28.04.2026, 16:08 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.04.2026, 16:21 przez Basilius Prewett.)
Obecnie przegrywali z Millie i narażali się na bardzo niekomfortowe pytania, a co było jeszcze gorsze, sprawiało to tylko, że Basilius chciał grać jeszcze dalej, bo po pierwsze nie mógł odpuścić i uniknąć szansy na zadanie pytania samej Moody, a po drugie ciekawość pomysłów przyjaciółki pchała go do dalszego ryzyka.
I bardzo szybko tego pożałował.
Szeroki uśmiech, który miał na twarzy, gdy Millie tylko otworzyła usta, nie dotrwał do końca wypowiadanego przez nią pytania. Nagle w tym już i tak dusznym pomieszczeniu zrobiło mu się gorąco. W pierwszej chwili wpatrywał się w nią po prostu zaskoczony, nie będąc w stanie do końca zarejestrować, że takie pytanie padło, bo przecież powiedział jej o tym wszystkim w ogromnym zaufaniu. Zerknął na Thomasa, słysząc że i jego Millie się o coś zapytała, ale prawdę mówiąc nie do końca zrozumiał o co zbyt skupiony na swoim obecnym problemie.
– Nie wiem – powiedział w końcu bardzo powoli, jakby ważył każde słowo. Najchętniej zacząłby właśnie protestować, że to wcale nie było tak, że to stwierdzenie wymagało kontekstu, tylko że wcale nie chciał mówić o tym kontekście w tym momencie i to przy tylu ludziach. Czy właśnie po to to zrobiła? Aby w ramach żartu patrzeć, jak nie potrafił właśnie zebrać żadnych myśli? Bardzo kurwa zabawne. – Zawsze lubiłem krem kajmakowy, więc podejrzewam, że to nie byłaby najgorsza opcja – dodał w końcu i chcąc uniknąć jakichkolwiek dalszych pytań, po prostu chwycił kostki i ponownie nimi rzucił, nawet nie patrząc w stronę swoich towarzyszy.
Miał jedną parę. A gdyby coś przerzucił może udałoby mu się... A zresztą nieważne. Na tę chwilę miał to wszystko gdzieś.
– Idę zamówić coś do jedzenia – rzucił i szybko wstał od stołu, ale zanim jeszcze udał się w kierunku pubowej lady zatrzymał się i już nie ukrywając irytacji w głosie rzucił w stronę Millie. – A wtedy chodziło o Morpheusa, jakby to miało być twoje kolejne pytanie.
I z tymi słowami ruszył aby stanąć przed wypisanym na tablicy menu, irytując się jeszcze bardziej, bo musiał zamówić coś, a na dobrą sprawę wcale nie był głodny.
I bardzo szybko tego pożałował.
Szeroki uśmiech, który miał na twarzy, gdy Millie tylko otworzyła usta, nie dotrwał do końca wypowiadanego przez nią pytania. Nagle w tym już i tak dusznym pomieszczeniu zrobiło mu się gorąco. W pierwszej chwili wpatrywał się w nią po prostu zaskoczony, nie będąc w stanie do końca zarejestrować, że takie pytanie padło, bo przecież powiedział jej o tym wszystkim w ogromnym zaufaniu. Zerknął na Thomasa, słysząc że i jego Millie się o coś zapytała, ale prawdę mówiąc nie do końca zrozumiał o co zbyt skupiony na swoim obecnym problemie.
– Nie wiem – powiedział w końcu bardzo powoli, jakby ważył każde słowo. Najchętniej zacząłby właśnie protestować, że to wcale nie było tak, że to stwierdzenie wymagało kontekstu, tylko że wcale nie chciał mówić o tym kontekście w tym momencie i to przy tylu ludziach. Czy właśnie po to to zrobiła? Aby w ramach żartu patrzeć, jak nie potrafił właśnie zebrać żadnych myśli? Bardzo kurwa zabawne. – Zawsze lubiłem krem kajmakowy, więc podejrzewam, że to nie byłaby najgorsza opcja – dodał w końcu i chcąc uniknąć jakichkolwiek dalszych pytań, po prostu chwycił kostki i ponownie nimi rzucił, nawet nie patrząc w stronę swoich towarzyszy.
Rzut 1d6 - 4
Rzut 1d6 - 6
Rzut 1d6 - 2
Rzut 1d6 - 4
Rzut 1d6 - 1
Miał jedną parę. A gdyby coś przerzucił może udałoby mu się... A zresztą nieważne. Na tę chwilę miał to wszystko gdzieś.
– Idę zamówić coś do jedzenia – rzucił i szybko wstał od stołu, ale zanim jeszcze udał się w kierunku pubowej lady zatrzymał się i już nie ukrywając irytacji w głosie rzucił w stronę Millie. – A wtedy chodziło o Morpheusa, jakby to miało być twoje kolejne pytanie.
I z tymi słowami ruszył aby stanąć przed wypisanym na tablicy menu, irytując się jeszcze bardziej, bo musiał zamówić coś, a na dobrą sprawę wcale nie był głodny.