Neutralny grunt. Potrzebowali neutralnego gruntu do rozmowy, która ich czekała. Christopher faktycznie do niej napisał wieczorem i w ten sposób umówili się na następny dzień. Bez świadków w postaci pracowników, rodziny czy jakichś bliższych znajomych, którzy mogliby się natknąć na środek sceny i przysłuchiwać wymianie zdań. Bez herbatki w saloniku z matką jednego z nich, gdy usłyszała, że te spotkania to takie nie do końca przyjacielskie i chyba zaczynało jej coś kiełkować w głowie. Coś, co nawet nie zostało wyjaśnione pomiędzy samymi zainteresowanymi.
Wybrali więc neutralny grunt – nie dom któregoś z nich, tylko publiczne miejsce, gdzie mogli pójść, a jeśli coś pójdzie nie tak, to skąd mogliby się gładko wyrwać, bez większych niezręczności. Pokątna, ten ponad miesiąc po tragedii, była już dawno ładnie uprzątnięta, a prace remontowo-budowlane w wielu lokalach trwały. Nie wszystko jednak zostało zniszczone… I takim miejscem była jedna z lepszych restauracji znajdująca się na skrzyżowaniu Pokątnej i Horyzontalnej – Chimera. Victoria była tu kilka razy, ostatnio na lekko rodzinnym spotkaniu z Rodolphusem (to zresztą był jego pomysł). Spotkanie w restauracji miało to do siebie, że w razie czego mogli sięgnąć po lampkę wina, by kupić czas, albo wymówić się chwilą milczenia w inny sposób i zająć czymś ręce, a jeśli będą chcieli, to zawsze mogli później pójść na spacer…
Victoria się nie spóźniała, a gdyby to nastąpiło, to niechybnie dlatego, że wydarzyło się coś niezwykle pilnego, albo kończyłby się świat, ale to nie był ten dzień – bo nie pojawiła się spóźniona. Mieli umówiony stolik i była całkiem niezła szansa, że Chris już na nią czekał – na wejściu poinformowała kelnera o rezerwacji i na jakie nazwisko i chwilę później już siedziała przy stoliku na uboczu.
– Dzień dobry, panie Rosier – przywitała się z lekką zaczepką, niezależnie, czy to ona czekała na niego, czy to on na nią. – I jak? Udało się tego całkiem pozbyć? – to było raczej zagajenie rozmowy, gdyby było nadal coś nie tak, to by się przecież nie umówili na spotkanie, ale i tak chciała wiedzieć, czy nie miał jakichś nawrotów i… co się właściwie stało. – Udało ci się uniknąć matki, czy jednak dopięła swego? – to była druga z kwestii… czy matka go dorwała i kazała się spowiadać, czy jednak jakimś cudem udało się jej przez cały ten czas uciec.