• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
1 2 3 4 5 … 16 Dalej »
[Kwiecień, 1966] Nie, Hanni, NIE MOŻESZ ugryźć Marty!

[Kwiecień, 1966] Nie, Hanni, NIE MOŻESZ ugryźć Marty!
Czarodziej
Less colours but still colorful
wiek
21
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Średniego wzrostu (174 cm), lekko umięśniony. Włosy ma w kolorze ciemnego brązu, zazwyczaj schludnie ułożone, z opadającymi na oczy w barwie orzecha laskowego kosmykami. Nos ma lekko zadarty, na słońcu wychodzi mu te kilka piegów, zdobiących jego policzki.

Jessie Kelly
#1
28.02.2026, 20:56  ✶  
Jessie i Hannibal przy jednym siedzieli stoliku. Jessie na krześle i Hannibal na krześle. Między nimi, na stoliku, porozkładane książki, pergaminy i wszystko inne, co potrzebne było do wykonania przydzielonego im zadania.

Esej.

Esej z Historii Magii.

Zazwyczaj, kiedy te trzy słowa pojawiały się w jakiejś rozmowie, którą Jessie słyszał, dyskusja zmieniała się w sesję żalenia się na nudnego profesora, który podobno nawet nie zauważył, kiedy sam zmarł, na bezużyteczność tych zajęć, które pewnie przydadzą się tylko tym osobom, które planują w przyszłości samemu zostać nauczycielem Historii Magii, oraz na powtarzający się w kółko temat buntu goblinów. Nikogo nie obchodziła liczba guzików na uniformach poległych - nieważne, czy były to gobliny, czy czarodzieje. Profesor najwidoczniej uważał tę informację za niezwykle interesującą i potrzebną młodszym pokoleniom, bo podobno powtarzał tę liczbę na każdych zajęciach, nieważne, ile razy już to powtarzał temu samemu rocznikowi.

Jessie i Hannie nie byli jeszcze na to skazani. To dopiero na następnym roku. Teraz przerabiali Palenie Czarownic i może napisanie eseju na temat Wendeliny Dziwożonej nie było zadaniem prawie niemożliwym do wykonania, ale Jessie z prawie nieprzytomną miną patrzył na materiały, które wokół siebie zebrali, by napisać esej. Nie miał problemu z pisaniem - po prostu mu się nie chciało. Co prawda mieli jeszcze trochę czasu na oddanie pracy, ale wiadomym było, jak kończyło się takie zwlekanie, a Jessie wolał nie ryzykować, że w którymś momencie musiałby poprosić Ritę o pomoc.

-Wspominałem kiedykolwiek, jak bardzo nie lubię pisać esei z Historii Magii? - jęknął, wyciągając ręce na blat i zaciskając oczy i usta, przeciągając się, aż coś mu strzeliło w ramieniu.

Był kwiecień, było ładnie i mogli ten czas wykorzystać produktywniej na błoniach, ale siedzieli w bibliotece. Z jakiegoś powodu Jessie nie mógł sobie przypomnieć, czy to on zaproponował Hanniemu odwiedzenie biblioteki, czy był na odwrót.

-Jak ci idzie? - spytał, zaglądając do pracy Hannibala. -Myślisz, że psorek się zorientuje, jak napiszemy, że czarownicą, którą palili w średniowieczu, była Marta? Nie ma to sensu, ale mam trochę dość czytania o Wendelinie. Wszyscy pewnie i tak napiszą to samo.

lover, not a fighter
wiek
20
sława
VI
krew
czysta
genetyka
oko uśpione
zawód
artysta sceniczny
175 cm wzrostu (na scenie wydawał się wyższy!) Pełna emocji twarz. Ciemne oczy i włosy, które zwykle pozostają w nieładzie. Goli się na gładko. Szczupły, ale umięśniony - zawodowy tancerz. Strój modny wśród mugolskiej młodzieży, czasami zgoła ekstrawagancki.

Hannibal Selwyn
#2
01.03.2026, 21:16  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01.03.2026, 21:17 przez Hannibal Selwyn.)  

Historia magii była koszmarnie nudna i nie wiązała się nie tylko z żadnym praktycznym zastosowaniem, ale nawet z praktycznymi ćwiczeniami. Hannibal, który na długo przed rozpoczęciem nauki w Hogwarcie uczył się tańczyć, śpiewać i (bez sukcesu) grać na pianinie oraz skrzypcach, był przyzwyczajony do całkiem innego systemu pracy. Teraz zderzył się nagle ze ścianą wkuwania dat i nazwisk, i pisania wypracowań, i był święcie przekonany, że jego akademicka kariera zmierza ku przedwczesnemu końcowi. Zwrócił oczy ku niebu i wydał z siebie przeciągły jęk rozpaczy, nie przejmując się uświęconą ciszą biblioteki. Bibliotekarka syknęła na niego znacząco. Selwyn posłał jej nieco wystraszone spojrzenie i powtórzył dokładnie ten sam odgłos, tylko tym razem szeptem. Następnie oparł czoło o blat stołu, odsuwając wcześniej swój pergamin - brakowało jeszcze, żeby mu się literki odbiły na czole.
- To jest nie do zrobienia! Nie umiem do tylu pisać! Nie dam rady, wywalą mnie z Hogwartu i ojciec mnie zabije, i będę musiał uciec z cyrkiem! - wymamrotał w stół, ewidentnie raczej po prostu częstując kolegę strumieniem świadomości, niż odpowiadając na jego pytanie.

Po co w ogóle mieli pisać te prace? Niewystarczająco dużo już powstało traktatów na ten temat? Palenia czarownic, znaczy, nie hannibalowego uciekania z cyrkiem?

Swoją drogą, ciekawe, czy Jessie zechciałby uciec z nim?

Nie, Krukon Jessie marudzi, ale tak naprawdę pewnie ma już napisane pół tego głupiego eseju i dostanie piątkę, a Hannibal będzie musiał uciekać sam! Skazany na samotność i biedę, bo z niepełną edukacją to do niczego nie dojdzie w życiu, tak przynajmniej mówił ojciec.

Wspomnienie o Marcie wykoleiło ciąg jego czarnych myśli, bo przypomniało mu o czymś, co usłyszał w zeszłym tygodniu, a o co miał w planach zapytać Jessiego, tylko zapomniał przez jego treningi Quidditcha i ten przeklęty esej.
- A właśnie! Filch nakrył cię w tej łazience na drugim piętrze, nie? Chłopaki mówili, że z dziewczyną? - dźwignął głowę ze stołu i spojrzał podejrzliwie na kumpla. Co takiego niby Jessie mógł robić w nieczynnej, podobno nawiedzonej łazience i czemu nie zabrał tam Hannibala?
- Wlepił ci szlaban? Spotkałeś ją? - strzelał pytaniami, nie precyzując, kogo ma na myśli, pewien, że Kelly, jak zwykle, domyśli się, o co mu chodzi.
Czarodziej
Less colours but still colorful
wiek
21
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Średniego wzrostu (174 cm), lekko umięśniony. Włosy ma w kolorze ciemnego brązu, zazwyczaj schludnie ułożone, z opadającymi na oczy w barwie orzecha laskowego kosmykami. Nos ma lekko zadarty, na słońcu wychodzi mu te kilka piegów, zdobiących jego policzki.

Jessie Kelly
#3
05.03.2026, 22:55  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05.03.2026, 23:48 przez Jessie Kelly.)  

Wbrew temu, co myślał sobie Hanni, Jessie nie miał napisanej połowy referatu - brakowały mu jeszcze jakichś trzech, może czterech zdań, żeby zająć połowę miejsca na pergaminie - ale przeglądając uzbierane źródła, miał wrażenie, że wszędzie napisane jest dosłownie to samo, spisane jeden od drugiego słowo w słowo. Więc może u niego sytuacja wyglądała trochę lepiej, niż u przyjaciela, ale poziom motywacji do wykazania się kreatywnością i dokończenia eseju był na tym samym, albo na niższym poziomie. Jessie przynajmniej nie musiał się przejmować, że ojciec go zabije, gdyby mieli go wyrzucić za Hogwartu z jakąś głupotę.

-Nie możesz dać się wywalić - powiedział, podkładając sobie ręce pod głowę i patrząc na Hannibala. -Jesteś jedną z niewielu osób, dzięki którym mam jakąkolwiek motywację, żeby wyjść z dormitorium, pomijając lekcje i posiłki. Jesteś moją motywacją.

Gdyby zabrakło Hannibala, to tak, jakby ktoś odebrał Jessiemu kolejny kolor. Nie powiedział tego jednak głośnio, bo właściwie nie chciało mu się tłumaczyć, że urodził się z daltonizmem i w jaki sposób niektóre rzeczy dla niego wyglądały. Może kiedyś, ale z pewnością nie teraz.

-A jeśli twój ojciec okazałby się takim gburem i faktycznie by cię wywalił, to pogadamy z wujkiem Jonathanem, coś razem wymyślimy i gdzieś zamieszkamy, żebyś nie musiał uciekać z cyrkiem - nie, żeby bycie częścią trupy cyrkowej było czymś złym, ale Han miał o wiele większy potencjał.

Na wspomnienie przyłapania w łazience dziewczyn sprzed miesiąca na twarzy Jessiego pojawił się grymas i na chwilę schował twarz w ramionach.

-Tak, z Electrą Prewett - odpowiedział. -Ścigająca Gryffindoru, rok niżej od nas, kojarzysz, nie? Złapała mnie po tym meczu, który nam przerwali, i wspomniała o tym, że chce zobaczyć Martę. Przecież nie mogłem jej tak zostawić samej, nie? Zrobiłaby sobie coś i byłoby na mnie - wzruszył ramionami, jakby to była prawda. - Oczywiście, że chciał nam wlepić szlaban, ale Electra zrobiła psie oczka i zajęli się najpierw nią, żeby się nie przeziębiła, i jakoś nam się udało uniknąć kary. I tak, widziałem ją. Nic specjalnego, po prostu duch dziewczyny, który zalewa podłogę. A co? Zainteresowany? Czyżby dziewczęcy duch zawrócił w głowie Panu Selwynowi?
lover, not a fighter
wiek
20
sława
VI
krew
czysta
genetyka
oko uśpione
zawód
artysta sceniczny
175 cm wzrostu (na scenie wydawał się wyższy!) Pełna emocji twarz. Ciemne oczy i włosy, które zwykle pozostają w nieładzie. Goli się na gładko. Szczupły, ale umięśniony - zawodowy tancerz. Strój modny wśród mugolskiej młodzieży, czasami zgoła ekstrawagancki.

Hannibal Selwyn
#4
07.03.2026, 00:23  ✶  

Jesteś moją motywacją.
Słowa Jessiego sprawiły, że policzki Hannibala poróżowiały lekko.
- Przestań - burknął, wbrew wszystkim zasadom, jakie wpajano mu w teatrze, komplementy przyjmuj z pewnością siebie albo skromnie, ale zawsze z uśmiechem! Z jakiegoś powodu wcale nie miał ochoty się uśmiechać, choć miło było słyszeć od kogoś, że się jest jego motywacją. Zwłaszcza od najlepszego kumpla - Jak jestem dla ciebie taki ważny, to daj mi odpisać - spojrzał znacząco na pergamin Jessiego, ale ten niestety zawierał może o jeden akapit więcej, niż jego własny.

Wizja zamieszkania gdzieś we trzech, on, Jessie i Jonathan, była tyleż kusząca, co nierealna. Może w lesie, jak te księżniczki z mugolskich bajek? Hannibal nigdy nie mieszkał w lesie. Czy musiałby rąbać drwa? Któraś z nich, tych księżniczek znaczy,  chyba śpiewała do zwierzątek, może on też by mógł?
Czy Jessie umiałby rąbać drwa?
Albo może w jakiejś zabitej dechami mieścinie? Nikt nie znałby tam ani jego ani Jonathana i mogliby z Kellym udawać, że są braćmi, a Jonathan jest ojcem ich obu, i zajmować się jakimiś całkiem zwyczajnymi rzeczami. Może łowieniem ryb.
Zerknął na przyjaciela. Albo nie. Może rzemiosłem.
Westchnął. Jessie pewnie nie zostawiłby dla niego swojej mamy i rodzeństwa, a Jonathan nie rzuciłby nowej pracy w Ministerstwie, żeby opiekować się wydziedziczonym Hannibalem, ale miło było pomarzyć.

Ploteczki o niedoszłym szlabanie Jessiego i o jego łazienkowej przygodzie już całkiem zepchnęły odrabianie pracy domowej na dalszy plan.
- Dziewczyny… - mruknął Hannibal, rozdarty między poglądem, że zawsze są z nimi kłopoty, no bo faktycznie, trzeba się było nimi opiekować, a w dodatku te, z którymi byli w klasach w ogóle nie zachowywały się tak dystyngowanie i nie były dla niego takie miłe, jak panie z The Globe, a tym, że nieraz dobrze było trzymać z nimi sztamę, bo przecież a to woźnego przekonają, żeby szlabanu nie dawał, a to pomogą przyszyć oderwany guzik. No i były ładne. Ładniejsze, niż chłopcy. Niż większość chłopców. Przeważnie. 
- Dziewczęcy d… co? Nie! - Hannibal zapomniał na chwilę o szeptaniu, jego głos załamał się na ostatnim słowie rumieniec, który dopiero zdążył zejść z jego twarzy, powrócił w pełnej krasie.

Bibliotekarka trzasnęła przenoszoną właśnie księgą w biurko głośniej, niż to było konieczne.
- Panowie, to jest biblioteka, a nie kawiarnia! Tu się uczy, a nie plotkuje!
Selwyn zamrugał i przełknął ślinę razem z cisnącą się na usta odpowiedzią, że przecież oni nie plotkują. Wbił wzrok w stół i poczekał, aż czarownica znów zniknie między regałami.
- Nawet jej nie widziałem, jak niby miałaby… - szepnął, gestykulując dziko ręką zamiast dokończyć. Szept był podwójnie bezpieczny, od słusznego gniewu strażniczki biblioteki i od niespodziewanych, upokarzających wybryków jego zdradzieckiej krtani. Pozwolił mu odzyskać trochę pewności siebie.
- Chwila, moment… czy to znaczy, że ty i Electra teraz chodzicie ze sobą? - uśmiechnął się, oddając docinek za docinek, chociaż myśl o tym, że Jessie miałby mieć dziewczynę wzbudziła w nim niejasną obawę.
Czarodziej
Less colours but still colorful
wiek
21
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Średniego wzrostu (174 cm), lekko umięśniony. Włosy ma w kolorze ciemnego brązu, zazwyczaj schludnie ułożone, z opadającymi na oczy w barwie orzecha laskowego kosmykami. Nos ma lekko zadarty, na słońcu wychodzi mu te kilka piegów, zdobiących jego policzki.

Jessie Kelly
#5
08.03.2026, 14:09  ✶  

-Nie- powiedział stanowczo, odwracając swój pergamin tekstem do blatu i nawet przysuwając go bliżej siebie. -Ponieważ jesteś moim najlepszym przyjacielem i jesteś dla mnie ważny, nie mogę cię tak deprawować, dając ci spisać moje prace. Jeżeli teraz cię tak rozpuszczę, to co z tobą będzie, jak skończymy Hogwart?

Co prawda mieli do tego jeszcze dużo czasu, ale z tyłu głowy zawsze majaczyła ta irytująca myśl Co będzie kiedyś? Poza tym, Hannibal nie miał za bardzo co od Jessiego spisywać, bo tekstu na pergaminach mieli prawie tyle samo.

Jessie może nie miałby większego problemu z porąbaniem drewna, gdyby przyszło im mieszkać w domku w lesie, ale nie była to wizja, która pojawiła się w jego głowie po tych słowach. Gdyby faktycznie doszło do takiej sytuacji - a Jessie miał nadzieję, że do niej nie dojdzie - razem z Jonathanem z pewnością znaleźliby rozwiązanie, które by ich uszczęśliwiło i może przyprawiłoby ojca Hannibala o pęknięcie żyłki na czole. Może Jessiemu udałoby się namówić jego mamę, żeby Hannibal mógł z nimi zamieszkać? Gdyby problemem była liczba pokoi, z pewnością zmieściliby się w pokoju Jessiego, dopóki nie znajdą lepszego rozwiązania. Poza tym Jonathan nie zostawiłby swojego kuzyna na lodzie, więc Hannibal raczej nie miał powodów do zmartwień.

Kiedy Hannibal kontemplował w swojej głowie swoją opinię na temat dziewczyn, Jessie znalazł w książce ciekawostkę na temat Wandeliny, którą jakimś cudem przegapili, i dopisał kilka zdań do swojej pracy, używając synonimów i ładniejszych określeń, wymagających przynajmniej dwóch słów w miejsce jednego, żeby zająć więcej miejsca na pergaminie. Nie była to może na tyle satysfakcjonująca ilość, by ze spokojem ducha zakończyć esej, oddać go i już się nim nie przejmować, ale przynajmniej Kelly nie miał już tego poczucia, że utknął z tematem w jednym miejscu.

-He hej, spokojnie - zawołał cicho i wyciągnął rękę, żeby zatrzymać ramiona Hannibala. -Bo jeszcze sobie albo mi oko wydłubiesz, a opaska na oko nie dodaje już tajemniczości, kiedy się zsunie i widać pusty oczodół.

Również nic nie powiedział bibliotekarce, która zwróciła im uwagę, ale przewrócił oczami. Mogli w końcu plotkować o przeczytanej w książce ciekawostce, nie? W końcu to również była część nauki...

Czy to znaczy, że ty i Electra teraz chodzicie ze sobą?

Brew Jessiego drgnęła.

-Tak. I mam zamiar się jej oświadczyć w łazience, z Martą jako świadkiem. Miałem zamiar ci po tym powiedzieć i zapytać, czy chciałbyś być naszą Flower Girl, ale niespodzianka wypaliła. Chyba jednak poproszę o to wujka Morpheusa.

Dlaczego zazwyczaj, kiedy w rozmowie chłopaków pojawia się imię dziewczyny, a w rozmowie dziewczyna imię chłopaka, pojawia się pytanie "Chodzicie ze sobą?"?

-Han, dopiero co ją poznałem. Poza tym nie bardzo jest w moim typie - wzruszył ramionami i odchylił się na krześle, przez chwilę po prostu przyglądając się Selwynowi. -A więc nigdy jej nie widziałeś, tak? Marty, mam na myśli.
lover, not a fighter
wiek
20
sława
VI
krew
czysta
genetyka
oko uśpione
zawód
artysta sceniczny
175 cm wzrostu (na scenie wydawał się wyższy!) Pełna emocji twarz. Ciemne oczy i włosy, które zwykle pozostają w nieładzie. Goli się na gładko. Szczupły, ale umięśniony - zawodowy tancerz. Strój modny wśród mugolskiej młodzieży, czasami zgoła ekstrawagancki.

Hannibal Selwyn
#6
10.03.2026, 08:02  ✶  

Kiedy Jessie zaczął mówić, że owszem, on i Electra są teraz razem, oczy Hannibala na moment zrobiły się wielkie, jak spodki. Trwało to tylko mgnienie oka, zanim dotarło do niego, że przyjaciel żartuje. Przewrócił oczami z sapnięciem, może irytacji, a może ulgi. Może jednego i drugiego.

Nie, żeby bronił Jessiemu dziewczyny. Tylko…
Koleżanki z jego klasy słyszały, jak ta McMillan z czwartej żaliła się, że jej najlepsza przyjaciółka w ogóle nie ma dla niej czasu od kiedy zaczęła umawiać się na randki z tym wysokim blondynem z Gryffindoru. Myśl o tym, że Jessie nie miałby dla niego czasu była przykra.
Wiedział, że to pewnie nastąpi, prędzej, czy później, Kelly był przystojny i dobrze latał na miotle, i uczył się lepiej od niego, i nawet, jeżeli był półkrwi, to był całkiem nieźle ustawiony z Jonathanem jako ojcem chrzestnym i z Anthonym Shafiqiem jako przyszywanym wujkiem. Na pewno wiele dziewczyn chętnie by się z nim umówiło, ale… Selwyn miał nadzieję, że może jeszcze nie teraz.

Jessie mógł się wydawać oburzony jego pytaniem, ale przecież Hannibal nieraz słyszał w teatralnych kulisach plotki starszych tancerzy i aktorów o jakiejś parze nakrytej w łazience albo garderobie - zwykle oznaczało to, że w jakiś nie do końca jasny sposób rzeczona para była… no właśnie, parą.
Miał oczywiście mgliste pojęcie o tym, co oplotkowane osoby w owych łazienkach i garderobach robiły, nie był przecież dzieckiem, ale jednak to byli dorośli. Poza tym, uświadomił sobie, w Hogwarcie nie słyszał nigdy podobnych rewelacji. Przesunął miękkim koniuszkiem pióra po ustach i spojrzał na przyjaciela, podejrzliwie mrużąc oczy.

No dobra, to chyba faktycznie niemożliwe, żeby on i ta Electra… Tym bardziej, że dopiero co się poznali.

Jak gdyby nigdy nic, sięgnął po opasłe i w miarę niedawno wydane tomiszcze, którego jeszcze nie mieli okazji otworzyć. Daleko mu było do pisania tego przeklętego eseju, ale nie chciał, żeby Jessie uznał, że Hannibal przesadnie przejmuje się kwestią jego potencjalnego związku. Tym bardziej, że skoro i tak nie była w jego typie, to nie było się czym martwić, prawda?

(Czy to znaczyło, że on też powinien zacząć umawiać się z dziewczynami? Mathilda Quirrell z piątego roku była ładna, jak się nad tym zastanowić, chociaż trochę dziwna. Siostra Jessiego też była ładna i umiała grać na pianinie...)

- Nie, nie widziałem jej, czemu tak się dziwisz? - odpowiedział, otwierając skorowidz i szukając hasła “palenie czarownic”. Początki, procesy, Wendelina Dziwożona… nudy, nudy… o, ”w sztuce”, to może być to! Przewertował do odpowiedniej strony - I czemu zalewa podłogę? - zapytał, nadal pochylony nad księgą. Co takiego mogło być w tym duchu, żeby specjalnie wybierać się do łazienki, tylko po to, żeby go spotkać?

Zaczął czytać. To mogło być dobre. Wciągnął powietrze przez usta, na tyle głośno, by dać znać kumplowi, że w jego pracy naukowej nastąpił prawdopodobnie przełom. Skoro nie chce mu dać odpisać, proszę bardzo, Hannibal oprze się na swoim własnym rodowym dziedzictwie i napisze na zakończenie jakieś dwa akapity o obrazach i poematach. Czy coś. Wynotował na brudno kilka tytułów i faktów, szybko, ale wciąż zamaszyście. Z satysfakcją postawił na końcu kropkę i dopiero wtedy zaszczycił towarzysza niedoli spojrzeniem.
- No więc? - odezwał się na znak, że mogą kontynuować rozmowę.
Czarodziej
Less colours but still colorful
wiek
21
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Średniego wzrostu (174 cm), lekko umięśniony. Włosy ma w kolorze ciemnego brązu, zazwyczaj schludnie ułożone, z opadającymi na oczy w barwie orzecha laskowego kosmykami. Nos ma lekko zadarty, na słońcu wychodzi mu te kilka piegów, zdobiących jego policzki.

Jessie Kelly
#7
15.03.2026, 13:38  ✶  

Problem z umawianiem się z kimkolwiek polegał na tym, że z początku chciało się każdą sekundę spędzać tylko z tę jedną osobą. Nie było w tym nic dziwnego ani nie było to nic złego, ale, niestety, mogło mocno wpłynąć na inne relacje. Jessie podzielał obawy Hannibala, który z pewnością szybciej znalazłby sobie dziewczynę, niż on, i chociaż wiedział, że była to kwestia czasu, to robiło mu się przykro na myśl, że Han mógłby już nie mieć dla niego czasu. Sprawy z całą pewnością wróciłyby do normy w momencie, w którym związek by się zakończył albo rozwinął się na tyle, żeby para mogła wyjść ze swojej bańki, ale szkody i tak zostałyby wyrządzone.

W sumie chyba faktycznie nie powinien się tak dziwić, że Hannibal jak dotąd nie spotkał jeszcze Marty. W końcu sam Jessie spotkał ją zaledwie miesiąc temu, ale jakoś tak zawsze mu się wydawało, że jeśli ktoś z ich rocznika miałby znać takie smaczki, to byłby to właśnie Hannibal.

-Nie mam pojęcia - powiedział, dopisując jeszcze kilka zdań do zakończenia esej, żeby zapełnić jeszcze trochę miejsca. -Nie była zbyt chętna do podzielenia się swoją historią, kiedy ją spotkaliśmy. I właściwie przestaje mnie dziwić, dlaczego nazywają ją "Jęczącą" Martą. Jest... nieco drażliwa, jak zdążyłem zauważyć.

Przesunął wzrokiem po swojej pracy. Nie był to może szczyt jego możliwości, ale nie miał ochoty jeszcze raz sprawdzać wszystkich źródeł i poprawiać esej, który musiałby później przepisać, żeby ładnie wyglądał. Nie miał na to sił. Złożył więc pergamin, schował do swojej torby, a książki, których używał, zostawił do dyspozycji Hannibala, gdyby Puchon potrzebował jeszcze jakichś źródeł, a potem z nutą satysfakcji w oczach obserwował, jak Selwyn dzielnie dodaje kolejne zdania do swojej pracy.

-No więc - odpowiedział przyjacielowi i pozwolił ciszy zawisnąć na trochę dłuższą chwilę, zanim znowu się odezwał - Marta to duch, który nawiesza łazienkę dziewczyn. Podobno została tam zamordowana, ale nikt nie wie, co dokładnie się tam stało. Z tego, co słyszałem, udało się złapać sprawcę, ale jakoś to wszystko nie brzmi przekonująco. Zalewa łazienkę, cały czas płacze i nikt nie wie, o co jej chodzi. Jeśli chcesz, to możemy ją odwiedzić. Może przy tobie będzie bardziej skora do zwierzeń.

Nie zależało mu za bardzo na tym, żeby odwiedzać Martę, ale fakt, że on wiedział, Electra wiedziała i pewnie wiele innych osób wiedziało, ale Hannibal nie wiedział wyglądał mu tak, jakby rzeczywistości nagle wyskoczył jakiś błąd, który został zignorowany.
lover, not a fighter
wiek
20
sława
VI
krew
czysta
genetyka
oko uśpione
zawód
artysta sceniczny
175 cm wzrostu (na scenie wydawał się wyższy!) Pełna emocji twarz. Ciemne oczy i włosy, które zwykle pozostają w nieładzie. Goli się na gładko. Szczupły, ale umięśniony - zawodowy tancerz. Strój modny wśród mugolskiej młodzieży, czasami zgoła ekstrawagancki.

Hannibal Selwyn
#8
17.03.2026, 20:50  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.03.2026, 23:34 przez Hannibal Selwyn.)  

- W i e m, kim jest Jęcząca Marta! - odpowiedział Hannibal z nnaciskiem - Mówię tylko, że nigdy jej nie widziałem! JA nie szwendam się po damskich łazienkach! - przywołał na twarz wyraz nieco urażonej niewinności. Jak co niektórzy zawisło w powietrzu niemal tak wyraźnie, jak gdyby Selwyn wypowiedział to na głos - No i nadal nie wiem, czemu mieszka w kiblu zamiast wynieść się w zaświaty, zamordowana, czy nie. Gdyby to chociaż była łazienka prefektów…

Zaczął składać swoje książki i zwijać pergamin. Jeżeli odpowiednio ubierze w słowa notatki, które zrobił, przy dobrych wiatrach wystarczy ich na dokończenie eseju. Jeżeli nie, cóż - znajdzie się na pewno ktoś bardziej chętny do pomocy, niż Jessie, kto da mu odpisać albo przynajmniej podpowie, co jeszcze można zawrzeć w pracy. Odłożył sobie na bok jeden tom, który chciał wypożyczyć, ten z podrozdziałem o wpływie procesów czarownic na czarodziejską i mugolską kulturę.

- Może nie podobało jej się, że przyszliście we dwoje? - zastanowił się - Może była zazdrosna? A z drugiej strony, nie wiem, czemu akurat mnie miałaby się zwierzać. Dziewczyny do takich rzeczy mają przyjaciółki…
Urwał. Gdyby miał w Hogwarcie dostęp do toaletki, tej, która stała w The Globe w osobnej garderobie, niegdyś przeznaczonej dla Jonathana, a teraz - ojciec zapowiadał, że czekającej na niego… Hannibalowi jeszcze nie wolno było jej używać bez nadzoru, ale od lat pomalutku opanowywał w czasie wizyt w domu sztukę korzystania z zaklętej w niej metamorfomagii i całkiem nieźle sobie z nią radził. Może mógłby…

może mógłby przebrać się za dziewczynę i…

Sapnął cicho i odegnał tę myśl, w równym stopniu ekscytującą, co krępującą, czy może właśnie krępującą dlatego, że ekscytującą? W zeszłe wakacje wysłuchał wykładu o opcjach rodowego artefaktu, w tym także i o tymczasowej zmianie płci, ale po pierwsze to była tylko teoria, a po drugie, wtedy nie wywarło to na nim takiego wrażenia, jak teraz. 
Nie zamierzał dzielić się tym pomysłem, i tak zresztą niemożliwym do zrealizowania.

(Czuł przez skórę, że nadejdzie moment, w którym ojciec nie tylko zachęci go do takiego eksperymentu, ale wręcz zmusi i będzie tym bardziej stanowczy, im bardziej zawstydzony będzie Hannibal. Słodki, siwobrody Merlinie, może nawet każe mu założyć sukienkę i wyjść do ludzi? Dłoń Hannibala zacisnęła się na grzbiecie trzymanej książki, aż zbielały mu knykcie.)

Odchrząknął cicho i nakazał sobie spokój.
- Idziemy? - zapytał, wstając - Powiedz, dlaczego właściwie nie przekonuje cię to, że złapano sprawcę?
Hannibal nigdy nie zagłębiał się w historię śmierci Jęczącej Marty i wiedział tyle, co inni, lecz kto wie, być może Jessie wreszcie wykorzystał swoje krukońskie predyspozycje w jakimś sensownym celu, zrobił research i natrafił na coś podejrzanego? To byłoby nawet fascynujące jak w tych powieściach o detektywach! Zerknął na drugiego chłopaka z nadzieją.
Czarodziej
Less colours but still colorful
wiek
21
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Średniego wzrostu (174 cm), lekko umięśniony. Włosy ma w kolorze ciemnego brązu, zazwyczaj schludnie ułożone, z opadającymi na oczy w barwie orzecha laskowego kosmykami. Nos ma lekko zadarty, na słońcu wychodzi mu te kilka piegów, zdobiących jego policzki.

Jessie Kelly
#9
22.03.2026, 12:25  ✶  
Jessie zdzielił Hannibala pergaminem po głowie. On też się nie szwendał po damskich łazienkach! To był tylko raz i nie był on do końca z jego własnej woli - to Electra chciała iść zobaczyć się z Martą, a przecież byli wtedy świeżo po meczu Qudditcha, przerwanym przez okropną pogodę, i było kilka osób, które widziały go z Electrą. Gdyby młodsza Gryfonka się zgubiła albo coś równie "niebezpiecznego" (albo głupiego), Jasper byłby zapewne jedną z pierwszych osób, które musiałyby odpowiadać na pytania. Poszedł tam tylko po to, żeby przypilnować Prewett, żeby bezpiecznie dotarła do Wieży Gryffindoru - albo do Skrzydła Szpitalnego, jak ostatecznie się stało.

-Duch, który za życia nie był szczęśliwy, nie może przejść w zaświaty - odpowiedział -I może nie jest w stanie się przenieść do łazienki prefektów, bo coś ją trzyma w tej łazience dziewczyn? Wydaje mi się, że gdzieś czytałem, że duchy nie mogą zmienić swojego miejsca, jeśli mają gdzieś jakieś niedokończone sprawy. Albo może Marta była tak bardzo nieszczęśliwa za życia, że poza swoją jęczącą osobą, postanowiła uprzykrzać dziewczynom życie, zalewając łazienkę?

Musiał być jakiś powód, dla którego Marta wybrała na swoje miejsce właśnie tę łazienkę. Istniała w końcu możliwość, że wyczytana przez niego ciekawostka nie była prawdziwa, co w sumie mogło być łatwo udowodnione nawet w ciągu następnych kilku minut - wystarczyło spytać któregokolwiek z duchów, mieszkających w Hogwarcie. Szara Dama albo Gruby Mnich z pewnością chętnie odpowiedzieliby na pytania wychowanków swoich domów, dopóki nie wchodziłyby one na bardziej... prywatne tematy.

Dlaczego właściwie nie przekonywało go to, że podobno sprawcę złapano? Mruknął cicho, zastanawiając się nad tym, kiedy wychodzili z biblioteki. Kogokolwiek o to nie pytał, twierdził, że sprawca został złapany i ukarany, ale kiedy Jessie zadawał kolejne pytania, za często spytał się z odpowiedzią typu "Tego nikt nie wie". Sama Marta też nie była zbyt rozmowna, poza tym, Jessie rozmawiał z nią tylko raz, bo drugi raz już tam nie chodził, a Marta nie opuszczała łazienki. Przynajmniej Jessie nie widział jej w żadnym innym miejscu.

-Sam nie wiem. - przyznał. -Po prostu... Dziwi mnie, że jest tak mało informacji. Jakby... Jeżeli dzieje się taka tragedia, to ktoś powinien wiedzieć coś więcej. Jeżeli złapano sprawcę, dlaczego nie napisano o tym w gazecie? Uczennica została zabita. Jej rodzice na pewno chcieliby wiedzieć, co dokładnie stało się z ich córką, a poza tym inni rodzice z pewnością też się o tym dowiedzieli. To nie tak, że szkoła jest w stanie to całkowicie ukryć, ktoś zawsze puści farbę. Jeżeli dowiedzieli się o tym inni rodzice, musiało się o tym dowiedzieć też Ministerstwo. Chyba nie pracuje tak nikt na tyle głupi i nieodpowiedzialny, żeby zatuszować całą sprawę tylko dlatego, że ktoś w szkole powiedział, że "sprawa jest zamknięta". Gdyby faktycznie tak było, to czy powód śmierci nie zostałby ujawniony? W końcu Hogwart nadal funkcjonuje i jest tu dużo uczniów, więc nasi rodzice muszą wierzyć, że Hogwart jest bezpieczny. W Izbie Pamięci widziałem odznaczenie dla jednego ucznia za "Zasługi dla Szkoły", ale nikt nie wie, co tak dokładnie ten uczeń zrobił. Popytałem kilka osób ze starszych roczników i dowiedziałem się tyle, co teraz ci mówię. Nie wydaje ci się to dziwne, że jest tak mało informacji o takiej tragedii? Skąd możemy wiedzieć, że sprawca faktycznie został złapany i coś takiego się nie powtórzy?
lover, not a fighter
wiek
20
sława
VI
krew
czysta
genetyka
oko uśpione
zawód
artysta sceniczny
175 cm wzrostu (na scenie wydawał się wyższy!) Pełna emocji twarz. Ciemne oczy i włosy, które zwykle pozostają w nieładzie. Goli się na gładko. Szczupły, ale umięśniony - zawodowy tancerz. Strój modny wśród mugolskiej młodzieży, czasami zgoła ekstrawagancki.

Hannibal Selwyn
#10
24.03.2026, 22:44  ✶  

Hannibal słuchał tyrady kumpla, ale w jego głowie już kłębiły się myśli.
Duch, który za życia nie był szczęśliwy nie może odejść w zaświaty…
Jak musiał się czuć taki duch? Najpierw beznadziejne życie, a potem jeszcze wieczność do dupy, w łazience, i to takiej byle jakiej. Poczuł nawet odrobinę współczucia dla Jęczącej Marty.
Też bym chyba rozpieprzył jakiś klop ze złości, jakby na mnie trafiło.

- Słuchaj, myślisz, że… że dałoby się ją uwolnić? Nawet, jeżeli nie w zaświaty, to może tak, żeby mogła sobie latać po Hogwarcie, jak inne duchy? - zastanowił się, kiedy byli już na korytarzu, z dala od groźnych spojrzeń i poirytowanych syknięć pani z biblioteki. Oczywiście to musiałby pewnie być ktoś dobry w… co właściwie? Obronę przed czarną magią? Egzorcyzmy?

Cóż, Hannibal nie był prymusem w żadnej z tych dziedzin.

- Dziwi mnie, że nikt nie próbował jej pomóc w ramach zamykania tej sprawy wtedy, przed laty… to znaczy, nie wiem, nikt z Ministerstwa? Albo ze szkoły? Myślisz, że dyrekcji nie przeszkadza, że jedna łazienka ciągle nie działa?

Im dłużej o tym myślał, tym bardziej był zaintrygowany całą sprawą. Czy to możliwe - jak to możliwe, że zamieciono pod dywan los (dość ostateczny) jednej z uczennic?

Sami nie wiedzieli, kiedy stanęli pod drzwiami niesławnej łazienki.
- Umm… mamy jakąś strategię? Znasz się na egzorcyzmach, jakby co? - zapytał Hannibal, póki co zatrzymując się na tyle daleko, żeby żaden przechodzący nauczyciel (ani przepływający duch, ani postać na obrazie) nie posądził ich o próbę wdarcia się do damskiej łazienki, chociaż po prawdzie, nie wiedział, co miałoby być w tym złego, skoro powszechnie wiadomo było, że wszyscy unikali używania tej łazienki zgodnie z przeznaczeniem. Dopiero uzyskawszy odpowiedź rozejrzał się wokoło, sprawdzając, czy nikt ich nie obserwuje i na paluszkach wszedł do środka.

Wnętrze wyglądało, jak… najzwyklejsza szkolna łazienka (czego się spodziewał?), odrobinę niepokojąco pusta poza godzinami przerw. Powierzchnia porcelanowych umywalek była sucha i szorstka w ten dziwny sposób, w jaki są suche i szorstkie dawno nie używane urządzenia w łazience. Zapach też był nieco inny, mniej w nim było środków czystości, intensywnie używanego kibelka i nastoletniego potu a więcej kurzu i czegoś dziwnego, czego Selwyn nie potrafił określić. W kątach parapetów i na lustrach leżał kurz. Jedno z luster było pęknięte w rogu, a cienka warstwa pokrywającego je kurz - przetarta, jakby rękawem. Przez matowe, nieprzejrzyste szyby okienne wpadało rozproszone, wiosenne słońce, zalewając pomieszczenie rozproszonym blaskiem. Drzwi do kabin toaletowych były uchylone, poza jedną.

Hannibal zerknął na Jessiego. Co teraz?
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Hannibal Selwyn (2236), Jessie Kelly (2100)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa