Jak już wspomniałem było ciemno. Nie wiedziałem dokładnie która jest godzina, bo nawet i cienkie wskazówki na tarczy mojego zegarka rozmazywały mi się odrobinę. Na szczęście potrafiłem jeszcze stać o własnych nogach, ale krok miałem bardzo lekki. Szedłem przed siebie, nie martwiąc się zupełnie tym, że nie wiedziałem dokąd dokładnie powinienem iść. Przecież zawsze na samym końcu liczył się cel, a nie jak dotarło się do niego, a wiedziałem przecież, że jakoś tam dotrę. Chociaż wszystko wokół wydawało mi się bardzo znajome, a nogi same mnie prowadziły przed siebie, to wiedziałem, wręcz czułem, że znajdę swoją drogę do celu. Z perspektywy czasu zrozumiałem skąd i dlaczego miałem takie poczucie. I wcale nie chodziło o dotarcie do mieszkania.
Zatrzymałem się na chwilę na środku drogi (co nie było może dobrym pomysłem, bo był to zaułek ze skrętem obok którego się znajdywałem). Spojrzałem w niebo i w gwiazdy. Czasami udawałem sam przed sobą, że jestem romantykiem. Chociaż może w głębi serca nim byłem zanim poznałem tę okropną kobietę. Wyrwała mi serce i kazała mi się pierdolić. Na szczęście nie myślałem o tym w ogóle odkąd skończyłem szkołę. Wszystkie negatywne wspomnienia i przede wszystkim wspomnienie jej zostawiłem w Hogwarcie. Nie chciałem wracać w głowie do osoby, która uważała mnie za jeden wielki żart, nie licząc się zupełnie z moimi uczuciami. Dlatego teraz i ja nie liczyłem się z uczuciami kobiet, bawiąc się relacjami, sypiając z dużą ilością. Kochałem towarzystwo kobiet, a one kochały moje i uwielbiałem ten fakt. Dawało mi to o wiele więcej przyjemności niż uwiązanie się z kimś na lata, co moja familia z pewnością chciałaby, aby się stało. Matka wciąż jazgocze, że zostanę starym kawalerem, a przecież tyle pięknych, dobrych oraz mądrych kobiet kręci się po tym świecie. No cóż, znałem taką jedną, i co mi po tym przyszło? Miłość po prostu nie jest dla mnie. Po stokroć bardziej wolę cielesne uciechy oraz krótkie, aczkolwiek intensywne relacje, które dają uciechy dla ciała i duszy. Uciekanie w momencie jakichkolwiek oczekiwań, co do mnie, jest czymś, w czym posiadłem naprawdę ogromną wprawę.