• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
1 2 3 4 5 … 9 Dalej »
jesień | 4 września 1972 | bardzo wąskie alejki

jesień | 4 września 1972 | bardzo wąskie alejki
oceanic feeling
Wipe the feet, the knees
Crawl to angry sea
I feel trampled here

The night just cradle in me
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
bezpieśny
zawód
wagabunda, twórca
Niesamowicie piękny człowiek. 179 centymetrów wzrostu; długie, lekko falujące się, brązowe włosy. Srebrzyca. Czasami jego oczy w świetle mogą wydawać się złote, ale to iluzja optyczna. Sporadycznie kilkudniowy zarost. Kilka blizn, które zdobył na morzu, większość zakryta runicznymi tatuażami zamkniętymi w kołach. Nie używa żadnych perfum - czuć od niego pot, morze, alkohol i las.

Dægberht Flint
#1
14.11.2025, 16:56  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.11.2025, 17:01 przez Dægberht Flint.)  
| realizuję scenariusz bardzo wąskie alejki z @Cassandra Cavendish

Powroty do Wielkiej Brytanii bywały bolesne.

Dægberhta nie obchodziło to, co mogli pomyśleć sobie o tym inni, a może raczej co już o tym myśleli, bo kiepski był w ukrywaniu swojej niechęci do powrotów. Bo to było tak, że tęsknił. Tęsknił tak mocno, że wymiotował – słowo za słowem, zdanie po zdaniu, wers za wersem i wiersz za wierszem. Pisał i pisał, próbował tę tęsknotę przelać na sztukę i wychodziło mu to dobrze, ale kiedy przychodziło już do powrotu, pojawiało się w nim takie dziwne napięcie... A później przychodziła świadomość własnej beznadziejności. Pierwszych kilka dni wiązało się w euforią. Bo tak dobrze jest wrócić – pisał więc nadal, list za listem.

A wiesz, że już jestem?

Już jestem i czekam.

Spotkajmy się, idźmy to tu, to tam.

Nazwoziłem prezentów.

Później przychodziły opowieści, jego i ich, nadrabianie momentów życia, co obie strony ominęły z oczywistych względów. Dziesiątki nawiązań do wiadomości, co je słał zza mórz i oceanów. Na końcu natomiast przychodziły obowiązki. Flinty przymknij się, podaj, zanieś, spędź czas z córką, przynieś, pozamiataj, przestań chlać, nie możesz, nie rób, przestań. Czasami udawało się od tego uciec, przepaść gdzieś bez wieści, bo faceci tacy są, innym razem czekało na niego uzasadnione oburzenie i znów żałował, że nie był niczyj i bezpański, tylko taki chciany i lubiany.

Jednym razem zdawało mu się, że pozjadał wszystkie rozumy, a innym, że niczego w życiu nie rozumiał.

Potrafił wykorzystać każdą głupotę, każdą nawet najmniejszą pierdołę, byle tylko znaleźć się na moment daleko od domu i od wszystkiego. Potrafił nawet, wmawiając sobie potrzebę sprawdzenia źródła losowego zapachu, zgubić się gdzieś w krętych uliczkach Magicznych Dzielnic.

Oh Matko przenajświętsza, Pani Księżyca, opiekunko wszystkich swoich dzieci. Musiałaś widzieć to ze swojego tronu w niebiosach i zacisnąć oczy w reakcji na silny, irytujący ucisk żenady, kiedy to właśnie on – człowiek mający naprawdę sporo do czynienia z kadzidłami – nie rozpoznał, że to jedno z nich zawróciło mu w głowie i błądził już nie tylko w poszukiwaniu wymówek, ale i z powodu silnego upojenia specyficzną mieszanką ziół.

Aż wreszcie, próbując za wszelką cenę odgonić świadomość konieczności powrotu do Abigail, Flint osunął się na bruk, tracąc przytomność.


Matka nadała mi takie imię,
żeby poprawnie wymawiały je tylko drzewa i wiatr
Czarodziej
Opowiem Ci historię
Jest daleki i zaczarowany świat
Kiedyś do niego znałam drogę
W dobrą pogodę i grad
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
Auror
Gdy na nią spojrzysz, możesz odnieść wrażenie, że byle podmuch wiatru jest zdolny ją przewrócić. Przy wzroście 169 cm, waży 59 kg. Dość filigranowa, szczupła sylwetka dodaje jej delikatności, podkreślonej tylko przez jasną cerę oraz delikatne piegi, którymi opsypana jest cała jej twarz, ramiona i dekolt. Szare oczy spoglądają na świat bystro, ale i całkiem wesoło. Jasnorude włosy najczęściej związuje dla własnej wygody w luźny warkocz bądź kucyk. Poza pracą uwielbia nosić eleganckie sukienki oraz spódnice.

Cassandra Cavendish
#2
15.11.2025, 22:18  ✶  
Nic nie zwiastowało zbliżającego się niebezpieczeństwa, które już za kilka dni miało pochłonąć cały Londyn w ognistym szaleństwie. Dzisiaj jednak był całkowicie zwyczajny dzień, w którym nie spodziewała się niczego specjalnego. Ba, szok i niedowierzanie, miała dzisiaj nawet wolne. Postanowiła więc odwiedzić Pokątną, by skorzystać z faktu, że wszyscy niepełnoletni czarodzieje od kilku dni znajdowali się już w szkołach i nie włóczyli po magicznych sklepach z rodzinami lub, co gorsza, bez nich. W zasadzie nie przeszkadzało jej jakoś specjalnie, gdy ulica Pokątna tętniła życiem w miesiącach wakacyjnych, ale zawsze pod koniec odczuwała zmęczenie tym gwarem, hałasem i tłokiem. Teraz może i nadal toczyło się tu całe magiczne życie, więc dalej panował ruch oraz rozgardiasz, ale absolutnie nie był już tak przytłaczający.

Mogła więc spokojnie spacerować pomiędzy sklepami, przeglądać witryny i zastanawiać się nad tym, czego potrzebowała w domu. Nad tym, czego nie potrzebowała również, ponieważ czasami przecież można kupić sobie coś całkowicie zbędnego, ale za to ładnego bądź miłego. Tak więc upływał czas, na rozmowach ze sprzedawcami, powitaniach ze znajomymi, a nawet na porcji lodów, bo dlaczego by nie. Po tym miłym przystanku, połączonym z obserwacją tutejszych bywalców, ruszyła dalej - tym razem kierując się w stronę sklepu z roślinami. Odrobina kolejnego szarego odcienia w domu z pewnością nie zaszkodzi, a skoro przy okazji mogła mieć składniki do eliksirów, to wszystko prosiło się samo przez się o drobne zakupy.

Nim jednak dotarła do celu swojej wędrówki, zauważyła mężczyznę, który poruszał się raczej dość nietypowo - przynajmniej w porównaniu z innymi ludźmi. Miała wrażenie, że kompletnie nie wie, gdzie jest i dokąd idzie. Zupełnie, jakby był czymś odurzony, a może pod wpływem jakiegoś zaklęcia - nie była pewna. Równie dobrze, mógł się tak zachowywać całkowicie normalnie, w końcu czarodzieje to zdecydowanie byli jedni wielcy dziwacy i wszystkiego można było się po nich spodziewać. Wreszcie jednak zdecydowała się za nim ruszyć, w bezpiecznej odległości, wiedziona jakimś wewnętrznym obowiązkiem lub chęcią pomocy. Tajemniczy mężczyzna wydawał się błądzić w jakimś labiryncie lub koszmarze i całkowicie nie posiadał kontaktu z rzeczywistością.

Wreszcie uznała, że całkowicie wystarczy tego spacerowania i przyspieszyła kroku, by złapać mężczyznę, zanim zrobi jakąś krzywdę sobie lub innym. Nim jednak zdążyła do niego dotrzeć, ten osunął się na ziemię i znieruchomiał. Mruknęła coś niewyraźnego pod nosem i podbiegła, przykucając obok.
- Hej... - Złapała go za ramię i potrząsnęła delikatnie. - Słyszysz mnie? - A jeśli nie było żadnej reakcji, postanowiła wybrać stary i sprawdzony sposób na ocucenie, czyli nic innego, jak lekkie uderzenie w twarz. W drugiej dłoni trzymała już różdżkę, bo wolała być gotowa na każdą ewentualność. Także miała w planach sięgnięcie po magię, jeśli klasyczny sposób nie zadziała. Wahała się jeszcze pomiędzy zaklęciem cucącym, a chluśnięciem nieznajomemu wodą w twarz, ale jeśli przyjdzie ten odpowiedni moment, to na pewno na coś się zdecyduje.
oceanic feeling
Wipe the feet, the knees
Crawl to angry sea
I feel trampled here

The night just cradle in me
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
bezpieśny
zawód
wagabunda, twórca
Niesamowicie piękny człowiek. 179 centymetrów wzrostu; długie, lekko falujące się, brązowe włosy. Srebrzyca. Czasami jego oczy w świetle mogą wydawać się złote, ale to iluzja optyczna. Sporadycznie kilkudniowy zarost. Kilka blizn, które zdobył na morzu, większość zakryta runicznymi tatuażami zamkniętymi w kołach. Nie używa żadnych perfum - czuć od niego pot, morze, alkohol i las.

Dægberht Flint
#3
22.11.2025, 18:53  ✶  
Flint nie lubił robić ludziom problemów. Świadomość psucia komuś wolnego dnia własnym gapiostwem napełniłaby go pewnie uczuciem głębokiej irytacji, ale... prawda była taka, że tego typu sytuacje przydarzały mu się absurdalnie często. Można było powiedzieć, że przyciągał kłopoty i było w tym dużo racji – niewiele dziwnych zdarzeń, jakich doświadczył w ostatnim czasie, wynikało z gapiostwa lub nieuctwa. Jeżeli coś pożerało jego szare komórki, nie była to głupota, tylko narcyzm.

A w nic tak nie wierzył, jak w wolę boską.

Czyli co, to bogini zrzucała na niego te wszystkie trudy i czyniła go bezsprzecznie nieudacznikiem w tak wielu aspektach? Może. Ostatecznie lubiła robić wiele rzeczy, których nie dało się potraktować inaczej niż jako testu.

Chłopak leżał na tym bruku i wpatrywał się w nicość nieprzytomnie, zaplątany w pierwszych myślach po wybudzeniu tak, jak splątały mu się przydługie włosy po zetknięciu z twardym podłożem i kilku kompulsywnych ruchach świadczących o tym, że nie – nie umarł jeszcze – tylko ewidentnie coś nie tak z nim było. Ostatecznym potwierdzeniem był to, jak zacisnął palce na rękawie Cassandry, zmrużył oczy próbując dostrzec cokolwiek więcej niż sylwetkę z burzą falowanych włosów przykrywającą mu słońce i chlapnął:

– Vivianne...?

Uczynił to bardzo, ale to bardzo, ale to bardzo niewyraźnie. Pewnie by go kto wziął za portowego pijaczynę, co się tu zatoczył po zachlaniu mordy, gdyby go panna Cavendish wcześniej nie widziała i nie pochylała nad nim teraz, wyraźnie czując, że śmierdział co najwyżej pracą i tuszem, ale nie alkoholem czy inną trucizną odurzającą.

Minęło pięć długich sekund, nim te pukle ciemnych włosów nabrały w jego oczach rudej barwy. Flint plasnął dłonią o spocone czoło i sapnął.

– Wybacz, pomyliłem cię z kimś – rzucił, jakby to właśnie było teraz najważniejsze. Kompletnie nie było. Przejmował się jakimiś głupotami, a wciąż leżał na bruku Pokątnej i wątpliwe było, aby miał podnieść się o własnych siłach.

@Cassandra Cavendish


Matka nadała mi takie imię,
żeby poprawnie wymawiały je tylko drzewa i wiatr
Czarodziej
Opowiem Ci historię
Jest daleki i zaczarowany świat
Kiedyś do niego znałam drogę
W dobrą pogodę i grad
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
Auror
Gdy na nią spojrzysz, możesz odnieść wrażenie, że byle podmuch wiatru jest zdolny ją przewrócić. Przy wzroście 169 cm, waży 59 kg. Dość filigranowa, szczupła sylwetka dodaje jej delikatności, podkreślonej tylko przez jasną cerę oraz delikatne piegi, którymi opsypana jest cała jej twarz, ramiona i dekolt. Szare oczy spoglądają na świat bystro, ale i całkiem wesoło. Jasnorude włosy najczęściej związuje dla własnej wygody w luźny warkocz bądź kucyk. Poza pracą uwielbia nosić eleganckie sukienki oraz spódnice.

Cassandra Cavendish
#4
07.12.2025, 21:14  ✶  
Całe szczęście, nie było potrzeby sięgania po magię. Cieszyło ją to z dwóch powodów: nadal nie wiedziała, czy lepsze będzie zaklęcie cucące, czy jednak chlust wody w twarz oraz względna przytomność mężczyzny na tym etapie sugerowała, że to mogło być tymczasowe zasłabnięcie, a nie coś, co wymaga pomocy uzdrowiciela. Mimo to przyglądała mu się z uwagą, próbują wybadać, czy faktycznie wraca do przytomności, czy jednak dalej osuwa się w ciemność. Zdawała sobie sprawę z tego, że wszystko mogło się zdarzyć. I miała nadzieję, że mężczyzna nie uzna jej nagle za jakieś zagrożenie i nie postanowi zaatakować. Nie takie rzeczy czasami się zdarzały w różnych stanach zaćmienia umysłu. Na razie nic jednak na to nie wskazywało i nawet zaciśnięte palce na jej rękawie ciężko było traktować jako zapowiedź ataku.

A potem padło słowo, wypowiedziane tak niewyraźnie, że w zasadzie nie miała żadnej pewności, co tak naprawdę usłyszała. Mogło to być wszystko, dlatego postanowiła je zignorować. Tym bardziej że mężczyzna nie wydawał się przywiązywać do niego większej uwagi, skoro nie zdecydował się go powtórzyć. Właściwie, gdyby pochyliła się nad nim w tym momencie, z pewnością uznałaby go za jakiegoś pijaka, który zaczął zbyt wcześnie i dla którego zdecydowanie powinien nastąpić koniec w spożywaniu trunków alkoholowych i pieszych wędrówkach. Ba, podobnie chyba myślało tych kilka nieszczęsnych osób, które szybkim krokiem mijały tę dwójkę, zapewne w myślach błagając, by żadne nie zechciało nagle się odezwać w ich stronę. Na szczęście mało kontaktującego mężczyzny, Cassandra była całkowicie pewna, że to nie alkohol miał coś wspólnego z jego stanem.

- Nic się nie stało - odpowiedziała całkowicie naturalnie, ponieważ taka była prawda. Nie miała pojęcia, z kim ją pomylił, ani nawet czy dobrze usłyszała poszczególne litery, więc żadnej sprawy nie było. - Pomogę Ci się podnieść, dobrze? Pięć kroków stąd jest ławka, na niej na pewno będzie wygodniej dojść do siebie niż na tym bruku. - Uśmiechnęła się sympatycznie, wsuwając powoli rękę pod jego ramię oraz plecy. Nie spieszyła się, powoli pomagając mu podnieść się najpierw do pozycji siedzącej, potem dopiero do powolnego powstania. Cały czas służyła mu wsparciem, pomagając utrzymać równowagę oraz dość chwiejny pion, momentami niemal w całości biorąc na siebie ciężar mężczyzny. I nawet najmniejszym grymasem nie dała po sobie poznać, że jest jej ciężko lub niewygodnie. A gdy dotarli do ławki, pomogła mu usiąść i sama także usiadła obok.

- Pamiętasz, co się właściwie stało? Często zdarza Ci się tak zasłabnąć? Może powinnam kogoś zawiadomić? - Zadała pytania, dopiero gdy była pewna, że jej słowa w ogóle dotrą do nieznajomego mężczyzny. Teoretycznie mogłaby go tu już zostawić, nie wyglądał tak, jakby miał zaraz umrzeć na środku ulicy, lecz wiedziała, że będzie się wtedy źle czuła sama ze sobą. Musiała pomóc mu od początku do końca. I chciała mu pomóc od początku do końca. Dlatego spoglądała na niego lekko zmartwiona, czekając na jakiekolwiek odpowiedzi, które może coś rozjaśnią, a może splączą całą sytuację jeszcze bardziej.
oceanic feeling
Wipe the feet, the knees
Crawl to angry sea
I feel trampled here

The night just cradle in me
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
bezpieśny
zawód
wagabunda, twórca
Niesamowicie piękny człowiek. 179 centymetrów wzrostu; długie, lekko falujące się, brązowe włosy. Srebrzyca. Czasami jego oczy w świetle mogą wydawać się złote, ale to iluzja optyczna. Sporadycznie kilkudniowy zarost. Kilka blizn, które zdobył na morzu, większość zakryta runicznymi tatuażami zamkniętymi w kołach. Nie używa żadnych perfum - czuć od niego pot, morze, alkohol i las.

Dægberht Flint
#5
15.12.2025, 01:29  ✶  
Gdyby stworzyć listę osób, które kiedyś budzono wiadrem wody po tym jak zasnęli na chodniku w portowej dzielnicy zalani w trzy dupy, Dægberht znalazłby się zadziwiająco wysoko na tej liście. No, zadziwiająco dla kogoś, kto do ocenienia jego stanu miał tyle poszlak co Cassandra Cavendish. Mężczyzna był... Nietuzinkowej urody. Lekki zarost i poplątane od upadku włosy nie odebrały mu wcale uroku i eteryczności, jakiej nie powstydziłyby się potomkinie wił, a do tego kiedy przestał mamrotać bez ładu i składu, okazało się, że i głos miał przyjemny dla ucha. Jeden z tych mężczyzn, których nie nazywano przystojnymi, tylko ładnymi. Niby nie był chuderlawy, a jego dłonie nosiły na sobie znamiona pracy, ale wciąż – to była uroda, której doszukiwano się na obrazach i antycznych rzeźbach. Do tego palce miał brudne od atramentu i najwyraźniej niósł ze sobą jakiś zeszyt. Przygniótł go swoim ciałem, więc luźne kartki nie wysypały się na ulicę.

Gdyby jeszcze nie runął na bruk jak worek kartofli...

– Hę? – Zapytał inteligentnie. – Ah. – Dodał, kiedy spontaniczny przebłysk myśli przebiegł po jego zamroczonym umyśle i mógł powiedzieć i tej sytuacji cos więcej niż żono moja i przepraszam, pomyłka, wypadło mi z pamięci, że zostawiła mnie kilka lat temu.

Zamarł w bezruchu. Chwilę zajęło mu przeanalizowanie sytuacji jeszcze raz, ale ostatecznie dał sobie pomóc. Łagodna uroda najwyraźniej szła w parze z łagodnym usposobieniem... a przynajmniej takie na wpół przytomny robił pierwsze wrażenie. Niestety nawet siedząc na ławce i zaciskając dłoń na wcześniej wspomnianym zeszycie, wpatrywał się w nią tak, jakby chciał iść spać.

– Zadajesz naprawdę dużo pytań – stwierdził oceniająco. – Ja też mam jedno. Możesz mi przypomnieć czy bernikla to kwiat czy ptak?

Pijany lub niespełna rozumu? Otóż nie. Zadał to pytanie bardzo, ale to bardzo świadomie, w pierwszym akcie czystości umysłu. Dlaczego? Bo kiedy ktoś zadawał tyle pytań, to zwykle był z policji. A policja oznaczała kłopoty. Nie musiał być zbójem żeby to wiedzieć, wystarczyło mu bycie nekromantą.


Matka nadała mi takie imię,
żeby poprawnie wymawiały je tylko drzewa i wiatr
Czarodziej
Opowiem Ci historię
Jest daleki i zaczarowany świat
Kiedyś do niego znałam drogę
W dobrą pogodę i grad
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
Auror
Gdy na nią spojrzysz, możesz odnieść wrażenie, że byle podmuch wiatru jest zdolny ją przewrócić. Przy wzroście 169 cm, waży 59 kg. Dość filigranowa, szczupła sylwetka dodaje jej delikatności, podkreślonej tylko przez jasną cerę oraz delikatne piegi, którymi opsypana jest cała jej twarz, ramiona i dekolt. Szare oczy spoglądają na świat bystro, ale i całkiem wesoło. Jasnorude włosy najczęściej związuje dla własnej wygody w luźny warkocz bądź kucyk. Poza pracą uwielbia nosić eleganckie sukienki oraz spódnice.

Cassandra Cavendish
#6
22.12.2025, 00:25  ✶  
Ciągle przyglądała się mężczyźnie z ciekawością. W jego urodzie było coś klasycznego, nienachalnego, jakby wyrwał się z portretu lub rzeźby. Nie rozsiewał wokół siebie uroku osobistego, który wręcz kłuł w oczy, ale gdy już człowiek zwrócił na niego uwagę, to faktycznie ciężko było ten wzrok odwrócić. A może to tylko ona tak miała? Wiadomo jednak było, że przyglądała mu się głównie dlatego, by ocenić jego stan. Tylko tyle. Nic więcej. Nie chciała przecież, by nagle znów odpłynął i po raz kolejny spotkał się z brukiem. To, że widok całkiem jej przypadł do gustu schodziło na drugi plan. Chyba. Tak sobie właśnie twierdziła w myślach. Tylko dlaczego nagle musiała przekonywać samą siebie do takich oczywistości?

Cierpliwie czekała, aż mężczyzna przetrawi kolejne informacje i podejmie jedyną słuszną decyzję. Siedzenia na środku ulicy za słuszną nie uznawała. Milczała jednak, kompletnie nie zdając sobie sprawy, że jeszcze przed chwilą mogła coś usłyszeć o żonie oraz rozstaniu sprzed kilku lat. Ewidentnie wprowadziłoby to jeszcze bardziej niezręczną atmosferę, chociaż zdecydowanie nie można było powiedzieć, że obecna była jakoś specjalnie swobodna. Przynajmniej tyle dobrego, że wreszcie znaleźli się na tej ławce i mogła przynajmniej nie martwić się o fakt, że spotka się z twardą ulicą razem z nim gdyby chwila słabości wróciła.

– A ty na żadne nie odpowiadasz – odpowiedziała w bardzo podobnym tonie, bo gdyby te pytania nie były istotne, to przecież by ich z siebie nie wyrzucała. Zaraz jednak to jej umysł odrobinę się zawiesił, gdy usłyszała pytanie, które padło w jej stronę. Kto normalny pyta o takie rzeczy? Przyjrzała mu się ponownie, tym razem nieco bardziej podejrzliwie, aż skupiła wzrok na oczach mężczyzny. Podniosła dłoń i wystawiła palec tak, by musiał na niego spojrzeć.
– Weź tu popatrz – poprosiła, przesuwając palcem w lewo i w prawo. Wolała się upewnić, że z mózgiem mężczyzny wszystko jest obecnie w porządku. A jeśli faktycznie tak było, to znaczyło, że jest dziwny z natury.
– Ptak – odpowiedziała, uśmiechając się lekko. Dziwnych ludzi, to ona miała w rodzinie. Nie skreślała więc ich z miejsca. – A skoro ja odpowiedziałam na twoje pytanie, to może ty odpowiesz na któreś z moich?
oceanic feeling
Wipe the feet, the knees
Crawl to angry sea
I feel trampled here

The night just cradle in me
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
bezpieśny
zawód
wagabunda, twórca
Niesamowicie piękny człowiek. 179 centymetrów wzrostu; długie, lekko falujące się, brązowe włosy. Srebrzyca. Czasami jego oczy w świetle mogą wydawać się złote, ale to iluzja optyczna. Sporadycznie kilkudniowy zarost. Kilka blizn, które zdobył na morzu, większość zakryta runicznymi tatuażami zamkniętymi w kołach. Nie używa żadnych perfum - czuć od niego pot, morze, alkohol i las.

Dægberht Flint
#7
23.12.2025, 16:21  ✶  
Flinty zatrzepotał woalką gęstych, grubych rzęs, uśmiechając się przy tym głupkowato. Kiedy inni robili sobie zaczepne żarty, zwykle obdzierali je z tego typu teatralnych gestów – nie trzeba przecież było krzyczeć głośno: tak, to żart!, żeby wszyscy zrozumieli, że tak – to był żart. On to jednak robił, nawet mimo głębokiego zmęczenia, bo w jego przekonaniu tak właśnie postępowali dobrzy, uczciwi ludzie – wysyłali sobie sygnały świadczące o tym, że druga osoba głupkiem nie była i odbierała sytuację w sposób, który nie jest zakrzywiony. Przesadna szczerość i momentami łopatologiczna mimika szkodziły mu zwłaszcza wtedy, kiedy odpływał myślami w siną dal, a jednak nigdy z tej ścieżki nie zboczył.

– Dobrze, pomóż mi się podnieść – powiedział rozbawiony, sprytnie doszukując się najmniej oczywistego znaku zapytania wśród tych, które zdążyła postawić w trakcie tejże niezbyt długiej rozmowy. Następnie jego wzrok podążył za jej palcem dokładnie trzy razy, po czym parsknął i spojrzał na jej twarz pytająco. – Myślisz, że uderzyłem się w głowę? Nie musisz na to odpowiadać, pewnie znajdę lepsze pytanie na wymianę pytaniową. Gdybym się uderzył i zmienił mi się charakter, domyślam się, że wybraliby mnie na Kanclerza Skarbu. –  Nie umiał wyszukać w głowie żadnego zawodu, który oddałby lepiej przeciwieństwo chaosu, jaki wokół siebie budował. Odpowiedzialny, stały człowiek rozumiejący wartość pieniądza kontra nieokrzesany wagabunda, któremu w głowie nie były ustawy, lecz wiersze.

Ale tak szczerze, czuł się trochę… jak to się, dizzy? Jak to się mówiło po angielsku… Przygryzł wargę i ścisnął usta w wąską linię, próbując odgonić przedziwne uczucie wywołane nawdychaniem się kadzidła. Wydawało mu się, że po tylu latach na morzu i tysiącach butelek rumu, powinien znosić to minimalnie lepiej, a jednak…!


Matka nadała mi takie imię,
żeby poprawnie wymawiały je tylko drzewa i wiatr
Czarodziej
Opowiem Ci historię
Jest daleki i zaczarowany świat
Kiedyś do niego znałam drogę
W dobrą pogodę i grad
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
Auror
Gdy na nią spojrzysz, możesz odnieść wrażenie, że byle podmuch wiatru jest zdolny ją przewrócić. Przy wzroście 169 cm, waży 59 kg. Dość filigranowa, szczupła sylwetka dodaje jej delikatności, podkreślonej tylko przez jasną cerę oraz delikatne piegi, którymi opsypana jest cała jej twarz, ramiona i dekolt. Szare oczy spoglądają na świat bystro, ale i całkiem wesoło. Jasnorude włosy najczęściej związuje dla własnej wygody w luźny warkocz bądź kucyk. Poza pracą uwielbia nosić eleganckie sukienki oraz spódnice.

Cassandra Cavendish
#8
04.01.2026, 21:50  ✶  
Zacisnęła usta i powoli wciągnęła powietrze, by nie zalała jej zbyt wielka irytacja. Mężczyzna miał nadzwyczajny dar wybierania z jej słów tego, co było dla niego najwygodniejsze oraz pomijania wszystkiego innego. A ona była przyzwyczajona do faktu, że na jej pytania odpowiadało się szybko i składnie, chociaż czasami nie do końca zgodnie z prawdą. Jego obchodzenie tematów dookoła stanowiło pewne wyzwanie, ale jednocześnie miało w sobie jakiś urok, który budził w niej pewną fascynację. Nieznajomy mężczyzna wydawał się dość oderwany od rzeczywistości, ale w swoim życiu aż za dużo miała osób twardo stąpających po ziemi. Może więc właśnie dlatego nie umiała zwyczajnie go zostawić i odejść w swoją stronę?

- Ja się tylko upewniam, że to Twoje normalne zachowanie - odpowiedziała bezczelnie, rozbawiona stwierdzeniem o wymianie pytaniowej. Pomyślałby kto, że dorośli ludzie nie będą bawić się w podobne przekomarzanki, a tu proszę: nawet nie zauważyła, kiedy dała się w taką wciągnąć. I mężczyzna zrobił to z takim urokiem, że nie była w stanie nawet się na niego złościć. - I jak ty zostaniesz Kanclerzem Skarbu, to ja będę Ministrem Magii - dodała, rozbawiona wizją swojej osoby na tak wysokim stanowisku. Może i nie było to jakoś mocno oderwane od rzeczywistości marzenie, ale niespecjalnie miała ochotę by zarządzać całą magiczną społecznością. Lubiła swoje obecne życie, nawet pomimo faktu, że pożar strawił wszysko, co miała. Przez chwilę wyraźnie poddała się tej melancholii, ale szybko się opamiętała i wróciła uważnym spojrzeniem do twarzy nieznajomego.

- Co powiesz na filiżankę herbaty? Nie wyglądasz jeszcze, jakbyś w całości doszedł do siebie, a tu niedaleko jest herbaciarnia. - Czy zapraszanie totalnie nieznajomej osoby na herbatę było rozsądne? Oczywiście, że nie bardzo. Z drugiej strony, podnoszenie mężczyzny z bruku także nie. - Ewentualnie jakiś inny napój, chociaż, nie powiem, na początku kusiło mnie zwyczajnie oblać Cię wodą. Powiedzmy więc, że dzisiaj jestem miła dla nieznajomych - dodała rozbawiona, ale jej przyjazny uśmiech zdradzał, że bywała miła raczej częściej niż rzadziej.
oceanic feeling
Wipe the feet, the knees
Crawl to angry sea
I feel trampled here

The night just cradle in me
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
bezpieśny
zawód
wagabunda, twórca
Niesamowicie piękny człowiek. 179 centymetrów wzrostu; długie, lekko falujące się, brązowe włosy. Srebrzyca. Czasami jego oczy w świetle mogą wydawać się złote, ale to iluzja optyczna. Sporadycznie kilkudniowy zarost. Kilka blizn, które zdobył na morzu, większość zakryta runicznymi tatuażami zamkniętymi w kołach. Nie używa żadnych perfum - czuć od niego pot, morze, alkohol i las.

Dægberht Flint
#9
05.02.2026, 21:58  ✶  
Normalne zachowanie... Nic w nim nie było normalne, ale nawet jeśli miałby się teraz wysilić, przeanalizować to i odpowiedzieć wprost, musiałby zaprzeczyć. To jak się zachowywał w żadnym wypadku nie było standardem Dægberhta Flinta. Jego standardowy uśmiech posiadał w sobie zbyt wiele fałszu, żeby się go dało choćby przyrównać do emocji rozświetlających teraz jego twarz. To byłoby bardzo naiwne żeby go teraz posądzać o zauroczenie, bo nie zwykł zakochiwać się od razu – za szybko i za mocno unikał zobowiązań, żeby go ktoś umiał w sekundę złapać we wnyki, ale czasem się to po prostu czuło – tą potrzebę płynięcia z drugą osobą przez rozmowę, którą chciało zaprowadzić się w konkretne miejsce. Oh na Matkę przenajświętszą, chętnie tę pannę zagadał i zapewne przegadał, ale (chociaż nie mówił o tym głośno, bo głupi był jak but – naprawdę wierzył, że ze wszystkim był w stanie poradzić sobie sam) naprawdę mu się w głowie zakręciło. Szczerzył się więc robiąc dobrą minę do złej gry, licząc piegi, jakimi obsypało buzię, której posiadaczkę zapewne wziąłby za zadziorną, gdyby nie ciepłe słowa, jakimi go obdarowywała.

Była jedną z tych czarodziejek, które lubiły przygarniać do siebie bezpańskie psy? Pojawiła się niby groźba o oblaniu go wodą, ale tego typu zaczepki jedynie wzmagały jego zainteresowanie. Nic na to nie poradził – podobały mu się kobiety, a najbardziej te porywające mężczyznę jak huragan. Zapewne właśnie dlatego, że tak ciężko było kogoś tak upartego jak on wyszarpać na dłużej z kajdan samotności. Jemu się przecież wydawało, że kiedy nikogo innego w pokoju nie było, to wciąż mógł porozmawiać z samą Panią Księżyca. Nie zdawał sobie sprawy z tego, jak głęboko wciąga go to błędne przekonanie w głębiny zwyczajnego obłąkania.

– Oh, ja nie potrafię liczyć – więc daleko mu było do zawodów opierających się na liczeniu i analizowaniu danych – ale ty nie wyglądasz mi na niekompetentną. – Przez śpiewny głos przebijało się delikatne zmęczenie. Miała rację – nie doszedł do siebie i zapewne dobrze by było, gdyby się położył. Tylko pewnie Vior znowu coś kuła w mieszkaniu i będzie hałas... Tęsknił za swoją łódką, bo tam nie było nikogo. – Właściwie to... – zawahał się, mierząc ją spojrzeniem. Tak drobna, jakby miał za moment zdmuchnąć ją wiatr. Co czyniło ją tak zawziętą i odważną? – Chętnie napiłbym się herbaty. – Rozsądek, podobnie jak ona, odłożył na bok.

Wstał z ławki, zaczesał taflę brązowych włosów za ucho i wyciągnął w jej kierunku rękę, którą przed chwilą (siedząc jeszcze) przetarł o spodnie.

Wiedziała, że nigdy nie odmawiał herbaty, czy to ślepy strzał? Mało wierzył w przypadki. W sytuacjach nieprzypadkowych nie doszukiwał się jednak wyłącznie złych intencji. Podobała mu się wizja splątana nićmi przeznaczenia, nawet jeżeli zawsze wydawało mu się, że jest tu tylko na chwilę.

– Ale jeśli mamy iść razem, to wypada mi się przedstawić. Dægberht Flint. – Zwykle dodawano jeszcze cokolwiek o swoim zawodzie. Wiedział o tym, ale był pewien tego, że sława nazwiska wyprzedzała jego własne dokonania o pięćdziesiąt kroków.

@Cassandra Cavendish


Matka nadała mi takie imię,
żeby poprawnie wymawiały je tylko drzewa i wiatr
Czarodziej
Opowiem Ci historię
Jest daleki i zaczarowany świat
Kiedyś do niego znałam drogę
W dobrą pogodę i grad
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
Auror
Gdy na nią spojrzysz, możesz odnieść wrażenie, że byle podmuch wiatru jest zdolny ją przewrócić. Przy wzroście 169 cm, waży 59 kg. Dość filigranowa, szczupła sylwetka dodaje jej delikatności, podkreślonej tylko przez jasną cerę oraz delikatne piegi, którymi opsypana jest cała jej twarz, ramiona i dekolt. Szare oczy spoglądają na świat bystro, ale i całkiem wesoło. Jasnorude włosy najczęściej związuje dla własnej wygody w luźny warkocz bądź kucyk. Poza pracą uwielbia nosić eleganckie sukienki oraz spódnice.

Cassandra Cavendish
#10
14.02.2026, 17:12  ✶  
Wciąż i wciąż przyglądała się mężczyźnie, jakby nadal bała się, że zaraz osunie się z tej ławki na bruk. Fakt, wyglądał dość słabo i blado, ale w jego zachowaniu nic nie wskazywało na nagłe zasłabnięcie. Być może sama przed sobą ukrywała w ten sposób fakt, że fizys mężczyzny wydawała jej się całkowicie interesująca. Poza tym, on także ciągle jej się przyglądał - jakby w jej twarzy kryła się jakaś tajemnica, którą bardzo chciał rozszyfrować. Cóż... W tej chwili obydwoje byli siebie całkowicie warci.

- A na jaką Ci wyglądam? - Spytała zaczepnie, może nawet nieco bezczelnie. Delikatny uśmieszek pojawił się na jej ustach, jakby specjalnie stawiała go przed koniecznością odpowiedzi na takie pytanie. Była ciekawa, co wymyśli. Czy może znów postara się obejść jej słowa? Będzie kluczył w odpowiedzi, a jednocześnie podsunie jakąś piękną wizję i gładkie słówka? Cokolwiek to będzie, z pewnością da jej całkiem interesujący obraz tego mężczyzny.
- Nie odpowiadaj teraz. Powiesz mi przy herbacie - dodała zaraz, podnosząc się z ławki. Skoro stwierdził, że chętnie się napije, to postanowiła zostawić ten temat właśnie na rozmowę przy filiżankach pełnych aromatycznego, parującego płynu.

- Cassandra Cavendish - odpowiedziała, ściskając wyciągniętą rękę. Nawet jeśli imię i nazwisko mężczyzny odpowiednio poruszyły w jej pamięci konkretne informacje, to nie dała niczego po sobie poznać. Lubiła dawać ludziom możliwość startu z czystą kartą - o ile nie byli śmierciożercami bądź przestępcami. Wolała sama dowiedzieć się czegoś od mężczyzny niż zakładać z góry, jaki jest. Skoro więc formalności mieli już za sobą, ruszyła w stronę herbaciarni. Popołudnie zapowiadało się bardzo przyjemnie, co można było wywnioskować po ich twarzach - żadne się nie smuciło i nie było naburmuszone - każde z nich uśmiechało się lekko, jakby właśnie odkrywali, że świat jest nieco większy i ciekawszy niż sądzili, a przypadki nie zawsze powodują wyłącznie nieszczęścia.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cassandra Cavendish (1920), Dægberht Flint (1768)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa