• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
1 2 3 4 5 … 17 Dalej »
[1971] Nocą na skraju miasta

[1971] Nocą na skraju miasta
Queen of May
But green is the color of earth,
of living things, of life.

And of rot.
wiek
20
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
zielarka, alchemik
Jasnoniebieskie oczy, brązowe włosy i jasna, posiadająca nieliczne piegi cera. 168 wzrostu, o szczupłej sylwetce. Wokół niej unosi się intensywny aromat ziół i zapachowych świec. Dłonie w niektórych miejscach ma permanentnie odbarwione od eliksiralnych składników i roślin którymi się zajmuje. Dora w kwartale jesiennym choruje na Zieloną Zarazę co oznacza, ŻE JEST ZIELONA!!

Dora Crawford
#1
04.09.2026, 01:40  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.09.2026, 03:27 przez Dora Crawford.)  

Zagubiona dziewczynka


[Obrazek: 10ac4f9e7153b535fe41160d935d3e62.jpg]  [Obrazek: d6d0220613e875f1af8aad5540cd0747.jpg]  [Obrazek: 1900e7d095fad68d8ce68fcd51180533.jpg]

Hogsmead nocą wydawało się jej całkiem uroczą miejscówką. Szczególnie w momencie, kiedy większość ludzi zaszyła się w lokalach, znajdujących się wzdłuż wijących się w miasteczku uliczek. Dzięki temu pomiędzy budynkami było w miarę swobodnie, ale z wnętrz biła na bruk ciepła poświata świateł, która wylewała się przez okiennice. Dało się też słyszeć wesoły szmer rozmów, które były prowadzone w środku.

One we dwie postanowiły odwiedzić miasteczko, żeby nakupować słodyczy. Powód niesamowicie wręcz prosty, ale jakże ważny! Znaczy, Dora głównie chciała, ale Brenny wcale nie trzeba było długo namawiać, żeby dotrzymała jej towarzystwa, bo Crawleyówna chciała, żeby pospacerowały sobie razem. Bren zawsze wydawała się jej okropnie wręcz zabiegana i była w pewien sposób przekonana, że musiało być to pod jakimś względem nielegalne, żeby pracować aż tyle! Należała się jej przerwa. Koniec, kropka.

Dzwoneczek sklepu zadźwięczał, kiedy otworzyły drzwi i wyszły na ulicę. Miodowe Królestwo jak zwykle okazało się strzałem w dziesiątkę i dziewczyny miały teraz ze sobą naręcze słodkości. Część dla nich, a część, oczywiście, dla wszystkich którzy po drodze przyszli im do głowy, że zasługiwali na odrobinę słodkości (czyli każdy o kim się pomyślało, jak się nad tym zastanowić).

— Może wejdziemy jeszcze na jakąś dobrą herbatę, zanim pójdziemy do kominka? — zapytała, dopinając torbę z pewnym trudem, bo nie pomyślała i nie zabrała takiej modyfikowanej magią, która nie miała dna. Definitywnie by się przydała.



The woods are lovely, dark and deep, 
But I have promises to keep, 
And miles to go before I sleep.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#2
07.09.2026, 20:38  ✶  
Brenna pracowała sporo i sporo jej czasu pochłaniał i Zakon. Ale starała się pamiętać, że wokół byli ludzie, na których jej zależy i że zasługują na to, aby spędzić z nimi parę godzin, rzeczywiście Dora nie musiała więc długo prosić, aby towarzyszyła jej w Hogsmeade. Właściwie wystarczył tylko raz, a Bren powiedziała, żeby dała jej godzinę i mogą ruszać.
Miodowe Królestwo było punktem do odwiedzenia absolutnie obowiązkowym i jednym z ulubionych miejsc Brenny na całym świecie. Nic dziwnego, że kiedy z niego wychodziły, niosła całe naręcze toreb i pudełek: bo trzeba było kupić zapasy dla siebie, wcale nie małe, ale też ulubioną czekoladę Millie, parę babeczek dla Alastora, musy świtusy dla Erika, właściwie to dlaczego nie torebkę cukierków do częstowania w biurze, no i taką czekoladę, od której cieplej robi się na duchu, dobrze mieć zawsze w szufladzie biurka w pracy… litania ciągnęła się dalej, i w efekcie oczywiste, że Brenna kupiła przerażająco dużo.
– Jasne, dlaczego nie? Herbata to doskonały pomysł. To ładna noc, jak wrócimy do Doliny będzie widać gwiazdy – zgodziła się jednak bez większego wahania, nawet jeśli będzie musiała to wszystko ze sobą taszczyć. Wszak słodycze nie były specjalnie ciężkie, a zresztą to był słodki ciężar. Zwłaszcza myszy śmietankowe, które dało się kupić właściwie tylko tutaj, no i jeszcze ta nowa bombonierka, której nigdy nie próbowała!
Musiała tylko trochę inaczej to wszystko sobie spakować: i kiedy wrzucała rzeczy do największej z toreb, żeby łatwiej jej było się przemieszczać, jedno pudełko upadło. Brenna przystanęła, aby je podnieść, Dora zaś w tym momencie dostrzegła stojącą nieopodal dziewczynkę: ubraną trochę nieadekwatnie do pory roku, i raczej w wieku, w którym o tej porze nie powinna być sama…


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Queen of May
But green is the color of earth,
of living things, of life.

And of rot.
wiek
20
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
zielarka, alchemik
Jasnoniebieskie oczy, brązowe włosy i jasna, posiadająca nieliczne piegi cera. 168 wzrostu, o szczupłej sylwetce. Wokół niej unosi się intensywny aromat ziół i zapachowych świec. Dłonie w niektórych miejscach ma permanentnie odbarwione od eliksiralnych składników i roślin którymi się zajmuje. Dora w kwartale jesiennym choruje na Zieloną Zarazę co oznacza, ŻE JEST ZIELONA!!

Dora Crawford
#3
15.09.2026, 03:38  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.09.2026, 04:19 przez Dora Crawford.)  

Herbata była pomysłem zawsze doskonałym. Idealnym zwieńczeniem dnia, spaceru, spotkania, a także i rozpoczęciem wszelkich aktywności. Czy to samotnych, czy to w towarzystwie. Herbata leczyła serce i duszę, a w siorbaniu ciepłego naparu było coś zwyczajnie magicznego. W Hogsmeade była natomiast herbaciarnia, w której dawali magiczną herbatę. Doprawioną w nieznacznym stopniu magicznymi roślinami i posiadającą pewne efekty. Były one delikatne i trwały krótko. Niektóre sprawiały, że człowiek był weselszy, a inne że para leciała z uszu. Wszystko dla zabawy i z właściwym dla czarodziejów zacięciem. Jej się dzisiejszego dnia marzyła lawendowa. Akurat po długim dniu i zakupach, które ciążyły na ramieniu, ale na pewno nie na sercu. Podawana w filiżance, miała lilakowy kolor i pachaniała przecudownie. Sprawiała też, że w nocy śniło się przyjemne sny, a więc idealnie żeby wrócić do Warowni i za niedługo udać się do łóżka.

— Faktycznie, dzisiaj taki ładny dzień, że zero chmurki na niebie — przyznała, dochodząc szybko do wniosku, że przed pójściem spać będzie musiała jeszcze pooglądać gwiazdy. Zajęcie dla jednych nudne, dla niej czarujące. Pozwalało wyciszyć się przed snem i uporządkować myśli.

Szły dalej brukowaną uliczką, ale zakupów chyba miały odrobinę za dużo, bo jedno z pudełeczek wytoczyło się Brennie na ziemię. Dora zdążyła zrobić jeszcze parę kroków, zanim sama przystanęła, ale zamias obrócić się na Longbottom, wytężyła wzrok przed siebie, bo zamajaczyła przed nią niziutka sylwetka. Dziewczynka, tak dziewczynka, wyglądała na ledwie parę lat. Nie mogła mieć chyba więcej jak dziesięć, chociaż Dorze ciężko było powiedzieć. Niby Franek był nastolatkiem i od niego byłoby łatwo odliczyć i oszacować, ale nie mając go pod ręką zwyczajnie się pogubiła. Dodatkowo, nieznajoma ubrana była w bardzo osobliwy strój, bo wydawał się z minionej epoki. Może miała jakieś przebieranki zaplanowane?

— Zgubiłaś się? — zapytała Dora troskliwie. — Jak masz na imię? Pomożemy ci.

— Naprawdę? Pomogą mi panie? — zapytała, unosząc na Dorę wielkie oczęta. — Mam na imię Fiona i nie mogę znaleźć drogi do domu…

— A pamiętasz może, przy jakiej ulicy mieszkasz? — Crawley uśmiechnęła się do niej zachęcająco, na moment tylko zerkajac na Brennę, czy ta już podniosła pudełeczko i widziała co się dzieje.



The woods are lovely, dark and deep, 
But I have promises to keep, 
And miles to go before I sleep.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#4
25.09.2026, 23:51  ✶  
Brenna tym „specjalnym” herbatkom z herbaciarni nie do końca ufała, bo za łatwo było natknąć się na jakiś dziwaczny efekt. Była świadkiem, jak chłopak pod jej wpływem wyznaje dziewczynie, że spotyka się z nią, by wzbudzić zazdrość w jej najlepszej przyjaciółce (nie, że nie zasłużył sobie na to, że wylała na niego cały imbryk), a innym razem opowiadano jej, że jedna z dziewcząt zaczęła adorować chłopca… Ale te ze zwykłego menu były w porządku, i szczególnie upodobała sobie wersję wiśniową, chociaż jabłkowa niemal jej dorównywała. Nie miała więc nic przeciwko krótkiej wyprawi.
Tego wieczora ta jednak nie miała być im dana.
– Mieszkam w Dworze Cape – odparła Fiona, a Dora nie mogła sobie przypomnieć, aby słyszała o takim miejscu w pobliżu. – To w tamtą stronę, ale jest ciemno… i zgubiłam się, nie mogę znaleźć drogi – stwierdziła dziewczynka, wskazując kierunek, tak mniej więcej.
Brenna tymczasem zbierała paczki w pobliżu. Gdyby usłyszała te słowa, z pewnością od razu skojarzyłaby, z kim mają do czynienia: napotkała Fionę już jakiś czas temu. Dziewczynka znikła, a cała przygoda skończyła się w dość upiorny sposób. Teraz podeszła i wbiła w małą spojrzenie, bo choć miała naprawdę dobrą pamięć do twarzy, to jednak tę widziała kilka miesięcy temu, przez jakieś dziesięć minut, i w mroku w dodatku, więc tylko w głowie póki co obiło się jakieś niepewne skojarzenie, i nawiedziło ją złe przeczucie.
– Coś się stało? – zapytała. Uśmiechnęła się do dziewczynki, a potem przeniosła spojrzenie z niej na Dorę. – Znacie się? – Dyskretnie spróbowała zerknąć na zegarek, bo zdawało się jej, że jest trochę za późno, aby taki dzieciak powinien chodzić samotnie po ulicach. A była też chyba ciut za młoda na Hogwart, więc… – Mieszkasz gdzieś w wiosce?
[i] – Mieszkam w posiadłości pod Hogsmeade…[/b] – wymamrotała dziewczynka, a Brenna drgnęła lekko na dźwięk jej głosu.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Queen of May
But green is the color of earth,
of living things, of life.

And of rot.
wiek
20
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
zielarka, alchemik
Jasnoniebieskie oczy, brązowe włosy i jasna, posiadająca nieliczne piegi cera. 168 wzrostu, o szczupłej sylwetce. Wokół niej unosi się intensywny aromat ziół i zapachowych świec. Dłonie w niektórych miejscach ma permanentnie odbarwione od eliksiralnych składników i roślin którymi się zajmuje. Dora w kwartale jesiennym choruje na Zieloną Zarazę co oznacza, ŻE JEST ZIELONA!!

Dora Crawford
#5
27.09.2026, 04:24  ✶  

Dora o tych specjalnych efektach herbatek, tylko do tej pory słyszała. Jakoś omijało ją zamieszanie wokół nich, ale może nie miał jej się kto przyznawać że umawiał się z nią dla zazdrości, albo ona nie miała do kogo się zalecać. Obie te opcje były jak najbardziej na miejscu, bo na nic z tych rzeczy nie miała głowy – praca w szpitalu zajmowała ją wystarczająco i jedyne za czym się oglądała, bo niezwykle pojemne kociołki w sklepach.

Uśmiechnęła się do dziewczynki lekko, chcąc ją przekonać, że zgubienie się wcale nie było straszne, a to dlatego że oto ona jej udzieli pomocy i wszystko skończy się dobrze. A jeśli sama Dora nie da rady, to Brenna na pewno była odpowiednią osobą na właściwym miejscu. W końcu była brygadzistką, prawda?

— Dwór Cape… brzmi bardzo dumnie — powiedziała, ale tak naprawdę z miejsca zaczęła się zastanawiać, czy kiedykolwiek o nim słyszała. Odpowiedź była przecząca, co z kolei było niezmiernie intrygujące, skoro to chyba było gdzieś w okolicy? — Ale nie martw się, tak jak mówiłam, zaraz ci pomożemy — zapewniła ją jeszcze raz, kiwając do tego z przekonaniem głową.
— Ta tutaj młoda dama mówi, że się zgubiła. Powiedziałam, że jej pomożemy — wyjaśniła pokrótce Dora. — Wspomniała, że posiadłość nazywa się Dwór Cape — dopowiedziała, kiedy dziewczynka wskazała jako swoje miejsce zamieszkania, posiadłość pod Hogsmeade, nie wymieniając tym razem nazwy. Crawleyówna mimowolnie oderwała spojrzenie od młodej pannicy, oglądając się na Brennę i prostując wreszcie, bo wcześniej pochylała się w kierunku nieznajomej dziesięciolatki. — I ma na imię Fiona. Wiesz może, gdzie to jest? Ten Dwór Cape? Nie słyszałam o nim wcześniej… — plotła dalej, przyglądając się jeszcze przez chwilę Brennie, a kiedy wreszcie oderwała od niej spojrzenie, chcąc przenieść je na pannę Cape… nikogo na uliczce nie było. Dora mimowolnie wyprostowała się jakoś bardziej, zaalarmowana tą nagłą zmianą otoczenia i obejrzała się dookoła gwałtownie. — Co? Co jest? Gdzie ona… zniknęła?



The woods are lovely, dark and deep, 
But I have promises to keep, 
And miles to go before I sleep.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#6
28.09.2026, 13:16  ✶  
Dwór Cape.
Brenna poczuła, jakby wylano jej prosto na głowę wiadro zimnej wody, a jakby to nie wystarczyło, imię Fiona mówiło właściwie wszystko. Gdyby nie trzymała tylu pudeł, pewnie spróbowałaby sięgnąć ku dziewczynce, odruchowo, w beznadziejnej próbie powstrzymania jej przed zniknięciem: ale przecież to nie mogło zatrzymać ducha.
Mrugnięcie.
I Fiony z Dworu Cape nie było.
– Fiona?! – zawołała, rozglądając się, w pierwszej chwili nie odpowiadając na pytanie Dory, w jakiejś beznadziejnej nadziei, że mała wciąż była w pobliżu. – Wyjdź, proszę. Możemy cię zabrać do domu.
Ale dziewczynki nie było. Zniknęła, jak pewnego wieczora kilka miesięcy temu, gdy znalazły się blisko zniszczonego dworu. Zupełnie jakby samo zbliżenie się do niego i możliwość zobaczenia zniszczeń sprawiało, że przepadała. Coś ją przed tym powstrzymywało czy podświadomie sama uciekała, ilekroć zbliżała się do prawdy?
– Wiem, gdzie jest ten dwór – powiedziała w końcu ponurym tonem, wypuszczając powietrze z płuc. Trafiła tam w końcu, kiedy ostatni raz napotkała Fionę Cape. – Ale to kompletna ruina, dlatego o niej nie słyszałaś. Myślę, że jest opuszczony ze trzysta albo z czterysta lat. Kiedyś to musiała być wspaniała, czarodziejska posiadłość, teraz ocalał tam dziedziniec, na górne piętra w ogóle nie da się dostać… I czasem to miejsce przyciąga jakieś męty, bo leży bardzo na uboczu i ma spore podziemia. Widziałaś, jak ta mała była ubrana?
Czarodziejska moda rozwijała się w zupełnie innym tempie niż ta mugolska, ale jednak to nie tak, że nie ewaluowała wcale, a w dodatku strój dziewczynki był mało adekwatny do pogody.
– Myślę, że ten dzieciak to zagubiony duch, który nie wie, że nie żyje.
Nie żeby miała szansę odgadnąć to tak od razu, ale po ostatnim spotkaniu zrobiła pewne badania i doszła do ponurego wniosku, że dziewczynka musiała się zgubić i umrzeć gdzieś w środku nocy, z dala od domu. I prawdopodobnie jej ciała nigdy nie znaleziono, a ona błąkała się przez… właściwie setki lat, trzymana to pragnieniem odszukania rodziny.
– Wpadłam na nią jakiś czas temu i znikła wtedy, kiedy zbliżyłyśmy się do ruin. Pewnie teraz przepadła, bo mnie rozpoznała, jak podeszłam albo coś takiego…


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Queen of May
But green is the color of earth,
of living things, of life.

And of rot.
wiek
20
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
zielarka, alchemik
Jasnoniebieskie oczy, brązowe włosy i jasna, posiadająca nieliczne piegi cera. 168 wzrostu, o szczupłej sylwetce. Wokół niej unosi się intensywny aromat ziół i zapachowych świec. Dłonie w niektórych miejscach ma permanentnie odbarwione od eliksiralnych składników i roślin którymi się zajmuje. Dora w kwartale jesiennym choruje na Zieloną Zarazę co oznacza, ŻE JEST ZIELONA!!

Dora Crawford
#7
29.09.2026, 08:03  ✶  

Słysząc, że Brenna nawołuje dziewczynkę, Dora poszła w jej ślady, powtarzając imię dziesięciolatki, ale cała ta sytuacja sprawiła, że zaczęła się niepokoić bardziej niż jeszcze minutę wcześniej. Nie ważne jednak, jak głośno zapraszały Fionę, by do nich wróciła, ta już tego nie zrobiła. Zniknęła, zapadła się pod ziemię i pierwszym co pomyślała Dora, to nie że był to duch, a że jakimś cudem zwyczajnie się teleportowała. Mało prawdopodobne, biorąc pod uwagę jej wiek, ale łatwiej było o tym pomyśleć jak o tym, że miało się przed sobą zjawę.

— Wiesz? — mruknęła, odwracając się wreszcie w kierunku Brenny, z okropnym zmartwieniem malującym się na twarzy. — Faktycznie, te jej ubrania… — mruknęła wreszcie Crawley, ale było widać że coś w niej jeszcze się waha i wątpi. Nie miała powodów by nie wierzyć Brennie, ale z drugiej, strony, jeśli miały przed sobą ducha jeszcze chwilę temu, to cóż mogło się mu przydarzyć, że wciąż błąkał się po świecie? Może faktycznie ostatnim co zrobiła, to zagubiła się gdzieś i nie mogąc znaleźć drogi do domu, dokonała żywota. Była to wizja zwyczajnie okropna i bolesna, bo nikt nie zasługiwał na to, by tułać się po śmierci w nieskończoność.

— To takie przykre… — westchnęła, rozglądając się jeszcze na boki, jakby Fiona Cape miała jednak znaleźć się w zasięgu wzroku. Nie było jej jednak. Była tylko cicha uliczka Hogsmeade, Brenna i jakieś odległe odgłosy miasteczkowego życia, toczącego się za drzwiami kawiarenek i sklepików. — Ciekawe, skoro zniknęła już w okolicach ruin… to może w jakiś sposób nie może tam wrócić? Może jest przywiązana do samego miasteczka, albo coś takiego? W sumie to nie wiem jak to działa… — zawsze myślała że duchy związane były z miejscem, ale potem poszła do Hogwartu i podchwyciła jakieś plotki na temat Jęczącej Marty. Ktoś opowiadał, że podobno po swojej śmierci, dziewczyna ruszyła terroryzować jaką kobietę, która żyła poza murami szkoły. We wszystkim musiało interweniować Ministerstwo, ale… to chyba znaczyło, że ducha można było przesiedlić. A może tylko niektóre trzymały się konkretnego miejsca.



The woods are lovely, dark and deep, 
But I have promises to keep, 
And miles to go before I sleep.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#8
29.09.2026, 08:43  ✶  
Stały wprawdzie na skraju miasta i na upartego dziecko mogłoby zniknąć im z oczu w ciemności, ale przecież powinny zobaczyć moment, w którym to odbiega. Usłyszeć odgłos kroków. Może mogłaby dobiec do zabudowań, zanim by się obejrzały, ale to była mocno naciągana teoria, biorąc pod uwagę, że dzieciak był młody. Fiona rozpłynęła się w powietrzu, zupełnie jak kiedyś, i Brenna nawoływała ją właściwie odruchowo… czy z nadzieją, że duch też się tu pojawi.
– To zawsze jest przykre – przytaknęła bezwiednie, przyciskając do siebie nieco mocniej torby pełne zakupów. – I podwójnie trudne, kiedy chodzi o dzieci.
Dorosła kobieta szukająca droga do domu też by ją poruszała, ale coś w Brennie zawsze wzdrygało się podwójnie, kiedy ofiarami stawały się dzieci. Może chodziło po prostu o zakorzeniony w przynajmniej niektórych dorosłych odruch ochrony bezbronnych. Brenna długo sądziła, że dzieci w ogóle nie mogą zostać duchami… a potem wpadła na Fionę, i teraz nie była już taka pewna.
To było tak cholernie niesprawiedliwe.
– Nie znam się na duchach, obawiam się. Trzeba by spytać egzorcysty, żeby mieć pewność. Ale wtedy byłyśmy już spory kawałek poza miasteczkiem, a teraz zniknęła trochę wcześniej… chociaż napotkałam ją… chyba mniej więcej w tym samym miejscu – stwierdziła, rozglądając się, tknięta tą myślą. Czy Fiona mogła umrzeć gdzieś tutaj? Zamarzła tak blisko miasteczka? Albo… albo ktoś zrobił jej krzywdę? – Mogę to zgłosić komuś z właściwego wydziału, ale skoro ona tak znika i mieszkańcy się nie skarżą, to chyba nie nawiedza żadnego miejsca, a tylko czasem się pojawia i próbuje wrócić do domu. Nie jestem pewna, czy jeśli pojawią się tutaj egzorcyści, to w ogóle ją znajdą.
Zresztą Brenna już wspomniała o Fionie mimochodem w raporcie odnośnie innej sprawy, zakładała więc, że raczej niewiele da się zrobić.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Queen of May
But green is the color of earth,
of living things, of life.

And of rot.
wiek
20
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
zielarka, alchemik
Jasnoniebieskie oczy, brązowe włosy i jasna, posiadająca nieliczne piegi cera. 168 wzrostu, o szczupłej sylwetce. Wokół niej unosi się intensywny aromat ziół i zapachowych świec. Dłonie w niektórych miejscach ma permanentnie odbarwione od eliksiralnych składników i roślin którymi się zajmuje. Dora w kwartale jesiennym choruje na Zieloną Zarazę co oznacza, ŻE JEST ZIELONA!!

Dora Crawford
#9
30.09.2026, 01:41  ✶  

Było ciemno, znajdowały się na skraju miasta, ale Dora też po chwili zastanowienia doszła do wniosku, że nie ważne jak dziesięciolatka by się starała, raczej nie było szansy by tak szybko uciekła w mrok. Jeśli puściłaby się biegiem, to i tak byłoby słychać kroki, pośpiesznie znikające między ostatnimi budynkami miasteczka.

To zawsze było przykre i to podwójnie, dokładnie tak jak mówiła Brenna – dzieci wydawały się najbardziej bezbronnymi i niewinnymi istotami, a krzywda wobec nich była zwyczajnie niesprawiedliwa. No bo jak miały się przed nią bronić? Jak można było im odbierać życie, które mogło się przed nimi roztaczać?

Crawley wychodziła z założenia, że każdemu zagubionemu należałoby pomóc, ale jej podejście było podobne do tego, które prezentowała jej przyjaciółka. Ci najmłodsi i ich los poruszał jakąś szczególną strunę.

— Hm, to trochę brzmi, jakby to miało być szukanie wiatru w polu — mruknęła ze smutkiem, bo Brenna miała rację. Nawet jeśli powiadomić o wszystkim egzorcystów, to nikt nie miał pewności, że ci w ogóle natrafiliby na Fionę. Ta mogła pokazywać się tylko konkretnym osobom, albo o konkretnej porze. Ciekawe, ile ludzi tak nawiedziła do tej pory, szukając swojej drogi do domu. I, o zgrozo, czy faktycznie trwało to przez długie stulecia, biorąc pod uwagę jej przedpotopowy ubiór.

— Pewnie nie zaszkodzi. Mam nadzieję, że ktoś jej kiedyś pomoże i wreszcie uda się jej wrócić do domu — rzuciła jeszcze smutno. — Daj, pomogę ci — wyciągnęła ręce po parę pakunków, które nie wyglądały najstabilniej. — Może wrócimy zwyczajnie do domu? Dalej napiłabym się tej herbaty, ale chyba wolałabym w domu… — uśmiechnęła się do Brenny nieco smutno.



The woods are lovely, dark and deep, 
But I have promises to keep, 
And miles to go before I sleep.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#10
30.09.2026, 09:19  ✶  
- Taaak. Ludzie tu mieszkają, jeśli do tej pory nikogo nie ściągnieto, to wydaje mi się, że albo nie ma szans ot tak jej znaleźć, albo ona… nie chce odejść?
Brenna miała zamiar wprawdzie, gdy tylko wpadnie na jakiegoś egzorcystę, spytać o ten przypadek i co można zrobić, ale nie robiła sobie szczególnej nadziei. Wprawdzie przyszła jej do głowy myśl, że może znalezienie ciała by pomogło, ale jak odszukać szkielet sprzed setek lat, na tak dużym obszarze? I czy to miałoby szanse coś zmienić, skoro Fiona znikała, kiedy pojawiała się szansa uświadomienia, że jest duchem?

- Mówiąc szczerze też wolę napić się w domu – przyznała z pewną ulgą, że Dora jednak nie ma ochoty już iść do herbaciarni. W jej głowie mózg uczynnie odtwarzał wspomnienia z Dworu Cape, przerażoną Mathildę, podniszczone wieże, zapadające się, górne piętra, rozwalone kamienie i wspaniały dziedziniec. Nie mogła nie myśleć o małej dziewczynce, która nie dostała szansy dorosnąć, i krążyła w okolicach Hogsmeade, wciąż i wciąż poszukując drogi do domu. Czoła takim rzeczom jakoś łatwiej było jej stawić w ciepłej, znajomej kuchni, z kubkiem herbaty w dłoni, miękkim kocem na ramionach i świadomością, że jest u siebie, w domu, niż w lokalu, w którym będą też obcy ludzie. Była pewna, że jeżeli zawołają, że mają smakołyk z Miodowego Królestwa, ktoś do nich dołączy i w tym gwarze łatwiej będzie zapomnieć o chłodzie szkockich nocy i historiach o duchach, zakorzenić się w tu i teraz. – Mam nadzieję – zgodziła się z Dorą, bez protestu podając jej torby. Nadzieja: bo co innego pozostało, skoro Fiona nie odpowiadała na wołania, a nocna podróż do dworu Cape zapewne i tak nic by im nie dała?
Położyła dłoń na łokciu Dory i po chwili obie znikły.
Koniec sesji


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (1508), Dora Crawford (1503)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa