• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9
[5 kwietnia 1972] Theon & Nora, Nora Nory

[5 kwietnia 1972] Theon & Nora, Nora Nory
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Brązowowłosy i niebieskooki mężczyzna, wyróżniający się z tłumu przede wszystkim za sprawą swojego wzrostu. Niewielka domieszka krwi olbrzymów sprawiła, że osiągnął nieco ponad 2 metry wzrostu. Łatwo z niego czytać, w przypadku Theona emocje praktycznie zawsze są wypisane na twarzy. Nie stara się z nimi kryć. Często można go spotkać z papierosem w ręku bądź wyczuć specyficzny zapach, niekiedy lekko dominujący nad pozostałymi.

Theon Travers
#1
26.12.2022, 21:41  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.10.2024, 13:04 przez Król Likaon.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Nora Figg - osiągnięcie Badacz Tajemnic I

5 kwietnia 1972
Nora Nory, Theon & Nora


Na otwartą w marcu klubokawiarnie, zwrócił uwagę jeszcze w pierwszych dniach jej funkcjonowania. Ciągle brakowało mu jednak czasu na to, aby lokal odwiedzić, zapoznać się z tym, co ma do zaoferowania. Odkładał to na później. Kolejny dzień i następny. Nora Nory przez cały czas pozostawała w jego pamięci, nie zapomniał o niej. Po części związane było to z jej lokalizacją. Klubokawiarnia znajdywała się zbyt blisko budynku, w którym Theon od kilku lat wynajmował mieszkanie. Widział ją przez okno w salonie oraz te kuchenne.

Tak samo jak i odwiedzających ją ludzi.

Prawdopodobnie również i tym nie znalazłby czasu na odwiedziny w lokalu, gdyby nie ulotka. Wpadła w jego ręce - wylądowała na jego twarzy - w chwili, kiedy opuścił budynek, wychodząc na Pokątną. Na niewielkiej kartce widniała informacja o koncercie muzyka, który był Theonowi znany. Kojarzył go z czasów szkolnych i raczej nie spodziewał się, że zdoła zrobić jakąkolwiek karierę. Wiedziony ciekawością postanowił przekonać się na własne oczy jak miały się sprawy. Wieczór miał wolny, nic nie stało na przeszkodzie. Powód do wizyty we wciąż nowym lokalu równie dobry, co każdy inny.

I tak też zjawił się na miejscu. Trochę przed czasem, ale chciał móc na spokojnie wszystko zobaczyć. Zanim w środku zbierze się więcej osób. Ubrany zwyczajnie, w prostą koszulę i jeansowe spodnie, wszedł do środka. Nie krył się ze swoją ciekawością. Rozglądał się po wnętrzu i nie śpieszył z podejściem do lady, z którą stała jakaś młoda kobieta. Na jego gust wszystko to wydawało się trochę za bardzo kobiece. Albo może - dziewczęce? Obok jednak nie było nikogo, z kim mógłby się podzielić tymi przemyśleniami. Nawet przeszło mu przez głowę, że mógł jednak kogoś ze sobą zabrać. Geraldine? Lycoris? albo Logana. Tak, ten ostatni na pewno by się tutaj odnalazł. Z miejsca poczułby się niczym ryba w wodzie.

Aż musiał się uśmiechnąć na myśl o kuzynie odwiedzającym klubokawiarnie.

Wreszcie zdecydował się ruszyć w kierunku kilku stołków, które ustawione zostały przy czymś, co chyba miało być barem. Na pewno jednak nie przypominało to tych barów, które znał z pubów jakie zwykł odwiedzać ze znajomymi. Nieszczególnie go to jednak zaskoczyło. Już od frontu dało się zauważyć, że to miejsce nie jest do końca zwyczajne.

- Dostanę czarną kawę? Mocną. - zwrócił się do znajdującej się po przeciwnej stronie kobiety. Na ten moment kawa miała wystarczyć, ale kto wie, może do końca wieczora zostawi tutaj trochę więcej pieniędzy. Na ich brak bynajmniej nie narzekał. Pierw jednak będzie musiał się zorientować co jest dostępne w późniejszych godzinach, bo jakoś mało prawdopodobnym wydawało się, żeby do tej pory ostał się sernik i inne ciasta.

Chyba, że wypieki dostępne w Norze Nory były wybitnie słabe.

Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#2
27.12.2022, 13:32  ✶  

Klubokawiarnia działała już kilka tygodni. Norka nie mogła narzekać na brak zainteresowania spowodowany otwarciem tego miejsca. Nadal odwiedzało je sporo osób, nie był to więc tylko pierwszy bum, najwyraźniej wypieki zasmakowały okolicznym mieszkańcom, bo kojarzyła już większość twarzy, które się tutaj pojawiały niemalże codziennie. Musiała trochę popracować nad tym, aby wieczorna działalność cieszyła się równie ogromnym zainteresowaniem. Nie chciała być kojarzona jedynie z wyrobami cukierniczymi, zależało jej, aby klub, którym kawiarnia stawała się wieczorem przynosił podobne zyski.

Jednym z pomysłów, na jaki wpadła, aby rozruszać to miejsce były koncerty. Miała świadomość, że muzyka grana na żywo często przyciągała. Figg rozesłała listy do kilku znajomych z czasów szkolnych, liczyła na to, że jej nie odmówią. Nie myliła się, odzew był pozytywny. Nadal była dobrze kojarzona, zresztą nigdy nie miała wrogów, raczej wszyscy za nią przepadali. Nie wynikało to z niczego, Norka już w czasach szkolnych była otwarta na nawiązywanie znajomości z najbardziej gburowatymi osobami - nie przeszkadzało jej takie nastawienie, znajdowała dobro w każdym człowieku. Dawała szansę i próbowała się zbliżyć niemalże do każdego. Jak widać do dzisiaj mogła korzystać z tych relacji nawiązanych dawno temu. Ogromnie ją to cieszyło, że pamiętali o niej i nie zamierzali odmówić jej wsparcia.

Dzisiaj miał tu wystąpić Jack, może nie był jakoś bardzo uzdolnionym muzykiem, ale wyraził entuzjazm, kiedy dostał od niej list i nie chciał zapłaty - dla Norki była to sytuacja idealna. Pojawił się już w lokalu i zaczął rozkładać swój sprzęt muzyczny, na końcu sali, pod ścianą, gdzie było zrobione podwyższenie, które miało służyć za scenę. Warunki były średnie - jednak nie powinno to przeszkadzać. Figg miała jedynie nadzieję, że nic jej nie rozwali, bo pamiętała Jacka jako osobę niezbyt dobrze ogarniętą ruchowo. Przestała mu się przyglądać i wróciła do polerowania szkła. Powoli nadchodził wieczór, liczyła na to, że ulotki, które przygotowała ściągną kilka osób. Norka była tak zaangażowana w czyszczenie szkła, że nie zauważyła, że drzwi otworzyły się po raz kolejny.

Podskoczyła, kiedy usłyszała głos. Nie usłyszała wcześniej, że ktoś się zbliża. Może było to spowodowane tym, że Jack zaczął już brzdąkać? Kto ją tam wie. Na pewno się dość mocno zamyśliła, a z rozmyślań dość brutalnie wyrwał ją głos mężczyzny. - Dzień dobry.- Postanowiła zacząć od przywitania się, zmierzyła mężczyznę wzrokiem - nie znała go, nie pamiętała też, czy widziała go w tym miejscu od czasu otwarcia, najwyraźniej był nowym przybyszem. - Tak dostanie Pan.- Uśmiechnęła się, jak to miała w zwyczaju. - Czy życzy sobie Pan coś do tej kawy? - Może na ladzie nie było już widać wypieków, jednak w kuchni miała świeżo upieczoną tartę i kilka pączków.

Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Brązowowłosy i niebieskooki mężczyzna, wyróżniający się z tłumu przede wszystkim za sprawą swojego wzrostu. Niewielka domieszka krwi olbrzymów sprawiła, że osiągnął nieco ponad 2 metry wzrostu. Łatwo z niego czytać, w przypadku Theona emocje praktycznie zawsze są wypisane na twarzy. Nie stara się z nimi kryć. Często można go spotkać z papierosem w ręku bądź wyczuć specyficzny zapach, niekiedy lekko dominujący nad pozostałymi.

Theon Travers
#3
27.12.2022, 14:39  ✶  

Czasami człowiek miał chęć na coś więcej niż zwykłe wyjście na piwo. Potrzebował czegoś innego. Koncertu. Karaoke. Jeszcze innych atrakcji. Odmiany. Oferowanie czegoś takiego było całkiem niezłym pomysłem i faktycznie mogło przyciągnąć do lokalu liczniejszą klientele. Na ten moment zaś z całą pewnością zdołało przyciągnąć Theona, mającego ochotę spędzić wieczór w innym miejscu niż własny salon.

Nie żeby znajdująca się tam kanapa, była meblem mało wygodnym.

Tak samo jak on Eleonorze, tak i ona nie wydawała mu się kimś znajomym. Nie na tyle, żeby zdołał zapamiętać twarz drobnej kobiety. Miał dość czasu, żeby się jej przyjrzeć. Nie potrzeba było to szczególnie dużo.

- Zależy co mogę dostać o tej godzinie. – odpowiedział na zadane pytanie. Sam nie orientował się w tym, co było dostępne podczas wieczornych koncertów. Był tutaj dopiero pierwszy raz. Alkohol? Przekąski? Pozwolił sobie więc dopytać. Tak było najprościej.

Następnie odwrócił się w kierunku prowizorycznie sceny. Jack powoli przygotowywał się do koncertu. Dawno się nie widzieli, ale muzyk kompletnie się przez ten czas nie zmienił. Przynajmniej na pierwszy rzut oka. Kiedy dawny znajomy odezwał spojrzenie od instrumentu, Theon skinął mu głową. Posłał w kierunku mężczyzny bezgłośne cześć. Nie byli bliskimi znajomymi, ale zawsze dobrze się dogadywali.

- Właścicielka kawiarni jest świadoma tego, na co pisała się zapraszając tutaj akurat Jacka? – zapytał, kiedy po kilku minutach kobieta znów znalazła się blisko niego. Nie do końca świadomie, z góry założył, że była ona pracowniczą osoby, do której należała klubokawiarnia. Może dlatego, że Eleonora wyglądała naprawdę młodo? Nie mogła być starsza od niego. Tak przynajmniej mu się wydawało.

Jakby dla podkreślenia wątpliwości Theona, co do słuszności zaproszenia do lokalu akurat tego muzyka, Jack potknął się o głośnik. Wystarczyło tylko, żeby wstał z dotychczas zajmowanego stołka i zaczynało się dziać. Chodzące nieszczęście!

- Nic mi nie jest, spokojnie. – odezwał się w kierunku jednego z gości, który chciał ruszyć mu z pomocą. Nie potrzeba było wiele, żeby to nic stało się czymś. Wystarczyła krótka chwila. – nie, nie, nie...

Chociaż Jack próbował ją uratować, gitara wylądowała na podłodze. I cóż, nie prezentowała się tak samo dobrze jak jeszcze przed chwilą. Podobny los spotkał Jacka, który próbując ją uratować, potknął się o jedno z rozstawionych urządzeń.
I po co był mu ten nieszczęsny, mugolski badziew ?

- No właśnie. A przecież koncert się jeszcze nie zaczął... – Theon skomentował całą tą sytuacje. Nie zamierzał ruszyć tyłka, nie zamierzał udzielić muzykowi pomocy. Nie wyglądało zresztą na to, żeby był tam potrzebny.

Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#4
27.12.2022, 15:00  ✶  

Norce wydawało się, że takie dodatkowe atrakcje w postaci muzyki ma żywo trochę umiem wieczory ludziom, którzy tutaj przychodzili. Miała zamiar sprawdzić, czy faktycznie ma to sens, zobaczy, jacy wykonawcy ściągną największe tłumy. Może to zadziała, jeśli nie? Cóż będzie szukała dalej rozwiązania, jak rozruszać to miejsce. Podpyta najbliższych, może razem coś wymyślą.

- Z tego, co się orientuję, mamy jeszcze ciepłą tartę z malinami, powinny być pączki, może jakieś ciasto, zależy, co Pan lubi. Poza kawą mogę zaproponować alkohol, oczywiście o ile Pan lubi, wieczorami to jest najbardziej popularny wybór, mało kto prosi wtedy o kawę, więc jest Pan dość wyjątkową osobą. - Odwróciła się na pięcie, żeby przygotować dla niego tą czarną, mocną kawę. Już ona zadba o to, żeby była rzeczywiście mocna. Pojawiła się tuż przed nim z kubkiem, zapach jaki się nad nim unosił był bardzo intensywny. Miała nadzieję, że o to mu chodziło. Pewnym było, że nie powinien szybko zasnąć po tej kawie.

Norka udała się do kuchni, aby przynieść te kilka wypieków, które udało jej się przed chwilą skończyć, może akurat ktoś się skusi. Wiedziała, że większość ludzi jadła wzrokiem, dlatego też postawiła te kolorowe ciasto na ladzie, była pewna, że dość szybko się sprzeda. Przy alkoholu też chętnie raczyli się słodkościami. Usiadła też na stołku, sięgnęła po kubek z herbatą i obserwowała Jacka, jeszcze chwila i powinien zacząć grać.

- Z tego, co wiem właścicielka kawiarni zna Jacka, może faktycznie zapomniała o tym, jak bardzo niezdarny bywa, ale ma nadzieję, że nie rozwali jej lokalu.- Nie odrywała wzroku od krzatającego się muzyka. - Może faktycznie to nie był dobry pomysł, ledwo otworzyłam to miejsce, a jak tak dalej pójdzie to będę musiała zainwestować w remont.- Przestała brnąć w to, że nie jest właścicielką tego miejsca. Nie musiała długo czekać, aby jej obawy się spełniły.

Wystarczyła chwila, żeby Jack przewrócił gitarę, i siebie, rozległ się krótki huk, który nie zwiastował nic dobrego. - Przewidział Pan to. Czy to jakieś ukryte zdolności, czy Jack również jest Panu znany z tej strony? - Mógł być przecież jasnowidzem, choć nie do końca wiedziała, jak działają ich umiejętności. Z drugiej stroby nie potrzeba było jasnowidze, aby wiedzieć, że Jack nie do końca panuje nad zsoim ciałem, chyba od zawsze tak było.

Dostrzegła, że ktoś bliżej siedzący chciał pomoc mężczyźnie, więc nie wybiegła zza lady. Zresztą spowodowałoby to tylko większe zamieszanie. -Ciekawe, czy w ogóle się zacznie. Zaczynam mieć wrażenie, że jeszcze cos się może posypać, jak tak na niego patrzę. - Nie wyglądało jej to specjalnie optymistycznie, może nie powinna dzielić się z nieznajomym swoimi obawami, ale jakoś tak wyszło, że zaczęła z nim te rozmowę.

Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Brązowowłosy i niebieskooki mężczyzna, wyróżniający się z tłumu przede wszystkim za sprawą swojego wzrostu. Niewielka domieszka krwi olbrzymów sprawiła, że osiągnął nieco ponad 2 metry wzrostu. Łatwo z niego czytać, w przypadku Theona emocje praktycznie zawsze są wypisane na twarzy. Nie stara się z nimi kryć. Często można go spotkać z papierosem w ręku bądź wyczuć specyficzny zapach, niekiedy lekko dominujący nad pozostałymi.

Theon Travers
#5
28.12.2022, 20:40  ✶  

Normalnie również poprosiłby o alkohol, nie unikał procentów. W tym momencie po prostu nie miał na niego większej ochoty. Może później, już w trakcie koncertu, zdecyduje się na piwo? Nie wykluczał takiej opcji. Z biegiem czasu to i owo mogło się przecież zmienić. Rzecz jak najbardziej naturalna.

Nie zdecydował się na żadne dodatkowe zamówienie. Pączki, tarty, ciasta. Sama słodycz. Na pewne byłoby to prawdziwe niebo w gębie, ale spróbuje innym razem. Przy innej okazji.

- Zostańmy na razie przy kawie. - mogła usłyszeć z jego strony, zanim oddaliła się celem przygotowania tej kawy. Nie zajęło jej to wiele czasu. Już po chwili Theonowi dane było poczuć intensywny zapach napoju. Dobrze to wyglądało. Dobrze się zapowiadało. Nie pijał byle czego, bo i byle co nie miało na jego organizm większego wpływu. Równie dobrze mógłby w siebie wlewać zwykłą wodę.

Tyle tylko, że ta woda byłaby zdrowszym i dużo tańszym rozwiązaniem.

Obserwując Jacka, nie powstrzymał się przed tym, żeby o znajomego zapytać. Tak jak i również o pomysł zaproszenia go do klubokawiarni. Następnie uważnie wysłuchał odpowiedzi Nory. Ona również znała muzyka. Nie zdążył jednak na to zareagować. Kolejne wydarzenia sprawiły, że zamiast cokolwiek powiedzieć, zaczął się głośno śmiać.

Theon i ukryte zdolności? Na pewno.

- Nie. Nic z tych rzeczy. Po prostu znam tego osła jeszcze od czasów szkolnych. - wytłumaczył się, kiedy udało mu się uspokoić. Nie trzeba było na to długo czekać. Sytuacja nie była na tyle zabawna. Dla kobiety pewnie było to nawet nie do końca zrozumiałe. Trochę tak jakby dopiero co śmiał się z niczego. Oczywiście wcale się tym nie przejmował. Bo i po co?

Kiedy kobieta wyraziła swoje obawy odnośnie koncertu, ponownie przeniósł spojrzenie w kierunku sceny. Faktycznie nie wyglądało to najlepiej, choć też miał wrażenie, że najgorsze było za nimi. Co jeszcze mogło się wydarzyć? Co jeszcze mógł im wszystkim zaserwować muzyk? Wyobraźnia jakoś nie bardzo chciała mu podsunąć kolejne opcje.

Może była w jego przypadku zbyt uboga?

- Nie odpuści, choćby miał walczyć ze wszystkimi przeciwnościami do późnych godzin nocnych. - zawyrokował wreszcie. O ile pamiętał, swego czasu Jack miał problem z tym, żeby móc prezentować swój talent przed publiką. Okazji trafiało mu się na tyle niewiele, że z każdej starał się wycisnąć 250%. Nie wyglądało na to, żeby coś się w tym aspekcie zmieniło. - Ale powinnaś to wiedzieć. Chyba, że nie za dobrze go znasz?

Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#6
31.12.2022, 00:33  ✶  

Norka nikogo nie namawiała, aby próbował jej wypieków, rozumiała, że ktoś może nie mieć ochoty w danej chwili sięgać po słodycze. Jeśli być szczerym to panna Figg należała do tych osób, które same jakoś specjalnie nie przepadały za słodkim smakiem. Zdarzało jej się sięgać po słodycze, ale zazwyczaj był to moment, w którym była zdenerwowana i zajadała te uczucie. Także zdawała sobie sprawę, że nie jest jedyna i na pewno są też osoby, jak ona.

- Jak Pan sobie życzy, jakby coś proszę wołać, gdyby naszła ochota na coś więcej.- Zdarzało jej się znikać na zapleczu, w końcu musiała również dopilnować kuchni, wolała więc uprzedzić mężczyznę, że jakby coś po prostu zawołał. Mógł nie wiedzieć o tym, że Figg zajmuje się tu dosłownie wszystkim, a wolałaby aby zbyt długo nie czekał. Jeszcze by się zraził i tu więcej nie przyszedł, a nie o to w końcu jej chodziło.

Norka zrobiła sobie wielki kubek herbaty i usiadła na krześle przy ladzie. Dmuchała na gorący napój, aby go nieco ostudzić. Upiła powoli łyk napoju. - To podobnie do mnie, chociaż myślałam, że może trochę się zmienił, jak widać jednak na załączonym obrazku nie do końca miałam rację. - Figg nie przestawała obserwować muzyka, który nadal próbował jakoś przygotować się do występu. Miała nadzieję, że dalsza część pójdzie gładko. Oby się nie przeliczyła. Może powinna jednak zainwestować w kogoś bardziej profesjonalnego, albo nie zapraszać tu nikogo więcej poza Saurielem - w jego przypadku wiedziała, że potrafi wszystkim się zająć bez rozwalania połowy cukierni.

- Może i nie opuści, ale czy ktoś będzie na niego czekał do tych godzin nocnych? - Podzieliła się swoimi wątpliwościami. Szczerze w to wątpiła, Jack chyba nie cieszył się zbyt ogromną publicznością. - Nie byliśmy sobie specjalnie bliscy, spotykaliśmy się na korytarzach Hogwartu, gdy byliśmy dziećmi, jakoś tak wyszło, że kiedyś mu pomogłam, opowiadał o tym, jak to świetnie gra. Nigdy nie było mi dane tego zobaczyć, widzę jednak, że w tej dziedzinie jest równie niezdarny, co we wszystkich pozostałych. - Powinna się była tego spodziewać i brać raczej z przymrużeniem oka opowieści Jacka o tym, jaki to z niego nie jest wspaniały muzyk. - Skoro już tak sobie gawędzimy o naszym wspólnym znajomym, to - wyciągnęła rękę zza lady, musiała się dość mocno wychylić, aby dosięgnąć - Jestem Nora, Figg... - Postanowiła się przedstawić.

Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Brązowowłosy i niebieskooki mężczyzna, wyróżniający się z tłumu przede wszystkim za sprawą swojego wzrostu. Niewielka domieszka krwi olbrzymów sprawiła, że osiągnął nieco ponad 2 metry wzrostu. Łatwo z niego czytać, w przypadku Theona emocje praktycznie zawsze są wypisane na twarzy. Nie stara się z nimi kryć. Często można go spotkać z papierosem w ręku bądź wyczuć specyficzny zapach, niekiedy lekko dominujący nad pozostałymi.

Theon Travers
#7
03.01.2023, 19:58  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 30.12.2023, 19:57 przez Theon Travers.)  

Chociaż nie wiedział, że na ten moment Nora w klubokawiarni za wszystko odpowiadała sama, Theon zdawał sobie sprawę z tego, iż nie jest jedynym gościem lokalu. Nie oczekiwał, że kobieta spędzi z nim cały wieczór. Była w pracy. Miała na głowie więcej niż jednego klienta, którego należało zabawić rozmową. Oczywiście z tych chwil, które mogła mu poświęcić, korzystał stosunkowo chętnie. Nie był kimś, kto stronił od ludzi.

- Jasne, będę pamiętał. - odpowiedział więc na jej słowa.

  Kiedy pojawiła się ponownie, kontynuowali rozmowę. Zanim jednak zareagował na jej słowa, nawiązujące do wcześniejszego tematu, pozwolił sobie zwrócić uwagę na jej znikanie na zapleczu. Wyglądało na to, że miała całkiem sporo na głowie. Sam niekoniecznie wiedział jak wyglądała praca w tego typu miejscach, ale potrafił sobie wyobrazić, że nie było szczególnie łatwo, różowo.

- Ciężki wieczór? - padło z jego strony. Dopiero po tym pytaniu wrócił do wcześniejszego tematu. Muzyk nadal próbował przygotować się do występu, było więc na czym zawiesić oko. - Dawno już nie miałem z nim kontaktu, ale sam nie byłbym chyba aż tak naiwny w tej kwestii...

Theon i naiwność, tak swoją drogą, to nieszczególnie zgrany duet.

Pozwolił sobie wyciągnąć z kieszeni paczkę fajek i zapalniczkę, które następnie pokazał Norze. Jeśli nie będzie na to przyzwolenia, oczywiście zrezygnuje. Nic na siłę, choć oczywiście chętnie by zapalił. Trochę czasu już minęło od ostatniego papierosa, a zwykł po nie sięgać stosunkowo często.

- Raczej bym nie tracił czasu. - przyznał jej racje. Jack nie był na tyle dobrym muzykiem, żeby chciało mu się czekać na jego występ. Nie był też dla Theona na tyle bliskim znajomym, żeby poświęcił się tak z powodu łączącej ich relacji.

Wysłuchał tego, co kobieta miała do powiedzenia na temat znajomości, która łączyła ją z muzykiem. Łatwo było się domyślić, że mogli się znać jeszcze z Hogwartu. W jego przypadku wyglądało to podobnie. Różnica taka, że nigdy mu z czymś konkretnym nie pomógł.

- Miał kiedyś okazje zagrać... - chciał wtrącić, ale przerwał, kiedy kobieta postanowiła się mu przedstawić. Uścisnął wyciągniętą dłoń. Nie za mocno, nie za długo trzymał ją we własnej, zdecydowanie większej. - Theon. Theon Travers.- przedstawił się. Czy jego imię i nazwisko cokolwiek dla niej mówiło? Mogło. Oczywiście, że tak. Był przecież za dzieciaka graczem quidditcha, brał udział w szkolnych spotkaniach klubu pojedynków. Nie był nigdy z tych, którzy trzymali się na uboczu.

A jeśli chodzi o Norę Figg, to sam niewiele mógł na jej temat powiedzieć.

- Patrz, chyba jednak uda mu się zacząć względnie o czasie. - odezwał się ponownie, kiedy Jack zaczął coś brzdąkać. Wyglądało na to, że koncert się zacznie wcześniej, niż mogli się spodziewać ledwie kilka chwil temu.

Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#8
06.01.2023, 23:37  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.01.2023, 23:37 przez Nora Figg.)  

Norka coraz bardziej zdawała sobie sprawę, że nieco przeceniła swoje możliwości. Prowadzenie cukierni było naprawdę bardzo pracochłonne, praktycznie nie miała czasu dla siebie, sypiała coraz mniej. Prędzej, czy później przestanie dawać radę fizycznie. Biegała między stolikami, obsługiwała klientów, pilnowała wypieków w kuchni, do tego wcześniej je przygotowywała, miała na głowie zamówienia, jeszcze obsługę klientów. Powinna znaleźć jakieś wsparcie. Tego była pewna.

- Cieszy mnie to, zależy mi na zadowoleniu naszych klientów. - Rzekła zgodnie z prawdą, a ważne dla niej było, aby każdy człowiek, który przekroczy próg tego miejsca czuł się naprawdę zaopiekowany. Wolała więc uprzedzić, że czasem może zejść jej trochę dłużej. Uważała, że warto po prostu mówić, jak jest. Ludzie cenili szczerość.

Dokończyła wszystkie sprawy w kuchni i mogła na spokojnie wrócić do głównej sali, do swojej herbaty, która nie była już niestety ciepła. Przyzwyczaiła się właściwie, że raczej pijała zimną. - Ciężki, właściwie jak każdy inny, trochę zbyt wiele wzięłam na siebie, nie przemyślałam sprawy, gdy otwierałam to miejsce. - Czy powinna się tym dzielić z nieznajomym? Może i nie, jednak sam zapytał, było to tylko potwierdzeniem tego o czym myślała od jakiegoś czasu, potrzebowała ludzi, na już.

- Czyli standardowo, tylko ja jestem taka naiwna, wiecznie się na tym łapie. - Westchnęła ciężko, no już taki był jej żywot. Nora Figg wszystkim dawała szanse, wierzyła w przemiany, co jak widać nie zawsze się sprawdzało. Dostrzegła zapalniczkę i papierosa, którego wyjął mężczyzna, kiwnęła w jego stronę z przyzwoleniem, postawiła nawet tuż przed nim popielniczkę.

- Mogę być szczera? - Nie czekała na odpowiedź na to pytanie. - Myślę, że najprawdopodobniej nikt by nie czekał. Jack chyba nie jest jednym z tych artystów, którzy porywają tłumy, postanowiłam dać mu szansę, ale chyba na tej jednej się skończy. - Nie zrobił na niej dobrego wrażenia, było wręcz zupełnie przeciwnie. To miejsce nie potrzebowało beznadziejnych muzyków, mieli ściągnąć tu klientów, może i Jack ściągnął Theona, jednak poza nim nie widziała nikogo nowego, raczej te same twarze.

Nazwisko Yaxley obiło jej się o uszy. Na pewno kiedy uczyła się w Hogwarcie było też tam uczniowie właśnie z tej rodziny. Nie znała ich osobiście, słyszała o nich jedynie tyle, że zabijają stworzenia bez najmniejszych oporów. Gdyby opowiedziała o tym Salemowi, zapewne by go to poruszyło. Norka miała świadomość, że ją kojarzył mało kto - jedyne osiągnięcie z czasów szkolnych to to, że została prefektem. - Chyba zbyt wcześnie go skreśliłam, powinnam mieć więcej wiary. - Odparła obserwując Jacka. Faktycznie mężczyzna po chwili zaczął grać. Dźwięki gitary rozchodziły się po pomieszczeniu, a po chwili zaczął śpiewać jakąś smutną piosenkę. Norka nie do końca tego się spodziewała, na jej twarzy można było zauważyć lekką konsternację.

Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Brązowowłosy i niebieskooki mężczyzna, wyróżniający się z tłumu przede wszystkim za sprawą swojego wzrostu. Niewielka domieszka krwi olbrzymów sprawiła, że osiągnął nieco ponad 2 metry wzrostu. Łatwo z niego czytać, w przypadku Theona emocje praktycznie zawsze są wypisane na twarzy. Nie stara się z nimi kryć. Często można go spotkać z papierosem w ręku bądź wyczuć specyficzny zapach, niekiedy lekko dominujący nad pozostałymi.

Theon Travers
#9
08.01.2023, 13:35  ✶  

Na ten moment udawało jej się osiągnąć cel. Przynajmniej z perspektywy Theona, który nie miał żadnych powodów do narzekania. Nawet jeśli od czasu do czasu znikała z pola widzenia, to przez większość Nora pozostawała dostępna dla klientów. Można było z nią porozmawiać, można było coś zamówić. W samym lokalu nie panował większy bałagan. Czego więcej mógłby chcieć człowiek?

Kiwnął głową ze zrozumieniem.

- Na szczęście zawsze można coś zmienić, prawda? - stwierdził. Może trochę na wyrost, bo zdarzały się sytuacje bez wyjścia, ale było ich naprawdę niewiele. W większości przypadków wystarczyło zatrzymać się, odetchnąć, spojrzeć na wszystko raz jeszcze. Na spokojnie. I jakieś wyjście się znajdywało, choć oczywiście niż zawsze wiązało się ono z łatwą do podjęcia decyzją.

Ale przecież życie samo w sobie nie było łatwe.

Kiedy otrzymał pozwolenie, zapalił papierosa. Paczki i zapalniczki nie schował jednak ponownie do kieszeni, a zostawił na blacie. Ostatecznie i tak nikomu one nie przeszkadzały. A nawet jeśli - od tego człowiek miał język, żeby się odezwać. Mordercze spojrzenia z reguły nie zdawały się na wiele, zaś stosowanie zaklęć wpływających na działania podejmowane przez drugą osobę, było czymś niekoniecznie etycznym.

Nie żeby akurat Theon robił w życiu tylko to, co było etyczne. Właściwe.

- Prawdopodobnie masz racje. Zresztą co ja gadam. Na pewno ją masz. - powiedział zaraz po tym, jak wypuścił z ust nieco papierosowego dymu. Nie miał złudzeń, kiedy chodziło o Jacka. O jego wątpliwym talencie też coś tam wiedział. Miał okazje trafić na koncert mężczyzny już wcześniej. - Tylko nie bądź dla niego po wszystkim zbyt ostra, to delikatne chłopięcie. - dodał, z lekkim rozbawieniem. Określenie, którym się posłużył względem Jacka mówiło dużo na temat tego, w jaki sposób Theon go postrzegał. Zwłaszcza, że obydwaj panowie byli w podobnym wieku. Przynajmniej na papierze. Jack mentalnie nadal był tym dzieciakiem, którego obydwoje z Norą poznali jeszcze w Hogwarcie. 

Było tak jak podejrzewała Nora. Nie kojarzył jej z nazwiska. Owszem, Figg kiedyś obiło mu się o uszy, ale to byłoby tyle. Nie można było ich wymienić obok Borginów, Borgesów, Macmillanów, Mulciberów, Averych, Blacków, Lestrange czy takich Malfoyów. Wymieniać mógłby jeszcze dłużej. Ograniczmy się więc do stwierdzenia - inny krąg towarzyskie. Tylko tyle. Albo może aż?

- Na wiarę też trzeba sobie zapracować. - odpowiedział, również swoją uwagę skupiając na muzyku. Jack na początek zdecydował się na całkiem nieźle znany utwór, jakiś czas temu cieszący się sporą popularnością. Zwłaszcza wśród młodych kobiet. Hairy heart. Theon nie bardzo rozumiał dlaczego jakiś muzyk śpiewał o miłości z wykorzystaniem motywu choroby genetycznej, no ale... - Interesujący początek. - stwierdził jedynie, wypuszczając z ust kolejny obłoczek.

Gadający Kocur
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Kot należący do Nory Figg i tylko do niej. Potrafi przemawiać ludzkim głosem i chętnie z tego korzysta. Towarzyski, przebywa w klubokawiarni "Nora Nory" i zaprasza wszystkich serdecznie do odwiedzin. Jeśli potrzebujesz się rozerwać w doborowym towarzystwie - przyjdź na Pokątną i szukaj Salema. Spełni ten wymóg z najwyższą przyjemnością.

Salem
#10
08.01.2023, 20:50  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.01.2023, 20:51 przez Salem.)  
Jestem tu na 1 post Nyan

Złapał mysz. Merlin mu świadkiem, złapał mysz, która próbowała przedostać się do klubokawiarni. Niestety, ale okazała się myszą cukrową… to znaczy, że któryś z młodych klientów (albo sama Mabel) upuściło smakołyk i nie kwapiło się po sobie posprzątać. Obśliniony smakołyk zostawił na wycieraczce przy drzwiach prowadzących do domu Nory. Był niepocieszony bo myślał, że będzie miał jakieś wyzwanie. Miał powyżej wąsów przynoszonych specjalnie dla niego kocich zabawek. To było uwłaczające. Każdy sznurek i każdą ruchomą zabawkę niszczył w dziesięć minut. Łatwizna. Mimo wszystko był rozgoryczony więc przeszedł gładko po podłodze i bez najmniejszego problemu namierzył Norę. Znalazłby ją z zamkniętymi oczami, szedł jak po nici, bezszelestnie i z gracją. Rozmawiała z kimś, w tle grała muzyka. Jednym subtelnym sosem wskoczył na stolik obok dłoni Nory.
- Dzień dobry.- rzekł do mężczyzny, rejestrując od niego zapach papierosów. Nie zatrzymywał dłużej na nim spojrzenia. Odwrócił się do swojej Nory i muskając spojrzeniem jej mimikę (nie wzbudzała niepokoju) zszedł ze stolika, prosto na jej kolana. Zwinął się w puchaty kłębek, zwinął ogon na jej udzie i zamknął ślepia. Gdy tylko jej dłoń spoczęła na jego sierści, zaczął mruczeć. Teraz wszystko było już w porządku.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Nora Figg (2144), Salem (197), Theon Travers (2548)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa