Wracał z Dziurawego Kotła na piechotę, nie śpiesząc się zanadto. Miał dzisiaj wolne i praca go nie nagliła, a chciał też po drodze zajść do sklepu albo i innego pubu, żeby zmyć z ust ten dziwaczny smak rewolucyjnego grzańca z Kotła. Kiedy jednak wszedł na Nokturn, coś innego przykuło jego uwagę, a mianowicie ogłoszenie które wisiało na Rejwachu. Lubił tę knajpę - była jakaś taka przytulniejsza jak Biały Wiwern. Tam wszyscy cię widzieli i ogólnie wpływało to pozytywnie na siedzenie w kącie w spokoju i sączenie piwa, bo kiedy tylko ktoś stwierdził że wyglądałeś nieodpowiednio, zaraz wszyscy gotowi byli pytać czy miało się problem. W Rejwachu natomiast mieli ducha trubadura, który skutecznie odstraszał co słabszych zawodników.
Ale wracając do ogłoszenia - super limitowana seria świeczek, rarytas po sławetnym Lammas, gdzie ktoś pobił się woskowym przyrodzeniem. Zachary bardzo żałował, że nie chciało mu się przejść na stragany podczas tamtego sabatu i taka okazja przemknęła mu koło nosa. Kiedy więc zobaczył karteluszkę to zaraz pchnął drzwi do lokalu, bo równie dobrze mógł spłukać tego grzańca cienkim piwem z Rejwachu.
- Panie Tarp - zaczął grzecznie, kiedy miał już przed sobą kufel i właściciela całego przybytku. - Ja wszystko widziałem, dlatego pytam teraz pana poważnie, ile pan by chciał za tę kutasową świeczkę?