Alice Bell
Urodzenie: 13 kwietnia 1941 · Baran · 5
Stan cywilny: panna
Nazwisko panieńskie: Bell
Krew: mugolska, maledictus
Zamieszkanie: brak stałego (karawana cyrkowa Bellów)
Pochodzenie: Przyszła na świat na północy Walii w domu prowadzącym zakład krawiecki, rodzinie porządnej, niebiednej i bardzo dbającej o to, co pomyślą sąsiedzi. Jej matka nie pochodziła stamtąd, przyjęto ją do pomocy przy szyciu. Urodziła Alice bez męża, nie wyjawiając, kto jest ojcem, nosiła w sobie klątwę i umarła, gdy dziewczynka była jeszcze mała, nie zdążywszy przekazać jej ani prawdy. Dziecko zostało, trochę z litości, a trochę dlatego, że każda para rąk w zakładzie może się przydać. Została przygarnięta przez cyrk Bellów, kiedy rodzina wygnała ją po incydencie z utratą kontroli. W 1956 roku uznana za zaginioną, by powrócić po piętnastu latach.
Stan cywilny: panna
Nazwisko panieńskie: Bell
Krew: mugolska, maledictus
Zamieszkanie: brak stałego (karawana cyrkowa Bellów)
Pochodzenie: Przyszła na świat na północy Walii w domu prowadzącym zakład krawiecki, rodzinie porządnej, niebiednej i bardzo dbającej o to, co pomyślą sąsiedzi. Jej matka nie pochodziła stamtąd, przyjęto ją do pomocy przy szyciu. Urodziła Alice bez męża, nie wyjawiając, kto jest ojcem, nosiła w sobie klątwę i umarła, gdy dziewczynka była jeszcze mała, nie zdążywszy przekazać jej ani prawdy. Dziecko zostało, trochę z litości, a trochę dlatego, że każda para rąk w zakładzie może się przydać. Została przygarnięta przez cyrk Bellów, kiedy rodzina wygnała ją po incydencie z utratą kontroli. W 1956 roku uznana za zaginioną, by powrócić po piętnastu latach.
Kształtowanie: ◉○○○○
Rozproszenie: ◉○○○○
Transmutacja: ◉◉○○○
Zauroczenie: ◉○○○○
Nekromancja: ○○○○○
Translokacja: ◉○○○○
Percepcja: ◉◉◉○○
Aktywność fizyczna: ◉◉○○○
Charyzma: ◉◉◉○○
Rzemiosło: ◉◉◉◉○
Wiedza przyrodnicza: ○○○○○
Wiedza o świecie: ◉○○○○
Rozproszenie: ◉○○○○
Transmutacja: ◉◉○○○
Zauroczenie: ◉○○○○
Nekromancja: ○○○○○
Translokacja: ◉○○○○
Percepcja: ◉◉◉○○
Aktywność fizyczna: ◉◉○○○
Charyzma: ◉◉◉○○
Rzemiosło: ◉◉◉◉○
Wiedza przyrodnicza: ○○○○○
Wiedza o świecie: ◉○○○○
Poziom spaczenia: II — Alice nie jest czarnoksiężniczką i nie ciągnie jej do zła dla samego zła, krzywdząc wyłącznie wtedy, gdy ma po temu powód. Cała żądza krwi i przemoc siedzą po stronie klątwy, gdzie to Heliwr napiera, kusi i przejmuje ciało, zaś ona stara się trzyma go w ryzach. Wie, że nosi w sobie coś potwornego, i płaci za to wysoką cenę, ale sama jeszcze nie przekroczyła granicy, zza której nie ma powrotu.
Różdżka: cyprys, 9 cali, włókno ze smoczego serca, sztywna
Zwierzę totemiczne: ryś
Aura: szaroczerwona
O zdolnościach: Prawdziwy talent Alice siedzi w jej rękach. Przy igle, nożu i szydle nie ma sobie równych — od dziecka szyje, projektuje i wyrabia skórę na poziomie, o jaki pokusiłby się niejeden zawodowiec. Jest bystra i uważna, szybko czyta ludzi i pomieszczenia, wychwytując, kto pokusił się o kłamstwo i którędy naprędzej dostać się do wyjścia. Ma w sobie coś, co przyciąga uwagę, kiedy zechce, i odpycha, kiedy nie panuje nad miną. Przywykła do życia w drodze i choć akrobatką nigdy nie zostanie, jest całkiem zwinna i wytrzymała. Z magią radzi sobie znacznie gorzej i sama doskonale o tym wie. Nigdy nie chodziła do żadnej szkoły, czary łapiąc po łebkach, z tego, co ktoś w taborze zdążył jej pokazać. Najlepiej idzie jej transmutacja, szczególnie wykorzystywana podczas pracy przy szyciu. Ma mgliste pojęcie o zasadach czarodziejskiego świata, tym bardziej po latach nieobecności. Przyrody nie zna z żadnej książki, ale w lesie czy na polu poradzi sobie lepiej od niejednego zielarza. Nad wszystkim wisi klątwa, bo Heliwr stanowi siłę, której nigdy nie okiełzna do końca, a która potrafi wziąć górę w najgorszym momencie.
Urodzeni by występować 0: Rodzinny dar ściągania na siebie uwagi Alice ma jak najbardziej i doskonale wie, jak go użyć, najczęściej, by ktoś spojrzał na nią, a nie na swoje kieszenie. Zwykle stoi po tej drugiej stronie, korzystając z okazji, kiedy uwaga tłumu skupi się gdzie indziej, lecz gdy przychodzi jej wejść w światło, robi to bez tremy. Potrafi rozbawić cały wóz, przyciągnąć spojrzenia i trzymać je tak długo, jak chce. Czuje się w tym pewnie i mocno, po prostu woląc, żeby ta uwaga czemuś służyła, niż była celem samym w sobie.
Niewidzialność 0: Na papierze jest nikim, na scenie się nie pojawia, a wśród rodziny olśniewających artystów to akurat na nią nikt nie patrzy, więc niepostrzeżone przejście przez tłum nie kosztuje jej żadnego wysiłku.
Krawiectwo II: To jedna z niewielu umiejętności, które ma przy sobie od dziecka i które przy niej zostały. Kiedy Bellowie ją przygarnęli, od razu dała jasno do zrozumienia, że na scenie się nie odnajdzie, za to na zapleczu — owszem; woli kulisy, igłę i spokój niż światła areny. Zna się na tkaninach, wie, który krój wyszczupli, a który doda skrzydeł, i potrafi zaprojektować kostium tak, żeby robił wrażenie nawet z ostatniego rzędu. Potrafi godzinami dłubać przy fasonach, przymiarkach i cekinach, to dla niej nie tylko praca, ale i jedyne porządne wyjście dla wyobraźni.
Kaletnictwo II: Skóry zaczęła się uczyć dopiero w cyrku, kiedy okazało się, że w niektórych sytuacjach samo szycie nie wystarcza i potrzeba czegoś mocniejszego: pasów, uprzęży dla zwierząt, solidnych toreb i butów, które wytrzymają drogę. Podłapała to z łatwością, mając ręce wyrobione już podczas krawiectwa, więc nóż i szydło leżą w jej dłoni równie pewnie.
Złodziejstwo I: Kradzieży nauczyła się w cyrku, od innych dzieciaków, początkowo traktując to na pół zabawę, pół sposób na nudę między postojami. Rzadko kradła z prawdziwej potrzeby, a częściej dla dreszczu, żeby sprawdzić, czy się uda. Palce krawcowej i tak ma ciche i pewne, więc przychodzi jej to bez trudu.
Zwierzęcoustość I: Przemawia językiem psowatych — rozumie ich skomlenie, warkot i to, jak układają uszy. Wyczuwa zapach strachu, widzi kierunek, w którym coś uciekło, wychwytuje wrażenie kogoś, kto poruszał się inaczej, niż reszta. Dostając świat widziany w psich kategoriach, wie, jak przełożyć go na coś zrozumiałego dla siebie.
Instynkt I: Z braku lepszego określenia nazywa go intuicją. Nie uczyła się nazw roślin ani ich właściwości, ale wie, z którego krzaka można jeść liście, którędy zejść do wody i gdzie rozbić obóz, żeby o świcie nie obudzić się przemoczonym. Drapieżnika wyczuje, zanim ten ją zauważy, i po cichu zejdzie mu z drogi. Z okresu zaginięcia wróciła jeszcze bardziej wyczulona, choć gdyby ją zapytać, nie umiałaby powiedzieć dlaczego.
Zastraszanie II: W spojrzeniu Alice kryje się cień, od którego ludziom robi się nieswojo, a który już dawno nauczyła się używać. Potrafi spojrzeć na kogoś, by ten zaczął się wiercić, rozglądać za wyjściem, czy zawrócić z obranej drogi, w szczególności wtedy, gdy czyjaś obecność za bardzo ją irytuje, lub kiedy plan drobnej dywersji wziął w łeb. Kłopot w tym, że nie zawsze robi to umyślnie, czasem po prostu nie panuje nad własną miną i posyła komuś wściekłe spojrzenie, dziwiąc się potem szczerze, że ludzie za nią nie przepadają.
Klątwa przemiany III: Alice od dziecka zna swojego pasażera na gapę. Heliwr — czarny ogar, jeden z bogów-łowców zmarłych, prawdopodobnie wyswobodzony niegdyś z dzikiego gonu, gdzie zbierał dusze, zanim zdążono je pochować. Na rozstajach i w noc przesilenia składano mu ofiary z krwi, wierząc, że kto nakarmi Łowcę, tego zmarłych oszczędzi, zamiast porywać. Odkąd Alice pamięta, mówił do niej w głowie ludzkim głosem; z początku brała go za zmyślonego towarzysza, dopiero z czasem zrozumiała, czym naprawdę jest. Pierwszy raz wyrwał się na dobre, kiedy opiekunowie nie chcieli jej przekazać otrzymanego listu z Hogwartu, wyzywając od najgorszych heretyczek. Od tamtej pory wie, do czego jest zdolny.
W pełnej formie Heliwr jest wielkości młodego byka: czarny ogar o sierści cuchnącej mokrą ziemią i popiołem, z żarem tlącym się w gardle i ślepiami jak dwa węgle wyjęte z paleniska. Ślina syczy tam, gdzie skapnie, a pod łapami zostają dymiące, przypalone odciski. Nie straszy, tylko kusi, powtarzając, że gniew to tylko głód, a pościg to jedyna wolność, jaką zna. Stale szarpią się nawzajem o to samo ciało, a każda silna emocja — wściekłość, strach, pożądanie — to szczelina, przez którą ogar próbuje się przecisnąć. Kiedy mu się uda, w źrenicach Alice tlą się węgle, w powietrzu wisi dym, a Heliwr przejmuje ciało, żeby nasycić się krwią. Najgorsze, że wie dokładnie, kogo dziewczyna kocha najmocniej i nigdy nie pozwala jej o tym zapomnieć.
Brak dokumentów III: Na papierze Alice po prostu nie istnieje. Matka była przybłędą, która zjawiła się znikąd i umarła, zanim ktokolwiek zadbał o porządny wpis dla córki. Nie ukończyła żadnej szkoły, bo list z Hogwartu przepadł, a do mugolskich nikt jej nie posłał, zaś piętnaście lat, które gdzieś jej wypadły, dopełniło reszty.
Dzikus I: Lekko dzika była od zawsze. Lubiła jeść rękami, warczała, gdy ktoś podszedł za blisko jej rzeczy, wolała spać pod gołym niebem niż w namiocie. Ci, którzy znali ją od małego, uznawali to za standard, ale po powrocie zrobiło się jednak wyraźnie gorzej. Z trudem może wysiedzieć długo w zamkniętym wozie, nocą ciągnie ją na otwarte przestrzenie, a obcym wystarczy chwila w jej towarzystwie, żeby zaczęli się rozglądać za drogą ucieczki. Sama nie zawsze wychwytuje moment, w którym robi się opryskliwa, a zwrócenie jej uwagi może mieć różny skutek.
Uparciuch I: Uparta była zawsze, a lata, w których musiała radzić sobie sama, tylko to ugruntowały. Ustąpić to dla niej trochę jak przyznać, że można ją złamać, więc wybitnie nie lubi ulegać. Woli trwać przy swoim niż powiedzieć, że się pomyliła i dążyć do dopięcia swego nawet wtedy, gdy w duchu już wie, że racji nie ma.
Wyuzdany I: Bestia wiecznie się czegoś dopomina, a Alice wcześnie odkryła, że łatwiej ją uciszyć dreszczem niż krwią. Kiedy robi się za cicho i za spokojnie, głos w głowie staje się natarczywy, więc szuka mocnych wrażeń: bliskości, ryzyka, cudzej sakiewki wyciąganej sprzed nosa właściciela, byle coś się działo.
Różdżka: cyprys, 9 cali, włókno ze smoczego serca, sztywna
Zwierzę totemiczne: ryś
Aura: szaroczerwona
O zdolnościach: Prawdziwy talent Alice siedzi w jej rękach. Przy igle, nożu i szydle nie ma sobie równych — od dziecka szyje, projektuje i wyrabia skórę na poziomie, o jaki pokusiłby się niejeden zawodowiec. Jest bystra i uważna, szybko czyta ludzi i pomieszczenia, wychwytując, kto pokusił się o kłamstwo i którędy naprędzej dostać się do wyjścia. Ma w sobie coś, co przyciąga uwagę, kiedy zechce, i odpycha, kiedy nie panuje nad miną. Przywykła do życia w drodze i choć akrobatką nigdy nie zostanie, jest całkiem zwinna i wytrzymała. Z magią radzi sobie znacznie gorzej i sama doskonale o tym wie. Nigdy nie chodziła do żadnej szkoły, czary łapiąc po łebkach, z tego, co ktoś w taborze zdążył jej pokazać. Najlepiej idzie jej transmutacja, szczególnie wykorzystywana podczas pracy przy szyciu. Ma mgliste pojęcie o zasadach czarodziejskiego świata, tym bardziej po latach nieobecności. Przyrody nie zna z żadnej książki, ale w lesie czy na polu poradzi sobie lepiej od niejednego zielarza. Nad wszystkim wisi klątwa, bo Heliwr stanowi siłę, której nigdy nie okiełzna do końca, a która potrafi wziąć górę w najgorszym momencie.
Urodzeni by występować 0: Rodzinny dar ściągania na siebie uwagi Alice ma jak najbardziej i doskonale wie, jak go użyć, najczęściej, by ktoś spojrzał na nią, a nie na swoje kieszenie. Zwykle stoi po tej drugiej stronie, korzystając z okazji, kiedy uwaga tłumu skupi się gdzie indziej, lecz gdy przychodzi jej wejść w światło, robi to bez tremy. Potrafi rozbawić cały wóz, przyciągnąć spojrzenia i trzymać je tak długo, jak chce. Czuje się w tym pewnie i mocno, po prostu woląc, żeby ta uwaga czemuś służyła, niż była celem samym w sobie.
Niewidzialność 0: Na papierze jest nikim, na scenie się nie pojawia, a wśród rodziny olśniewających artystów to akurat na nią nikt nie patrzy, więc niepostrzeżone przejście przez tłum nie kosztuje jej żadnego wysiłku.
Krawiectwo II: To jedna z niewielu umiejętności, które ma przy sobie od dziecka i które przy niej zostały. Kiedy Bellowie ją przygarnęli, od razu dała jasno do zrozumienia, że na scenie się nie odnajdzie, za to na zapleczu — owszem; woli kulisy, igłę i spokój niż światła areny. Zna się na tkaninach, wie, który krój wyszczupli, a który doda skrzydeł, i potrafi zaprojektować kostium tak, żeby robił wrażenie nawet z ostatniego rzędu. Potrafi godzinami dłubać przy fasonach, przymiarkach i cekinach, to dla niej nie tylko praca, ale i jedyne porządne wyjście dla wyobraźni.
Kaletnictwo II: Skóry zaczęła się uczyć dopiero w cyrku, kiedy okazało się, że w niektórych sytuacjach samo szycie nie wystarcza i potrzeba czegoś mocniejszego: pasów, uprzęży dla zwierząt, solidnych toreb i butów, które wytrzymają drogę. Podłapała to z łatwością, mając ręce wyrobione już podczas krawiectwa, więc nóż i szydło leżą w jej dłoni równie pewnie.
Złodziejstwo I: Kradzieży nauczyła się w cyrku, od innych dzieciaków, początkowo traktując to na pół zabawę, pół sposób na nudę między postojami. Rzadko kradła z prawdziwej potrzeby, a częściej dla dreszczu, żeby sprawdzić, czy się uda. Palce krawcowej i tak ma ciche i pewne, więc przychodzi jej to bez trudu.
Zwierzęcoustość I: Przemawia językiem psowatych — rozumie ich skomlenie, warkot i to, jak układają uszy. Wyczuwa zapach strachu, widzi kierunek, w którym coś uciekło, wychwytuje wrażenie kogoś, kto poruszał się inaczej, niż reszta. Dostając świat widziany w psich kategoriach, wie, jak przełożyć go na coś zrozumiałego dla siebie.
Instynkt I: Z braku lepszego określenia nazywa go intuicją. Nie uczyła się nazw roślin ani ich właściwości, ale wie, z którego krzaka można jeść liście, którędy zejść do wody i gdzie rozbić obóz, żeby o świcie nie obudzić się przemoczonym. Drapieżnika wyczuje, zanim ten ją zauważy, i po cichu zejdzie mu z drogi. Z okresu zaginięcia wróciła jeszcze bardziej wyczulona, choć gdyby ją zapytać, nie umiałaby powiedzieć dlaczego.
Zastraszanie II: W spojrzeniu Alice kryje się cień, od którego ludziom robi się nieswojo, a który już dawno nauczyła się używać. Potrafi spojrzeć na kogoś, by ten zaczął się wiercić, rozglądać za wyjściem, czy zawrócić z obranej drogi, w szczególności wtedy, gdy czyjaś obecność za bardzo ją irytuje, lub kiedy plan drobnej dywersji wziął w łeb. Kłopot w tym, że nie zawsze robi to umyślnie, czasem po prostu nie panuje nad własną miną i posyła komuś wściekłe spojrzenie, dziwiąc się potem szczerze, że ludzie za nią nie przepadają.
Klątwa przemiany III: Alice od dziecka zna swojego pasażera na gapę. Heliwr — czarny ogar, jeden z bogów-łowców zmarłych, prawdopodobnie wyswobodzony niegdyś z dzikiego gonu, gdzie zbierał dusze, zanim zdążono je pochować. Na rozstajach i w noc przesilenia składano mu ofiary z krwi, wierząc, że kto nakarmi Łowcę, tego zmarłych oszczędzi, zamiast porywać. Odkąd Alice pamięta, mówił do niej w głowie ludzkim głosem; z początku brała go za zmyślonego towarzysza, dopiero z czasem zrozumiała, czym naprawdę jest. Pierwszy raz wyrwał się na dobre, kiedy opiekunowie nie chcieli jej przekazać otrzymanego listu z Hogwartu, wyzywając od najgorszych heretyczek. Od tamtej pory wie, do czego jest zdolny.
W pełnej formie Heliwr jest wielkości młodego byka: czarny ogar o sierści cuchnącej mokrą ziemią i popiołem, z żarem tlącym się w gardle i ślepiami jak dwa węgle wyjęte z paleniska. Ślina syczy tam, gdzie skapnie, a pod łapami zostają dymiące, przypalone odciski. Nie straszy, tylko kusi, powtarzając, że gniew to tylko głód, a pościg to jedyna wolność, jaką zna. Stale szarpią się nawzajem o to samo ciało, a każda silna emocja — wściekłość, strach, pożądanie — to szczelina, przez którą ogar próbuje się przecisnąć. Kiedy mu się uda, w źrenicach Alice tlą się węgle, w powietrzu wisi dym, a Heliwr przejmuje ciało, żeby nasycić się krwią. Najgorsze, że wie dokładnie, kogo dziewczyna kocha najmocniej i nigdy nie pozwala jej o tym zapomnieć.
Brak dokumentów III: Na papierze Alice po prostu nie istnieje. Matka była przybłędą, która zjawiła się znikąd i umarła, zanim ktokolwiek zadbał o porządny wpis dla córki. Nie ukończyła żadnej szkoły, bo list z Hogwartu przepadł, a do mugolskich nikt jej nie posłał, zaś piętnaście lat, które gdzieś jej wypadły, dopełniło reszty.
Dzikus I: Lekko dzika była od zawsze. Lubiła jeść rękami, warczała, gdy ktoś podszedł za blisko jej rzeczy, wolała spać pod gołym niebem niż w namiocie. Ci, którzy znali ją od małego, uznawali to za standard, ale po powrocie zrobiło się jednak wyraźnie gorzej. Z trudem może wysiedzieć długo w zamkniętym wozie, nocą ciągnie ją na otwarte przestrzenie, a obcym wystarczy chwila w jej towarzystwie, żeby zaczęli się rozglądać za drogą ucieczki. Sama nie zawsze wychwytuje moment, w którym robi się opryskliwa, a zwrócenie jej uwagi może mieć różny skutek.
Uparciuch I: Uparta była zawsze, a lata, w których musiała radzić sobie sama, tylko to ugruntowały. Ustąpić to dla niej trochę jak przyznać, że można ją złamać, więc wybitnie nie lubi ulegać. Woli trwać przy swoim niż powiedzieć, że się pomyliła i dążyć do dopięcia swego nawet wtedy, gdy w duchu już wie, że racji nie ma.
Wyuzdany I: Bestia wiecznie się czegoś dopomina, a Alice wcześnie odkryła, że łatwiej ją uciszyć dreszczem niż krwią. Kiedy robi się za cicho i za spokojnie, głos w głowie staje się natarczywy, więc szuka mocnych wrażeń: bliskości, ryzyka, cudzej sakiewki wyciąganej sprzed nosa właściciela, byle coś się działo.
Edukacja: Nie ukończyła żadnej szkoły magicznej — list z Hogwartu przyszedł, ale rodzina, która ją wychowała, uznała go za diabelstwo i nie pozwoliła nawet dotknąć. Czytać, pisać i liczyć nauczyła się w zakładzie krawieckim, przy okazji nauki fachu; tam też pierwszy raz wzięła do ręki igłę. Poza tym nie ma za sobą żadnej formalnej edukacji ani dokumentu, który cokolwiek by potwierdzał.
Doświadczenie: Dzieciństwo spędziła częściowo jeszcze przy mugolskiej rodzinie, ale to Bellowie ją wychowali i nauczyli okiełznać magię na tyle, na ile w cyrkowym wozie się dało. Na scenę nigdy nie wychodziła, zamiast tego wyrosła na krawcową i kaletniczkę trupy, szyjąc kostiumy i wyrabiając skórzane sprzęty dla występujących.
Aktualne miejsce pracy: krawcowa, trupa cyrkowa Bellów
Cechy szczególne: Dłonie krawcowej — stwardniałe, poznaczone starymi śladami po igle czy nożu.
Rozpoznawalność: II — Alice jest jedną z Bellów, ale tą od zaplecza — nie wychodzi na arenę, więc publiczność nie kojarzy jej twarzy ani nazwiska. Znają ją swoi w taborze i wąskie grono ludzi z branży: ci, którzy zamawiają albo widują jej kostiumy i wyroby. Poza tym kręgiem jest praktycznie anonimowa, tym bardziej po latach nieobecności, w trakcie których świat zdążył o niej zapomnieć zupełnie.
Doświadczenie: Dzieciństwo spędziła częściowo jeszcze przy mugolskiej rodzinie, ale to Bellowie ją wychowali i nauczyli okiełznać magię na tyle, na ile w cyrkowym wozie się dało. Na scenę nigdy nie wychodziła, zamiast tego wyrosła na krawcową i kaletniczkę trupy, szyjąc kostiumy i wyrabiając skórzane sprzęty dla występujących.
Aktualne miejsce pracy: krawcowa, trupa cyrkowa Bellów
Cechy szczególne: Dłonie krawcowej — stwardniałe, poznaczone starymi śladami po igle czy nożu.
Rozpoznawalność: II — Alice jest jedną z Bellów, ale tą od zaplecza — nie wychodzi na arenę, więc publiczność nie kojarzy jej twarzy ani nazwiska. Znają ją swoi w taborze i wąskie grono ludzi z branży: ci, którzy zamawiają albo widują jej kostiumy i wyroby. Poza tym kręgiem jest praktycznie anonimowa, tym bardziej po latach nieobecności, w trakcie których świat zdążył o niej zapomnieć zupełnie.
Bonusy