• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii Brighton [14.10.1972] Co może pójść nie tak

[14.10.1972] Co może pójść nie tak
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#1
02.09.2026, 02:44  ✶  

Co może pójść nie tak? Mianowicie wiele rzeczy.

Po pierwsze, wciąż byli na siebie nieco obrażeni po ostatnich wydarzeniach z księgarni. Co prawda rozmowa o grupie zadaniowej i czekoladki nieco załagodziły całą sytuację (nie mówiąc już o napiętym kalendarzu), ale pewne napięcie dało wyczuć się w powietrzu. Po drugie, to miała być poważna sprawa, a wyszło jak zawsze; zostali wezwani do morderstwa ze szczególnym okrucieństwem, jak zostało to określone. Podejrzewano użycie czarnej magii, ale po dokonaniu dokładnych oględzin okazało się, że oczywiście, mogła brać w tym udział, o ile w ten sposób można było nazwać rany zadane nożem, który to z kolei znalazł się pod łóżkiem. No magia. Zmarnowali więc pełno czasu. Po trzecie, to zanim jeszcze opuścili Ministerstwo, zdążył się pokłócić z jakimś brygadzistą, który stwierdził że dzisiaj jest dzień pomsty i przysra się do niego o coś związanego z Borginem. Plotka krążąca po Wydarzeniu Randkowym zdążyła co prawda przycichnąć czy pójść w niepamięć, ale kolesiowi definitywnie leżała wciąż na sercu. Stanley więc był dzisiaj trochę na tapecie, Atreus był nie w sosie i trzymało go to wyraźnie, kiedy fukał na detektywów, kiedy bezsensowność sytuacji powoli rozwijała się przed nimi w Brighton.

Nie chciał myśleć o Stanleyu Borginie, bo ostatnie co od niego dostał, to list po śmierci Florence. Na tę myśl natomiast skręcało go żalem niemiłosiernie, więc zanim zabrali się do powrotu, skończyli z Lestrange z daleka od reszty ekipy, paląc papierosa na uspokojenie. Znaczy Atreus go palił.
— Popierdoli mnie dzisiaj, przysięgam — żachnął się wreszcie, próbując rozpalić różdżką peta. — Człowiek by mógł sobie pomyśleć, że minęło tyle czasu, że wszyscy już zdążyli zapomnieć co odpierdolił, ale nie. Stanley Borgin króluje na salonach. Byłby kurwa zachwycony — marudził, ale głos nie był głośny, bo wciąż nie był w stanie zapomnieć się na tyle. Syczał raczej niezadowolony, machając przy tym rękoma z emocji.
fireheart
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
aurorka, twórczyni eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, ciemnobrązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy. Bije od niej lodowate zimno, w dotyku jest jak bryła lodu.

Victoria Lestrange
#2
02.09.2026, 23:04  ✶  

Wczorajsza rozmowa i przyniesione przez Atreusa czekoladki nieco ociepliły atmosferę (o ile do tego mogło w ogóle dojść pomiędzy dwoma Zimnymi, którzy byli tak nieprzyjemnie lodowaci), ale to nadal było trochę za wcześnie, żeby Victorii do końca przeszło i czuła się urażona, nawet jeśli wyłożyła Bulstrode’owi jak ma się do niej nie zwracać i czego nie robić (jakby to nie było oczywiste, że ludzi nie powinno się tak traktować). Ale praca to praca, nie musiała być bardzo wylewna (jakby na co dzień była…), a skoro było coś do zrobienia, no to przecież nie wymawiałaby si…ę od pracy tylko dlatego, że Atreus miał tam być. Po powrocie do biura możliwe że zniknęłaby szybciutko, by zaznaczyć wszem i wobec, że nadal jest trochę obrażona (bo Lestrange, gdy chciała, nagle potrafiła „znikać” i nie pojawiać się nigdzie obok elementu, który tak ją drażnił, tak długo, jak to tylko było możliwe), ale teraz nie byli w biurze, a w terenie.

I chyba oboje byli jednakowo sfrustrowani i nie chodziło wcale o to, że są tutaj razem i się na siebie boczą, a dlatego, że ściągnęli ich w teren właściwie niepotrzebnie, i zawracali dupę sprawą, która nie dotyczyła aurorów, a w całości brygadzistów, którzy najwyraźniej nie potrafili nawet odpowiednio wycenić sytuacji i ściągnęli ich tutaj we dwójkę, gdy wystarczyłoby jedno z nich, albo, jak się ostatecznie okazało, właściwie to żadne.

A przynajmniej Victoria sądziła, że są jednakowo tym sfrustrowani, tyle, że do tego wszystkiego blondyn fuczał na brygadzistów bardziej niż zwykle i zaczęła mieć wątpliwość, czy to ta sprawa, czy może wstał lewą nogą. A Lestrange… Lestrange podejrzanie często zerkała na zegarek na ręce, bo nie chciała przez tę idiotyczną sprawę nie mieć czasu się wyszykować w domu na randkę. Tak, randkę.

Chyba oboje nie byli pewni, jak to się stało, że wylądowali razem gdzieś z boku, i Atreus w jej towarzystwie właśnie próbował się uspokoić, pomagając sobie papierosem. W jej towarzystwie. I w obliczu całego tego dnia, Lestrange chyba trochę zapomniała, że miała się na Atreusa boczyć.

– A co odpierdolił? To znaczy oprócz tego, że jest jebanym idiotą i mając na sobie ten dziwny list gończy, wysyła do ludzi listy i anonimy i myśli, że nikt nie wie, że to on – rzuciła, ponownie zerkając na zegarek.

hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#3
04.09.2026, 00:05  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.09.2026, 00:06 przez Atreus Bulstrode.)  

Jeden rzut oka na Brygadzistów wystarczył, by stwierdzić że nie do końca wiedzieli co robią. Przynajmniej w ten sposób oceniał ich Atreus, bo wszyscy wyglądali, jakby ledwo co machnęli egzaminy końcowe w Hogwarcie i dostali nowe mundurki w Ministerstwie. Może dlatego właśnie nie byli pewni, z czym mieli do czynienia, a ich przełożony magicznie zagubił się magicznie w międzyczasie.

Nawet nie zauważył tego, jak Victoria zerka na zegarek do jakiś czas. Śpieszyła się czy nie, za bardzo targały nim teraz inne emocje, by na chwilę zatrzymał się i skoncentrował na tym co dzieje się z nią. Jedyną spokojną rzeczą w ich towarzystwie, był więc powoli ulatujący ku górze dym papierosowy, przynajmniej do momentu kiedy Bulstrode nie machał rękoma.

Powtrzymał się przez rozgoryczonym zapytaniem, czy ona tak na serio. Gdzieś w głowie tkwiła świadomość, że to nie skończyłoby się dobrze, więc należało zamknąć się grzecznie i wybrać nieco inną ścieżkę. Patrzył więc przez chwilę w przestrzeń przed sobą, zanim nie odwrócił głowy w jej stronę, by przyjrzeć się przez chwilę z zastanowieniem jej twarzy.

— Jak to co? — zapytał, strzepując popiół na wygniecioną trawę na której stał. — Głowa. Ta zasrana głowa o której ćwierkano po Beltane na korytarzach — mruknął, jakby wbrew sobie ściszając głos. Wbrew, bo wewnątrz niego wciąż wrzało przez aktualną sytuację, a na wspomnienie wszystkiego związanego z Borginem, robiło się tylko jeszcze gorzej. A mimo tego narzucił sobie jakieś ograniczenia, jakby ktoś zaraz miałby ich tutaj podsłuchać i polecieć do niewłaściwych osób z informacjami.

fireheart
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
aurorka, twórczyni eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, ciemnobrązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy. Bije od niej lodowate zimno, w dotyku jest jak bryła lodu.

Victoria Lestrange
#4
04.09.2026, 20:17  ✶  

Wiedziała, że po Spalonej mieli braki kadrowe, ale nie wyobrażała sobie, jak można do akcji wrzucać dwóch młodzików, którzy jeszcze do końca nie wiedzą, jak powstępować, albo gdzie szukać. Wydawało jej się oczywiste, że powinni być na doczepkę do jakiegoś doświadczonego brygadzisty, albo na trzeciego do jakiejś innej pary (w której obowiązkowo powinien być przynajmniej jeden brygadzista, który wie już co robi), żeby nie mieli czegoś takiego, jak tutaj dzisiaj, gdzie koncertowo marnowało się czas dwójki aurorów, którzy zdecydowanie mieli co robić. Jak to było, że żeby zostać aurorem potrzebowałeś dwa lata przepracować w brygadzie, potem trzy lata uczyć się i jeszcze zdać egzamin – gdy wiec zaczynali pracę jako auror, wiedzieli dokładnie jak sprawy prowadzić i co robić, znali procedury, a do brygady wystarczyło się zapisać i… zdać jakieś wstępne egzaminy i jazda w teren.

Rzeczywiście cierpliwość Victorii co do chamskich odzywek od strony Atreusa była obecnie w takim punkcie, że była niewielka i właśnie na to potrzebowała czasu, by napełnić znowu tę czarę. Właśnie dlatego było to teraz takie kruche, a jednak w obliczu frustracji związanej z pracą brygadzistów, chyba oboje woleli ten swój kruchy rozejm gdzieś z boku.

– Jaka znowu głowa – Victoria popatrzyła na Atreusa tak, jakby mówił do niej w jakimś obcym języku, a nie po angielsku. Bo ona nie słyszała o żadnej głowie i z pewnością nie wiedziała, co to ma wspólnego ze Stanleyem. – Po Beltane byłam trochę zajęta nieco innymi rzeczami, ale mogłeś tego nie zauważyć – burknęła przy tym. A przez „trochę” miała na myśli… całkiem sporo, bo wtedy właśnie Victoria myślała, że traci rozum, że coś jest nie tak z jej pamięcią i ogólnie… Był to taki czas, gdzie była bardziej skupiona na sobie, a nie na jakichś plotkach.

hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#5
07.09.2026, 22:30  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.09.2026, 22:30 przez Atreus Bulstrode.)  

Ludzie się potem dziwili, dlaczego momentami Atreus bywał taki krytyczny i niemiły dla Brygady Uderzeniowej. Właśnie dlatego - bo wystarczyło zdać wstępne egzaminy. Nikt chyba nie posiadał złudzeń co do tego, że próg wejścia do jednostki wcale nie był wysoki, przynajmniej nie jak na standardy Ministerstwa. To byli policjanci, osoby pierwszego kontaktu, kiedy działo się coś złego. Ich obowiązki rozpoczynały się od źle zaparkowanych mioteł i kończyły na byciu pierwszymi osobami na miejscu zbrodni. Potem dopiero kontaktowano się z resztą potrzebnych osób. Nikogo nie dziwiło więc, że w Brygadzie sporo było dzieciaków. Fakt, mieli te swoje lamówki innego koloru, ale oprócz tego byli regularnymi funkcjonariuszami. I w takich sytuacjach jak ta, zwyczajnie to przeszkadzało. Szczególnie gdy trafiło się na kogoś, kto nie miał do wszystkiego cierpliwości.

A Bulstrode miał jej w tym momencie niezwykle mało. Z resztą, nie tylko on, ale kiedy Lestrange zapytała o głowę, coś a blondynie ustąpiło nieco i pojawiła się pewna niepewność. No bo jak to jaka głowa? Atreus czasem zapominał, że nie każdy był cholerną plotkarą i nie każdemu najlepszy przyjaciel wyszedł z pracy i nigdy do niej nie wrócił, tylko po to by następnego dnia wystawiono za nim list gończy. Cholera, bolało go to dalej, nawet po tak długim czasie i złość z tym związana paliła gdzieś głęboko za żołądkiem.

Przetoczył papierosa między palcami, jakby się nad czymś zastanawiał, wyostrzonym spojrzeniem wpatrując się w nią, ale pomimo tego skupienie nie poszedł krok dalej i nie nacisnął. Nie próbował podejść jej i dopatrzeć się w aurze jakiejś wskazówki, świadomie robiąc na tym polu krok w tył. Były takie kwestie, że gdzie trzecie oko aż rwało się do tego, by szeroko rozewrzeć. Ale teraz było inaczej.

— Ta sama która trafiła na biurko Harper. Kogoś upierdolili i rzucili jej podobno na biurko. Cholera jak tak sobie człowiek teraz o tym myśli, to się wcale nie dziwi, że wyskoczyła zza biurka na cały rozpierdol w Beltane — zaciągnął się, uciekając spojrzeniem gdzieś w bok, jakby starając się wyłuskać wszystko to, co byłow zceśniej słychać na korytarzach, ale też i okruchy, które po drodze usypywali. Brenna, wizje przy Polanie Ognisk, zmiany regulaminowe Koronerów, cudaczne zachowanie Moody… — Potem było to durne przesłuchanie po sabacie. I kurwa ten Stanley, którego wezwano na rozmówkę i zniknął z pracy.

fireheart
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
aurorka, twórczyni eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, ciemnobrązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy. Bije od niej lodowate zimno, w dotyku jest jak bryła lodu.

Victoria Lestrange
#6
08.09.2026, 16:28  ✶  

Victoria sama pamiętała, jak to było dołączyć do brygady uderzeniowej. Egzamin wstępny nie był przesadnie trudny, gdy miało się głowę na karku, a później… później trzeba było dobrze trafić: najlepiej pod skrzydła kogoś, kto chce cię czegoś nauczyć, a nie jedynie robić tak, żeby się nie narobić (współczuła każdemu, kto trafiłby na takiego Aidana… albo Stanleya, gdy jeszcze pracował). Niby wystarczyło mieć odrobinę samozaparcia i ambicji i wszystkiego można było się nauczyć samemu, ale to były kwestie jedynie teoretyczne. Ta praca wymagała pewnej elastyczności i zdolności dopasowywania się do sytuacji, a warunki niestety lubiły się bardzo zmieniać.

I gdyby nie to, że jej się dzisiaj spieszyło, to może nauczyłaby tych młodzików tego czy owego, bo najwyraźniej bardzo tego potrzebowali, a ich przełożony ewidentnie miał to w dupie (i może to z nim powinna sobie uciąć pogawędkę… widziała już jak czmychnął sobie w trakcie czynności, zamiast ich pilnować, może liczył na to, że aurorzy zrobią to za niego… ale to jutro – jutro sobie z nim porozmawia, detektyw czy nie, tak to nie powinno wyglądać. Może nawet jutro będzie to miało większy impakt, bo zdąży sobie pomyśleć, że nikt nie ma żadnych uwag a tu o, wielka czarna gwiazda śmierci mu się zwali na głowę).

– …co? – wyrwało się jej i popatrzyła na Atreusa już teraz nie, jakby mówił do niej w innym języku, ale jakby był z innej planety (pomijając te wszystkie tekściki w Czarownicy o tym, że kobiety są z Wenus w mężczyźni z Marsa, a które doprowadzały Victorię każdorazowo do głośnego prychnięcia). Ktoś podrzucił Harper głowę do biura? To znaczy jeśli chodziło o Beltane… okej coś słyszała o tym, że szefowa biura stoczyła tam walkę, choć miało jej tam nie być, ale Victoria w ogóle tego nie widziała. Ogólnie to mało co widziała, bo jak nie była zajęta rozpraszaniem tych dziwnych świateł, to próbowała pochwycić śmierciożerców (i nawet dwóch udało się złapać… ale nie zdążyli ich aresztować, niestety), a potem starała się nie zostać zmiażdżona na papkę przez żywiołaka, który rzucał w nich głazami.

Teraz już nawet udało jej się otworzyć usta, które ułożyły się w niemalże idealnie zdziwione „o”.

– To czyja to była glowa…? I czemu nie było na ten temat żadnego komunikatu? Ja naprawdę nic nie słyszałam – jasne, Atreus pewnie po powrocie do biura w maju pierwsze co, to udało się na ploteczki, ale Victoria wtedy próbowała zrozumieć co się z nią dzieje i trochę już miała dość „przypadkowych” wycieczek, żeby ją sobie pooglądać, tym bardziej że Patrick wziął wtedy urlop. – Tylko nie bardzo wiem, co to ma wspólnego z Borginem, pomijając te paskudne główki w tym równie obskurnym sklepie na Nokturnie, który prowadzi jego rodzina. On przestał się pokazywać w pracy dopiero jakieś dwa miesiące później.

hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#7
10.09.2026, 02:32  ✶  

Widział to jej spojrzenie, jakby nie do końca rozumiała co do niej mówił, bo robił to w innym języku. O dziwo, nawet go to nie rozdrażniło, bardziej wprawiło w nowy stan zastanowienia, jakby znowu musiał sobie poukładać w głowie to, co chciał na ten temat powiedzieć.

Wszystko, co mógłby teraz powiedzieć, było zwyczajnie skomplikowane. Znajdowało się w tym zbyt dużo niedopowiedzeń i domysłów, ale jednocześnie co innego mu pozostawało? Koniec przyjaźni była gwałtowna i zwyczajnie go bolała. Cholera, ten skurwysyn wysłał mu list, kiedy dowiedział się o śmierci Florence i Atreus nie był w stanie strząsnąć z siebie wrażenia, że nie mógł przestać traktować Borgina jako przyjaciela.

Czuł się jak zdrajca i o zdradę obwiniał Stanleya. Gdyby ten tylko był ostrożniejszy… – tak, to dopiero było złote, bo Bulstrode w pierwszej kolejności nie potępiał przyjaciela, tylko zastanawiał się, czemu ten nie mógł zrobić czegoś inaczej. Serce na początku, a dopiero potem wchodził rozum i aurorskim tonem zadawał niewygodne pytania, na brzmienie których Atreus skręcał się w sobie. Był świadomy bezsensowności sytuacji, tego że Stach dokonał rzeczy, których wcale się też nie wypierał. Gdyby tylko mogło to zadziałać, najchętniej pobiłby się z nim, strzelił parę razy w mordę, wyszarpał, a potem poszedł na drinka. Potem wszystko byłoby tak jak wcześniej. Niestety, prawdziwy świat tak nie działał. Może powinien zrobić wreszcie ten krok ze stanu zawieszenia, który tak bardzo sobie ukochał, bo do tej pory robił wszystko, by zachować stan neutralności w konflikcie, który od paru lat przetaczał się po Anglii.

— Nie wiem — przyznał cicho, bo rozmawiali o rzeczach niepewnych, ale głos miał dziwnie płaski, jakby specjalnie starał się nie wtłoczyć w niego za dużo emocji. — Przyprowadziło do jej gabinetu dwóch łebków, kto tak w ogóle robi, kiedy zwykle wysyłasz wezwanie liścikiem? Cokolwiek zrobił, przejebał. A potem zniknął. Po rozmowie z szefem biura aurorów, a nie z Bonesem. Na pewno nie wypełnił źle raportów… — nawet nie żartował, spoglądając na Victorię z ukosa. Najgorsze było to, że wszystko wydawało się w pamięci dziwnie rozedrgane. Łapał się wątków, które podbite były ogromną wręcz warstwą emocjonalną, a jednocześnie pokryte były patyną nerwowych dni, których pełny był maj i czerwiec. Więź z Brenną szarpała nim wtedy do chwilę, nie dając o sobie zapomnieć. Do tego nieustannie próbowali pozbierać okruchy w sprawie zimnych i limbo… Wszystko było nieprzyjemnym kalejdoskopem pozornie niepasujących do siebie barw.

fireheart
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
aurorka, twórczyni eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, ciemnobrązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy. Bije od niej lodowate zimno, w dotyku jest jak bryła lodu.

Victoria Lestrange
#8
10.09.2026, 08:47  ✶  

Victoria w dużej mierze miała dużo podobnych myśli i wątpliwości, dotyczących co prawda nie Stanleya, a jego kumpla, który tak koncertowo namieszał jej w głowie. Nie zastanawiała się nad tym wcześniej, bardziej skupiona na sobie i swoich problemach, ale Victorię uderzyło teraz, że Atreus przynajmniej w części musiał czuć się podobnie do niej. Jego przyjaciel z listem gończym na głowie, co wzbudzało wątpliwości, zastanawianie się, dlaczego ta druga osoba podjęła właśnie takie wybory, a nie inne. Tylko właśnie: to były tylko domysły. Zastanawianie się, czy można było coś zauważyć w porę, coś zmienić… a w końcu odwracanie głowy i modlenie się, by w trakcie jakiejś akcji i pościgu za czarnoksiężnika mi w szlafrokach… nie trafić właśnie na niego. Victoria znała to bardzo dobrze i jednocześnie miała też sumienie obarczone winą znacznie bardziej, bo znając personalna jednego ze Śmierciożerców, go nie wydała. Jak mogłaby? Tak, złamał jej serce, ale jak mogłaby spojrzeć sobie potem w lustro, poklepać się po ramieniu i powiedzieć sobie, że wykonała dobrą robotę? Wiedziała co robili Śmierciozercy. Ale wiedziała też, dlaczego Sauriel do nich dołączył, zapytała go o to: bo go zmuszono. Nie z wyboru i przekonań, przecież na swój sposób lubił mugoli, a na pewno ich kulturę. Zmusili go. Nigdy więcej nie rozmawiali o tej sprawie ani słowem, jakby to nigdy się nie wydarzyło. A jednak wolałaby nie wiedzieć, z pewnością lepiej by jej się spało i żyło, nie bojąc się, że zrobi komuś krzywdę, albo że go aresztują, albo, że odmówi wykonania jakiegoś rozkazu i zostanie ukarany. Czuła podskórnie, że podobne odczucia Atreus musi mieć wobec Stanleya – i tu Victoria nie miała pewności czy on na pewno jest Śmierciożercą, a już na pewno nie miała bladego pojęcia o tym, dlaczego został wezwany do Harper i skąd ten list gończy, ale gdzieś w sierpniu zaczęła się zastanawiać, czy przypadkiem nie sympatyzuje z Voldemortem. Więc… oboje czuli się jak zdrajcy.

– Wiem… ale szczerze mówiąc myślałam, że coś się stało po tym przesłuchaniu i dlatego nie wrócił, bo przecież wyszedł stamtąd sam, nikt go nie aresztował tamtego dnia… – to było wszystko mętne i mgliste i co najgorsza, nie mieli co do sprawy absolutnie żadnych konkretnych informacji, tylko domysły i plotki, jak widać. – Mi to trochę wyglądało, że poczuł się urażony takim traktowaniem i dlatego zniknął, a potem zaczął do ludzi wysyłać te dziwne listy – jak do Laurenta, na przykład. Albo anonimy do Brenny.

A potem zrobiła coś, czego nie spodziewała się zrobić jeszcze dwie minuty temu: wyciągnęła rękę, żeby położyć ją na ramieniu Atreusa, bez słowa, bo nie było tu żadnych słów, które można było powiedzieć na głos. Ale był to gest wsparcia. Bo naprawdę… naprawdę rozumiała to rozdarcie.

hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#9
13.09.2026, 21:31  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.09.2026, 22:12 przez Atreus Bulstrode.)  

Domysły były jednym, ale było tez jakieś nieznośne przeczucie, które niosło się za nim od bardzo długiego czasu. Nie był chętny do wyciągania oskarżycielsko palców, ale im więcej tragedii się wydarzało, tym chyba więcej osób podejrzewało że co bardziej konserwatywne rodziny maczały w tym palce. A w szczególności te, które robiły swoje interesy w londyńskim przyczółku czarnoksiężników. A to właśnie robili Borginowie i Burkowie. Może było też w tym nieco działania Brenny, która nawet nie kryła się z tym, jak podejrzliwie na niektórych patrzyła. Może też był w tym udział Anthony'ego, podobno dramatycznie rozdzierającego szaty i zapewniającego, że nie został naznaczony przez Czarnego Pana.

Atreus chyba czuł, że gdyby odrobinę inaczej zostały podjęte decyzje, to on również byłby w tym wszystkim. Gdyby jego koledzy faktycznie stali po drugiej stronie barykady i zawczasu wyciągnęli do niego rękę… cholera, on też by ją wyciągnął. Teraz wszystko było inne, ale wtedy? Chyba ta świadomość dociskała go do ziemi tak mocno. To i jeszcze poczucie, że gdyby faktycznie stanął na przeciwko któregoś z nich, nie byłby w stanie zrobić tego co powinien. No, może nie poczucie, ale strach, ze tak by to się skończyło. Że byli dla niego zbyt bliscy, by zrobił to co powinien. Nie potrzebował widzieć ich aur by dostrzegać te smutne spojrzenia, które czasem mu posyłali. On patrzył na nich dokładnie tak samo.

— Były jeszcze te dziwne rzeczy w Dolinie — ciągnął dalej. Poczuł jej dłoń na ramieniu, ale nie strząsnął jej, kiwając lekko głową, na znak że rozumie i wie, ze ona też. — Ściany, przez które było widać inne miejsca… Macmillan chyba mówił, że miało to coś wspólnego z limbo. Ale też ktoś widział moje ciało. Albo Brenna mówiła o facecie bez głowy, który biegał jakby kogoś szukał… Mam wrażenie że ten facet bez głowy był tym, który znalazł się w biurze Moody.

Jeden z młodych brygadzistów zamachał do nich ręką, chcąc zwrócić ich uwagę i dał znać, że z resztą rzeczy faktycznie dadzą już sobie radę sami. Atreus więc dogasił papierosa i zniknął go za pomocą evanesco, a następnie on i Victoria teleportowali się.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Atreus Bulstrode (1670), Victoria Lestrange (1565)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa