Kolejny powrót z pracy zakończył się dla Prudence całkiem spektakularnie. Ledwie wyszła z Ministerstwa Magii, a stała się celem wkurzonego poltergeista, który rzucał w nią losowymi przedmiotami. Oberwała w głowę czymś metalowym, bo przez moment wpatrywała się w niego zamiast się ruszyć. Złośliwy duch zniknął jej z oczu równie szybko jak się pojawił, więc mogła skupić się na powrocie do domu.
Światy chyba chciał jej udowodnić, że potrzebuje dodatkowych bodźców w swoim życiu, nie miała pojęcia dlaczego nagle się tak działo, bo przecież jeszcze kilka tygodni wcześniej było zupełnie inaczej. Nie miała jednak zamiaru tego roztrząsać. Potarła dłonią policzek, który nieco ją bolał od tego, że zatrzymał się na nim nóż, widelec? Być może wcale nie były to sztućce, nie zarejestrowała bowiem dokładnie, czym rzucał w nią poltergeist. Nie miała też pojęcia, czy dokonał jakichś większych szkód, poza pozostawieniem drobnego zaczerwienienia na jej policzku.
Udało jej się dotrzeć do domu bez żadnych kolejnych komplikacji, w sumie spotkanie z duchem było zdecydowanie lepsze od tego wczorajszego spotkania z byłą żoną Benjy'ego, więc humor nawet jej dopisywał. Zdjęła płaszcz jeszcze w progu i zaczęła nasłuchiwać, próbując zlokalizować swojego męża. Nie miała pewności, czy wrócił do domu przed nią, zazwyczaj to ona pojawiała się pierwsza, a, że dzisiaj miała poranną zmianę, to zapewne miało go tu jeszcze nie być.
W domu panowała cisza, musiała mieć rację co do tego, że to ona zjawiła się tu wcześniej. Do jej nóg zbliżył się kot, który prosił się o to, aby go pogłaskała. Oczywiście, że mu tego nie odmówiła. Przez chwilę obserwowała zwierzę, miała wrażenie, że ostatnio dość mocno urosło, nie była specjalistką od kotów, ale wydawało jej się, że jest nieco większy od zwyczajnego kota, a może po prostu za dobrze go karmili. Wzruszyła więc jedynie ramionami, po czym ruszyła dalej, w głąb domu.
Zamierzała zmyć z siebie zapach kostnicy, sama do niego przywykła i przestała zauważać, jednak wiedziała, że dla wszystkich innych był bardzo wyraźny i intensywny. Znalazła się więc w łazience, przystanęła przed lustrem i przez chwilę wpatrywała się w swoje odbicie. Drobny ślad robił się coraz bardziej widoczny, że też ten nieszczęsny duch musiał tak celnie trafić. Miała zamiar posmarować to jakąś maścią, która spowoduje, że zaczerwienienie będzie mniej widoczne.
Wzięła gorący prysznic, lubiła rozgrzać się po powrocie do domu, zwłaszcza jesienią, czy zimą, kiedy na zewnątrz było chłodno. Pomieszczenie było zaparowane, można było w nim wyczuć bardzo intensywny zapach truskawek, miała sentyment do kosmetyków, które nimi pachniały. Tknęło ją, że chyba powinna to zmienić, bo Benjy podczas swojego umierania wspomniał coś o uczuleniu na truskawki, ale nie dopytała go o to później. Będzie musiała to zweryfikować.
Przebrała się dość szybko w odrobinę mniej oficjalne ubrania, chociaż w jej przypadku raczej trudno było znaleźć jakąś różnicę, bo Prudence bez względu na to, czy znajdowała się w pracy, czy w domu wyjątkowo dbała o swój ubiór, tak już miała. Zeszła w końcu na dół, gdzie zamierzała znaleźć sobie jakieś zajęcie do czasu, aż jej mąż nie znajdzie się w domu.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control
![[Obrazek: 4GadKlM.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=4GadKlM.png)