16.06.2026, 10:49 ✶
23.10.72, Cisza przed burzą
Czarny Znak na twoim przedramieniu rozgrzał się nagle do temperatury rozpalonego żelaza, a ty nie miałeś wyjścia – chociaż była to głęboka noc, musiałeś stawić się na miejscu i wysłuchać tego, co miał ci do powiedzenia Lord Voldemort.
Ostatnio skończyło się to dla Londynu katastrofą, ale dzisiaj, mimo ogromnego bólu przeszywającego twoje ciało, miałeś nieodparte wrażenie, że z nadanego komunikatu płynął… spokój.
Zjaw się, Leviathanie.
Mieszkałeś za daleko od Little Hangleton, aby obserwować pewne zmiany na własne oczy, ale dzisiaj, kiedy Czarny Pan wezwał cię na miejsce, a teleportacja postanowiła wynieść cię aż pod starą posiadłość Riddle'ów, mogłeś dostrzec, że te okolice przywdziały już niemal wszystkie barwy śmierci. Stąpałeś po czarnej, wilgotnej ziemi, otoczony rdzą gnijących liści i srebrną, gęstą mgłą.
Samhain zbliżało się nieubłaganie.
Granice pomiędzy światami zaczynały się zacierać, a wraz z tym w Lesie Wisielców budziło się do życia coś jeszcze.
Nie dostrzegłeś dokładnego momentu jego nadejścia. W drodze do Kromlechu owiał cię nagle charakterystyczny swąd zepsucia i to obudziło twoją czujność. Voldemort, kryjąc się w gęstej mgle przy wejściu do starego mauzoleum, zdawał się wyczekiwać twojego przybycia wpatrując się w księżyc próbujący przebić się swoim światłem przez zachmurzone niebo.
– Mam dla ciebie coś, co musiałem wręczyć osobiście – powiedział spokojnie, po tym jak się z nim przywitałeś. Z kieszeni skórzanego płaszcza wyciągnął stary zwój. Sporych rozmiarów, odrobinę zniszczony i na pierwszą myśl… być może odrobinę zbyt stary, aby wysyłać go w podróż do Walii w sowich pazurach. Na drugi rzut oka, zawartość zwyczajnie cuchnęła. Ktokolwiek zapisał na tym pergaminie tekst i wyrysował obok przerażające, choć dobrze działające na wyobraźnię ryciny, parał się magią tak czarną, aby Voldemort zrezygnował z dostarczania ci tego do mieszkania. Nie pozostawił też tego w kromlechowej pracowni z instrukcją, jak zwykł robić to wcześniej. Najwyraźniej zrozumiał wagę spotkania się ze Śmierciożercami twarzą w twarz i mogłeś być jednym z punktów zapalnych tej decyzji.
– Czarodzieje Little Hangleton postanowili zebrać się w Samhain na polanie niedaleko Lasu Wisielców. To dobry moment na sprawdzenie, czy teoria zapisana w tym skrypcie jest prawdziwa. Ciężko będzie o tak dużą ilość osób w pełni przekonanych, iż jest świadkiem czegoś zupełnie innego, niż w rzeczywistości. A to przecież zapewni twojemu eksperymentowi niewykrywalność.
zadanie od mistrza gry
To twój wstęp do zadania związanego z wydarzeniem Cisza przed burzą II. Lord Voldemort wręczył ci pergamin z opisem rytuału, który pozwala na komunikowanie się z istotami chłonącymi cudzą energię i potencjalne wykorzystanie ich do swoich własnych celów. Twój mistrz był łaskawy – nie wysłał cię do pełnej niebezpieczeństwa Kniei Godryka, lecz zasugerował przetestowanie go na swarthach zbiegających się w tym okresie w okolice martwego lasu. Te przedziwne istoty znane z przyjmowania kształtu rozmówcy, nie zagrażają twojemu bezpieczeństwu, ale czarodzieje nie bez powodu traktują je jak zły omen – wybierając słabsze ofiary, karmiąc się ich energią, niejednokrotnie doprowadziły do ich śmierci. W jednej z sal podziemnego kompleksu pozostawiono ci kilka składników niezbędnych do dopełnienia wszystkiego – zabrakło jednak czegoś, co wskaże swarthom ich ofiary. Musiałeś wybrać trzy osoby*, które z pewnością znajdą się na sabacie, zdobyć coś co do nich należało, a także nawiązać komunikację ze stworzeniami złożonymi z cienia. Miałeś na przygotowania zaledwie tydzień.
@Leviathan Rowle Mistrz gry nie kontynuuje rozgrywki. Jeśli potrzebujesz przesunięcia daty, to daj mi znać. * – jeżeli to mają być postacie graczy, musisz ukończyć sesje przed Samhain.