• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic Ministerstwo Magii v
« Wstecz 1 2 3
[12 Kwietnia 1972] Interesy pomiędzy rodzinami | Nicholas X Cynthia

[12 Kwietnia 1972] Interesy pomiędzy rodzinami | Nicholas X Cynthia
Czarodziej
“It was hotter than rage, and sharper than fear, and cut deeper than helplessness, all because I couldn’t get to you.”
wiek
sława
—
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Koroner
Mieniące się srebrem, długie pasma włosów opadają Cynthii prosto na ramiona i ciągną się za połowę pleców, spod wachlarza czarnych rzęs spoglądają jasnoniebieskie, chłodne tęczówki. Jest średniego wzrostu o dość drobnej, smukłej budowie ciała. Wydaje się krucha i delikatna, głównie przez bladość skóry, jakby pozbawiona siły fizycznej. Doskonale dostosowuje sposób mówienia oraz gesty pod towarzystwo, w którym aktualnie przebywa, sprawnie manipuluje za pomocą wyglądu. Jest niewinnie śliczna, a jednocześnie przeraźliwie kojarzy się z zimą.

Cynthia Flint
#1
17.06.2023, 22:38  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.01.2024, 21:13 przez Morgana le Fay.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Nicholas Travers - osiągnięcie Piszę, więc jestem

Dochodziło południe, gdy Cynthia dostała sowę od swojego ojca z prośbą o przekazanie dokumentów do jednego z pracowników Ministerstwa. Niefortunnie, Nicholas Yaxley nie piastował swojego stanowiska w departamencie, w którym tkwiła jasnowłosa i przez to była przekonana, że zajmie jej to więcej czasu, niż mogła pomiędzy sekcjami przeznaczyć. Dobrze się więc złożyło, że akurat uwinęła się ze zszywaniem ofiary zatrucia, a do tego zbliżała się przerwa na lunch i mogła załatwić to sprawę, nie naruszając przygotowanego wcześniej harmonogramu zajęć. Trupów nadal było dużo, większość z nich zrzucano na ofiary samozwańczego Lorda Voldemorta, którego monologi i konserwatywne podejście do życia zdawało się przekonywać coraz więcej osób. Owszem, były jednostki spoglądające krzywo w stronę gazet, gdzie czarnowłosy mężczyzna zajmował pierwsze strony, ale również te, którym błyszczały oczy, a kąciki ust kierowały się subtelnie ku górze. Miała wrodzony talent do obserwowania ludzi, jako kobieta po przeszkoleniu medycznym, jak i dużym doświadczeniu zarówno przy zwłokach, jak i przy leczeniu, a przede wszystkim ktoś, kto miał pojęcie o nekromancji, umiała dostrzec ekscytację, kłamstwo, a także drobne zmiany na ciele lub w spojrzeniu, które świadczyły o szybszym biciu serca. Doprowadziła się do porządku, zsunęła biały fartuch i odwiesiła na haczyku, a następnie wzięła szarą kopertę i opuściła prosektorium, mówiąc współpracownikom, że niedługo wrócił.
Flintówna cieszyła się sympatią wśród ludzi, zawsze dostosowywała się do sytuacji i obdarzała krótkim uśmiechem, którego w gruncie rzeczy wcale nie lubiła, ale przynosił wiele korzyści. Nic więc dziwnego, że droga do gabinetu Nicholasa Yaxleya w Departamencie Tajemnic, dokładniej w komnacie śmierc (nie byłaby to doskonała nazwa na prosektorium?)i jej się tak dłużyła, gdy czarodzieje, których imion nie pamiętała, zaczepiali ją na krótką pogawędkę. Ich też nie lubiła - wyuczone, sztuczne, pełne maniery i pytań, na które odpowiedzi żadnej ze stron tak naprawdę nie obchodziły. Gdy wreszcie udało się jej dotrzeć do odpowiednich drzwi z plakietką, na której wygrawerowane było interesujące ją nazwisko, zastukała trzy razy, czekając na jakikolwiek odzew ze środka i dopiero po jego usłyszeniu weszła, zamykając za sobą drzwi. Obdarzyła wnętrze krótkim spojrzeniem, zanim stalowe tęczówki zatrzymały się na siedzącej za biurkiem postaci, w której stronę Cyna zrobiła kilka kroków. Uniosła subtelnie kąciki ust ku górze, w wyuczonym oraz zwykle oczekiwanym przez rozmówce geście.
- Dzień dobry. Proszę mi wybaczyć, że zajmuje Panu czas, Panie Yaxley i przychodzę bez zapowiedzi. - zaczęła spokojnym głosem, prostując głowę, co wprawiło w ruch puszczone luzem, jasne pasma włosów, które na boku miały ozdobną spinkę. - Mój ojciec, Wiliam Flint, prosił, abym dostarczyła Panu dokumenty w związku z łodzią. - wyjaśniła jeszcze cel swojej wizyty, wyciągając smukłą dłoń o maźniętych czerwienią paznokciach w jego stronę, zaciskając je na szarej kopercie z papierami wewnątrz. Była wciąż zapieczętowana woskowym stemplem z odpowiednim dla jej ojca grawerem, miał więc pewność, że nie zaglądała do środka. Nie spuszczała też z niego wzroku - nie był aż tak podobny do Theona, którego przecież znała od dłuższego czasu, a wiedziała, że byli rodzeństwem. Nie skomentowała tego jednak głośno. Gdy odebrał od niej przesyłkę, cofnęła dłoń, pozwalając jej opaść luźno wzdłuż ciała. Nie była pewna, czy powinna zaczekać na uzupełnienie przez niego papierów i odesłać je ojcu, czy może sam zechce to zrobić. Widzieli się wcześniej na jakichś przyjęciach, jednak nie mieli okazji dłużej ze sobą rozmawiać, głównie przez różnicę wieku. Wówczas Cyna musiała wydawać mu się bardzo młodziutka.
Niewymowny
Jeśli mnie nie lubisz, to twój problem, a nie mój.
wiek
35
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny - Departament Tajemnic / Komnata Śmierci
Wysoki blondyn, mierzący 194 cm wzrostu. Jego niebieskie oczy przejawiają najczęściej chłód, odwagę, opanowanie, tajemniczość. Nie łatwo odczytać jego zamierzenia i jakie może mieć intencje względem osób drugich.

Nicholas Travers
#2
20.06.2023, 23:19  ✶  
Tajemniczy Departament, którego wnętrze bardzo mocno różniło się pod pozostałych poziomów Ministerstwa Magii. Osadzony na dziewiątym piętrze, gdzie nie było okien, oświetlony światłem białym, mieniącym się z niebieskim. Czarne połyskujące kafelki zdobiły podłogi i ściany. Wąski korytarz, prowadził do przedsionka a z niego do poszczególnych pomieszczeń. Również gabinety, w których pracowali czarodzieje w tym miejscu, mogły nie budzić pozytywnych odczuć. Nie w przypadku Komnaty Śmierci.
Nicholas Yaxley przebywał w swoim biurze, przeglądając papiery, zebrane raporty z badań nad życiem po śmierci. Jego pracę przerwało pukanie do drzwi.
- Wejść.
Mogła usłyszeć dziewczyna, która przybyła i oczekiwała na pozwolenie.
Mężczyzna siedział przy biurku odziany w czarne szaty. Yaxley najczęściej ubierał się w ciemne odzienia lub zimne kolory. Co najczęściej podkreślało jego zimny momentami charakter. Biuro, w którym pracował, też nie posiadało w sobie żadnego życia. Czerń i palące się po kątach świece. Żadnego okna, a za to regały z papierami, księgami oraz kącik wypoczynkowy.
Nicholas spojrzał na przybyłą pracownicę, kojarząc, iż jest córką Flinta. Ich ojcowie mieli wspólne interesy, dla dobra połączenia obu rodzin. Nicholas, jako najstarszy, był wtajemniczony z owe plany. Na ich realizację, przyjdzie kiedyś czas.
- Dobrze. Dziękuję.
Odebrał od młodej damy kopertę, odkładając wcześniej przeglądane dokumenty. Otworzył ją, aby sprawdzić zawartość, czy to jest to, czego potrzebowali do organizacji. Jeżeli trzeba wypełnić, to lepiej, aby zrobił to ojciec.
- Coś jeszcze? Czy wypełnienie papierów jest pilne na teraz?
Zapytał z obojętnością, traktując ją tak samo jak każdego pracownika w tym miejscu. Nawet, jeżeli była znała się z jego bratem, lub widywali na bankietach czy innych spotkaniach.
Czarodziej
“It was hotter than rage, and sharper than fear, and cut deeper than helplessness, all because I couldn’t get to you.”
wiek
sława
—
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Koroner
Mieniące się srebrem, długie pasma włosów opadają Cynthii prosto na ramiona i ciągną się za połowę pleców, spod wachlarza czarnych rzęs spoglądają jasnoniebieskie, chłodne tęczówki. Jest średniego wzrostu o dość drobnej, smukłej budowie ciała. Wydaje się krucha i delikatna, głównie przez bladość skóry, jakby pozbawiona siły fizycznej. Doskonale dostosowuje sposób mówienia oraz gesty pod towarzystwo, w którym aktualnie przebywa, sprawnie manipuluje za pomocą wyglądu. Jest niewinnie śliczna, a jednocześnie przeraźliwie kojarzy się z zimą.

Cynthia Flint
#3
20.06.2023, 23:33  ✶  
Wnętrze zupełnie jej nie przeszkadzało, ba, wydało się nawet odrobinę uspokajające przez rodzaj światła i wszechobecną czerń, ale Cynthia była po prostu specyficzna, oswojona z kostuchą oraz wszystkim, co do niej nawiązywało. Było tu w jakiś sposób schludniej, niż w departamencie, w którym znajdowało się prosektorium oraz aurorskie biura. Nic więc dziwnego, że chłodne spojrzenie błękitnych, jasnych oczu co rusz przemykało po ścianach, dopóki nie dotarła do właściwych drzwi i nie odczytała nazwiska. Celu swojej przechadzki po tym nieszczęsnym instytucje. Krótkie westchnienie umknęło spomiędzy maźniętych karminową pomadką ust, pojedynczy, jasny kosmyk włosów, dzięki wprawionemu ruchowi dłoni, trafił za ucho i wprawił w ruch delikatny, mieniący się diamencikiem kolczyk.
Była dobrze wychowana, wprawiona w swoją rolę i nie pozwalała sobie na najmniejszy akt nietaktu w tutejszych salach. Stukanie rozbrzmiało echem, ale nie odwróciła wzroku od drzwi.
A potem weszła do środka. Tutaj nie mogła aż tak się rozglądać, uwaga młodej kobiety skupiła się więc na Yaxleyu, który zdawał się pochłonięty raportami, podobnie, jak oni w kostnicy. Dużo ostatnio działo się w magicznym świecie, granice pomiędzy dobrem i złem coraz mocniej się zacierały. Był schludny, ciemne ubranie podkreślało jego włosy oraz oczy. Flintówna uznała, że mają podobny gust, ponieważ jej sukienka — prosta i skromna, ale elegancka, również była czarna. Czy to nie był najbardziej uniwersalny kolor w całej palecie, którą udostępniał im świat?
Kąciki jej warg drgnęły subtelnie ku górze, w geście opanowanym do perfekcji, gdy kiwnęła głową na jego słowa, sugerując tym samym, że nie było o czym mówić. Jak mogłaby odmówić ojcu, jako dobra i jedyna córka?
- Ojciec prosił, aby uporał się Pan z uzupełnieniem niezwłocznie, gdy tylko znajdzie Pan moment. Wspominał coś w liście o tym, że bez tego nie uda się dopiąć formalności na szlakach i granicy. - wyjaśniła zgodnie z prawdą, nie spuszczając z niego wzroku, nawet jeśli czerń otaczających ją ścian w pewien sposób była hipnotyzująca. Na potwierdzenie swoich słów, delikatnie wskazała na papierową kopertę, którą otworzył chwilę wcześniej. - Dokładne wyjaśnienie powinien znaleźć Pan wewnątrz, nic mi więcej nie wiadomo. Czy powinnam zaczekać i odesłać to do ojca, czy ma Pan czas zająć się tym osobiście?
Pozwoliła ręku opaść wzdłuż ciała, ukradkiem wygładzając materiał sięgającej do kolan sukienki. Jasne włosy drgnęły subtelnie pod wpływem jej ruchu, jednak żaden kosmyk nie odważył się spłynąć do przodu, zahaczyć o blade lico. Nie szukała już żadnych podobieństw mężczyzny do młodszego brata, nawet wykonywane przez nich gesty się różniły, nie wspominając o sposobie, w jaki na nią spoglądał. Znała się na ludziach, lawirowała wśród nich sprytnie i obserwowała, przez co nie miała problemu z dostrzeżeniem czegoś ciemnego, odrobinę niepokojącego w nienagannej prezencji Nicholasa.
Niewymowny
Jeśli mnie nie lubisz, to twój problem, a nie mój.
wiek
35
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny - Departament Tajemnic / Komnata Śmierci
Wysoki blondyn, mierzący 194 cm wzrostu. Jego niebieskie oczy przejawiają najczęściej chłód, odwagę, opanowanie, tajemniczość. Nie łatwo odczytać jego zamierzenia i jakie może mieć intencje względem osób drugich.

Nicholas Travers
#4
22.06.2023, 21:06  ✶  

Widocznie i Pan Flint chciał mieć formalności jak najszybciej załatwione. Wysłanie dokumentów do ojca, aby je przejrzał i wypełnił, może trochę potrwać. Biorąc pod uwagę to, że Nicholas mieszkał najbliżej Ministerstwa. Może transport nie jest problemem, ale czas wypełnienia papierów. Według Nicholasa to jest ważna sprawa, bowiem ich organizacja potrzebuje tych łodzi a im szybciej to załatwią, tym lepiej. Ojciec pewnie by zwlekał trochę z czasem, choć kto go tam wie. Według słów dziewczyny nie było to zadanie ponaglające, ale im szybciej z tym się zapozna i wypełni, tym lepiej. Nicholas sięgnął ponownie do koperty, aby wyjąć pozostałe pliki, z którymi także pobieżnie się zapoznał.

- Do której dzisiaj pracujesz?
Zapytał bezpośrednio, pomijając oficjalną część zwrotu, gdyż dziewczyna była od niego dużo młodsza, w tym także miała być przyrzeczona jednemu z jego braci. Chciał wiedzieć, czy będzie dostępna w Ministerstwie w normalnych godzinach pracy, zostaje po godzinach, czy musi dzisiaj wyjść wcześniej. Równie bywało z pracownikami, poszczególnych Departamentów.
- Mógłbym to dzisiaj przygotować i odebrałabyś po swojej pracy. Ewentualnie dostarczyłbym do Twojego biura.
Podniósł wzrok niebieskich oczu, nie wykazujących żadnych emocji. Będących tajemnicą jego osobowości. Zaznaczył w swojej odpowiedzi, że byłby wstanie zająć się papierami osobiście. Miał upoważnienie od ojca, na załatwianie spraw organizacji poza nią, jak choćby przebywając w Ministerstwie.
Czarodziej
“It was hotter than rage, and sharper than fear, and cut deeper than helplessness, all because I couldn’t get to you.”
wiek
sława
—
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Koroner
Mieniące się srebrem, długie pasma włosów opadają Cynthii prosto na ramiona i ciągną się za połowę pleców, spod wachlarza czarnych rzęs spoglądają jasnoniebieskie, chłodne tęczówki. Jest średniego wzrostu o dość drobnej, smukłej budowie ciała. Wydaje się krucha i delikatna, głównie przez bladość skóry, jakby pozbawiona siły fizycznej. Doskonale dostosowuje sposób mówienia oraz gesty pod towarzystwo, w którym aktualnie przebywa, sprawnie manipuluje za pomocą wyglądu. Jest niewinnie śliczna, a jednocześnie przeraźliwie kojarzy się z zimą.

Cynthia Flint
#5
27.06.2023, 20:36  ✶  
Interesy ojca nie były jej sprawą, nigdy nie wtrącała się w to, jakie decyzje podejmował, podobnie jak i William nigdy nie zagłębiał się w rozmowy na temat jej kariery, Owszem, czasem jej opowiadał anegdotki z zawierania umów handlowych lub podróży, ale częściej próbował wciągnąć w to Castiela, jako przyszłą głowę rodu i spadkobiercę biznesu. Cynthia miała pojęcie o smoczej oliwie oraz procesie tworzenia jej zapasów, ale nie o kontraktach. Nie było jednak problemem podejść w Ministerstwie do gabinetu Yaxleya. Skoro ojciec wysłał list do niej i prosił o to, aby zająć się tym natychmiast, musiało to być ważne. Nigdy tak nie robił.
Nie zbiły jej z tropu słowa mężczyzny, nie kazała mu też długo czekać na odpowiedź. Jej wargi drgnęły w wyuczonym uśmiechu, chociaż reszta ciała pozostała nieruchoma, podobnie jak spojrzenie błękitnych tęczówek, które tkwiły na jego twarzy, raz po raz odszukując spojrzenia. Wierzyła w idee prowadzenia konwersacji oko w oko, nie tylko twarzą w twarz, jako okazanie szacunku swojemu rozmówcy.
- Najwcześniej wyjdę stąd przed północą, jeśli sekcja będzie tylko formalnością bez zbędnych niespodzianek, Panie Yaxley. - nie wchodziła w szczegóły, najpewniej zupełnie go nie interesowało. Gdy ciemne chmury snuły się ponuro nad Wielką Brytanią, Departament Aurorów oraz kostnica mieli nawał pracy. Rewolucja niesiona ustami czarnoksiężnika, którego konserwatywne poglądy trafiały do tak wielu Czarodziejów ze szlachetnej dwudziestkósemki, zbierała żniwa.
- Oczywiście, zrobimy, jak będzie Panu wygodniej. - zgodziła się, sugerując tym samym, że obojętne jej było, czy to Nicholas pojawi się w prosektorium, czy ją będzie czekała kolejna wycieczka w te regiony. Gdy ich spojrzenia spotkały się, Cynthia pomyślała, że mają bardzo podobny odcień, chociaż przy bliższym przyjrzeniu się z pewnością wzbudzał inne skojarzenia. On również nie wyglądał na człowieka, który lubował się w pokazywaniu emocji, chociaż z drugiej strony, nikła szansa była, że był upośledzony w tym zakresie, podobnie jak jasnowłosa. Jej wzrok nie powędrował już w stronę koperty, nie miała pojęcia, cóż za pilne interesy i jakiej organizacji dotyczyły, ostatecznie tylko podejrzewała ojca o konkretne poglądy, nigdy nie rozmawiali na ich temat. Wychowywana była jednak konserwatywnie, owszem, rozmawiała i miała styczność z mugolami lub raczej czarodziejami ich pochodzenia, ale nigdy nie zawierała bliższych relacji, a czasem wręcz zdarzało się jej zapomnieć i zerknąć w ich kierunku z góry. Wyrwana z zamyślenia, znów pozwoliła sobie na delikatny uśmiech. Nie była pewna, jaka maska odpowiednia będzie do przebywania w towarzystwie Yaxleya.
Niewymowny
Jeśli mnie nie lubisz, to twój problem, a nie mój.
wiek
35
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny - Departament Tajemnic / Komnata Śmierci
Wysoki blondyn, mierzący 194 cm wzrostu. Jego niebieskie oczy przejawiają najczęściej chłód, odwagę, opanowanie, tajemniczość. Nie łatwo odczytać jego zamierzenia i jakie może mieć intencje względem osób drugich.

Nicholas Travers
#6
29.06.2023, 20:55  ✶  

Z odpowiedzi dziewczyny, wyglądało na to, że to on z ich dwoje, wyjdzie z pracy wcześniej. Miał inne sprawy do załatwienia poza Ministerstwem, więc wygodniej będzie, jeżeli to on dostarczy jej papiery do biura po wypełnieniu. Tak czy inaczej, podjeżdżając na wyższe piętra, będzie miał po drodze, niżeli Panna Flint, miałaby znów schodzić niżej.

Wysłuchując jej odpowiedzi, podniósł wzrok niebieskich oczu na nią, nie wyrażając sobą żadnych emocji. Tak czy inaczej, była gotowa dopasować się do jego harmonogramu pracy i odebrania dokumentacji.
Mężczyzna raz jeszcze spojrzał pobieżnie na treść zapisaną na kartkach papieru, aby ocenić czy da radę to jeszcze dzisiaj uzupełnić.

- Skoro zostajesz do północy, umówmy się tak.
Powrócił spojrzeniem na jej oblicze.
- Wypełnię dzisiaj i wychodząc, po drodze dostarczę dokumenty do Twojego biura. Jeżeli Cię nie zastanę, dokumentację będziesz mogła odebrać jutro ode mnie. Zgadzasz się?
Zapytał. Chcąc mieć pewność, że taki układ będzie dziewczynie odpowiadał. W teorii mogła być cały czas dostępna w Ministerstwie, ale jeżeli coś się nagle wydarzy i będzie potrzebna w innym miejscu, Nicholas musiał mieć ustalony tak zwany plan "B". Nie będzie ganiał z dokumentami za nią. Zabierze najwyżej ze sobą i wróci kolejnego dnia do pracy z nimi, aby mogła odebrać. Wysłanie ich Sową do jej ojca mogłoby być dość ryzykowne. Nigdy nie wiadomo, czy zwierze bezpiecznie dotrze na miejsce i nic nie stanie się po drodze. A to była dość ważna sprawa umowna współpracy między rodzinami. Dla Nicholasa może nie aż tak pilna, ale dla jego ojca już tak.
Czarodziej
“It was hotter than rage, and sharper than fear, and cut deeper than helplessness, all because I couldn’t get to you.”
wiek
sława
—
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Koroner
Mieniące się srebrem, długie pasma włosów opadają Cynthii prosto na ramiona i ciągną się za połowę pleców, spod wachlarza czarnych rzęs spoglądają jasnoniebieskie, chłodne tęczówki. Jest średniego wzrostu o dość drobnej, smukłej budowie ciała. Wydaje się krucha i delikatna, głównie przez bladość skóry, jakby pozbawiona siły fizycznej. Doskonale dostosowuje sposób mówienia oraz gesty pod towarzystwo, w którym aktualnie przebywa, sprawnie manipuluje za pomocą wyglądu. Jest niewinnie śliczna, a jednocześnie przeraźliwie kojarzy się z zimą.

Cynthia Flint
#7
01.07.2023, 22:57  ✶  
Jego spojrzenie musiało wzbudzać wśród ludzi odrobinę niepokoju, była o tym przekonana, wszak jej swoiste hobby stanowiła obserwacja i dopasowywanie masek. Tęczówki Nicholasa były ciemniejsze od jej własnych, przypominały trochę morską otchłań, a brak możliwości odczytania z nich jakiekolwiek emocji świadczył albo o tym, że mężczyzna był doświadczonym życiowo człowiekiem, na którym większość słów oraz czynów nie robiła wrażenia lub też o aktorstwie, znacznie lepszym od jej własnego. Istniała szansa upośledzenia emocjonalnego, ale to w pewien sposób nie pasowało jej do układanki Yaxleya. Owszem, istniały zaklęcia oraz czary wyciszające, krążyły plotki o dziwnym traktowaniu pracowników departamentu, w którym miał pracę, ale w to nie chciało się jej wierzyć.
Pomimo natłoku myśli w głowie, twarz Cynthii nie zdradzała niczego. Bardzo delikatny, ledwo zauważalny grymas subtelnego uśmiechu zdobił karminowe usta, sylwetkę miała wyprostowaną i była po prostu córką swojego ojca, doskonale ułożoną posłanką do spraw ważnych i poufnych. Oczywiste więc było, że zamierzała się dostosować do jego harmonogramu, ostatecznie jej zwłoki miały znacznie więcej cierpliwości niż sprawy, którymi zajmował się czarodziej.
Odwzajemniała każde jego spojrzenie, nie doszukując się jednak niczego w tęczówkach rozmówcy. Jej głowa drgnęła delikatnie na znak, że słuchała. - Oczywiście Panie Yaxley. Ojciec na pewno będzie rad, że zdoła się Pan uporać z tym tak szybko.
Nic nie zapowiadało burzliwego wieczoru, jak i nocy. Niezbyt często były sprawy, gdzie ściągano ją, Williama lub Lycoris na miejsce zbrodni, zwykle dostarczano ciało do kostnicy, gdzie w odpowiednich warunkach mogli dociekać prawdy. Imponujące było jednak to, że Nicholas pomyślał również o takiej ewentualności. Z ojcem było trudno się skontaktować, jeśli przebywał na morzu w interesach. Szlaki morskie, których używał Flint, często znajdowały się poza oficjalnymi mapami, niewielu marynarzy wiedziało o ich istnieniu. Głównie dzięki temu handel tak prosperował, a oni nie mogli narzekać na pieniądze. Smocza oliwa była dodatkowym asem w rękawie jej rodu, sprzedawana tylko najważniejszym klientom. Skoro jej ojciec zdecydował się powiązać biznesowe z Yaxleyami, coś musiało być na rzeczy. Jej wzrok mimowolnie powędrował w stronę papierów, przez ułamek sekundy była dostrzegalna w nim iskra ciekawości, jakby wywęszyła w tym jakiś głębszy podstęp. Była przecież inteligentna. Nie zapytała, nie wydała z siebie żadnego dźwięku. Cofnęła się pół kroku, przenosząc wzrok na powrót na Nicholasa. - Jesteśmy więc umówieni, Panie Yaxley. Mogę w czymś jeszcze pomóc, czy oczekiwać Pana później w prosektorium?
Zapytała jeszcze dla pewności, zdając sobie sprawę, że jej przerwa dobiegała końca, a i jego czas był cenny. Nie chciała mu przeszkadzać, zwłaszcza że nie znali się na tyle, aby wchodzić ze sobą w przyjacielskie pogawędki, jak byłoby to zapewne z Theonem. Nie widywali się zbyt często, nie wpadali na siebie i nie umawiali się po pracy, ale zwykle umieli ze sobą chwilę porozmawiać, nawet jeśli Cynthia mistrzynią rozmówek wcale nie była.
Niewymowny
Jeśli mnie nie lubisz, to twój problem, a nie mój.
wiek
35
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny - Departament Tajemnic / Komnata Śmierci
Wysoki blondyn, mierzący 194 cm wzrostu. Jego niebieskie oczy przejawiają najczęściej chłód, odwagę, opanowanie, tajemniczość. Nie łatwo odczytać jego zamierzenia i jakie może mieć intencje względem osób drugich.

Nicholas Travers
#8
02.07.2023, 22:49  ✶  
Nicholas był tajemniczą osobą, z której często ciężko było wyczytać pewne zamiary. Nie tylko chronił swój umysł przed innymi, ale swoim zachowaniem stwarzał wokół siebie atmosferę dość ponurą, zimną, żeby nikomu nie chciało się spędzać przy nim więcej niż parę minut czasu. Rzadko też zdarzało się, aby Yaxley więcej czasu poświęcał na lużne rozmowy. Prawie nigdy nie rozmawiał o sprawach prywatnych. Osoby, które mogły go znać lepiej, była rodzina, a szczególnie rodzeństwo. Jednak i przed nimi też miał tajemnice. Jak zresztą każdy czarodziej.
Nigdy nie wiadomo, co się wydarzy poza murami Ministerstwa, zatem trzeba brać pod uwagę wiele czynników, mając pojęcie o tym, kto jakie stanowisko sprawuje. Nie każdy koroner jest również wzywany na miejsce zdarzenia, ale jeżeli trzeba wybadać okoliczności zgonu, często poszlaki można znaleźć na miejscu. Dlatego też Yaxley wziął pod uwagę nieobecność czarownicy, gdyby dzisiaj miało się coś wydarzyć.
Życie toczyło się swoim torem i nigdy nie okazywał jakiegokolwiek współczucia czy reakcji na temat czyjejś śmierci. Jakby była codziennością każdej istoty zamieszkującej planetę.
Sądząc po tym, że dziewczyna potwierdziła zadowolenie, że dokumenty dla jej ojca zostaną dzisiaj jeszcze wypełnione i dostarczone, Nicholas był przekonany, że opuści już jego gabinet. Szybko jednak nie zamierzała tego uczynić. Czyżby nie przeszkadzało jej przebywanie w jego ponurej obecności? Zmagał się dzisiaj ze swoją chorobą, ale tego też nie okazywał. Akurat w tej chwili nie była dokuczliwa i mógł spokojnie pracować.
Mężczyzna oparł się wygodniej plecami o oparcie fotela i patrzył na nią przeszywająco, jakby próbował zachęcić ją wzrokiem do zostawienia go już samego.
- Nie trzeba. Możesz wrócić do swojej pracy. Jak wspomniałem, dostarczę uzupełnione dokumenty.
Powtórzył, uniósł lekko kącik ust, jakby próbował być życzliwy.
Czarodziej
“It was hotter than rage, and sharper than fear, and cut deeper than helplessness, all because I couldn’t get to you.”
wiek
sława
—
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Koroner
Mieniące się srebrem, długie pasma włosów opadają Cynthii prosto na ramiona i ciągną się za połowę pleców, spod wachlarza czarnych rzęs spoglądają jasnoniebieskie, chłodne tęczówki. Jest średniego wzrostu o dość drobnej, smukłej budowie ciała. Wydaje się krucha i delikatna, głównie przez bladość skóry, jakby pozbawiona siły fizycznej. Doskonale dostosowuje sposób mówienia oraz gesty pod towarzystwo, w którym aktualnie przebywa, sprawnie manipuluje za pomocą wyglądu. Jest niewinnie śliczna, a jednocześnie przeraźliwie kojarzy się z zimą.

Cynthia Flint
#9
04.07.2023, 23:49  ✶  
Większość czarodziejów chciała, aby ich persona owiana była jakimś całunem tajemniczości, a już zwłaszcza przedstawiciele tych lepszych, bardziej wpływowych rodów ze skorowidza. Nicholas nie był odosobnionym przypadkiem, tak doświadczona aktorka i obserwatorka, jaką była Cynthia- nie dość, że postępowała podobnie, bo niewiele było osób, które mogły mieć styczność z jej prawdziwym obliczem, które coraz słabiej tliło się wśród setek przybieranych masek, to jeszcze postępowała podobnie. Prawda była szlachetna, owszem, ale kłamstwo było pięknym darem dla świata i miało więcej mocy, tworzyło lepszą zbroję. W środowisku, w którym żyli — zwłaszcza dla kobiet gotowych na poświęcenia dla kariery, ta była najważniejsza. Flintówna umiała prowadzić konwersację, lawirowała pomiędzy tematami sprytnie i zwinnie, o ile było jej to potrzebne. W innym wypadku wszystkie te zabiegi towarzyskie i opowiadanie nikogo nieinteresujących anegdotek, były stratą czasu.
Nie byłoby kłamstwem stwierdzenie, że ucieszyłaby się z czyjeś nietypowej i pełnej zagadek śmierci. Nie takiej banalnej, jak zatrucie czy szybka eliminacja zaklęciem niewybaczalnym, co było oklepane i proste do opisania w raporcie, przez co nie miała dużo czasu na dokładną sekcję zwłok i poznanie tajemnic, które skrywały.
Była wychowana tak, że nie wychodziła bez słowa i bez upewnienia się, że konwersacja — zwłaszcza służbowa lub taka w interesie rodziny, jest zakończona. Tkwiła więc prosto, przypominając nieco porcelanową lalkę, która bez cienia strachu lub innej emocji, wpatrywała się w rozmówcę po wypowiedzeniu ostatnich słów. Zupełnie nie przeszkadzało jej towarzystwo mężczyzny, było odrobinę dziwne, ale w żadnym wypadku nie było straszne. Odwzajemniała więc jego spojrzenie, a wyuczony uśmiech, który jej posłał, odwzajemniła w ten sam sposób. - Oczywiście. Miłego dnia, Panie Yaxley.
Pożegnała się jeszcze skinieniem głowy, zanim odwróciła się i opuściła jego gabinet, bezgłośnie wzdychając pod nosem. Kolejny aktor, fan gry pozorów.

W prosektorium było chłodno, dookoła panowała cisza. Wszyscy stażyści oraz pozostali koronerzy poszli już do domu, zostawiając ją samą — no, w towarzystwie trupów, ale zupełnie jej to nie przeszkadzało. Nie było żadnego na wierzchu. Pomieszczenie było czyste i pachnące, stoły błyszczały surowością, narzędzia odbijały mleczne światło z zaczarowanych lamp i płomienie kandelabrów, które próbowały dotrzeć do głównej kostnicy z pomieszczenia gospodarczego. Nie miała na sobie białego fartucha, spięte w ciasny kok, mieniące się srebrem włosy, tkwiły rozpuszczone, rozsypane po plecach i ramionach. Biurko, przy którym siedziała, tonęło w pergaminach, raportach i księgach, gdzieś pomiędzy tkwiła filiżanka z ciepłą wciąż kawą, ale nie tak gorącą, jak lubiła. Metalowe wskazówki zegara poruszały się leniwie, Cyna jednak nie miała pojęcia, która jest godzina i ile czasu minęło, odkąd wyszła z gabinetu Yaxleya. Miała mnóstwo pracy jak zwykle. Panująca na korytarzach cisza i brak harmidru dochodzącego z góry utwierdzał ją w przekonaniu, że większość pracowników Ministerstwa była już po pracy. Pióro stuknęło o pergamin, błękitne oczy wpatrywały się w skrupulatnie nakreślone, wyraźne, chociaż bardzo małe literki i dopiero odgłos otwieranych drzwi — ciężkich i metalowych, izolujących temperaturę sprawił, że przymknęła rozchylone wcześniej wargi, na które wstąpił niewinny, życzliwy uśmiech. Doskonale wiedziała, kto to. Wiedziała też, że coś mu dokucza, bo przecież była z wykształcenia uzdrowicielem. - Dziękuje, że zechciał Pan mi dostarczyć tutaj papiery dla ojca, Panie Yaxley. Zechce Pan usiąść? - zapytała nienachalnie, podnosząc na niego wzrok.
Niewymowny
Jeśli mnie nie lubisz, to twój problem, a nie mój.
wiek
35
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny - Departament Tajemnic / Komnata Śmierci
Wysoki blondyn, mierzący 194 cm wzrostu. Jego niebieskie oczy przejawiają najczęściej chłód, odwagę, opanowanie, tajemniczość. Nie łatwo odczytać jego zamierzenia i jakie może mieć intencje względem osób drugich.

Nicholas Travers
#10
06.07.2023, 13:13  ✶  

Bycie tajemniczym, mogło pozostawiać po sobie wiele pytań. To była także swego rodzaju maska i zabezpieczenie przed jawnym odkryciem osobowości, przez osoby trzecie, które mogłyby wykorzystać cenne informacje dla swoich korzyści. Wiele osób potrafi chwalić się swoimi sukcesami, osiągnięciami, dzielić informacjami odnośnie swojej rodziny czy plotkować na inne tematy. Nicholas od takich tematów trzymał dystans, nie mówiąc o sobie zbyt wiele. Prawie nic. Według niego, jedyne co otoczenie może wiedzieć, to jego umiejętności przydane w danym miejscu i pochodzenie. Niekiedy też i polityczne podejście do spraw rodzinnych czy zawodowych. Tak można zebrać sprzymierzeńców czy wrogów. Jednych i drugich powinno trzymać się blisko. I jednych i drugich nie miał za wielu. Póki nie angażował się w coś mocno, nie miał niczego do stracenia.

Dziewczynie nie odpowiedział, ani też nie życzył miłego dnia. Nie ma się świadomości, czy ten dzień można do takich zaliczyć. Nikt też nie wie, co się wydarzy. Siedzenie w przytłaczających dla słabych umysłów pomieszczeniu, nie mogło być miłym dniem, kiedy musisz pracować przy trupach lub badać tajniki śmierci, niekiedy mając kontakt z duszami zmarłych.
Yaxley poczekał aż panna Flint opuści jego biuro, gdzie mógł zabrać się pierw za dokończenie sprawdzania swojej dokumentacji. Dopiero po jej ogarnięciu, zajął się wypełnieniem dokumentów dla Pana Flinta. Wiedział, czego ojciec potrzebował i na ile czasu, więc wypełnił wszystko w jego imieniu, składając swój podpis.

Ten dzień, w upływających godzinach, nie był dla Nicholasa miły, jak życzyła mu Cynthia. Praca po godzinach nie każdemu dobrze służyła. A w jego przypadku choroba, co jakiś czas dawała się we znaki. Przez dłuższy czas miał z tym spokój, ale zdarzało się, że objawy potrafiły wrócić. To chyba był ten czas, aby spożył przepisany mu eliksir. Czuł osłabienie i brak skupienie na swojej pracy, że musiał przerwać, rozmasować oczy i stwierdzić, że niestety część spraw dokończy jutro. Gdyby nie to, że miał jeszcze zajrzeć na drugie piętro w celu odesłania dokumentów, udałby się od razu do siebie, aby wziąć eliksir i odpocząć.
Był już wieczór. Nicholas zabrał tylko swoje rzeczy, ubrał pelerynę i zabrał spakowane do koperty wypełnione dokumenty, pieczętując je pieczęcią rodziny. Windy znajdujące się w Ministerstwie były bardzo pomocne. Dzięki tym, zajechał na drugie piętro, kierując się do Departamentu Przestrzegania Prawa, do wydziału, gdzie pracują Koronerzy. Wszedł odnajdując ich pokój, gdzie został już przy wejściu przyjęty przez Cynthię Flint. Ta jej życzliwość zaczynała go w tym momencie denerwować. Może to dlatego, że zaczęła mu dokuczać choroba?

Nicholas miał w dłoni znajomą jej kopertę. Tak jak się umówili, dotrzymał słowa. Podszedł bliżej, aby stanąć po drugiej stronie jej biurka i ją wręczy, wyciągając prawą dłoń.
- Przyszedłem zgodnie z ustaleniami, ze dostarczę dokumenty dla Pana Flinta. Wypełniłem wszystko, co było konieczne. Niestety będę wracał już do siebie. Mam... Coś jeszcze do załatwienia.
Odmówił gościnności, chcąc zostawić to co trzeba było i opuścić to miejsce. Nie lubił okazywać swojej słabości, którą była choroba. Czuł się lekko osłabiony i wiedział, że powinien dbać o siebie. Niepostrzeżenie jednak, pociekła mu krew z prawej dziurki nosa.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cynthia Flint (6375), Nicholas Travers (3946)


Strony (3): 1 2 3 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa