- …i muszę jeszcze jutro wpaść do Rosierów, kupić coś dla babci, bo ona nie ruszy niczego, co nie jest od Rosierów, chyba że jest z Francji, a poza tym może w weekend wyrwę się na chwilę do Hogsmeade, do Miodowego Królestwa, i bogowie, w grudniu to chciałabym wyciągnąć sobie dobę, tak najlepiej żeby miała czterdzieści osiem godzin, chociaż jakby się zastanowić, to pięćdziesiąt to taka ładna, okrągła liczba…
Brenna Longbottom usadowiła się na ladzie w sklepie z eliksirami, w którym pracowała Avelina Paxton. Za oknami było ciemno już od dawna i wirowały płatki śniegu – w grudniu zmrok zapadał wcześnie, ale teraz godzina była bardzo późna i większość sklepów już pozamykano.
Koło lady leżała wielka torba, wypełniona częścią prezentów, które Brenna kupiła podczas późnego rajdu po Pokątnej po pracy (i po tradycyjnych od listopada nadgodzinach), z myślą o świętach. Zakończyła go w pracowni z miksturami, gdzie umówiły się, że tuż przed zamknięciem Brenna odbierze parę eliksirów, a potem odprowadzi Avelinę ze świątecznym utargiem do Gringotta.
Teraz, czekając aż Avelina zapakuje fiolki oraz skończy podliczanie pieniędzy i ich ogarnianie, jak zwykle... paplała bez opamiętania. Płaszcz rozpięła, czerwoną czapkę i złocisto - szkarłatny szalik, pamiątki jeszcze z Hogwartu, ułożyła obok siebie na blacie. Policzki wciąż miała zaczerwienione od chłodu, śnieg już stopniał na poskręcanych od wilgoci, ciemnych włosach.
– Twoi rodzice wracają do domu na święta? Pomóc ci z ogarnianiem tej kasy czy coś? – spytała Brenna, beztrosko machając nogą i raz za razem uderzając piętą o ladę. Jej spojrzenie powędrowało ku oknu.
Poczuła ukłucie niepokoju, kiedy dostrzegła za szybą dwie ciemne sylwetki, ale szybko zepchnęła je gdzieś na bok. Był grudzień. Ludzie chodzący po ulicach w czarnych płaszczach późną porą nie stanowili przecież żadnej nowości. Także koło sklepów, których właścicielami były osoby wywodzące się z mugolskich rodzin. Ot od połowy listopada Brenna zrobiła się odrobinę nerwowa i teraz sama siebie zganiła za to w myślach.
Nie powinna pozwalać, żeby ogarnęła ją paranoja. Nawet w nowej, mrocznej rzeczywistości, w której dochodziło do pierwszych ataków śmierciożerców.