18.03.2026, 20:47 ✶
– Cholera, Erik no nie wiedziałam, że mam aż taką konkurencję do Twojej dupy. Znaczy ręki.. – parsknęła, dźgając go łokciem bo oh jakże uwielbiała się z nim tak drażnić. Od dziecka. Jeden rok. Jeden dom. Jedna drużyna.
Zaraz po tym jednak Erik mógł zauważyć jak nieco się kryguje, szybkim gestem poprawia stanik w sukience, ściąga łopatki do tyłu, żeby udawać bardziej kobietę niż mniej. Pozostawało się cieszyć że paluchów w oko sobie nie wsadziła i nie roztarła tuszu w tej krótkiej chwili zapomnienia.
– Zawody z papciem Morfiną? O co? Kto wywróży komu więcej dzieci? To byłyby bardzo wieloletnie zawody, żeby móc się przekonać tak na 100, 100 procent że któreś z nas nie ściemniało. Ja tam kart nie pytam gdzie są schowane zużyte skarpetki. Drogowskazy życiowe, poważna sprawa, tak poważna że sam Atreus Bulstrode jest moim STAŁYM klientem – próbowała zachować poważną twarz gdy to mówiła i patrzyła na Erika ze ściągniętymi ustami i bardzo szeroko wybałuszonymi weń ślepiami. Nie kłamie. Najprawdziwsza prawda. – Niedługo będę tak sławną wróżbitką jak Dolohov. Wiesz że był wczoraj tutaj? Ger to ma znajomości, musisz przyznać, aż żałuję że nie podeszłam do niego po autograf, ale kurwa no nie miałam na czym. Na cyckach miałby mi się podpisać? – umilkła, ewidentnie przez moment rozważając tę opcję.
– Tja Samhein... brzmi jak kupa roboty z przewagą kupy. – Wsadziła ręce w kieszenie, ale znów nie wyglądało to dobrze, bo sukienka z kieszeniami to nadal sukienka. Westchnęła ciężko. – Myślę że będzie pizgać na minus 40. Hmmm... Masz szlugi? Ja zostawiłam swoje w namiocie.
Zaraz po tym jednak Erik mógł zauważyć jak nieco się kryguje, szybkim gestem poprawia stanik w sukience, ściąga łopatki do tyłu, żeby udawać bardziej kobietę niż mniej. Pozostawało się cieszyć że paluchów w oko sobie nie wsadziła i nie roztarła tuszu w tej krótkiej chwili zapomnienia.
– Zawody z papciem Morfiną? O co? Kto wywróży komu więcej dzieci? To byłyby bardzo wieloletnie zawody, żeby móc się przekonać tak na 100, 100 procent że któreś z nas nie ściemniało. Ja tam kart nie pytam gdzie są schowane zużyte skarpetki. Drogowskazy życiowe, poważna sprawa, tak poważna że sam Atreus Bulstrode jest moim STAŁYM klientem – próbowała zachować poważną twarz gdy to mówiła i patrzyła na Erika ze ściągniętymi ustami i bardzo szeroko wybałuszonymi weń ślepiami. Nie kłamie. Najprawdziwsza prawda. – Niedługo będę tak sławną wróżbitką jak Dolohov. Wiesz że był wczoraj tutaj? Ger to ma znajomości, musisz przyznać, aż żałuję że nie podeszłam do niego po autograf, ale kurwa no nie miałam na czym. Na cyckach miałby mi się podpisać? – umilkła, ewidentnie przez moment rozważając tę opcję.
– Tja Samhein... brzmi jak kupa roboty z przewagą kupy. – Wsadziła ręce w kieszenie, ale znów nie wyglądało to dobrze, bo sukienka z kieszeniami to nadal sukienka. Westchnęła ciężko. – Myślę że będzie pizgać na minus 40. Hmmm... Masz szlugi? Ja zostawiłam swoje w namiocie.