Godzinę przed wyjściem na piknik z Laurentem Elaine zabrała się za robienie kanapek z jajkiem, pomidorem i sałatą. Zrobiła do tego domowej roboty jogurty truskawkowe, które zapakowała w ładne słoiczki, sałatkę z makaronem, warzywami i majonezem. Zrobiła muffinki jagodowe oraz ciasto z rabarbaru. Do tego sporą ilość lemoniady cytrynowej z limonką i miętą. Zapakowała to wszystko do kosza wiklinowego, z którym się nigdy nie rozstawała, dorzuciła do tego spory kocyk i kilka poduszek, aby było im wygodnie. Lubiła takie pikniki, lubiła też gotować jedzenie, więc zrobiła go wystarczająco i miała nadzieję, że Laurent będzie głodny. Dorzuciła do kosza jeszcze pojemnik z owocami; znalazły się tam: czereśnie, truskawki, trochę pokrojonych jabłek i parę kawałków arbuza. Część z tych owoców ukradła, a część kupiła. Musiała sobie jakoś radzić, prawda?
Potem zabrała się za siebie. Ubrała jasno zieloną sukienkę, która miała odkryte ramiona i była zapinana od góry na dół na czarne guziki. W pasie przepięła szeroki pasek i założyła wygodne buty na płaskiej podeszwie. Na ramiona narzuciła biały, lekki szal, aby ochronić się przed oczami ciekawskich gapiów. Mimo wyluzowanego podejścia do życia czasami nie odpowiadało jej to, że jacyś mężczyźni się na nią za bardzo gapili. Elaine miała naprawdę dobry humor i cały czas coś nuciła pod nosem jakby na świecie było zbyt pięknie, aby móc się smucić.
W końcu wyszła z domu i poleciała we wskazane miejsce. Skorzystała z Błędnego Rycerza, aby dostać się na obrzeża niemagicznego Londynu, a potem wybrała się pod wskazane miejsce spotkania z Laurentem. Rudowłosej dziewczynie podobała się znajomość z uratowanym przez nią chłopcem. Polubiła to jak na nią patrzył, jak do niej mówił i jak czasami z nią flirtował. Nie potrafiła zrozumieć tych uczuć, ale było w tym coś magicznego. Pierwszy raz poznała taką osobę, która by wzbudziła w niej takie zainteresowanie. Wydawał się być przyjemnie dobrym mężczyzną, który dbał o magiczne istoty jak nikt inny. Nie znała go za dobrze, ale to jej się jeszcze bardziej podobało, bo wiedziała, że się do niego za szybko nie przywiąże, prawda?