• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6
[09.03.1972r.] Posiadłość Roberta Mulcibera [Robert & Nicholas]

[09.03.1972r.] Posiadłość Roberta Mulcibera [Robert & Nicholas]
Niewymowny
Jeśli mnie nie lubisz, to twój problem, a nie mój.
wiek
35
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny - Departament Tajemnic / Komnata Śmierci
Wysoki blondyn, mierzący 194 cm wzrostu. Jego niebieskie oczy przejawiają najczęściej chłód, odwagę, opanowanie, tajemniczość. Nie łatwo odczytać jego zamierzenia i jakie może mieć intencje względem osób drugich.

Nicholas Travers
#1
15.11.2023, 21:26  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.01.2024, 21:12 przez Morgana le Fay.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Nicholas Travers - osiągnięcie Piszę, więc jestem
Rozliczono - Robert Mulciber - osiągnięcie Piszę, więc jestem

09 marca 1972r.
Kamienica, Posiadłość Roberta Mulcibera
Niemagiczny Londyn. Dwie ulice dalej od ul. Pokątnej.

Przedwiośnie. Mimo stopniowego przejścia zmiany pory roku, zimne powietrze nadal się utrzymywało. Gdzieniegdzie pozostałości śniegu zdobiły obrzeża chodników, narożniki domów czy pod samymi drzewami. To jeszcze nie ta pora, aby móc zdjąć ciepły płaszcz zimowy. Robertowi, Nicholas zawdzięczał bardzo dużo. Dzięki niemu opanował jedną z trudnych zdolności, która jest bardzo pomocna w funkcjonowaniu, również w organizacji wspierającej działalność Czarnego Pana. Dużo też nauczył się od niego przy współpracy w Ministerstwie. Tamtego pamiętnego dnia i roku pamiętał jego odejście, gdzie to samo uczynił jego ojciec. Nicholas postanowił przetrwać jakoś okres rządów mugolaka, będąc także oczami i czynami ojca i mistrza w Ministerstwie.

Z Robertem kontakt był cały czas utrzymywany. Jeżeli nie w spotkaniach, to w korespondencji listownej. A dzisiejszego dnia, Travers postanowił go odwiedzić. Umówili się, aby mężczyzna był uprzedzony o jego przybyciu. Wiele cech mieli ze sobą wspólnych. Nicholasowi dobrze współpracowało się z ów czarodziejem, od którego zdobywał także przekazywaną wiedzę. Może informacja, jaką mu dzisiaj chciał przekazać, zainteresuje go?

Znajdując się w dzielnicy niemagicznej części Londynu, do dziś Travers nie rozumiał, jak tak szanowana rodzina Mulciber, może tu mieszkać. O ile to miało sens, jako przykrywka, ukrycie się, to jednak otaczać się mugolskimi sąsiadami było dla niego odrzucające.
Stanąwszy przed drzwiami, zapukał. Drzwi otworzył jeden ze skrzatów i wpuścił go do środka.

- Pan poczeka w salonie.
Stworzenie poinformowało Traversa, gdzie ma czekać na gospodarza, którego zapewne poinformują o jego przybyciu. Zanim tam się udał, Nicholas zdjął swoje odzienie wierzchnie i podał skrzatowi, aby gdzieś powiesił czy schował. Wtem Nicholas skierował się w stronę wskazanego pomieszczenia. Nie był tutaj pierwszy raz. Znał rozłożenie pomieszczeń. Rozglądając się w oczekiwaniu na swojego mistrza, którego zaprawdę szanował za to ile dzięki niemu osiągnął w tym okresie, jak i wcześniej.
Porządny Czarodziej
To zostanie między nami.
Tylko nami.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzący 183 cm wzrostu, mężczyzna o ciemnych, acz wyraźnie posiwiałych włosach. Posiadacz oczu o kolorze brązowym, w których czasem da się dostrzec nieco zieleni. Robert jest zawsze gładko ogolony. Zadbany. Ubrany adekwatnie do sytuacji.

Robert Mulciber
#2
15.11.2023, 21:59  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.12.2023, 23:05 przez Robert Mulciber.)  

Poinformowany z odpowiednim wyprzedzeniem o chęci spotkania, zadbał o to, aby w okolicach umówionej godziny nic istotniejszego nie zaprzątało jego uwagi. Sprawami, których z reguły miał na swojej głowie całkiem sporo, postarał się zająć wcześniej bądź też odłożyć na następny dzień. Nie lubił, kiedy zostawiał je rozgrzebanymi na swoim biurku. Istniało wówczas ryzyko, że coś umknie jego uwadze. Jakiś dokument przypadkiem zmieni swoją lokalizacje. Na to zaś nie mógł pozwolić.

Czekając aż jeden z jego skrzatów poinformuje o przybyciu gościa, zaciągnął się cygarem. Delikatnie, pozwalając sobie na wychwycenie charakterystycznego aromatu. Procesowi temu wyjątkowo nie towarzyszył tym razem alkohol. Po ten zamierzał sięgnąć już przy Nicolasie, proponując mężczyźnie szklanice trunku, który w pojedynkę nie smakował równie dobrze.

Choć i w takich momentach Robert sobie whisky nie odmawiał.

Stworzenie, które od lat służyło w jego rodzinnym domu, nie zdążyło do końca otworzyć drzwi. Mulciber zauważył to. Wiedział co znaczyło pojawienie się skrzata. Z czym było związane.

- Możesz odejść, zajmę się gościem. - wydał polecenie, nie dając mu możliwości zaanonsowania gościa, co potrzebne w zasadzie nie było. Następnie niedopalone cygaro umieścił w popielnicy. Nauczony wieloletnim doświadczeniem, pozwolił aby te samo zgasło, zachowując tym samym swoje walory.

Do salonu, który połączony był z biblioteką, dotarł w kilka chwil później. Nie zajęło mu to wiele czasu. W gruncie rzeczy nie lubił tego uczucia, które pojawiało się, kiedy inni musieli na niego czekać. Całe szczęście nie pojawiało się ono względem każdej osoby.

- Nicholasie. - zatrzymał się w pobliżu stolika, dwóch foteli. Wiekowej choć zadbanej sofy. Meble całkiem dobrze pamiętały czasy, kiedy razem z Richardem byli dziećmi. - Napijesz się czegoś? W zeszłym tygodniu wpadła mi w rękę bardzo dobra szkocka. - poinformował, wskazując prawą ręką w kierunku barku. W jego wnętrzu zawsze dało się znaleźć coś odpowiadającego każdej okazji. Na to Robert pieniędzy nie szczędził. Nie miało znaczenia to, że tych zbyt wiele obecnie nie posiadał. O pewne rzeczy należało zadbać.

Nie czekając aż Travers udzieli odpowiedzi, podszedł do mebla, który wskazał, szykując drinka dla swojej osoby. Do tego magii nie wykorzystywał, nauczony w tej materii pewnego umiaru.

Niewymowny
Jeśli mnie nie lubisz, to twój problem, a nie mój.
wiek
35
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny - Departament Tajemnic / Komnata Śmierci
Wysoki blondyn, mierzący 194 cm wzrostu. Jego niebieskie oczy przejawiają najczęściej chłód, odwagę, opanowanie, tajemniczość. Nie łatwo odczytać jego zamierzenia i jakie może mieć intencje względem osób drugich.

Nicholas Travers
#3
15.11.2023, 22:28  ✶  

Czekając w salonie, Nicholas rozejrzał się po pomieszczeniu, nauczony tego, aby nic nie dotykać. Pamiętał, że Robert nie lubił jak coś zmienia miejsce. Młody czarodziej mógłby stwierdzić, że ile razy tutaj przychodzi, nic się nie zmienia. Wciąż te same meble. Te same obrazy, wewnętrzna elewacja oraz przedmioty. W większości będące pamiątkami lub zdobyczami rodziny.
Zjawił się tutaj akurat po pracy, gdzie była godzina popołudniowa. Nie zostawał po godzinach. Nie dzisiaj. Nie zjawiałby się także bez konkretnego powodu. Również nie był z tych, co by owijali w bawełnę.
Pan Mulciber nie kazał na siebie czekać. Nicholas usłyszawszy swoje imię, skierował spojrzenie w jego kierunku.

- Panie Mulciber.
Skinął głową, jako w geście nie tylko przywitania, ale i z okazaniem szacunku. Mimo iż Nicholas był od niego wyższy, to jednak ten drugi czarodziej, miał znacznie więcej wiedzy i doświadczenia. On go wielu rzeczy nauczył. Nawet, jeżeli miał zwracać się do niego po imieniu, nie przyzwyczaił się do tego jeszcze.
- Chętnie.
Po kolejnym dniu pracy w Ministerstwie, przyda mu się raz na jakiś czas mocny trunek. To też dobra okazja na spróbowanie nowego okazu, jaki posiadał w swoim zestawieniu alkoholowym gospodarz.
- Przychodzę z informacją, jaka mogłaby Pana zainteresować.
Rozpoczął rozmowę, od razu przechodząc do konkretów. Wzrok zimnego spojrzenia utrzymując na postaci gospodarza, który przygotowywał dla nich drinka. Nicholas tak już miał, że uchodził za poważnego i zimnego spojrzeniem czarodzieja.
Porządny Czarodziej
To zostanie między nami.
Tylko nami.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzący 183 cm wzrostu, mężczyzna o ciemnych, acz wyraźnie posiwiałych włosach. Posiadacz oczu o kolorze brązowym, w których czasem da się dostrzec nieco zieleni. Robert jest zawsze gładko ogolony. Zadbany. Ubrany adekwatnie do sytuacji.

Robert Mulciber
#4
16.11.2023, 15:32  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.12.2023, 23:06 przez Robert Mulciber.)  

Przebywając wewnątrz nieruchomości należącej do Mulciberów, można było odnieść wrażenie, jakoby czas zatrzymał się w miejscu. Mimo upływu kolejnych lat, niewiele się tutaj zmieniało. Te same meble. Obrazy. Dywany. Niekoniecznie pasujące do tego, co obecnie uznawane było za modne, ale niewątpliwie odznaczające się klasą. A do tego zapewne posiadające też pewną wartość. Nie tylko sentymentalną.

O ile w ogóle tę ostatnią można było przypisać któremukolwiek Mulciberowi.

Pomimo tego, że Nicholas kolejny raz zrezygnował ze zwracania się do niego po imieniu, nie zdecydował się go poprawić. Dawno temu wyraził się w tym aspekcie całkiem jasno. Wszystko pozostawało więc po stronie Traversa, który musiał kiedyś wreszcie poczuć się w jego towarzystwie wystarczająco komfortowo. Nie było to czymś, co w przypadku Roberta przychodziło szczególnie łatwo. Nie był łatwy w obejściu. Niekoniecznie jawił się jako najlepszy, możliwy towarzysz. Choć i tutaj trafiały się niekiedy wyjątki.

- Tak szybko przechodzisz do interesów? – zareagował na jego słowa. Nie sposób było w tym jednak wychwycić… nutki wyrzutu? Zawodu? Bardziej konkretnych emocji. Informacja wzbudziła w nim co prawda pewną ciekawość, ale mogła tych kilka chwil poczekać. – Usiądź, napij się, informacje nam nie uciekną. Chyba, że mowa jest o czymś niecierpiącym zwłoki? – ostatnie słowa wyraźniej zaakcentował. Dla Nicholasa, który wszak znał Roberta nie od wczoraj, musiało być całkiem jasne to, co uważał za sprawy niecierpiące zwłoki. Były to w pierwszej kolejności te wiążące się z ich podziemną działalnością.

Napełniwszy pierwszą szklanice, sięgnął po drugą, w której po chwili znalazła się ta sama zawartość. O kolorze zbliżonym do bursztynu. Dość jednolitym. Najnowsze odkrycie Roberta, nieświadomego jeszcze istotnych powiązań destylarni z mugolakami.

Poinformowany o tym fakcie, byłby zapewne mocno niepocieszony.

- Powiedziałbyś może coś na temat tego jak mają się sprawy u Ciebie? – wyraził zainteresowanie tym tematem, stawiając obydwie szklanki na drewnianym, częściowo przeszklonym stole. Następnie zajął miejsce w jednym z dwóch foteli. Tradycyjnie padło oczywiście na ten, który znajdywał się bliżej wychodzącego na park okna. – Długo milczałeś, więc zapewne masz do opowiedzenia sporo. – pozwolił sobie dodać, sobie to i owo wstępnie założył.

Czekając na reakcje Traversa, zadbał o przyjęcie prawidłowej postawy ciała, następnie wyciągnął rękę w stronę swojej szklanicy. Uniósł ją, zatrzymując na wysokości klatki piersiowej, ani trochę nie śpiesząc się z tym, aby upić pierwszy łyk.

Niewymowny
Jeśli mnie nie lubisz, to twój problem, a nie mój.
wiek
35
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny - Departament Tajemnic / Komnata Śmierci
Wysoki blondyn, mierzący 194 cm wzrostu. Jego niebieskie oczy przejawiają najczęściej chłód, odwagę, opanowanie, tajemniczość. Nie łatwo odczytać jego zamierzenia i jakie może mieć intencje względem osób drugich.

Nicholas Travers
#5
16.11.2023, 17:18  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.12.2023, 23:10 przez Nicholas Travers.)  

Kiedyś może nadejdzie dzień, kiedy Nicholas przestawi się do zwracania imiennie, niż oficjalnie. Różnica wieku między nimi także była znacząca, bo może jakieś dziesięć lat? Trzeba dać mu czas, a już może są postępy, gdzie Travers stara się układać zdania tak, aby nie musieć używać słowa „Pan”.

Robert zwrócił mu uwagę, że dość szybko przeszedł do interesu, pomijając kwestie luźnej rozmowy. Może nie chciał mu zabierać zbyt wiele czasu i był czymś zajęty? Prowadzenie rodzinnego interesu też zabiera cenną uwagę. Wiedział to na przykładzie swojego ojca.
Takiego pytania się możliwie Nicholas nie spodziewał. Nie odpowiadając na razie nic. Dopiero przy drugim, rozwiniętym pytaniu musiał odpowiedzieć.

- Nie… Nie jest to nic głównie pilnego. Gdyby tak było, inaczej bym określił treść spotkania.
Przyznał zgodnie z prawdą. Nie pisał prośby i pilne spotkanie i naglące. Ale raczej o chęć spotkania. W dowolnym dniu i godzinie. Tu Nicholas dostosowywał się, zaznaczając jedynie, że wolałby po godzinach swojej pracy. Problemu nie było i Richard przyjął go dzisiaj.
Mając pozwolenie na zajęcie miejsca, usiadł na jednym z brzegów kanapy. Być może tym bliższym fotela Roberta, jaki on sam później wybrał, stawiając szklanki z trunkiem na ławie.

Travers rzadko kiedy cokolwiek mówił o sobie. Wyuczona sztuka niewymownego. Co innego jednak rozmawiać z osobami swojego otoczenia. Przed nim nie miał tajemnic. Jedynie poza własnym jednym głównym sekretem, chowanym przed wszystkimi. Robertowi jednak wypadało wyjaśnić swoje milczenie.

- Pewne sprawy rodzinne wymagały większej uwagi. Szczególnie w organizacji Ojca. Byłem poza krajem, aby pomóc odszukać magiczne stworzenia, które pewnej osobie uciekły. Było jednak podejrzenie, że ktoś specjalnie wypuścił je z zagrody i wypłoszył. Mój powrót opóźniał się także przez nieprzyjemny wypadek ze stworzeniem, którego nie dało się uspokoić. Z niegroźnymi obrażeniami przeleżałem trochę na obserwacji.
Opowiedział tak w skrócie z tych ważniejszych wydarzeń, ostatniego miesiąca. Żony nie miał nadal, ani innej przyrzeczonej kobiety. Ojciec ponoć szukał i szczęście, że skupił się na jego młodszym rodzeństwie.  O swojej chorobie nie miał co opowiadać. Nie raz pewnie Robert zauważał, że Nicholas źle się czuł podczas pracy czy szkolenia u niego. To się nie zmieniało i objawy choroby genetycznej pojawiały co jakiś odstęp czasu. Na razie było wyciszone. Po udzieleniu odpowiedzi, sięgnął po szklankę z trunkiem, aby spojrzeć na jego zawartość, zakołysać lekko naczyniem aby wprawić w ruch płyn, zanim weźmie łyk.
Porządny Czarodziej
To zostanie między nami.
Tylko nami.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzący 183 cm wzrostu, mężczyzna o ciemnych, acz wyraźnie posiwiałych włosach. Posiadacz oczu o kolorze brązowym, w których czasem da się dostrzec nieco zieleni. Robert jest zawsze gładko ogolony. Zadbany. Ubrany adekwatnie do sytuacji.

Robert Mulciber
#6
18.11.2023, 17:31  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.12.2023, 23:06 przez Robert Mulciber.)  

Robert na ogół preferował raczej szybsze załatwianie spraw. Unikał zbędnego owijania w bawełnę. Nie ciągnęło go do niepotrzebnego lania wody. Ludzie, z którymi utrzymywał względnie regularny kontakt, lata temu zdążyli się już przyzwyczaić do jego stylu bycia. Mało kogo faktycznie do siebie dopuszczał. Mało komu pozwalał na to, aby faktycznie go poznał - tego Roberta, który przez większość czasu skutecznie krył się za sztywną, oficjalną postawą.

Nicholas, choć znał swojego mentora już niezły kawał czasu, najpewniej nie miał dotąd zbyt wielu okazji, aby przeprowadzić z nim typową, luźną rozmowę. O ile coś takiego w ogóle miało miejsce w przypadki tej dwójki. Kiedykolwiek. Mógł więc w chwili obecnej poczuć się dziwnie. Mniej komfortowo? Dać się zaskoczyć. Jakakolwiek była reakcja Traversa, Mulciber nieszczególnie zwrócił na nią uwagę.

- Tak myślałem. - podsumował słowa Nicholasa, który zaprzeczył temu, aby poprosił o spotkanie w jakiejś bardziej istotnej sprawie. Nie raz i nie dwa, miał okazję wyrazić się jasno na temat tego, w jaki sposób należało informować o wszystkim tym, co nie mogło czekać. Zasady były w tym przypadku proste.

Robert również nie był człowiekiem, który na swój temat mówił dużo. Wiele rzeczy zachowywał tylko dla siebie samego. Dla członków jego rodziny było to zresztą dość typowe. Wychowani przez człowieka, który był Niewymownym, wraz z bratem dość wcześnie nauczyli się tego, iż czasem lepiej jest zachować milczenie. Pewnymi sprawami nie powinno dzielić się przedwcześnie. Niektórymi zaś najlepiej było nie robić tego wcale.

- To musiało być dość nieprzyjemne. - pokiwał głową, unosząc wreszcie szklankę do ust. Upijając łyk alkoholu, który całkiem przyjemnie palił w przełyk. W smaku ogólnie był całkiem niezły. I pomyśleć, że wpływ na to miała po części mugolska receptura. Merlin by się w grobie przewrócił. - Rozumiem, że Twoi bliscy nadal pozostają związani z Artemis? Radzą sobie? - zapytał, niby od niechcenia. Z uprzejmości?

O ile Roberta faktycznie można było posądzać o bycie uprzejmym. Co najwyżej w tych sytuacjach, kiedy odpowiednie zachowanie miało okazać się działać na jego korzyść.

- Być może potrzebowalibyśmy od was małej przysługi, ale na ten moment to nic pilnego. - dorzucił, pomiędzy kolejnym i jeszcze następnym łykiem alkoholu. Tyle to było z tej nieszczęsnej, niezobowiązującej rozmowy, która zajęła im naprawdę sporo czasu. Kolejny raz wyszło na to, że Mulciber najwyraźniej... średnio radził sobie z prowadzeniem takowej. Stosunkowo szybko się czymś takim męczył. - Słyszałeś może o buchorożcach? - zarzucił wędkę, pytając o stworzenie, o którym sam usłyszał zaledwie kilka dni temu. Nie znał się na tej tematyce. Sam by zapewne zbyt wiele tutaj nie wymyślił. Tyle dobrego, że miał u swego boku odpowiednich ludzi. Posiadających niezbędną wiedzę. Oddanych sprawie.

Niewymowny
Jeśli mnie nie lubisz, to twój problem, a nie mój.
wiek
35
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny - Departament Tajemnic / Komnata Śmierci
Wysoki blondyn, mierzący 194 cm wzrostu. Jego niebieskie oczy przejawiają najczęściej chłód, odwagę, opanowanie, tajemniczość. Nie łatwo odczytać jego zamierzenia i jakie może mieć intencje względem osób drugich.

Nicholas Travers
#7
18.11.2023, 18:23  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.12.2023, 23:09 przez Nicholas Travers.)  

Nicholas wystarczająco dobrze poznał Roberta, gdyż i on sam nie lubił  tematów owijanych w bawełnę. Nawet w pracy kazał kolegom czy koleżankom mówić wprost, aby nie tracić czasu na dochodzenie do tego o co im chodzi. Pod tym względem może i młody Travers zaplusował u swojego mentora. Także tym, że od razu działał, nie zadając głupich pytań, jedynie te mogące wzbudzać wątpliwości lub wymagające większego wyjaśnienia.

Gdyby sprawa była pilna, prosiłby o wcześniejszą wizytę z dniem poprzedzającym wysłanie listu sową. Ewentualnie zjawiłby się bez zapowiedzi. Znaczyłoby to, że faktycznie sprawa była pilna. Wiedział jak ma się kontaktować z Robertem. A dzisiaj, przy tym spotkaniu, choć nie pilnym, to jednak był przekonany, że tak jak zawsze, ma przejść do rzeczy. Nie ukrywał małego zaskoczenia zmianą tematu. Że to co chciał przekazać Nicholas, może poczekać.

Mulciberowi należały się wyjaśnienia, dlaczego przez pewien ostatni czas było z jego strony cicho. Zdarzyły się nieprzewidziane sytuacje w życiu Nicholasa. Mężczyzna przyjął to do wiadomości.
- Zdecydowanie.
Odparł jednym słowem, potwierdzając stwierdzenie Roberta.
- Tak. W najbliższym miesiącu ojciec ma podpisać umowę współpracy z Flintami. Jeśli chodzi o Artemis, to można powiedzieć, że tak.
Dodał jako nową informację, potwierdzającą, że organizacja Yaxleyów ma się dobrze. Rozwijają i użyczają swoje usługi dotyczące magicznych zwierząt. Jeżeli Robert zechce usłyszeć więcej szczegółów i uzna to za interesujący temat, Nicholas przedstawi sprawę.

Po upiciu łyka dość dobrego trunku, do uszu młodego czarodzieja doszły interesujące słowa. Spojrzał na Mulcibera marszcząc lekko brwi. "Jakie małe zlecenie?" - zaczął się zastanawiać. 
Buchorożce. Tego nie spodziewał się, że owe magiczne stworzenie znajdzie zainteresowanie u mentora.

- Tak. Słyszałem. A nawet sporo czytałem.
Potwierdził. W końcu ze względu na rodzinny interes, musiał posiąść wiedzę o większości magicznych stworzeniach, co dzięki temu świadczyło, jakie otrzymywał wyniki w Hogwarcie.
- Są bardzo silne. Posiadają mocną i odporną na wiele zaklęć skórę. Ich róg jest bardzo niebezpieczny, posiadający wybuchową substancję.
Streścił najważniejsze cechy wspomnianego stworzenia. Szlachetne, choć populacja ich była chroniona, gdyż malała. Interesujące, że Robert o nie pyta. Nicholas wyczekująco oczekiwał dalszych słów, czy wspomniana wzmianka o zleceniu ma jakiś z nimi związek.
Porządny Czarodziej
To zostanie między nami.
Tylko nami.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzący 183 cm wzrostu, mężczyzna o ciemnych, acz wyraźnie posiwiałych włosach. Posiadacz oczu o kolorze brązowym, w których czasem da się dostrzec nieco zieleni. Robert jest zawsze gładko ogolony. Zadbany. Ubrany adekwatnie do sytuacji.

Robert Mulciber
#8
18.11.2023, 20:58  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.12.2023, 23:09 przez Robert Mulciber.)  

Przez ostatnie lata zdążył poznać Nicka na tyle, aby być w stanie określić, że pod względem osobowości, swojego stylu bycia, zwyczajnie mu... odpowiadał. Stosunkowo dobrze mu się z Traversem współpracowało. Jako uczeń również nie był szczególnie problematyczny. Nie zadawał zbyt wielu pytań, preferując samodzielnie znaleźć odpowiedź. Szybko uczył się nowych rzeczy. Gdyby takich jak on było więcej, być może częściej decydował się na role nauczyciela. Mentora?

- Z Flintami? - niby zainteresował się, ale po prawdzie, to większej ilości informacji na ten temat nie potrzebował. Przynajmniej w tym momencie. Niby wiedza to potęga, ale czy to znaczy, że człowiek powinien sobie robić z głowy śmietnik? Niekoniecznie.

Znacznie bardziej interesowało go w tym momencie to, co sam miał do zaproponowania. A w drugiej kolejności - informacja, którą przekazać zamierzał mu Nicholas. Dlatego też kolejny raz unosząc do ust szklankę z whisky, uważnie słuchał tego, co na temat buchorożców mógł powiedzieć były uczeń.

- Dokładnie to samo słyszałem od innych. - podsumował to, co padło ze strony Nicka. Nastepnie odstawił szklankę na stół. Na moment alkohol zniknął z obszaru jego zainteresowań. Przechodzili do interesów, a przy tych zawsze liczyła się przytomność umysłu. - Zależałoby nam na tym, żeby pozyskać przede wszystkim skórę buchorożca. Może kilku? - wyłożył, co konkretnie było ich celem. - Róg może być miłym dodatkiem, ale nie stanowi dla nas priorytetu. - dookreślił, żeby nie pozostawiać tutaj miejsca na wątpliwości. Robertowi zależało głównie na właściwościach skóry zwierzęcia, która we właściwych rękach mogła zapewnić im pewne korzyści. Warto było więc zapewne trochę się wysilić, aby ją pozyskać. - W zasadzie, moglibyście go nawet zachować. Sprzedać z korzyścią dla waszej rodziny. - dorzucił. - Rzecz jasna o ile tylko bylibyście w stanie przekonać Yaxleyów do przyjęcia takiego zlecenia.

Nie oczekiwał, że odpowiedź otrzyma tu i teraz. Liczył jednak, że Nicholas tradycyjnie uzna to za jedną z pilniejszych spraw i co za tym idzie - szybko przekaże sprawę dalej. Nada jej bieg. Zainteresuje tematem odpowiednie osoby. Nie musiał być to z marszu sam Gerard Yaxley, choć dobrze byłoby dotrzeć do właściwych uszu.

Niewymowny
Jeśli mnie nie lubisz, to twój problem, a nie mój.
wiek
35
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny - Departament Tajemnic / Komnata Śmierci
Wysoki blondyn, mierzący 194 cm wzrostu. Jego niebieskie oczy przejawiają najczęściej chłód, odwagę, opanowanie, tajemniczość. Nie łatwo odczytać jego zamierzenia i jakie może mieć intencje względem osób drugich.

Nicholas Travers
#9
18.11.2023, 23:35  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.12.2023, 23:16 przez Nicholas Travers.)  

Gdyby nie dołączył do Departamentu Tajemnic, Nicholas mógłby nie spotkać takiego czarodzieja jakim jest Robert. Co więcej, zostać nawet jego uczniem. Ta droga edukacji pozwoliła im lepiej się poznać. Jeden i drugi skorzystał na tej znajomości.

- Tak. Specjalizują się w żeglarstwie. Mogą wspomóc w sytuacjach trudnych do przetransportowania magicznych stworzeń z innego kraju. Załatwią odpowiedni transport, dadzą kogoś do nawigowania. Mam przeczucie, że ojciec planuje z nim coś więcej. Tutaj jednak jeszcze nie znam szczegółów.
Prawdopodobnie sprawa mogła dotyczyć połączenia rodzin, gdyż panowie Travers i Flint znali się bardzo dobrze i kto wie czy nie dłużej. Oboje mieli córki, jeden miał nawet synów. Opcja połączenia rodów mogła wchodzić w grę. Nicholas wyjaśnił, na czym polegać miałaby taka współpraca. Jak się później okaże, ich pomoc może być przydatna w tym zleceniu, którego Nicholas się dowie.

Informacje na temat buchorożców były takie same, jakie każdy usłyszał, czy wyczytał. Podstawowe, znane wielu czarodziejom. Nicholas uważnie słuchał Roberta, dowiadując się szczegółów wspomnianego, "małego" zlecenia, które brzmiało bardziej na duże. Pozyskanie skór buchorożców. Tego się nie spodziewał. Zlecenie wymagające dobrego działania z upolowaniem chociażby jednego. Słuchając, analizował, trzymając szklankę z alkoholem w dłoni.

- Róg może się dobrze sprzedać, ze względu na swoje właściwości. Albo zostać dobrze wykorzystany dla konkretnego celu.
Może i róg nie stanowił priorytetu, ale jakby się zastanowić nad jego przyszłościowym wykorzystaniu, dla pokazu większej siły ze strony czarodziei?  Do rozważenia. Z drugiej strony, pozyskane galeony ze sprzedaży takiego rogu, mogą wspomóc rozwój rodzinnego biznesu. Robert mówił z sensem, przekonaniem.
- Porozmawiam z matką na ten temat. Liczę, że pomogą nam kontakty.
Nie odmówił i nawet byłby gotów ojca przekonać, ile mogliby zarobić na chronionym w Afryce stworzeniu. Jedno jeszcze w tym zastanawiało Traversa.
- Jeśli mogę wiedzieć. W jakim celu potrzebna jest skóra buchorożca?
Zapytał zwyczajnie, spojrzenie kierując na Roberta. Ze skóry zwierząt można zrobić wiele rzeczy, przedmiotów i ubrań. Czy jest coś innego, do czego Mulciber jej potrzebuje? Bądź jego rodzina.
Porządny Czarodziej
To zostanie między nami.
Tylko nami.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzący 183 cm wzrostu, mężczyzna o ciemnych, acz wyraźnie posiwiałych włosach. Posiadacz oczu o kolorze brązowym, w których czasem da się dostrzec nieco zieleni. Robert jest zawsze gładko ogolony. Zadbany. Ubrany adekwatnie do sytuacji.

Robert Mulciber
#10
19.11.2023, 15:56  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.12.2023, 23:10 przez Robert Mulciber.)  

Nie ciągnął tematu dotyczącego raczkującej współpracy Yaxleyów z rodziną Flint, skupiając się już tylko na zleceniu, które Nicholasowi przedstawił. Zarazem jednak oczywiście w pamięci sobie odnotował, że coś takiego podczas tego spotkania padło. Taka informacja nie powinna wszak wpaść jednym uchem i w chwilę później wylecieć z głowy za pośrednictwem tego drugiego. Robert zdawał sobie z tego sprawę.

- Dobrze, że dostrzegasz w tym potencjał. Przekaż informacje o sprawie dalej. Oczywiście tradycyjnie zależałoby mi na czasie. - ostatnie podkreślił. Na pytanie dotyczące celu, w jakim miałaby zostać wykorzystana skóra buchorożca, odpowiedzi zaś nie udzielił. Zachował się tak, jakby te podczas tej rozmowy nie padło.

Aczkolwiek czy ktoś, kto w podziemiu handlował odzwierzęcymi komponentami, nie zdawał sobie sprawy z tego, że czasem lepiej było o pewne rzeczy nie pytać? Dla własnego dobra oraz bezpieczeństwa.

Zanim sięgnął po odstawioną jakiś czas temu szklankę - można było do niej powrócić, skoro swoją sprawę Nicholasowi przedstawił - poczekał na konkretną reakcje, może odpowiedź najstarszego z rodzeństwa Travers. Kiedy temat uznał za zakończony, pozwolił sobie znów wlać odrobinę alkoholu do ust. Na dnie zostało go już naprawdę niewiele. Może na jeszcze jeden raz?

- Skoro to mamy za sobą, możemy wreszcie przejść do kwestii, która Ciebie do mnie przyciągnęła. - zasugerował. Długo to już odkładali, a przecież to właśnie miał być podstawowy temat tego spotkania. Z jego powodu Nick o spotkanie poprosił listownie.

Podniósł się z fotela i nie czekając aż szklanki - jego i Nicholasa - będą puste, zdecydował się dolać do każdej odpowiednią ilość alkoholu. Nie było tego szczególnie dużo. Robert bowiem był nauczony, że napełniać nie wypadało w ilości większej niż na 1/3 pojemności niewielkiego naczynia. Takie zasady dawniej przekazał mu ojciec i do dzisiaj się ich trzymał.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Nicholas Travers (1915), Robert Mulciber (2174)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa