Ururu był omijany na ulicy szerokim łukiem jeśli odważył się poruszać bez schowania pod kapturem. Siwe włosy nie były zwyczajnym dodatkiem do chłopięcej twarzy, która prawdę mówiąc miała więcej z niepokojącej lalki niż żywego człowieka. Jasne tęczówki przeszywały na wylot wszystko, czego dotknęły, a nigdy nie znikający uśmiech wzbudzał wiele podejrzeń co do jego intencji, chociaż te zawsze wyrażane były wprost.
Marquez nie potrzebował jedzenia na talerzu by się pożywić, gdyż czerpał energię ze słów Aveliny. Jej pierwsze odpowiedzi były zdatne do zapamiętania. A wtedy dziewczyna rozkręciła tempo.
Co chciałby pan jeszcze wiedzieć?
Takie słowa to jak płachta na byka. Ururu uzbroił się w swój notes i rozpoczął zarzucać biedną czarownicę toną pytań. Nie były one specjalnie szczegółowe. Głównie pytania ogólne w kwestii postępu technologicznego. Wspomniał o kilku szczególnych eliksirach, podpytał o te związane z kontrowersjami. Jak wygląda legalność spreju odstraszającego mugoli? Podobno miał paskudne skutki uboczne, czy zmienili jego recepturę? Czy Szkiele-Wzro wciąż smakuje tak nieprzyjemnie? Po ile chodzą składniki eliksirów w porównaniu do najniższej krajowej?
Namiętnie wsłuchiwał się w odpowiedzi, co jakiś czas notując w tylko mu znany sposób. Nie były to żadne szyfry, chociaż mogło to tak wyglądać. Ururu po prostu opracował autorski sposób notowania w najbardziej wydajny sposób.
)