Udało im się dotrzeć do domu. Dzień był dość intensywny, tak właściwie to nawet nie spodziewała się, że będą spacerować, aż tak długo. Nie, żeby narzekała. Całkiem miło było wyrwać się z czterech ścian, zaczerpnąć świeżego powietrza i zachowywać się jak zwyczajne, młode małżeństwo. Wyjątkowo niczym się nie przejmowała, nigdzie nie spieszyła, było to całkiem przyjemną odmianą od szarej codzienności. Co najważniejsze spędziła cały dzień w towarzystwie swojego męża, który w końcu stanął na nogi po tamtej feralnej nocy. Oczywiście nie obeszło się bez lustrowania go wzrokiem, kontrolowania jego stanu zdrowia, ale wcale nie przeszkadzało jej to jakoś szczególnie. Było to poniekąd nawykiem, uzdrowiciele już tak mieli. Zdawała sobie sprawę, że jeszcze w pełni nie odzyskał sił, jednak już niedługo to powinno się wydarzyć. Całkiem nieźle sobie radził podczas tego spaceru połączonego ze spontanicznymi zakupami.
Co do spontanicznych zakupów... nadal nie do końca wiedziała dlaczego postanowili kupić na Nokturnie te dwa, dziwne jaja, które teraz znajdowały się na kuchennym stole. Wpatrywała się w nie bardzo intensywnie, próbując rozgryźć co mogło znajdować się w środku. Nie było to szczególnie rozsądnym podejściem, zapewne najpierw powinni bardzo dokładnie wypytać sprzedawcę o ich pochodzenie, jednak kiedy podejmowali decyzję o zakupie nie myślała do końca jasno - jak zawsze w towarzystwie Benjy'ego, przy nim przestawała być odpowiedzialna, po prostu dawała się ponieść chwili. W ten sposób skończyli z tymi jajami obcego pochodzenia w swoim domu. Oby nie wylęgł się z nich jakiś wąż... tego pewnie by nie przeżyła, zwłaszcza, że kiedy się tutaj przeprowadzili zaliczyli dyskusję o sporym wężu, który mógł ich w nocy zjeść. To byłoby bardzo niefortunne, gdyby sami przyprowadzili takiego gościa do swojego domu.
- Smocze jaja są chyba większe? - Uniosła wzrok znad tych okazów i spojrzała na swojego męża, licząc na to, że potwierdzi jej słowa. Smok... smok mógł być jeszcze gorszy od węża. Dobrze, że zwierzęta nie wykluwały się w swoich normalnych rozmiarach, bo to dopiero mogłoby być problematyczne... szkoda by było gdyby po kilku dniach od przeprowadzki zniszczyli swój dom.
Nachyliła się ponownie i delikatnie dotknęła skorupki, jakby miało jej to w jakiś sposób pomóc zweryfikować, co mogło czaić się w środku, przesunęła opuszkiem palca wzdłuż pierwszego z jaj, jednak nie przyniosło to żadnego efektu. Póki co nie wiedziała z czym mają do czynienia. Zmrużyła oczy, próbowała przywołać w głowie wszystkie informacje na temat zwierząt, jakie przez lata udało jej się przyswoić, na pewno kiedyś czytała coś o jajach, różnych jajach, na pewno uda jej się przywołać te informacje, szczególnie w tak istotnym momencie. Przynieśli je w końcu do swojego azylu, wypadało się dowiedzieć, co mogło kryć się w środku.
!Jajo z kalendarza
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control
![[Obrazek: 4GadKlM.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=4GadKlM.png)