• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka Knieja Godryka v
« Wstecz 1 2
[7 kwietnia 1972r.] Rezerwat przyrody | Fergus & Regina

[7 kwietnia 1972r.] Rezerwat przyrody | Fergus & Regina
"Toby"
There's a starman waiting in the sky
He'd like to come and meet us
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Fergus jest dość wysoki, bo mierzy metr osiemdziesiąt wzrostu, a do tego dość chudy. Patrząc na niego, ma się wrażenie, że może się złamać na pół. Ma długie, wiecznie rozczochrane włosy, które związuje, kiedy musi się skupić lub nad czymś pracuje i brązowe oczy w odcieniu czekolady. Zazwyczaj jest dosyć nerwowy i intensywnie gestykuluje, kiedy mówi. Jest leworęczny.

Fergus Ollivander
#1
05.01.2023, 21:18  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.01.2023, 16:36 przez Fergus Ollivander.)  
Przeklęci włamywacze i przeklęte włosy jednorożców, psioczył w głowie Fergus za każdym razem, gdy widział ojca chlipiącego nad połamanymi różdżkami. Z jednej strony go rozumiał, bo sam był zdenerwowany zmarnowaną pracą i utratą zasobów, ale ile można. Niespecjalnie konsultując to z pozostałymi członkami rodziny, postanowił zdobyć nowe zapasy rdzeni do różdżek, żeby ojciec z wujem mogli nad nimi popracować, nim zaczną się największe tłumy na Pokątnej i nowi uczniowie, idący do Hogwartu, będą potrzebowali tych magicznych artefaktów. Kilka miesięcy mogło się okazać jednak zbyt krótkim okresem. Najwyraźniej kolejny rocznik miał być uboższy w różdżki biorące swoją moc z jednorożców.
Czekał na Reginę, z którą współpracował już od dłuższego czasu, krążąc w kółko i nieomal wydeptując swoimi krokami ścieżkę na trawniku. Niecierpliwił się, choć z własnej winy pojawił się przed czasem, chcąc wyrwać się z Pokątnej. Lubił wędrować po lesie z Rowle, interesy z nią były o wiele przyjemniejsze niż ze starym Meadowsem, od którego pozyskiwali niektóre gatunki drewna.
Szlag by to, mruknął do siebie bezgłośnie, gdy odkrył, że zostawił papierosy w szacie roboczej w sklepie, podczas gdy miał na sobie zwykłą kurtkę. W końcu ostatnie pokłady cierpliwości i rozsądku uleciały z niego, gdy dostrzegł jakieś poruszenie w trawie. Cichy, nęcący głos w jego głowie podpowiadał mu, że to wąż, choć zwierzę mogło być czymkolwiek. Żołądek podszedł mu nieomal do gardła, więc wycofał się między drzewa w głąb lasu, licząc na to, że stworzenie spomiędzy źdźbeł nie podąży za nim. Oparł się o pień drzewa, przymykając na moment oczy i nasłuchując, ale nie słyszał już sunącego po ziemi stwora. Zagłuszało je brzęczenie drobnych skrzydełek, które wydobywało się z dziupli niedaleko jego głowy. Otworzył oczy, odskakując natychmiast i poczył, że coś szarpie go za włosy, piszcząc z uciechą. Co, do diabła, robiły chochliki w środku lasu?
- Regina?! - wrzasnął z nadzieją, że kobieta pojawiła się już w okolicy i go znajdzie. A potem rozpętało się piekło pełne szarpania i prób zabrania mu różdżki. Jakie było skuteczne zaklęcie na unieruchomienie tych małych bestii?
Olbrzymka
Draco dormiens nunquam titillandus.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Patrzysz i zastanawiasz się, czy masz do czynienia z olbrzymem, który zgubił się w Londynie. Barczysta, wysoka na blisko dwa metry, o twardych rysach twarzy. Dopiero później, jak już przyzwyczaisz się do jej wyglądu, zauważasz pewne drobnostki. Kartoflany nos zdobi poprzeczna blizna, przebiegająca na jego grzbiecie. Miodowe oczy spoglądają na świat ze spokojem, który ociepla serce i daje odetchnąć. Włosy ciemnobrązowe, prawie wpadające w czerń, skręcają się i falują, jeżeli ich właścicielka wypuści je z niedbałego warkocza. Olbrzymka zdaje się mocno stąpać po ziemi, ale znać w tym kroku delikatność.

Regina Rowle
#2
08.01.2023, 04:49  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.01.2023, 04:52 przez Regina Rowle.)  

Nie podejrzewała, że kwietniowy poranek będzie pełen wrażeń. Najpierw Cymbał czmychnął gdzieś i znalazł się dopiero po godzinie. Później nie mogła znaleźć swej torby i notatnika, a na samym końcu zauważyła, że z jej lelkiem jest coś nie tak.

Wszystkie te i inne sprawy złożyły się na spóźnienie na spotkanie z Fergusem. Rowle może i miała inne poczucie czasu niż wszyscy dookoła, ale poczucia, że nie powinno się spóźniać, jeszcze nie porzuciła. Dlatego w pośpiechu aportowała się do rezerwatu i podążyła jedną z dróżek, które prowadziły w głąb lasu.

Jedną z jej ulubionych rzeczy, które można było spotkać w nienaruszonych przez ludzi lasach, była cisza. Jednak nie taka napawająca niepokojem, to była cisza miastowego zgiełku, ale za to pełna śpiewu ptaków, postękiwań drzew i szumu liści. Przystanęła na chwilę, by zaczerpnąć tchu i wchłonąć te dźwięki, zapachy i krzyk. Moment, co? Jaki krzyk?

— REGINA!

W jednej chwili czar dziczy prysł. Rowle zwróciła się w kierunku, skąd dobiegało wołanie i puściła się tamtą stronę dzikim pędem. Całe szczęście Fergus, bo to on właśnie wołał, nie był daleko. Za to, kiedy go zobaczyła, pojęła, że jest w tarapatach i jego darcie paszczy jest całkowicie uzasadnione.

— Jasna cholera… — zaklęła pod nosem, jednocześnie wyciągając różdżkę.

Mieli zebrać włosy jednorożca, być może uciąć sobie pogawędkę i popodziwiać poza londyński krajobraz, a nie wpadać w gniazdo chochlików. Zresztą do stu różdżek, co też te niebieskie gagatki tu robiły?!

— Fergus przestań się miotać!

Odkrzyknęła, choć to nie od niego zależało, a od niebieskich rozwrzeszczanych stworzonek. Regina zaklęła raz jeszcze, wycelowała różdżkę w stronę chmary chochlików, wykonała wężowy ruch dłonią i wystrzeliła w ich kierunku zaklęciem ogłuszającym, tak by odczepiły się od młodego Ollivandera.


Rzut Z 1d100 - 45
Slaby sukces...


Tylko że to był jeden z tych dni, w których jej różdżka uważała, iż proste zaklęcia są poniżej jej godności i płatała swej właścicielce figle. W tym przypadku lekki błysk trafił w grupę chochlików, nawet je rozproszył, ale dosłownie na kilka sekund.

Ciemne oczka zabłysły, znajdując nowy cel, którym była Regina. Nim Olbrzymka zorientowała się, co się dzieje, tłum chochlików był już w połowie drogi do niej.

"Toby"
There's a starman waiting in the sky
He'd like to come and meet us
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Fergus jest dość wysoki, bo mierzy metr osiemdziesiąt wzrostu, a do tego dość chudy. Patrząc na niego, ma się wrażenie, że może się złamać na pół. Ma długie, wiecznie rozczochrane włosy, które związuje, kiedy musi się skupić lub nad czymś pracuje i brązowe oczy w odcieniu czekolady. Zazwyczaj jest dosyć nerwowy i intensywnie gestykuluje, kiedy mówi. Jest leworęczny.

Fergus Ollivander
#3
09.01.2023, 18:01  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09.01.2023, 18:02 przez Fergus Ollivander.)  
Fergus nie potrafił rozkoszować się naturą w samotności z obawy przed tym, że coś mogłoby go skrzywdzić. I tak też zazwyczaj się działo. Nie pływał bez towarzystwa kogoś bardziej doświadczonego i tak samo nie powinien był wchodzić do lasu, dopóki Regina nie pojawiła się przy jego boku. Sam był sobie winien, że chochliki się na niego rzuciły i doskonale o tym wiedział. Z drugiej strony mógł ryzykować starciem z jakimś wężem, nawet jeśli niemagicznym, to wciąż groźnym i wywołującym u niego nieprzyjemne dreszcze i mdłości.
- Łatwo ci mówić – odkrzyknął, kręcąc się w kółko i machając rękami, by strącić chochliki, które szarpały go za włosy i kurtkę. Miał wrażenie, że zaraz powyrywają mu całe pasma z głowy, byle tylko spróbować go unieść, co nie było zbyt łatwe względem dorosłego mężczyzny.
Prawie wytrąciły mu z ręki różdżkę, ciągnąc za nią, podczas gdy on starał się wzmocnić swój uścisk. Zaklęcie Rowle, choć słabe, zatrzymało je na moment, pozwalając Fergusowi złapać równowagę. Jeśli w ten sposób miała wyglądać jego praca, to chyba powinien ją zmienić. Nikt nigdy nie myślał o tym, że wytwórca różdżek musiał biegać między drzewami, walcząc z magicznymi stworzeniami. Widzieli tylko efekt w postaci zakurzonych pudeł wypełnionych patykami.
Chochliki znów się uaktywniły, tym razem pędząc w stronę Reginy. Wyciągnął przed siebie różdżkę, naśladując zaklęcie, które olbrzymka starała się wcześniej rzucić. Ufał jej w kwestii doboru uroku, choć nie dziwił się, że nie zatrzymało tych przeklętych stworków na dłużej. Były nadaktywne.
Machnął w odpowiedni sposób, wypowiadając inkantację.

Rzut O 1d100 - 12
Akcja nieudana


I zupełnie nic się nie stało. Cholera jasna! Nie potrafił się skupić, nadal nakręcony tym, by odgonić się od nich.
- Jak się ich pozbyć? - zawołał, biegnąc w kierunku Rowle i szukając u niej pomocy, choć sama musiała odpędzić się od niebieskich, skrzydlatych robali.
Olbrzymka
Draco dormiens nunquam titillandus.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Patrzysz i zastanawiasz się, czy masz do czynienia z olbrzymem, który zgubił się w Londynie. Barczysta, wysoka na blisko dwa metry, o twardych rysach twarzy. Dopiero później, jak już przyzwyczaisz się do jej wyglądu, zauważasz pewne drobnostki. Kartoflany nos zdobi poprzeczna blizna, przebiegająca na jego grzbiecie. Miodowe oczy spoglądają na świat ze spokojem, który ociepla serce i daje odetchnąć. Włosy ciemnobrązowe, prawie wpadające w czerń, skręcają się i falują, jeżeli ich właścicielka wypuści je z niedbałego warkocza. Olbrzymka zdaje się mocno stąpać po ziemi, ale znać w tym kroku delikatność.

Regina Rowle
#4
09.01.2023, 18:20  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09.01.2023, 18:23 przez Regina Rowle.)  

Lecąca w twoją stronę niebieska szarańcza mogła być całkiem ciekawym, a nawet pięknym widokiem. O ile jednocześnie nie była to chmara stworzonek, które za sens życia wzięły sobie uprzykrzanie go innym stworzeniom, w tym i czarodziejom.

— Jak się dowiem, to wyślę ci sowę! — krzyknęła zła, że jej pierwsze  zaklęcie nie podziałało.

Regina mocniej ścisnęła różdżkę i krótkim gestem wyczarowała przed sobą barierę, chcąc zdobyć sobie nieco czasu na rzucenie kolejnego zaklęcia. Co prawda jeszcze nie wiedziała jakiego, ale to już inna kwestia.


Rzut Z 1d100 - 12
Akcja nieudana


To nie był ich dzień. Ani Fergusa, ani Reginy, ani różdżek należących do nich. Nim zorientowała się, że zaklęcie nie zadziałało, chochliki wleciały w nią z impetem i poczęły szarpać, za co tylko się dało. Włosy, kurtkę, uszy, nogawki spodni nawet. Do tego piski i chichoty, które ogłuszyłyby nawet głuchego.


— Fergus, rzuć Immobulusa! — krzyknęła do kompana, kuląc się pod naporem tych szkodników.

"Toby"
There's a starman waiting in the sky
He'd like to come and meet us
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Fergus jest dość wysoki, bo mierzy metr osiemdziesiąt wzrostu, a do tego dość chudy. Patrząc na niego, ma się wrażenie, że może się złamać na pół. Ma długie, wiecznie rozczochrane włosy, które związuje, kiedy musi się skupić lub nad czymś pracuje i brązowe oczy w odcieniu czekolady. Zazwyczaj jest dosyć nerwowy i intensywnie gestykuluje, kiedy mówi. Jest leworęczny.

Fergus Ollivander
#5
09.01.2023, 18:32  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09.01.2023, 18:34 przez Fergus Ollivander.)  
Taka szarańcza mogła się wydać piękną wyłącznie Reginie Rowle. Chociaż Fergus pewnie by ją docenił, widząc coś takiego na fotografii w książce. Na żywo? Nigdy!
Gdy tylko podbiegł do kobiety, chochliki odnalazły cel również w nim, znów z wielką radością rzucając się po to, by doprowadzić go do szaleństwa. Nie wiedział, czego właściwie chciały. Tym bardziej, że nie miał przy sobie niczego, co wydałoby im się cenne. Chyba wolałby walczyć z chmarą niuchaczy, próbujących zdobyć błyskotki. Miał z nimi coś wspólnego, aż dziw brał, że nie ujrzał jednego z nich, gdy po raz pierwszy wyczarował patronusa.
- Raczej nie dotrwamy czasu, kiedy będziesz mogła wysłać mi sowę - warknął i przywalił otwartą dłonią jednemu z chochlików, chociaż na chwilę go ogłuszając. Z większą ich ilością tak łatwo nie pójdzie.
Zamachnął się kolejny raz, omal się nie wywracając, gdy zmyślne stworzenia umknęły przed jego ręką.
- Immobilus - wrzasnął zaklęcie, już do reszty rozjuszony, gdy tylko usłyszał polecenie od Rowle.

Rzut O 1d100 - 34
Akcja nieudana


- To nie działa! - znów krzyknął, a w tym momencie chochlik szarpnął jego różdżkę, próbując mu ją wyrwać. Odtrącił go, próbując znów. - IMMOBILUS - powtórzył z jeszcze większym rozmachem.

Rzut O 1d100 - 80
Sukces!


I w końcu się udało.
Olbrzymka
Draco dormiens nunquam titillandus.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Patrzysz i zastanawiasz się, czy masz do czynienia z olbrzymem, który zgubił się w Londynie. Barczysta, wysoka na blisko dwa metry, o twardych rysach twarzy. Dopiero później, jak już przyzwyczaisz się do jej wyglądu, zauważasz pewne drobnostki. Kartoflany nos zdobi poprzeczna blizna, przebiegająca na jego grzbiecie. Miodowe oczy spoglądają na świat ze spokojem, który ociepla serce i daje odetchnąć. Włosy ciemnobrązowe, prawie wpadające w czerń, skręcają się i falują, jeżeli ich właścicielka wypuści je z niedbałego warkocza. Olbrzymka zdaje się mocno stąpać po ziemi, ale znać w tym kroku delikatność.

Regina Rowle
#6
09.01.2023, 20:29  ✶  

Chrzanić to, że przekręciła zaklęcie i tak nie miała możliwości go rzucić, bo szarańcza chochlików dopadła ją na dobre. Musiała walczyć o dwie rzeczy, żeby nie wydłubały jej oczu oraz nie zabrały różdżki. Prędko się okazało, że to drugie było znacznie prostsze.

Spośród rozwalających bębenki pisków dotarł do niej krzyk Fergusa. Jeden, drugi i nagle wszystko ucichło. Rowle zastygła na kilka sekund i po tym czasie powolutku wyjrzała zza przedramion, którymi się zakrywała przed ciosami chochlików.

— Fergus? — spytała ostrożnie, prostując się do końca.

Niebieskie szkodniki pływały w powietrzu, całkowicie pominięte przez prawa fizyki. Zdziwione mrugały i rozglądały się po sobie oraz po dwójce czarodziejów, nie bardzo ogarniając swoimi małymi móżdżkami, co takiego się właśnie wydarzyło.

— Starczy tego. — warknęła ni to do siebie, ni to do Fergusa i wycelowała różdżkę w stronę chochlików.

Długie pasmo kory oderwało się od najbliższego drzewa i w kilka sekund zmieniło w wypleciony koszyk z pokrywką. Kolejne ruchy Reginy sprawiły, że chochliki trafiły do ów kosza i zostały w nim zamknięte.

— Chodźmy, nim czar przestanie działać. — zaproponowała, chowając różdżkę do pokrowca i po chwili spytała Fergusa. — Czemu nagle cię naszło na włosy jednorożca? Myślałam, że ostatnia dostawa wystarczy wam do końca przyszłego miesiąca.

"Toby"
There's a starman waiting in the sky
He'd like to come and meet us
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Fergus jest dość wysoki, bo mierzy metr osiemdziesiąt wzrostu, a do tego dość chudy. Patrząc na niego, ma się wrażenie, że może się złamać na pół. Ma długie, wiecznie rozczochrane włosy, które związuje, kiedy musi się skupić lub nad czymś pracuje i brązowe oczy w odcieniu czekolady. Zazwyczaj jest dosyć nerwowy i intensywnie gestykuluje, kiedy mówi. Jest leworęczny.

Fergus Ollivander
#7
09.01.2023, 20:54  ✶  
- Żyję – mruknął, nie spuszczając wzroku z chochlików, jak gdyby miały się nagle ocknąć i znów zacząć swoją szarańczą szarżę na dwójkę czarodziejów. Niepokoiło go to, choć efekt zaklęcia nadal się utrzymywał. – A ty?
Sądząc po tym, że do niego mówiła, chyba radziła sobie całkiem nieźle. Musiał tylko pamiętać, żeby nikomu nie wspominać, że oboje całkiem polegli w walce ze stadem chochlików kornwalijskich. To był poziom Hogwartu, który skończyli lata temu. Fergus nie miał pojęcia, jakim cudem dożył dwudziestu sześciu lat i nadal był cały.
- Ha, dobrze wam tak – zawołał, krzywiąc się brzydko do chochlików, które naprawdę go zdenerwowały. Nie przejmował się już tym, co pomyśli o nim Rowle. Dostatecznie mocno się ośmieszył, dwukrotnie chrzaniąc podstawowe zaklęcie. Brzydkie gesty i miny nie mogły mu już popsuć reputacji. Jak to się stało, że wytwórca różdżek nie potrafił posługiwać się swoją własną? Pewnie wielu zadawało sobie to pytanie.
- Czyli są w stanie z tego uciec? – dopytał z niepokojem, ale podążył za Reginą, starając się zapomnieć o obecności tych paskudztw. I kodując sobie w głowie, aby przypilnować, by tędy nie wracali, jeśli cokolwiek wcześniej znajdą. – Powinna, ale trzy dni temu mieliśmy włamanie do sklepu.
Poprawił włosy, które wciąż sterczały we wszystkie strony przez starcie z niebieskimi szkodnikami i wcisnął dłonie do kieszeni, nie do końca wiedząc, co z nimi zrobić. Nie czuł się swobodnie w tym lesie, nawet w towarzystwie olbrzymki. Miał wrażenie, że za chwilę coś jeszcze na niego wyskoczy.
- Sprawcy połamali większość różdżek z włosami jednorożca, Brygada Uderzeniowa nadal ich szuka, ale my potrzebujemy materiałów na nowe, sama rozumiesz – ciągnął dalej, spoglądając na zmianę na drogę i na swoją rozmówczynię. – Ojciec przechodzi załamanie nerwowe, a ja już nie mogę go słuchać, dlatego uznałem, że załatwię mu te włosy. Jest opcja, że odzyskamy poprzednie, ale nie wiadomo, czy nie są uszkodzone.
Olbrzymka
Draco dormiens nunquam titillandus.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Patrzysz i zastanawiasz się, czy masz do czynienia z olbrzymem, który zgubił się w Londynie. Barczysta, wysoka na blisko dwa metry, o twardych rysach twarzy. Dopiero później, jak już przyzwyczaisz się do jej wyglądu, zauważasz pewne drobnostki. Kartoflany nos zdobi poprzeczna blizna, przebiegająca na jego grzbiecie. Miodowe oczy spoglądają na świat ze spokojem, który ociepla serce i daje odetchnąć. Włosy ciemnobrązowe, prawie wpadające w czerń, skręcają się i falują, jeżeli ich właścicielka wypuści je z niedbałego warkocza. Olbrzymka zdaje się mocno stąpać po ziemi, ale znać w tym kroku delikatność.

Regina Rowle
#8
09.01.2023, 21:30  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.01.2023, 01:26 przez Regina Rowle.)  

— Również. — odrzekła, marszcząc brwi i poprawiając poły kurtki.

Nie podobały się jej dwie rzeczy w tym wszystkim. Jedna, że różdżka dwa razy jej odmówiła, a druga, że w ogóle chochliki tutaj były. Nawet przez myśl jej nie przemknęło, by pomyśleć o tym, że Fergusowi też zaklęcia nie wychodziły, ani tym bardziej posądzać go o słabe umiejętności rzucania jakichkolwiek czarów. Zawsze bardziej skupiała się na swoich niedociągnięciach.

— Są w stanie z tego uciec, ale nie powinny nas gonić. To upierdliwe stworzonka, ale łatwo je przepędzić. — powiedziała spokojnie i kiedy usłyszała o kradzieży, zaniepokojona spojrzała na Ollivandera. — Włamanie? Tylko te różdżki czy jeszcze jakieś? Zabrali rdzenie czy po prostu zniszczyli i tyle?

Trzy pytania wystrzeliły z ust Rowle bez przerw koniecznych, by otrzymać odpowiedź.

— Przepraszam, opowiedz po kolei, co się działo. A twojemu ojcu w zupełności się nie dziwie, tyle waszej pracy zmarnowane przez jakichś kretynów, na brodę Merlina. Oby brygadziści znaleźli ich, przecież niemożliwe, żeby nie pozostawili po sobie żadnego śladu. Zresztą na Nokturnie pewnie zaraz będzie się o tym mówiło...

"Toby"
There's a starman waiting in the sky
He'd like to come and meet us
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Fergus jest dość wysoki, bo mierzy metr osiemdziesiąt wzrostu, a do tego dość chudy. Patrząc na niego, ma się wrażenie, że może się złamać na pół. Ma długie, wiecznie rozczochrane włosy, które związuje, kiedy musi się skupić lub nad czymś pracuje i brązowe oczy w odcieniu czekolady. Zazwyczaj jest dosyć nerwowy i intensywnie gestykuluje, kiedy mówi. Jest leworęczny.

Fergus Ollivander
#9
11.01.2023, 16:49  ✶  
Nigdy nie był dobry w zaklęciach obronnych, nawet w walce z magicznymi stworzeniami, czego popis dał przed chwilą. Gdyby w latach szkolnych bardziej przykładał się do praktyki, zamiast teorii, może teraz nie miałby aż takich problemów. Jak na kogoś, kto robił różdżki, wyjątkowo słabo znał się na magii. Ale jakoś sobie poradzili, prawda? Powinien chyba poprosić kogoś z przyjaciół o przyspieszony kurs używania różdżki.
Skinął głową na zapewnienia Reginy, że przetrwała starcie z chochlikami kornwalijskimi. Wyjątkowo upierdliwe. I pomyśleć, że chciał za dzieciaka przemycić jednego do domu, pragnąc jakiegokolwiek zwierzątka, gdy jego rodzice notorycznie powtarzali słowo nie.
- Najwyraźniej nie tak łatwo, jak sądziliśmy – mruknął, wciąż niepocieszony porażką. W przeciwieństwie do Rowle nie zastanawiał się nad tym, co też chochliki robiły w tym miejscu. Nie znał się na warunkach ich życia, widział je wyłącznie w klatce, czy to podczas zajęć, czy na Pokątnej. Raz jeden uciekły z Menażerii i dzięki temu sobie jednego schwytał. Miał wrażenie, że kiedyś był o wiele sprytniejszy niż teraz.
- Spokojnie, nie przejmuj się. Nie ty pierwsza wypytujesz, pół Pokątnej tym żyje – powiedział, wzruszając ramionami. Jego ojciec zdołał już zasiać odpowiednią panikę wśród sąsiednich przybytków, zwłaszcza u Madame Malkin, która niepokoiła się o najnowsze sprowadzane z Azji jedwabie. Tak jakby komuś zależało na kradzieży ubrań. – Tylko jednorożca, nie mam pojęcia czemu, bo mogli przecież przy okazji zgarnąć spory zapas innych składników. Banda idiotów, nie włamali się do biura, tylko połamali różdżki, wyskubując z nich pojedyncze włosy – ciągnął dalej, marszcząc się przy tym, bo nadal nie rozumiał. W rozmowie z brygadzistami zaczynał widzieć jakiś sens, ale im dłużej o tym myślał, tym mniej tak naprawdę wiedział. Nie wspominając o tym, że nie rozpoznawał twarzy z portretu, który otrzymał rano sowią pocztą. – Przysłali nam Brennę Longbottom, jest świetna, więc ufam, że znajdzie sprawców. Ojciec odchodzi od zmysłów, sama rozumiesz, stworzenie tylu nowych różdżek to miesiące pracy.
Podążał za Reginę, wierząc, że obrała prawidłową drogę. Może awaryjnie powinien przyglądać się trasie, zapamiętując ją? Teraz i tak było za późno, więc mógł się jedynie modlić, by nic więcej ich nie zaatakowało.
Olbrzymka
Draco dormiens nunquam titillandus.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Patrzysz i zastanawiasz się, czy masz do czynienia z olbrzymem, który zgubił się w Londynie. Barczysta, wysoka na blisko dwa metry, o twardych rysach twarzy. Dopiero później, jak już przyzwyczaisz się do jej wyglądu, zauważasz pewne drobnostki. Kartoflany nos zdobi poprzeczna blizna, przebiegająca na jego grzbiecie. Miodowe oczy spoglądają na świat ze spokojem, który ociepla serce i daje odetchnąć. Włosy ciemnobrązowe, prawie wpadające w czerń, skręcają się i falują, jeżeli ich właścicielka wypuści je z niedbałego warkocza. Olbrzymka zdaje się mocno stąpać po ziemi, ale znać w tym kroku delikatność.

Regina Rowle
#10
12.01.2023, 01:44  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.01.2023, 01:51 przez Regina Rowle.)  

Zaśmiała się cicho, bo Fergus miał rację, że trochę mniej szczęścia i chochliki wcale nie byłyby takie łatwe do odparcia. Jak brzmiałyby nagłówki w gazecie? „Ollivander i Rowle zagryzieni przez chochliki”, „Potomek wytwórcy różdżek i spadkobierczyni smoczych rezerwatów nie żyją!”. Znajomi mieliby ubaw po pachy, a rodzice z pewnością by ją wydziedziczyli.

— Wyskubali te włosy z każdej różdżki? Na gacie Merlina, czy oni byli pijani, niespełna rozumy czy kryje się za tym sens, którego nie dostrzegam?

Z niedowierzaniem pokręciła głową. Przecież to była całkowicie niepotrzebna dewastacja, bo gdyby włamali się do biura lub magazynu, tam, gdzie Ollivanderowie trzymali magiczne utensylia do wyrabiania różdżek, mogliby bez męczenia zgarnąć i kilkanaście włosów. Więc po co to wszystko?

— Brenna Longbottom? Kojarzę ją, miałam przyjemność na nią wpaść niedawno, kiedy… — zamilkła, bo przecież nie powie Ollivanderowi, że ta znalazła ją w ciemnym zaułku, na skraju załamania. — Niedawno po prostu. Wracając do różdżek. Domyślam się, że twój ojciec szaleje i rozumiem czemu. Za to brygadziści pewnie mają przesrane, bo sprawa pewnie już powędrowała poza Londyn, a może i poza wyspy.

Wyprzedziła nieco Fergusa i zaczęła się rozglądać za śladami, które mogłyby im zdradzić, gdzie dokładnie przebywa tutejsze stado jednorożców.


Rzut N 1d100 - 52
Sukces!

Odkryj wiadomość pozafabularną
Rzut na percepcję, czy udało jej się coś zauważyć.

Komuś, kto nie spędzał za wiele czasu na łonie natury, ani nie wiedział czego dokładnie szukać, las mógł się wydawać taki sam. Zielony, z dużą ilością drzew, ściółką i powalonymi pniami. Znaki szczególne? Żadne.

Rowle nie należała do takich osób, bo nie dość, że w dzikich ostępach spędziła połowę swojego życia, to drugą poświęciła na naukę o zwierzętach. Nie tylko czym się żywią, jakie zachowania przejawiają, ale też, po czym rozpoznać, że jakieś osobniki przebywają w tym, a nie innym miejscu

— Bingo. — mruknęła i sięgnęła do kieszeni po skórzane rękawiczki. — Jesteśmy na całkiem dobrym tropie.

Mówiła już dużo ciszej, nie chcąc spłoszyć żadnej zwierzyny. Może i niebezpieczne podejście, bo wbrew pozorom w lesie należy zachowywać się głośno, ale chciała ten wypad wykorzystać też i do innych celów.

Przyklęknęła przy końskich bobkach i najpierw przesunęła nad nimi dłonią, a później jeden z nich rozgniotła w ręce.

— Suche i sypkie. Może tędy przechodziły, ale dawno. — wytłumaczyła Ollivanderowi, nie patrząc w jego stronę.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Fergus Ollivander (3530), Regina Rowle (2787)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa