), Othello Fawley (1519)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa