• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[17.07.72] To słowo, które słyszałeś, ma rytm, ma znaczenie

[17.07.72] To słowo, które słyszałeś, ma rytm, ma znaczenie
Syn czarnoksiężnika
wiek
35
sława
IV
krew
czysta
genetyka
dziedzic Slytherina
zawód
Archeolog
Cathal wdał się w dużej mierze w matkę z Gauntów: po niej ma dość jasne włosy i jasne oczy. Mężczyzna bardzo wysoki, około 192 cm wzrostu, któremu wyraźnie nie był w życiu obcy wysiłek fizyczny. Gdzieś pomiędzy trzydziestką a czterdziestką.

Cathal Shafiq
#1
05.02.2024, 17:05  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.10.2024, 14:03 przez Cathal Shafiq.)  

GREASE


Scenariusz
To słowo, to słowo, które słyszałeś, ma rytm, ma znaczenie

Cathal nie był największym fanem zatłoczonych, głośnych miejsc - było w nich wiele bodźców, które zostawały w jego głowie na zawsze. Ale też znosił je o wiele lepiej niż taki Ulysses, poza tym w przeciwieństwie do przyjaciela, który z chorobą radził sobie uciekając w rutynę, Cathal szukał raczej nowości. I nawet jeśli zwykle pochłaniała go praca, to od czasu do czasu nie miał nic przeciwko oderwania się od niej w ramach zabawy.
Dlatego kiedy Ginewra zadeklarowała, że chciałaby lepiej poznać rozrywki, jakie oferował mugolski Londyn, bez większych oporów zaprosił ją do jednego z klubów tanecznych, którego szyld Wybuchowa chemia mignął mu, gdy wędrował jakiś czas temu londyńską ulicą i utkwił rzecz jasna w pamięci. Zasugerował, by trochę zmieniła wygląd - o ile czarodzieje niezbyt zwracali uwagę na kolor skóry (bardziej dbając raczej o to, jaka krew płynęła w twoich żyłach...), o tyle w świecie mugoli Egipcjanka mogła mocno rzucać się w oczy, a Cathalowi niezbyt chciało się bić z jakimiś gnojami, którzy postanowiliby ją zaczepić, co niechybnie by go czekało. Sam wyglądał… dość niedbale, czyli jak zwykle: podobnie jak na wykopaliskach, założył nieco znoszone jeansy oraz koszulę, tyle że ta była nowa, niedawna otrzymana w prezencie od ciotki „by jakoś wyglądał”. Jasne włosy, nieco przydługie, bo nie obcinał ich ostatnio, układały się tak, jak same chciały, a podbródek pokrywał dwudniowy zarost. W tłumie mugoli nie ginął, bo był na to za wysoki, ale też nie odstawiał tak bardzo, jak niektórzy nieprzyzwyczajeni do mugolskiego świata czarodzieje.
W klubie roiło się od mugoli w kolorowych ubraniach, grała muzyka, serwowano kolorowe drinki i burgery. Wyglądało i na to, że szykował się jakiś konkurs, chociaż na razie ludzie po prostu tańczyli, rozmawiali przy stolikach i zamawiali jedzenie przy barze.
Ginny była wysoka, a Cathal wręcz wielki, bez większego trudu więc udało się im utorować drogę ku barowi. Gdzieś w tle leciała właśnie piosenka, której żadne z nich raczej nie miało szansy rozpoznać, pewnie przyniesiona tu przez jakiegoś muzyka z USA - pochodziła z musicalu Grease, który debiutował zaledwie rok temu, a w 1972 wszedł na Broadway.

Summer lovin' had me a blast
Summer lovin' happened so fast
I met a girl crazy for me
Met a boy cute as can be


– Chcesz coś zjeść, czy iść na parkiet? – spytał Cathal, gdy usiedli przy barze, czekając aż barman wręczy im drinki. Nachylił się ku niej nieco i podniósł głos, by być słyszalnym mimo rozbrzmiewającej w tle piosenki „Summer Nights”. – Wprawdzie ciotka zmusiła mnie do opanowania podstaw tańca, ale uprzedzam, że to nie był taki taniec – dorzucił, obracając się i spoglądając na tańczących. Shafiq na balach czystokrwistych pojawiał się od wielkiego dzwonu i tańczył rzadko, bo zwyczajnie zwykle się mu nie chciało, ale szybkie przesunięcie wzrokiem po parkiecie przekonało go w tym, że właściwie chyba większość obecnych tutaj mugoli też niezbyt potrafiła tańczyć.
Róża Pustyni
Wszystkie przyzwoite przepowiednie są do rymu.
wiek
32
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
uzdrowicielka w grupie archeologicznej, wróżbitka
Ginevra rzuca się w oczy. To szczupła i dość wysoka kobieta, sięgająca 177 cm. Ma owalną twarz, opaloną skórę i jasnobrązowe oczy; włosy długie do pasa, ciemnobrązowe, proste i grube. Ubiera się raczej schludnie niż byle jak. Jej usta często zdobi psotliwy uśmieszek. Mówi z akcentem, słychać, że nie jest z Anglii. Otacza ją mgiełka orientalnych perfum - klasycznej egipskiej mieszanki cytrusów, jaśminu i słodkiego ananasa.

Guinevere McGonagall
#2
05.02.2024, 23:54  ✶  

Mugolski świat nie był jej całkowicie obcy – ale ten w Egipcie, za to ten w Anglii był dla McGonagall prawdziwą zagadką. Ludzie byli tutaj zupełnie inni, porównanie jawiło jej się czymś absolutnie niemożliwym do zrealizowania. Dlatego właśnie była tego tak ciekawa. To była zupełnie luźna myśl, rzucona przy Cathalu, ten jednak… wziął to jakby do siebie i rzeczywiście zaprosił ją na tańce. Tak po prostu. Kim by była, żeby odmówić takiej propozycji? Na pewno nie nazywałaby się wtedy Guinevere. Pomimo tego ciągłego droczenia się i przykładnego… ucierania nosa, ale też marudzenia Cathala, naprawdę go lubiła i wcale nie miała go za takiego gburka, jak czasami w żartach mówiła.

Wyglądała dzisiaj zupełnie inaczej. Może „zupełnie”, to lekka przesada – ale faktycznie wzięła sobie do serca sugestię Cathala i w domu przed lustrem pokombinowała trochę z odcieniem własnej skóry – i za sprawą transmutacji i dużo jaśniejszego niż jej naturalny odcień skóry pudru (w razie, gdyby zaklęcie zamierzało się rozpłynąć w tym najmniej odpowiednim momencie… Ale planowała w takich warunkach po prostu udać się na stronę, do toalety i poprawić to i owo; puder miał być tylko awaryjnie). Puściła też swoje długie do pasa włosy wolno, pokręciła je trochę na wałkach i nie ubrała się tak zwiewnie, jak to miała w zwyczaju. Chociaż nie zrezygnowała ze spodni i koszuli, próżno było szukać jakichś wzorów czy kwiatów. Nie włożyła na sobie czerni, a jeansowe spodnie i brązową bluzkę, która odsłaniała brzuch – z daleka spokojnie można było ją pomylić z kimś innym. Usta miała pociągnięte mocno różową szminką – i jak na jej standardy, wiele się od tych kolorowych mugoli chyba nie różniła.

Z kimś takim, jak Cathal u boku, przedzieranie się przez tłum rzeczywiście nie stanowiło większego problemu. Było to wręcz dziecinnie łatwe – bo gdy on torował drogę, ona spokojnie szła sobie za nim, niezaczepiana przez nikogo. Muzyka dudniła z głośników, ludzie śmiali się, krzyczeli, zajęci byli sobą, nikt nie zwracał uwagi na dwójkę nowo przybyłych ludzi, którzy bardzo pragnęli wtopić się w tłum.

– Chcę się napić – sama musiała mówić trochę głośniej, żeby przekrzyczeć ten hałas, a siedzący obok niej mężczyzna w ogóle zrozumiał, co do niego mówi. Nie była wielce wprawna w piciu alkoholu, w Egipcie w mugolskich knajpach dostanie takowego graniczyło właściwie z cudem, nie było tam takiej kultury picia czy drinkowania. Dlatego wszystko, co kolorowe – było ciekawe, a skoro już wyszli do mugoli, to dlaczego nie pozwolić sobie w tym względzie na więcej? – A zjeść… Może później? Chyba, że ty chcesz? – teraz gdy siedzieli przy barze, sama mogła odwrócić głowę, by spojrzeć na parkiet. Dlatego nie odpowiedziała mu od razu, patrząc na te dziwaczne ruchy, niepodobne do niczego. – To nie może być takie trudne, popatrz na nich – aż zmrużyła oczy, bo sama, choć jakieś tam tańce znała, to w Egipcie jednak robiono to zupełnie inaczej. O tym wcześniej nie pomyślała – że mogą znać jakieś inne tańce, że co innego będzie tutaj popularne.

Syn czarnoksiężnika
wiek
35
sława
IV
krew
czysta
genetyka
dziedzic Slytherina
zawód
Archeolog
Cathal wdał się w dużej mierze w matkę z Gauntów: po niej ma dość jasne włosy i jasne oczy. Mężczyzna bardzo wysoki, około 192 cm wzrostu, któremu wyraźnie nie był w życiu obcy wysiłek fizyczny. Gdzieś pomiędzy trzydziestką a czterdziestką.

Cathal Shafiq
#3
06.02.2024, 14:13  ✶  
- Uh, nie jestem bardzo głodny, po prostu daj mi podwójnego Polar Burgera ze wszystkim i napój wiśniowy z lodami czekoladowymi - odparł kobiecie, kiedy spytała, czy chce jeść, chociaż uśmiechnął się przy tym z odrobiną rozbawienia, świadczącego o tym, że niekoniecznie planuje dokonać właśnie takiego zamówienia.
Nie to, że miałby coś przeciwko burgerowi, ale mógł go kupić później. A napój wiśniowy niekoniecznie był najlepszym wyborem w klubie. Cathal unikał upijania się - głównie dlatego, że nawet pijany pamiętał wszystko (sprawdzał to, wspomnienia za nic nie chciały się rozmyć pod wpływem alkoholu), a człowiek niekoniecznie chciał pamiętać, co robił, kiedy był kompletnie spity. Przy jego wzroście jednak jeden drink nie robił żadnej różnicy.
Mężczyzna zamówił dwa drinki i podsunął jeden z nich McGongall.
- Bo nie jest trudne. Jeśli mam być szczery, to sądzę, że tańczyć tutaj mogłaby średnio ogarnięta małpa - oświadczył.
Może wypowiedział to w złą godzinę.
Może bogowie spojrzeli tego dnia akurat na niego i Pani Księżyca uśmiechnęła się do siebie, szepcąc: naprawdę? I postanowiła udowodnić mu, że nie będzie aż tak prosto…
Bo akurat w tej chwili muzyka umilkła, przygasły światła, a potem rozbłysły pojedyncze reflektory, które zaczęły krążyć po tłumie.
– Zaczynamy nasz konkurs tańca! Wybierzemy trzy pary, które będą rywalizowały ze sobą na parkiecie! Wygrana para otrzymuje od klubu darmowe drinki oraz dwadzieścia funtów! – padło gdzieś ze sceny. Cathal spojrzał w tamtą stronę, popijając swojego drinka i… cóż, nie przeczuwając absolutnie niczego. Konkurs niezbyt go interesował, chociaż miał rzecz jasna zamiar zaprosić Ginewrę na parkiet, przecież nie przyciągnąłby jej do klubu tanecznego, gdyby był zdecydowany cały wieczór tkwić przy barze z ponurą miną.
Ale absolutnie nie spodziewał się tego, co nastąpiło chwilę później. Sześć świateł – w trzech różnych kolorach – zatrzymało się na losowych osobach w klubie. I nie tylko jedno z nich padło na Cathala, a drugie na Ginny: tak się złożyło, że to jej było błękitne, podobnie jak mężczyzny, który stał po drugiej stronie Sali, jego z kolei… różowe. Jak wymalowanej, niskiej blondynki, która chwilę temu tańczyła na parkiecie. Wyglądało na to, że nie tylko wybrano ich do konkursu tańca, ale jeszcze mieli rywalizować przeciwko sobie.
- Jeśli odmówię, to pewnie wszyscy zaczną robić scenę, co? - mruknął z pewną rezygnacją i dopił swojego drinka na dwa hausty.
Dobrze, że przynajmniej zdążył się napić.
Gdzieś w jego głowie rozległ się złowieszczy śmiech. Nie był pewny, czy to Slytherin uważa, że jego potomek dostał nauczkę za, że włóczy się po mugolskim świecie, czy też było to dzieło jego własnej wyobraźni...
Róża Pustyni
Wszystkie przyzwoite przepowiednie są do rymu.
wiek
32
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
uzdrowicielka w grupie archeologicznej, wróżbitka
Ginevra rzuca się w oczy. To szczupła i dość wysoka kobieta, sięgająca 177 cm. Ma owalną twarz, opaloną skórę i jasnobrązowe oczy; włosy długie do pasa, ciemnobrązowe, proste i grube. Ubiera się raczej schludnie niż byle jak. Jej usta często zdobi psotliwy uśmieszek. Mówi z akcentem, słychać, że nie jest z Anglii. Otacza ją mgiełka orientalnych perfum - klasycznej egipskiej mieszanki cytrusów, jaśminu i słodkiego ananasa.

Guinevere McGonagall
#4
07.02.2024, 04:18  ✶  

Aż musiała wytrzeszczyć na niego oczami.

– Burger, lody i napój wiśniowy? – powtórzyła za nim i od razu pomyślała sobie, jak to lekarz, jak bardzo zabójcze było to połączenie, a przecież nawet nie wyszli jeszcze na parkiet i żadne nie zmęczyło się tak, że trzeba było zjeść… aż tyle! Ale gdy już to powiedziała na głos, to dopiero zobaczyła uśmieszek mężczyzny i sama się uśmiechnęła, kręcąc przy tym nieznacznie głową.

Sama nie zamierzała się upijać, ledwie trochę rozluźnić, spróbować czegoś nowego, innego – bo nie wątpiła, że alkohole mugoli różniły się od tych sprzedawanych w czarodziejskich knajpach. Na pewno były inne z nazwy (a już zwłaszcza porównując do Egiptu), ale czy z efektów? Sądziła, że właśnie tak będzie. No i nigdzie nie widywała też kremowego piwa, dlatego właśnie wydawało jej się, że niemagowie mają kompletnie inne gusta i sposoby na alkohol. I miała rację. Drink, którego zamówił dla niej Cathal, i którego jej podsunął, nie był niczym, co znałaby z magicznego świata. Nie wybuchał, nie działo się z nim nic ciekawego, aż uniosła wysoką szklankę, by spojrzeć z bliska, a po chwili oglądania, dopiero się napiła.

Był dobry, całkiem słodki, ale bez przesady. I… chyba był dość mocny? A może taki jawił się na jej niespecjalnie wyćwiczoną pod tym względem głowę.

– Nie wiem nawet, do czego porównać te ruchy. To chyba nie jest żaden układ taneczny – rzuciła i nawet nie dokończyła swojej myśli, przyglądając się tańczącym ludziom, gdy w głośnikach, przez mikrofon (to też całkiem ciekawe diabelstwo, w końcu czarodzieje załatwiali to zaklęciem na struny głosowe), ogłoszono konkurs. Ludzie przestali tańczyć, muzyka ucichła, Ginewra spokojnie sączyła swojego drinka, ciekawa co się teraz stanie…

Może powinna postawić sobie tarota przed wyjściem, ale była zbyt zaaferowana malowaniem się, układaniem włosów i wybieraniem ciuchów, by w ogóle pomyśleć o spojrzeniu w karty. Bo gdy niebieskie światło spoczęło właśnie na niej, przyłapanej przy barze, z drinkiem przy ustach, i aż uniosła spojrzenie, by zobaczyć źródło tego błękitnego światła, to dostrzegła w gdzieś w tłumie takie same, zatrzymane na jakimś mężczyźnie. I nie był to Cathal, o nie. On dostał, jakże gustowne, różowe.

Nefret przełknęła kolejnego łyka, spojrzała ile drinka jeszcze jej zostało i dopiero wtedy przeniosła wzrok na swojego towarzysza…

Czy może powinna powiedzieć: rywala?

– Pewnie tak – odparła i poczuła mocniejsze uderzenie serca. To było dla niej całkowicie nowe, nawet trochę tutaj nie potańczyła z osobą, z którą przyszła, nie przyzwyczaiła się do atmosfery, nie zdążyła mieć całkowicie gdzieś tego, jak się rusza i co mogą pomyśleć ludzie, a przy Shafiqu czułaby się dużo pewniej… I jednocześnie czuła to znajome pociągnięcie, radość. Konkursy! Uwielbiała konkursy! Uwielbiała rywalizować, uwielbiała wygrywać! Tyle że dużo bardziej wolałaby rywalizować z Cathalem przeciwko innym, a nie przeciwko niemu.

No ale… Nie spojrzała w karty. I nie była też osobą, która takich sytuacji nie obracała na swoją korzyść. Uśmiechnęła się więc pod nosem, upiła jeszcze łyk i odłożyła szlankę na blat za sobą.

– Nie martw się – powiedziała do niego nieco głośniej, po czym zsunęła się z wysokiego barowego krzesła. – Nie ma znaczenia, czy wygrasz, czy przegrasz, ważne jest, co zrobisz ze swoimi butami do tańca – nie, nie miało znaczenia czy wygra czy przegra, bo oczywiste było, że to ona wygra! A przynajmniej właśnie w to wierzyła. Cathal mógł dostrzec błysk w jej oczach chwilę przed tym, jak rzuciła mu powłóczyste spojrzenie. – Powodzenia!

Syn czarnoksiężnika
wiek
35
sława
IV
krew
czysta
genetyka
dziedzic Slytherina
zawód
Archeolog
Cathal wdał się w dużej mierze w matkę z Gauntów: po niej ma dość jasne włosy i jasne oczy. Mężczyzna bardzo wysoki, około 192 cm wzrostu, któremu wyraźnie nie był w życiu obcy wysiłek fizyczny. Gdzieś pomiędzy trzydziestką a czterdziestką.

Cathal Shafiq
#5
08.02.2024, 21:32  ✶  
– Zapomniałem wspomnieć jeszcze o zapiekance z serem i boczkiem – stwierdził Cathal z pewnym zamyśleniem na niedowierzające słowa kobiety, jakby naprawdę postanowił dorzucić to do dzisiejszego menu.
Ledwo chwilę później jednak jego dobry humor trochę podupadł. Shafiq nie zamierzał opierać się jakoś przesadnie, bo wiedział, że wtedy tylko zwrócą na siebie jeszcze większą uwagę i wieczór będzie doszczętnie popsuty. Nie planował też wpadać w złość czy ostentacyjnie dawać znać, że to wszystko ani trochę się mu nie podoba: nie był w końcu gówniarzem, zabrał tutaj McGongall i nie byłoby to miłe. Ale trudno było powiedzieć, że pałał jakim ogromnym entuzjazmem wobec tego całego konkursu. Zmusił się jednak do posłania Guinevere uśmiechu – podejrzewał, że ta, choć z jednej strony chętna do tej rywalizacji, z drugiej mogła czuć się niepewnie.
To był w końcu dla niej obcy świat.
– Widzimy się za chwilę – powiedział, również wstając z taboretu, przy akompaniamencie zachęcających oklasków ze strony tłumu. Różowe światło przesuwało się wraz z nim, kiedy szedł w stronę swojej partnerki.
Była blondynką, bardzo mocno umalowaną, z trwałą na włosach, w różowej, krótkiej sukience. Cathal zachował kamienny wyraz twarzy, choć w duchu skręcał się na samą myśl o tańcu: jej wygląd i strój, tak naprawdę, nie przeszkadzały mu przesadnie, ale problemem było to, że po pierwsze, była od niego o wiele, wiele niższa, po drugie – że była mugolką. A chociaż Shafiq nigdy nie podzielał fanatyzmu swojego kuzyna, to nie był największym fanem bliskich kontaktów z mugolami i w tej chwili sam nie był pewien, czy nagła niechęć należy do niego czy do Slytherina. Jasne, przyszedł tutaj, ale miał tańczyć i rozmawiać z Ginny. Mugole nie przeszkadzali mu, pracował z nimi nawet w Egipcie, nie miał jednak ochoty wchodzić z nimi w bliższe kontakty.
Dziewczyna zmierzyła go spojrzeniem i nagle… strzeliła balonem z różowej gumy.
– Cześć – przywitała się, podając mu rękę. Zadarła głowę, a Cathal, ku swemu zaskoczeniu, gdy spojrzał w dół, napotkał bardzo uważne i bardzo chłodne spojrzenie jasnych oczu, nie pasujące do ogólnej aparycji. – Podejrzewam, że ci się to nie podoba. Mnie też nie za bardzo, przyszłam tutaj na randkę z profesorem z sąsiedniej katedry i chociaż to był marny pomysł, to tańczenie z nieznajomym nie jest szczególnie komfortowe. Ale postarajmy się, odstawmy drobne przedstawienie i oboje będziemy wolni, dobrze?
– Jak sobie życzysz, madame – powiedział, i kącik ust drgnął mu nawet w uśmiechu, kiedy poprowadził ją na parkiet. „Profesor z sąsiedniej katedry?” Czyżby panienka wykładała na uniwersytecie…?
Tymczasem partner Ginny, śledzony światłem, prawie do niej podbiegł. Był trochę od niej wyższy, odrobinę młodszy, rozradowany i chyba pełen chęci do tańca, do tego konkursu i jeszcze oczy zabłysły mu jak gwiazdy, gdy dostrzegł, że dobrano go w parę z bardzo ładną dziewczyną.
– Cześć! Jestem Peter. Uwielbiam tańczyć. Mam nadzieję, że będziemy świetnie się bawić. Jak dobrze tańczysz? Wiesz, pytam, bo nie chcę nic narzucać, nie wiem, na ile cię prowadzić… – stwierdził, wyciągając ku niej rękę.
Muzyka zaczęła powoli grać…
Róża Pustyni
Wszystkie przyzwoite przepowiednie są do rymu.
wiek
32
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
uzdrowicielka w grupie archeologicznej, wróżbitka
Ginevra rzuca się w oczy. To szczupła i dość wysoka kobieta, sięgająca 177 cm. Ma owalną twarz, opaloną skórę i jasnobrązowe oczy; włosy długie do pasa, ciemnobrązowe, proste i grube. Ubiera się raczej schludnie niż byle jak. Jej usta często zdobi psotliwy uśmieszek. Mówi z akcentem, słychać, że nie jest z Anglii. Otacza ją mgiełka orientalnych perfum - klasycznej egipskiej mieszanki cytrusów, jaśminu i słodkiego ananasa.

Guinevere McGonagall
#6
09.02.2024, 21:02  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09.02.2024, 21:02 przez Guinevere McGonagall.)  

Połączenie iście zabójcze, ale McGonagall już zrozumiała, że to tylko głupi żart… chyba. Ostatecznie Cathal był rosłym chłopem, który pewnie byłby zdolny tyle zjeść. Tylko może niekoniecznie teraz, skoro dopiero co przyszli i nawet nie byli jeszcze zmęczeni – bo czym?

Tak czy siak wszystkie burgery tego świata, zapiekanki, ser, boczek i lody musiały poczekać, bo oto zostali wywołani do konkursu, nie mając w ogóle zielonego pojęcia co dalej. Tyle, co zdołali podejrzeć i skomentować między sobą, że to wygląda jak jakieś tańce godowe małp, mało składne ruchy… niepewność i ekscytacja rzeczywiście mieszały się w Ginewrze; nie dość, że był to świat, którego mało znała, ten mugolski, to jeszcze mugolski w Anglii… ich zachowania, zwyczaje – aach… Dużo tego było. A bardzo nie chciała zwracać na siebie nadmiernej uwagi. Miała tylko nadzieję, że transmutacja wytrzyma, a jeśli nie, to że kolorowe światła, półmrok i puder jakoś utrzymają to wszystko w ryzach.

Kiwnęła do Cathala, posłała ostatni uśmiech i odbiła się od stołka, na którym jeszcze chwilę temu siedziała. Światło i za nią podążało, tyle, że nieco bardziej gustowne, bo błękitne, tańczyło w ciemnych kosmykach jej włosów. Nie miała okazji przyjrzeć się temu, z kim został sparowany Cathal, bo zaaferowana była wyłowieniem w tłumie tego, który miał być na czas tego konkursu jej parą. Na szczęście nie musiała długo szukać, bo sam ją znalazł. Mugol, niemag, zwał jak zwał. W Anglii nie miewała z nimi styczności, w Egipcie częściej, ale jednak nadal sporadycznie. Głównie na targach i w knajpach, bo nie lubiła kiedy kręcili się po wykopaliskach. Ale żeby z jakimś tańczyć…? To nie tak, że była na nie, po prostu… Wolała poświęcić czas temu, który ją tutaj zaprosił. Ostatecznie mugole też miewali coś ciekawego do powiedzenia, miała tego jasne potwierdzenie na ognisku pod koniec maja… Ale jednak… Hyym. Zmierzyła go uważnym spojrzeniem – nie był zły, chociaż kompletnie nie w jej typie, jednak obdarowała go szerokim uśmiechem, gdy się do niej odezwał.

– Cześć – odpowiedziała i pozwoliła mu wypuścić z siebie te wszystkie zdania. – Miło cię poznać. Możesz mi mówić Gwen – i właściwie to nie było kłamstwo, tyle, że z jej znajomych prawie nikt tak nie mówił. Utarło się Ginny od Ginewry, ale jeśli to imię zapisać jako Gwenhwyfar, w walijskiej formie, to zdrobnieniem zdecydowanie byłoby wtedy Gwen. – Właściwie to dawno nie tańczyłam, ale dam z siebie wszystko. Możesz mnie prowadzić – to, że dawno nie tańczyła… Peter z pewnością słyszał, że Ginny, czy raczej Gwen, mówiła z akcentem, nie była w stanie tego zmienić prostą zmianą wyglądu i nawet nie próbowała. Pewnie mógł połączyć kropki po swojemu, że może długo nie była w kraju, i inne takie… Kiedy wyciągnął do niej rękę, ona podała mu swoją, pozwalając się poprowadzić, by mieli więcej miejsca na ten cały… taniec.

Syn czarnoksiężnika
wiek
35
sława
IV
krew
czysta
genetyka
dziedzic Slytherina
zawód
Archeolog
Cathal wdał się w dużej mierze w matkę z Gauntów: po niej ma dość jasne włosy i jasne oczy. Mężczyzna bardzo wysoki, około 192 cm wzrostu, któremu wyraźnie nie był w życiu obcy wysiłek fizyczny. Gdzieś pomiędzy trzydziestką a czterdziestką.

Cathal Shafiq
#7
10.02.2024, 20:25  ✶  
Rzut

Dziewczyna była tak niska, że Cathala miał nie tylko pewne problemy z odpowiednim ujęciem jej za rękę i talię, ale też prześladowała go niezbyt przyjemna myśl,, że wyglądają razem wyjątkowo głupio. Zwykle nie przejmował się zbytnio co ludzie o nim pomyślę – i właściwie mało interesowało go, co pomyślą mugole – ale teraz tkwili na środku parkietu, śledzeni przez o wiele za dużo par oczu na jego gust, cała sytuacja zaś była tak absurdalna, że ciężko było mu zachować absolutne wyluzowanie. Sztywniał też odruchowo w oczekiwaniu na powarkiwania w głowie, bo trzymał właśnie dłoń nawet nie szlamy, a kogoś pozbawionego magii, ale nic takiego nie następowało.
I to tylko niepokoiło go jeszcze mocniej, bo czuł, że przyjdzie mu za ten mały występ zapłacić później. Nie zastanawiał się przez to nawet szczególnie mocno, jak w tym wszystkim czuje się Ginewra, którą tu zaprosił i która na dzień dobry została rzucona na głęboką wodę.
Gdy muzyka wreszcie zagrała – kawałek szybki, choć na całe szczęście nie straszliwie szybki, i dobrze, bo Cathal był sprawny fizycznie, ale raczej silny niż zręczny - skupił się całkowicie na tańcu, ze wszystkich sił starając się nie pozwolić myślom nadmiernie błądzić. Co łatwo uszłoby w tłumie, w tańcu ze znajomą, tu stałoby się widoczne jak na dłoni. Po paru krokach, początkowo niezgrabnych, zdołali znaleźć wspólny rytm i dostosować ruchy do muzyki. Partnerka Cathala nie była może królową parkietu, ale poruszała się wdzięczna i Shafiq rozluźnił się wreszcie, a gdyby nie to, że tańczył z mugolką może i zacząłby się do pewnego stopnia sytuacją cieszyć.
W końcu to zawsze było coś nowego, a Cathal Shafiq lubił nowe rzeczy.
Odważył się w końcu nawet ją obrócić, raz, drugi, a gdy zdołała nadążyć, nawet gdzieś pod koniec utworu uniósł ją lekko ku uciesze widowni, chociaż uśmiech, który wtedy pojawił się na jego ustach był raczej z gatunku tych kpiących niż pełnych zadowolenia. Nie miał w sobie tego ducha rywalizacji, co jego koleżanka: a raczej miał, ale gdy szło o runy, tłumaczenia i dokopanie się do jakiegoś grobowca, a nie konkursy – więc i nie walczył jakoś szczególnie o te darmowe drinki. Gdzieś ponad głową swojej niskiej, różowej profesor z londyńskiej uczelni spojrzał na moment w stronę Ginny, chcąc sprawdzić, jak kobieta sobie radzi. Czy jej determinacja i umiłowanie wygrywania wystarczą, by przezwyciężyć to, że przywykła do takiej muzyki i takiego tańca?
Peter, uśmiechając się nieco nerwowo, starał się prowadzić ją w tańcu, z jednej strony podekscytowany bez wątpienia całym konkursem, z drugiej stremowany spojrzeniami, które ich śledziły.
Muzyka umilkła w końcu.
– Panie i panowie! Teraz wyłonimy zwycięską parę!
Róża Pustyni
Wszystkie przyzwoite przepowiednie są do rymu.
wiek
32
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
uzdrowicielka w grupie archeologicznej, wróżbitka
Ginevra rzuca się w oczy. To szczupła i dość wysoka kobieta, sięgająca 177 cm. Ma owalną twarz, opaloną skórę i jasnobrązowe oczy; włosy długie do pasa, ciemnobrązowe, proste i grube. Ubiera się raczej schludnie niż byle jak. Jej usta często zdobi psotliwy uśmieszek. Mówi z akcentem, słychać, że nie jest z Anglii. Otacza ją mgiełka orientalnych perfum - klasycznej egipskiej mieszanki cytrusów, jaśminu i słodkiego ananasa.

Guinevere McGonagall
#8
14.02.2024, 21:12  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.02.2024, 21:17 przez Guinevere McGonagall.)  

Czym innym była zabawa w sprawdzonym, znanym gronie, a czym innym wyjście przed publikę i oceniający wzrok mnóstwa obcych ludzi. Jeszcze kiedy masz pojęcie, co robisz… ale tutaj Ginny nie była żadnym ekspertem, a ledwie początkująca (prócz tego, że miała tańczyć przed angielskimi mugolami, to nie wiedziała nic). Nie przećwiczyła absolutnie nic, nie rozgrzała się, nic nie zdążyli z Cathalem potańczyć – chociaż tyle, że udało się zgarnąć tego drinka, ale czy to było wystarczające, by uderzyć do głowy i się nie przejmować?

Z drugiej strony… nikt jej tu nie znał. Jak się wygłupi, to nie zostanie z niczym powiązana, jedyne osoby, które będą coś wiedzieć, to będzie ona i Cathal, nikt więcej. Była przez to wszystko rozdarta, a przy tym dochodziła szczypta adrenaliny z robienia czegoś całkowicie nowego przed oczami ludzi, oraz ta ekscytacja z tego, że mogła pokazać, że może wygrać.

Tylko czy ktoś robiący coś pierwszy raz, ma do tego w ogóle jakiekolwiek szanse? Raczej chyba nie…

A jednak i tak zamierzała spróbować. Wzrok obcych nie pomagał, to prawda, i widziała, że jej Partner, pomimo tego, że lubił tańczyć i był gotów ją poprowadzić, też się stresował. Ogólnie większość osób biorących udział w tym konkursie się denerwowała, ale to nie sprawiało, że robiło jej się z tego powodu lepiej – zresztą była to tylko krótka obserwacja, bo bardziej skupiała się na swoim partnerze i na ruchach których ni cholery nie znała. I bardzo dobrze, że ta piosenka nie była przesadnie szybka, bo chyba stanęłaby na środku i rozłożyła ręce.

Chciała wygrać. Musiała wygrać. Ale przede wszystkim musiała też nie rzucać się w oczy bardziej, niż już miało to miejsce. Przecież nie wyciągnie różdżki i nie przyklei nikogo do podłogi, psując przy tym całą zabawę… Ogólnie nie mogła wyciągnąć różdżki.

Nie miała pojęcia, jak szło innym, w tym Cathalowi, z pewną ulgą przyjęła, że nie zdeptała biednego Petera oraz, że gdy złapała rytm, to już z niego nie wypadła. Pewnym ułatwieniem było to, że każdy tutaj tańczył inaczej, to nie był żaden wyszukany taniec towarzyski… Dała się obrócić, a jej długie włosy okręciły się wraz z nią. A później w drugą stronę. Uśmiechała się i gdzieś podczas trzeciego obrotu zobaczyła, że Cathal podniósł swoją partnerkę; sama raczej cieszyła się, że była na tyle wysoka, że jej para tego nie próbowała, bo wolała się odrywać od ziemi na własnych skrzydłach… Ewentualnie przy kimś, kogo znała dłużej niż dwie minuty.


Aktywność fizyczna
Rzut O 1d100 - 61
Sukces!
Syn czarnoksiężnika
wiek
35
sława
IV
krew
czysta
genetyka
dziedzic Slytherina
zawód
Archeolog
Cathal wdał się w dużej mierze w matkę z Gauntów: po niej ma dość jasne włosy i jasne oczy. Mężczyzna bardzo wysoki, około 192 cm wzrostu, któremu wyraźnie nie był w życiu obcy wysiłek fizyczny. Gdzieś pomiędzy trzydziestką a czterdziestką.

Cathal Shafiq
#9
15.02.2024, 11:56  ✶  
rzut

Wreszcie koniec.
Cathal odetchnął z ulgą. On wcale nie chciał wygrywać - zwykle zależało mu na sukcesie we wszystkim, co robił, ale w tym konkretnym przypadku marzył głównie o tym, żeby zejść z tego parkietu i się napić.
Tak naprawdę wcale nie był dobrym tancerzem. Może jednak ruchy jego partnerki przyciągnęły uwagę, może zapunktowali tym podniesieniem jej, a może chodziło o coś jeszcze innego - w każdym razie, gdy prowadzący zażądał oklasków dla par, to te dla "pary numer dwa" czyli jego i jego blondyny o twarzy pustej lalki i mózgu profesor uniwersyteckiej, były najgłośniejsze.
Chwilę później wręczano im nagrodę. Cathal z kamiennym wyrazem twarzy pozwolił, aby to dziewczyna przyjęła dwadzieścia funtów, skinął jedynie głową na jej "Dzięki, za darmowe drinki, wielkoludzie", po czym ruszył prosto do Ginny i Petera. Chłopak wydawał się trochę rozczarowany, że nie wygrali, ale chyba chciał zaproponować Ginewrze drinka - tyle że czekało go jeszcze bardziej gorzkie rozczarowane, bo oto Shafiq, bardzo wysoki i mocno zbudowany, wyrósł za jego plecami...
- Ta pani jest ze mną - oświadczył stanowczo. Gdyby byli w magicznym klubie, może i najpierw zapytałby McGongall o zdanie, w końcu nie przyszli tu jako para i jeżeli miała ochotę spędzić wieczór z kimś innym, kim byłby, aby jej tego bronić. Ale jednak w głowie Cathala, pełnej uprzedzeń może nie mocnych, za to głęboko zakorzenionych, nie mieściło się do końca w głowie, aby czarownica pochodząca z rodów dobrze znanych, nawet jeżeli półkrwistych, miała ochotę bawić się całą noc z mugolem.
Pod pewnymi względami umysł miał bardzo otwarty, pod innymi ciasny.
Z drugiej strony, czy tak patrząc nie miałby racji najmniej w dziewięciu przypadkach na dziesięć?
- Zdaje się, że wygrałem darmowe drinki, więc może masz ochotę na kolejny? Czy wolałabyś zatańczyć, tym razem nie w blasku reflektorów? - spytał kobiety, uśmiechając się nieco kpiąco na widok miny Petera. Zaraz jednak przeniósł wzrok na Ginny, bo wiedział, jak nie znosiła przegrywać - i nie miał pojęcia, na ile zezłości się o tę porażkę, i na ile złość ta zogniskuje się na nim, skoro przypadkiem stał się zwycięzcą.
Róża Pustyni
Wszystkie przyzwoite przepowiednie są do rymu.
wiek
32
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
uzdrowicielka w grupie archeologicznej, wróżbitka
Ginevra rzuca się w oczy. To szczupła i dość wysoka kobieta, sięgająca 177 cm. Ma owalną twarz, opaloną skórę i jasnobrązowe oczy; włosy długie do pasa, ciemnobrązowe, proste i grube. Ubiera się raczej schludnie niż byle jak. Jej usta często zdobi psotliwy uśmieszek. Mówi z akcentem, słychać, że nie jest z Anglii. Otacza ją mgiełka orientalnych perfum - klasycznej egipskiej mieszanki cytrusów, jaśminu i słodkiego ananasa.

Guinevere McGonagall
#10
21.02.2024, 00:30  ✶  

Robiła, co mogła, naprawdę, bardzo się starała nadążyć w tym tańcu, nie podeptać Petera, nie wyrżnąć na głupi ryj – i to wszystko udało się osiągnąć. Zdołała nawet się uśmiechnąć i zawirować kilka razy, bo jej partner, rozochocony, zakręcił nią kilka razy, aż poczuła, że świat odrobinę się kręci i faluje. To wszystko jednak było na nic, bo tłum to nie przy nich wiwatował i klaskał najbardziej… a przy Cathalu i jego blondynie.

To, co czuła Ginny, to nawet nie było rozczarowanie. Była zawiedziona. Odrobinę próbowała się uśmiechać do Petera, ale ze znacznie mniejszym entuzjazmem niż dotychczas, musząc znosić smak porażki. A naprawdę nie umiała przegrywać. Tylko tu nie bardzo miała nawet, co zrobić. Bo co, miałaby wyciągnąć różdżkę i skleić nogi blondynki? Sprawić, by się wywaliła w tańcu? No nie, to nie wchodziło w grę, bo nadal miała mózg i nie chciała nikomu zrobić krzywdy, ani tym bardziej narazić się pogwałcenie kodeksu tajności i na zdradzenie przed mugolami magii. Musiała więc znieść ten gorzki smak. I chciała się z tego parkietu ulotnić jak najszybciej. Klaskanie z  jej strony było zdawkowe i bez uśmiechu, kiedy wręczali nagrodę „parze numer dwa”, a kiedy Peter próbował coś do niej powiedzieć, to nawet go jakoś specjalnie nie zachęciła, jakby to miała normalnie w zwyczaju.

Na „ta pani jest ze mną” też nic nie powiedziała, uśmiechnęła się tylko kpiąco. Ale pożegnała się z Peterem zdawkowo i z ulgą zeszła z tego parkietu. Nie tak wyobrażała sobie ten wieczór i wspólną zabawę. Bo miała się bawić i cieszyć, a nie dąsać, bo nie potrafiła przegrywać – źle to znosiła, chociaż widać było, że się nie odzywała, by nie powiedzieć o kilka słów za dużo. Bardzo, bardzo starała się nad sobą panować, nad emocjami i nad tą bzdurną złością. Chciała to znieść z godnością, ale kosztowało ją to o wiele za dużo samozaparcia, niż powinno.

– Wolę się napić – wyrzuciła z siebie i nie było zwyczajowych przekomarzanek z jej strony. Jakoś… W tej chwili nie miała ochoty tańczyć, bo popsuł jej się humor. Pewnie nie potrwa to długo, ale nie ddało się ukryć, że była teraz nabzdyczona.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cathal Shafiq (5746), Guinevere McGonagall (6141)


Strony (3): 1 2 3 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa