24.09.2026, 13:45 ✶
07.09.1972 wcześnie rano, Londyn
Po wyjściu ze sklepu Bagshotów w Dolinie długo nie robiłem nic konkretnego, co w moim przypadku zwykle oznaczało, że moja głowa pracowała znacznie intensywniej, niż miałbym ochotę przyznać, nawet przed samym sobą. Sam pomysł oglądania cudzej perspektywy nigdy szczególnie mi się nie podobał, bo pamięć potrafiła kłamać na wiele różnych sposobów, nawet kiedy człowiek był przekonany, że przekazywał prawdę dokładnie taką, jaka była, ale tym razem autentycznie zainteresowało mnie coś znacznie bardziej… weryfikowanego. Po powrocie do tymczasowego miejsca, w którym się zatrzymałem, jedynie zdjąłem z siebie okrycie wierzchnie, rzuciwszy je wprost na zapadnięty materac łóżka, po czym skierowałem kroki wprost do wysłużonego stołu i, zająwszy miejsce na krześle, przez chwilę patrzyłem gdzieś przed siebie, próbując poukładać to, co właśnie zobaczyłem. Zaledwie jedno dzisiejsze doświadczenie wystarczyło, abym doszedł do wniosku, iż myślodsiewnia zdecydowanie nie należała do moich ulubionych sposobów poznawania cudzych wspomnień, zwłaszcza kiedy zaglądało się do czegoś takiego jak to, co Geraldine widziała podczas swojej wizyty w Kniei Godryka, ale bez wątpienia była całkiem przydatnym wynalazkiem.
Oparłem łokcie o blat i potarłem dłonią twarz, próbując jeszcze raz odtworzyć sobie poszczególne obrazy, szczegóły miejsca i wszystko to, co mogło mieć znaczenie, nawet jeśli na pierwszy rzut oka wyglądało na zupełnie nieistotne. Przez lata nauczyłem się, że przy zabezpieczeniach właśnie te drobiazgi potrafiły najmocniej skomplikować sytuację, bo znak nigdy nie musiał krzyczeć, żeby działać w określony sposób, intencjonalnie, czasem wystarczyło, że ktoś postawił go o kilka cali za daleko od innych, odwrócił go pod pozornie niewłaściwym kątem albo świadomie zostawił fragment układu niepełny. Kromlech nie przestawał mi więc chodzić po głowie, podobnie jak to, co doprowadziło do niego moją kuzynkę.
Przez chwilę patrzyłem tępo na słoje drewna, a potem zacząłem rozkładać wszystko na części, sięgając po notes i pióro. Z doświadczenia wiedziałem, że pamięć potrafiła być paskudnie wybiórcza, ale chcąc nie chcąc, zacząłem odtwarzać w niej każdy szczegół z tego, co zobaczyliśmy oczami Gerdy w myślodsiewni, przelewając najistotniejsze szczegóły na pergamin.
![[Obrazek: 4GadKlM.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=4GadKlM.png)