11.08.2026, 15:17 ✶
Spodziewała się, że manewr może się nie powieść, lecz nie spodziewała się, że zostanie przez Samuela złapana i mężczyzna przylgnie do niej, zatrzyma ją przy sobie na podłodze. Osłabiona czarownica wydała z siebie niezadowolony pomruk zaskoczenia, po czym wyswobodziła się z jego ramion.
— Sam — mruknęła łagodnie, układając się na łokciu na podłodze obok niego — będziesz musiał wstać. Musisz wydobrzeć. — Zimną dłoń przytuliła do rozpalonego gorączką policzka, aby upewnić czarodzieja o swojej obecności. — Nie zmarnuj mnie, Samuelu. Musisz się pozwolić sobą zaopiekować, tak? — dopominała się ze spokojną, lecz nieznoszącą sprzeciwu intensywnością w głosie, niby przemawiała po matczynemu do krnąbrnego dziecka. — Wiem, że nie czujesz się dobrze. Ja wiem, wszystko wiem. Spróbuj się chociaż trochę podnieść, żebym mogła dać ci pić. Jeśli nie będziesz pił, gorączka cię wykończy.
Kobieta podniosła się na klęczki i pochyliła nad Samuelem, aby spojrzeć w półprzytomne oczy mężczyzny w poszukiwaniu znaku, że cokolwiek z jej słów do niego dotarło, że on wciąż żyje w tym trawionym gorączką ciele. Sięgnęła po leżące na łóżku poduszki, aby na nich złożyć głowę rannego i chociaż w ten sposób ją unieść, po czym zaklęciem przywołała z kuchni szklankę wody oraz łyżeczkę.
— Sam — mruknęła łagodnie, układając się na łokciu na podłodze obok niego — będziesz musiał wstać. Musisz wydobrzeć. — Zimną dłoń przytuliła do rozpalonego gorączką policzka, aby upewnić czarodzieja o swojej obecności. — Nie zmarnuj mnie, Samuelu. Musisz się pozwolić sobą zaopiekować, tak? — dopominała się ze spokojną, lecz nieznoszącą sprzeciwu intensywnością w głosie, niby przemawiała po matczynemu do krnąbrnego dziecka. — Wiem, że nie czujesz się dobrze. Ja wiem, wszystko wiem. Spróbuj się chociaż trochę podnieść, żebym mogła dać ci pić. Jeśli nie będziesz pił, gorączka cię wykończy.
Kobieta podniosła się na klęczki i pochyliła nad Samuelem, aby spojrzeć w półprzytomne oczy mężczyzny w poszukiwaniu znaku, że cokolwiek z jej słów do niego dotarło, że on wciąż żyje w tym trawionym gorączką ciele. Sięgnęła po leżące na łóżku poduszki, aby na nich złożyć głowę rannego i chociaż w ten sposób ją unieść, po czym zaklęciem przywołała z kuchni szklankę wody oraz łyżeczkę.
dotknij trawy