- …trzeba je ostrożnie przejrzeć.
Chociaż do podziemi dostano się już kilka dni temu, badania pracowni i dostępnych części korytarzy dopiero rozpoczęto. Większość rzeczy wciąż spoczywała pod ziemią, bo ich sprawdzanie, katalogowanie oraz zabezpieczanie było skomplikowanym procesem. Na górę w pierwszej kolejności przeniesiono jednak zwoje, czym zajmowała się głównie Nell Bagshot – dziewczyna była niewydarzoną uzdrowicielką i historyczką, ale także jak na Bagshotównę przystało, znała się na papierach, mapach i wiedziała, jak nie uszkodzić starych, kruszących się rzeczy jeszcze bardziej.
Część z nich trafiła do specjalnych pudełek, skąd (ku niezadowoleniu Cathala, który chętnie przejrzałby je osobiście) musiała zostać przewieziona do Londynu. Były zbyt kruche, zawilgocone czy zamazane, aby mogli ryzykować nawet nieostrożne dotknięcie. Część notatek i zwojów jednak przetrwała, i te trafiły do jednego z namiotów, w których przyglądali się im członkowie ekipy.
– Być może to wystarczy, aby Anwar przywołał ducha – mruknął Shafiq z zamyśleniem, unosząc w górę doskonale zachowany kawałek zwoju. Przedstawiono na nim mapę nieba. Miał wrażenie, że musiała coś znaczyć dla Augustusa (który podpisał się w jej rogu), bo na jego oko (i oko Nell) użyto lepszego papieru, poza tym pojemnik, w którym się znajdowała, został zabezpieczony.
Dlaczego mapa nieba?
Augustus po prostu lubił astronomię?
A może chodziło o coś jeszcze?
Cathal pomyślał, że będzie musiał pokazać to Ulyssesowi.
Na ławie, wstawionej do gabinetu, która stała przed Guinevere, ułożono kilka innych rzeczy. Było tam coś, co wyglądało jak sprawozdanie ze zbiorów: niby nudne z perspektywy przeciętnej osoby, ale im mogące dać odpowiedzi na liczne pytania. Lista, na której umieszczono po prostu imiona, a przy nich tajemnicze znaki – co autor miał na myśli? Tutaj na razie Cathal ani Nell nie mieli żadnego pomysłu… Było coś, co było listem albo kartką z dziennika, i dotyczyło pogrzebu. Ale było też kilka zwojów, rzuconych nieco na bok, mocno uszkodzonych, ale jeszcze nie na tyle, aby istniała obawa, że od razu się rozsypią, więc na razie Shafiq nie odesłał ich do Londynu… Chociaż prawdopodobnie powinien. Co tutaj jeszcze robiły?
Gdy kobieta skierowała ku nim spojrzenie, miała wrażenie, że litery zaczynają się poruszać, tańczyć po pergaminie, zmieniać położenie. Nie było to aż nad nietypowe w świecie czarów, ale jednak nie zdarzało się regularnie, a w dodatku kiedy na nie patrzyła, czuła jakiś dziwny uścisk w głowie. Jakby coś próbowało wypłynąć, jakby miała zaraz coś zobaczyć, ale nie potrafiła powiedzieć, co dokładnie się dzieje.