07.08.2024, 22:11 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.08.2024, 22:11 przez Anthony Shafiq.)
Tak Anthony, biorę udział w nielegalnej bojówce przeciwko działaniom Czarnego Pana i ostatnio wciągnęliśmy w to Morpheusa, a Ciebie i Lottie nie chciałem narażać – tak to powinno mniej więcej brzmieć. Tak to sobie wyobrażał. Tymczasem Francja, tymczasem romans? Gdyby chodziło o jakąś niewinną miłostkę, Jonathan załatwiłby to sam, albo nie wstydziłby się poprosić Anthony'ego o pomoc. W końcu ten potrafił szybko załatwiać problemy tego typu, nawet jeśli nie robił tego osobiście.
Mógł też zbić temat "pogróżek", sam dostawał co jakiś czas swoją porcję miłosnych listów, ale skoro Selwyn był zaniepokojony, oznaczało, że nie jest to wcale takie proste, a groźba jest realna. A potem poszła pierwsza informacja, która odbiła piłeczkę drwin i szyderstw ze ślepoty w stron Shafiqa. On? Chodziło o jakiegoś niego?! Znał już uczucie zazdrości i zdziwił się szalenie, kiedy jej kwaśny posmak pojawił się na podniebieniu. Jego dłoń jednak nie zmieniła nacisku, ani palce nie zacisnęły się mocniej. Nawet nie mrugnął, oddychał spokojnie i tylko wkoło niego zrobiło się jakby nieco zimniej.
– Kto? – Anthony może już na tym etapie powinien odpuścić sobie założenia, skoro nie zauważył, czy może raczej nie dopuścił do siebie myśli, że Jonathan kiedykolwiek mógłby w sposób romantyczny zainteresować się jakimkolwiek mężczyzną. Ale to jedno, to ostatnie założenie postanowił zachować - sam był ambasadorem w Paryżu, a Jonathan nie gustował w byle czym. Najprawdopodobniej znał autora pogróżek.
Mógł też zbić temat "pogróżek", sam dostawał co jakiś czas swoją porcję miłosnych listów, ale skoro Selwyn był zaniepokojony, oznaczało, że nie jest to wcale takie proste, a groźba jest realna. A potem poszła pierwsza informacja, która odbiła piłeczkę drwin i szyderstw ze ślepoty w stron Shafiqa. On? Chodziło o jakiegoś niego?! Znał już uczucie zazdrości i zdziwił się szalenie, kiedy jej kwaśny posmak pojawił się na podniebieniu. Jego dłoń jednak nie zmieniła nacisku, ani palce nie zacisnęły się mocniej. Nawet nie mrugnął, oddychał spokojnie i tylko wkoło niego zrobiło się jakby nieco zimniej.
– Kto? – Anthony może już na tym etapie powinien odpuścić sobie założenia, skoro nie zauważył, czy może raczej nie dopuścił do siebie myśli, że Jonathan kiedykolwiek mógłby w sposób romantyczny zainteresować się jakimkolwiek mężczyzną. Ale to jedno, to ostatnie założenie postanowił zachować - sam był ambasadorem w Paryżu, a Jonathan nie gustował w byle czym. Najprawdopodobniej znał autora pogróżek.