To jego kolejny dzień spędzony na stałym lądzie. Ostatniej nocy spał naprawdę źle za sprawą nękających go koszmarów sennych. W swoich snach znajdował się na pokładzie tego statku "Emperor", przebywając w tamtej kajucie... tyle, że nie obudził się o czasie, tylko już wtedy, gdy woda wypełniała korytarze. W tym śnie też dostrzegł ciała pasażerów, których nie udało się uratować... one zwracały ku niemu swoje zimne i martwe twarze, wyciągały w jego stronę skostniałe dłonie i chwytały go za ręce i nogi, wciągając go coraz głębiej pod wodę. Pomimo posiadanej różdżki nie zdołał się uratować... w tym momencie obudził się z krótkim krzykiem, roztrzęsiony i zlany zimnym potem.
Podejrzewał, że nie zmruży już oka tej nocy. To, co mu się przyśniło, wymagało nalania sobie odrobiny whisky. W chwili obecnej to jedyny eliksir nasenny, jakim dysponował w tym czasie. Po powrocie do łóżka długo nie mógł zasnąć, przewracając się z boku na bok. W końcu zmorzył go niespokojny sen. Gdy się znów przebudził, było już rano. Nie czuł się wypoczęty. Jego codzienna rutyna musiała zostać nieco ograniczona - przez swój stan zdrowia musiał ograniczyć swoją poranną aktywność fizyczną, tak został wysłany na przymusowy urlop od treningów. Nie służyło mu to. Rozumiał, że im szybciej wszystkie urazy się zagoją, tym szybciej wróci do gry w barwach Zjednoczonych z Puddlemere. Przynajmniej te fizyczne.
W jego codzienną rutynę pozostają wpisane regularne spacery ze swoimi psidwakami, na które najczęściej udawał się do parków znajdujących się w niemagicznym Londynie. Do domu wrócił zaledwie na parę chwil - w pierwszej kolejności udał się do rodowej rozgłośni radiowej, a po opuszczeniu tego miejsca przywołał Błędnego Rycerza płacąc za kurs do dzielnicy Brompton - miał zaplanowane tam spotkanie.
W drodze na nie przechodził obok niemagicznego cmentarza Brompton. Przystanął na parę chwil przyglądając się z daleka odbywającej się tam ceremonii pogrzebowej. Z pewnością minąłby obojętnie ten pogrzeb, gdyby nie to, że w ostatnim czasie doświadczył własnej śmiertelności, kruchości ludzkiego żywota a zmarli nie chcieli spocząć na dnie morza i nawiedzali go w koszmarnych snach. Próbował poradzić sobie z tym wszystkim, co ostatnio działo się w jego życiu na rozmaite sposoby - rozmowy z przyjaciółmi, alkohol (nawet jak powinien go teraz unikać). Może faktycznie powinien zwrócić się po pomoc do terapeuty albo uzdrowiciela.
I delight in waiting here
To watch the whole thing escalate