03.09.2026, 19:10 ✶
Pewnie by tak długo jeszcze leżał wpatrując się w ziemię pod sobą jak ciele w malowane wrota, ale nawet gdyby chciał to w tym towarzystwie trudno było się tak lenić. Nie mówiąc już nawet, że na to ochota nie przychodziła. Dlatego też głos Millie, który rozbrzmiał blisko.
Powoli odwrócił się, aby tym razem patrzeć w niebo, znaczy taki był plan, ale fakt, że twarz Moody znajdowała się tak blisko to nie rozumiał czemu miałby patrzeć na niebo, gdy mógł na nią.
- Rany, ale ty masz dużo rzęs… Ładne są - mruknął nim otrząsnął się z podziwiania jej od dołu. Zdecydowanie to było wygodna i bardzo ciekawe koncepcja, wolałby jej szybko nie przerywać. - Owszem, unikałem miotły, po co mi ona jak są wygodniejsze formy podróży. Jakbym chciał mieć coś między pośladkami to na pewno nie wybierałbym kawałka drewna. Poza tym dobrze wiem, że powietrze potrafi być niszczycielskie. Ile to razy znalazłem się w burzy piaskowej - niemiłe przeżycie, nie polecam nikomu - zakończył cały czas wpatrzony w twarz Millie leżąc pod nią z lekko przymrużonymi oczami kiedy to wrócił do głaskania go niczym małego kotka.
Zdecydowanie to by rozwiązało tak wiele problemów gdyby Voldemort i jego przydupasu nagle utraciły dostęp do powietrza. Jak piękniej by było wtedy na świecie? W sumie to byłoby całkiem użyteczne, tak zabrać przeciwnikowi powietrze i patrzeć jak ten próbuje rozpaczliwie się uratować przed nadchodzącą zagładą.
- Niektórym dobrze by zrobił brak powietrza - powiedział nagle dość poważnie, a jego oczy aż zabłysnęły na moment czymś mrocznym, co tam czaiło się w jego głębi.
Przeniósł swoje spojrzenie na Basilliusa. - Już zatęskniłeś za dotykaniem mnie? - poruszył brwiami sugestywnie, ale przez pozycję, w której się znajdował nie odniosło to żadnego skutku. - Nie mogę ci od razu zdradzać wszystkich sekretów, trochę tajemnicy dobrze robi na znajomości - dodał wyszczerzając się perfidnie w stronę drugiego mężczyzny.
- Tak wiem o tym - odpowiedział przymykając oczy, bo w tej samej chwili usłyszał głos w głowie, który szydził z niego.
Ale bez wody da się przeżyć znaczenie dłużej
- Mało ci było wygrywania ostatnio? Znowu chcesz nas ograć? Kiedy będzie Ci mało jak wygrasz ostatnią koszulę z naszych karków i zostaniemy w samych gaciach? - zapytał rozbawiony tym, że znowu będą grać, nie przeszkadzało mu to wbrew pozorom, ale pomoczyć się mógł przecież.
Powoli odwrócił się, aby tym razem patrzeć w niebo, znaczy taki był plan, ale fakt, że twarz Moody znajdowała się tak blisko to nie rozumiał czemu miałby patrzeć na niebo, gdy mógł na nią.
- Rany, ale ty masz dużo rzęs… Ładne są - mruknął nim otrząsnął się z podziwiania jej od dołu. Zdecydowanie to było wygodna i bardzo ciekawe koncepcja, wolałby jej szybko nie przerywać. - Owszem, unikałem miotły, po co mi ona jak są wygodniejsze formy podróży. Jakbym chciał mieć coś między pośladkami to na pewno nie wybierałbym kawałka drewna. Poza tym dobrze wiem, że powietrze potrafi być niszczycielskie. Ile to razy znalazłem się w burzy piaskowej - niemiłe przeżycie, nie polecam nikomu - zakończył cały czas wpatrzony w twarz Millie leżąc pod nią z lekko przymrużonymi oczami kiedy to wrócił do głaskania go niczym małego kotka.
Zdecydowanie to by rozwiązało tak wiele problemów gdyby Voldemort i jego przydupasu nagle utraciły dostęp do powietrza. Jak piękniej by było wtedy na świecie? W sumie to byłoby całkiem użyteczne, tak zabrać przeciwnikowi powietrze i patrzeć jak ten próbuje rozpaczliwie się uratować przed nadchodzącą zagładą.
- Niektórym dobrze by zrobił brak powietrza - powiedział nagle dość poważnie, a jego oczy aż zabłysnęły na moment czymś mrocznym, co tam czaiło się w jego głębi.
Przeniósł swoje spojrzenie na Basilliusa. - Już zatęskniłeś za dotykaniem mnie? - poruszył brwiami sugestywnie, ale przez pozycję, w której się znajdował nie odniosło to żadnego skutku. - Nie mogę ci od razu zdradzać wszystkich sekretów, trochę tajemnicy dobrze robi na znajomości - dodał wyszczerzając się perfidnie w stronę drugiego mężczyzny.
- Tak wiem o tym - odpowiedział przymykając oczy, bo w tej samej chwili usłyszał głos w głowie, który szydził z niego.
Ale bez wody da się przeżyć znaczenie dłużej
- Mało ci było wygrywania ostatnio? Znowu chcesz nas ograć? Kiedy będzie Ci mało jak wygrasz ostatnią koszulę z naszych karków i zostaniemy w samych gaciach? - zapytał rozbawiony tym, że znowu będą grać, nie przeszkadzało mu to wbrew pozorom, ale pomoczyć się mógł przecież.