• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Walia [19.05.72, wykopaliska, Walia] Wróżba złego

[19.05.72, wykopaliska, Walia] Wróżba złego
Syn czarnoksiężnika
wiek
35
sława
IV
krew
czysta
genetyka
dziedzic Slytherina
zawód
Archeolog
Cathal wdał się w dużej mierze w matkę z Gauntów: po niej ma dość jasne włosy i jasne oczy. Mężczyzna bardzo wysoki, około 192 cm wzrostu, któremu wyraźnie nie był w życiu obcy wysiłek fizyczny. Gdzieś pomiędzy trzydziestką a czterdziestką.

Cathal Shafiq
#1
17.09.2023, 20:40  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.03.2024, 22:35 przez Eutierria.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono w Piszę, więc jestem, Guinevere McGonagall.

- …trzeba je ostrożnie przejrzeć.
Chociaż do podziemi dostano się już kilka dni temu, badania pracowni i dostępnych części korytarzy dopiero rozpoczęto. Większość rzeczy wciąż spoczywała pod ziemią, bo ich sprawdzanie, katalogowanie oraz zabezpieczanie było skomplikowanym procesem. Na górę w pierwszej kolejności przeniesiono jednak zwoje, czym zajmowała się głównie Nell Bagshot – dziewczyna była niewydarzoną uzdrowicielką i historyczką, ale także jak na Bagshotównę przystało, znała się na papierach, mapach i wiedziała, jak nie uszkodzić starych, kruszących się rzeczy jeszcze bardziej.
Część z nich trafiła do specjalnych pudełek, skąd (ku niezadowoleniu Cathala, który chętnie przejrzałby je osobiście) musiała zostać przewieziona do Londynu. Były zbyt kruche, zawilgocone czy zamazane, aby mogli ryzykować nawet nieostrożne dotknięcie. Część notatek i zwojów jednak przetrwała, i te trafiły do jednego z namiotów, w których przyglądali się im członkowie ekipy.
– Być może to wystarczy, aby Anwar przywołał ducha – mruknął Shafiq z zamyśleniem, unosząc w górę doskonale zachowany kawałek zwoju. Przedstawiono na nim mapę nieba. Miał wrażenie, że musiała coś znaczyć dla Augustusa (który podpisał się w jej rogu), bo na jego oko (i oko Nell) użyto lepszego papieru, poza tym pojemnik, w którym się znajdowała, został zabezpieczony.
Dlaczego mapa nieba?
Augustus po prostu lubił astronomię?
A może chodziło o coś jeszcze?
Cathal pomyślał, że będzie musiał pokazać to Ulyssesowi.
Na ławie, wstawionej do gabinetu, która stała przed Guinevere, ułożono kilka innych rzeczy. Było tam coś, co wyglądało jak sprawozdanie ze zbiorów: niby nudne z perspektywy przeciętnej osoby, ale im mogące dać odpowiedzi na liczne pytania. Lista, na której umieszczono po prostu imiona, a przy nich tajemnicze znaki – co autor miał na myśli? Tutaj na razie Cathal ani Nell nie mieli żadnego pomysłu… Było coś, co było listem albo kartką z dziennika, i dotyczyło pogrzebu. Ale było też kilka zwojów, rzuconych nieco na bok, mocno uszkodzonych, ale jeszcze nie na tyle, aby istniała obawa, że od razu się rozsypią, więc na razie Shafiq nie odesłał ich do Londynu… Chociaż prawdopodobnie powinien. Co tutaj jeszcze robiły?
Gdy kobieta skierowała ku nim spojrzenie, miała wrażenie, że litery zaczynają się poruszać, tańczyć po pergaminie, zmieniać położenie. Nie było to aż nad nietypowe w świecie czarów, ale jednak nie zdarzało się regularnie, a w dodatku kiedy na nie patrzyła, czuła jakiś dziwny uścisk w głowie. Jakby coś próbowało wypłynąć, jakby miała zaraz coś zobaczyć, ale nie potrafiła powiedzieć, co dokładnie się dzieje.
Róża Pustyni
Wszystkie przyzwoite przepowiednie są do rymu.
wiek
32
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
uzdrowicielka w grupie archeologicznej, wróżbitka
Ginevra rzuca się w oczy. To szczupła i dość wysoka kobieta, sięgająca 177 cm. Ma owalną twarz, opaloną skórę i jasnobrązowe oczy; włosy długie do pasa, ciemnobrązowe, proste i grube. Ubiera się raczej schludnie niż byle jak. Jej usta często zdobi psotliwy uśmieszek. Mówi z akcentem, słychać, że nie jest z Anglii. Otacza ją mgiełka orientalnych perfum - klasycznej egipskiej mieszanki cytrusów, jaśminu i słodkiego ananasa.

Guinevere McGonagall
#2
17.09.2023, 22:20  ✶  

Moment, w którym dostajesz się do środka ruin zawsze był ekscytujący. Ale prawdziwe emocje przychodziły wtedy, kiedy okazywało się, że nie są puste. Że na ścianach ostały się malowidła, że przy ścianach stoją skrzynie pełne… niekoniecznie złota, nie. Pełne przeróżnych przyrządów, ale co najważniejsze – pergaminów. To z tekstów dowiadywali się zazwyczaj najwięcej, więc wydobycie ich stamtąd i zabezpieczenie wydawało się być priorytetowe – bo jak stracą te zapiski, to… cóż. Przyjdzie im kluczyć bardzo po omacku.

Guinevere nie siedziała z resztą ekipy, nie przeglądała tych papierów, które tam trafiły do wstępnego obejrzenia. Na starożytnych ruchach znała się niezbyt, jej obecność tam była więc całkowicie zbędna. Gdyby trafili na coś, czego wstępnie przetłumaczyć nie potrafią, to na pewno ją poinformują, była o tym przekonana. A tymczasem… przyglądała się z uwagą Shafiqowi, który chyba bardziej niż samą treścią kawałka papieru interesował się jego wykonaniu, jakości.

– Podejrzewam, że wystarczy. Pytanie czy to będzie ten duch, o którego chodzi – ona też się znała na wywoływaniu duchów, przynajmniej jeśli chodzi o teorię, w Uagadou stawiali nacisk na tego typu wiedzę. Wywoływać co prawda nie potrafiła, ale w porównaniu do gówniarzy z Hogwartu – przynajmniej była w zakresie tej wiedzy przeszkolona znacznie bardziej. A Anwara widziała w akcji nie raz.

Po chwili jednak straciła zainteresowanie przyglądaniu się Cathalowi i z założonymi rękoma nachyliła się nad ławą, zerkając na pozostawione tam papiery. Coś o zbiorach, jakaś dziwna lista z jeszcze dziwniejszymi znaczkami, kartka z pamiętnika… a może list – w każdym razie coś o jakimś zmarłym. Wstępne oględziny mówiły o dość fascynującym odkryciu, udokumentowanie tego wszystkiego, spisanie – na pewno będzie bardzo ważne. Czy przełomowe? Może. McGonagall wyprostowała się i wtedy jej wzrok padł na pozostawiona z boku rulony. W dość nienajlepszym stanie.

– Cathal? Czemu to tu jest? Nie powinniśmy tego… – wysłać do Londynu? – chciała dokończyć, ale urwała i uniosła dłoń, masując sobie skroń. Brwi miała zmarszczone, jasnobrązowe oczy wpatrywały się w zwoje. Litery przesuwały się po pergaminie. Zmieniały miejsce, obracały się… – Ughh – mruknęła i zmarszczyła się jeszcze mocniej. Miała wrażenie, że coś napiera na jej umysł. Aż przymknęła oczy, starając się oczyścić umysł ze zbędnych myśli. Czy powinna coś zobaczyć? To było takie dziwne wrażenie…

Syn czarnoksiężnika
wiek
35
sława
IV
krew
czysta
genetyka
dziedzic Slytherina
zawód
Archeolog
Cathal wdał się w dużej mierze w matkę z Gauntów: po niej ma dość jasne włosy i jasne oczy. Mężczyzna bardzo wysoki, około 192 cm wzrostu, któremu wyraźnie nie był w życiu obcy wysiłek fizyczny. Gdzieś pomiędzy trzydziestką a czterdziestką.

Cathal Shafiq
#3
18.09.2023, 00:10  ✶  
Samo dostanie się do ruin było ekscytujące, ale Cathala faktycznie w pierwszej kolejności fascynowało coś innego. Nawet nie skarby, lecz szansa na znalezienie odpowiedzi na pytania, dotyczące tej wioski. Początkowo Shafiq spodziewał się, że będzie tutaj… nie nudno, ale też na pewno nie tak intrygująco, jak w Irlandii, Peru czy w Egipcie. Tymczasem okazywało, że walijska wioska skrywała równie wiele, jeżeli nie więcej zagadek niż podziemia egipskich piramid.
A Cathal kochał rozwiązywać zagadki.
– Ostatecznie inny również może udzielić nam odpowiedzi… przynajmniej niektórych. O ile uda się kogokolwiek wywołać – powiedział Shafiq. Chodziło w końcu o kogoś nie żyjącego od bardzo dawna, o kim nie wiedzieli wiele. Czy ktokolwiek się pojawi? Czy udzieli odpowiedzi na ich pytania, czy nie zechce współpracować?
– Te zwoje? – spytał, odrywając spojrzenie od mapy nieba i przenosząc je na Guinevere. – Nie znam języka, w którym je zapisano – wyrzucił z siebie, z odrobiną frustracji. Bo to nie były przecież nawet żadne języki starożytne, więc dlaczego on, który od małego równie dobrze rozumiał angielski, co rosyjski, chiński czy plemienne języki z małych wysepek, nie miał pojęcia, co tam napisano? Miał wrażenie, że może to był jakiś kod, ale nie widział w nim wzoru. Chciał zerknąć na te papiery, nawet jeżeli powinny trafić do Londynu, a nie zostawać tutaj, ze względu na ich stan.
Tymczasem przed oczyma kobiety litery zaczynały układać się w słowa.
W zdania.
Cathal nie rozumiał, za to Guinevere… owszem. Chociaż głowa bolała ją, ilekroć spoglądała na zwój, gdy bardzo się skupiła, była w stanie je odczytać. A może nie odczytać? Tylko pojąć znaczenie zapisanych słów?
Róża Pustyni
Wszystkie przyzwoite przepowiednie są do rymu.
wiek
32
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
uzdrowicielka w grupie archeologicznej, wróżbitka
Ginevra rzuca się w oczy. To szczupła i dość wysoka kobieta, sięgająca 177 cm. Ma owalną twarz, opaloną skórę i jasnobrązowe oczy; włosy długie do pasa, ciemnobrązowe, proste i grube. Ubiera się raczej schludnie niż byle jak. Jej usta często zdobi psotliwy uśmieszek. Mówi z akcentem, słychać, że nie jest z Anglii. Otacza ją mgiełka orientalnych perfum - klasycznej egipskiej mieszanki cytrusów, jaśminu i słodkiego ananasa.

Guinevere McGonagall
#4
18.09.2023, 19:36  ✶  

Lubiła błyskotki, skarby wszelkiej maści, ale w tym momencie nie one były najważniejsze, a wiedza. Wiedza co dalej. Wiedza o tym, w jakim innym, potencjalnym miejscu, szukać dalej – jeśli tutaj nie będzie satysfakcjonujących informacji, to może chociaż przybliżone miejsce na kolejne wykopy. Błyszczące się złoto było sprawą drugorzędną. W tym wypadku ważniejsza była droga, nie sam cel, przynajmniej według Guinevere.

– Zobaczysz, Jamil sobie poradzi. Jeśli jest mu pisane skontaktować się z duchem, to to zrobi – z Anwarem znała się kupę lat. Co najmniej dwadzieścia dwa – a znali się jeszcze z czasów szkolnych, rozpoczęli naukę w tym samym roku, oboje byli z mieszanych rodzin Egipsko-Angielskich, więc tym łatwiej było znaleźć nić porozumienia. I ostatecznie… razem też pracowali. Ich losy przenikały się, drogi przecinały i tak to już sobie trwało. Guinevere wiedziała na co stać Jamila, wierzyła więc, że i z duchem z pergaminu sobie poradzi.

Nie odpowiedziała mu. Tak, chodziło o te zwoje. Zamiast tego, trzymając się dłonią o długich palcach za skroń, w końcu otworzyła oczy. W odpowiedzi Cala słyszała pewną dozę frustracji, ale w tej chwili nie było to ważne. Duże, jasnobrązowe oczy, wpatrywały się w zapisane zwoje, wręcz niemal jak w transie Ginny kucnęła i bardzo delikatnie rozwinęła jeden z nich, nie chcąc go uszkodzić. Znaki układały się w słowa, słowa w zdania, i rozsypywały znowu. Tam gdzie myślała, że już łapie sens, okazywało się, że nie ma go wcale. Albo był? Gdzieś na końcu jej umysłu, jak zagubione słowo na końcu języka. Wiesz co chcesz powiedzieć, wiesz, już prawie to masz…! I nagle ci się wymyka.

– To jest… to – spróbowała znowu, najpierw mrugając zawzięcie, jakby to miało pomóc na ból głowy, ale nie pomagało wcale. W końcu przestała się opierać i po prostu skupiła się, a z jej ust znowu wydobyło się stęknięcie; głowa ją bolała, a te migające przed oczami znaczki powodowały, że wręcz trochę kręciło jej się w głowie. Miała też wrażenie, że zaraz zwymiotuje – uczucie było podobne jak po teleportacji, po której zawsze musiała odejść na boczek i wyrzygać śniadanko. – P-prawie to mam, to…

Syn czarnoksiężnika
wiek
35
sława
IV
krew
czysta
genetyka
dziedzic Slytherina
zawód
Archeolog
Cathal wdał się w dużej mierze w matkę z Gauntów: po niej ma dość jasne włosy i jasne oczy. Mężczyzna bardzo wysoki, około 192 cm wzrostu, któremu wyraźnie nie był w życiu obcy wysiłek fizyczny. Gdzieś pomiędzy trzydziestką a czterdziestką.

Cathal Shafiq
#5
18.09.2023, 22:36  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.09.2023, 22:37 przez Cathal Shafiq.)  
- Wolałbym, aby sobie poradził, nawet jeżeli nie jest mu to pisanie - powiedział Cathal. Jego sceptycyzm co do przeznaczenia, spełniających się wróżb i przepowiedni nie był niczym nowym. Niby ich nie lekceważył, nie twierdził, że to bajki, a jednak wykazywał się... ogromnym dystansem.
Spojrzał znad mapy na kobietę i zmarszczył jasne brwi.
- Guinevere? - spytał. Złożył zwój, odruchowo ostrożnie, bo nawet kiedy wyłapał, że coś jest nie tak, w jej minie, gestach, tonie, wciąż gdzieś w jego głowie tkwiła myśl, że nie traktuje się z małą uwagą papierów, które miały przynajmniej kilkaset lat i niosły ze sobą nieocenioną wiedzę. Umieścił pergamin z powrotem w tubie i ułożył ją na stole, po czym pochylił się, podpierając o blat, spoglądając na McGongall. - Dobrze się czujesz? Czy mam zawołać Nell?
Ona również była wyszkoloną magomedyczką, ale to nie oznaczało, że sama nigdy nie potrzebowała pomocy. I kiedy z jej ust wydobył się dźwięk, świadczący o… bólu? Zaskoczeniu? Shafiq spojrzał na wszystko rozłożone na stole, tknięty nagłą myślą, że może Alethea przegapiła jednak jakąś klątwę. Tylko czy w takim wypadku on nie miałby jakichś objawów, skoro przyglądał się temu wszystkiemu, zanim do środka weszła Ginny?
Kobieta nie była pewna, czy faktycznie widzi, jak słowa układają się na papierze. Może ich obraz przesączał się bezpośrednio do jej umysłu? Pojmowała jednak ich znaczenie.
Śmierć nadejdzie o zmierzchu i nikt nie uwierzy w moje słowa, jak kiedyś nie uwierzono tej, której imię noszę.
I chociaż tego nie przeczytała na pewno, Guinevere wiedziała: notatki sporządziła kobieta, nosząca imię Cassandra. Przez moment owionął ją zapach, kojarzący się z tym, jakie czuło się o zmierzchu na wrzosowiskach. Widziała kobietę, stojącą pośród wrzosów, ciemne włosy, którymi bawił się wiatr...
Mrugnięcie.
Wszystko znikło.
Kolejne litery, tworzące słowa...
Chcąc zdobyć boskość, Augustus sprowadzi na nas zgubę.
– Ginny? – powtórzył Cathal, sięgając ku jej twarzy, chcąc zmusić, aby oderwała spojrzenie od notatek, bo dotarło chyba do niego wreszcie, że to one były powodem dziwnego zachowania kobiety.
Róża Pustyni
Wszystkie przyzwoite przepowiednie są do rymu.
wiek
32
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
uzdrowicielka w grupie archeologicznej, wróżbitka
Ginevra rzuca się w oczy. To szczupła i dość wysoka kobieta, sięgająca 177 cm. Ma owalną twarz, opaloną skórę i jasnobrązowe oczy; włosy długie do pasa, ciemnobrązowe, proste i grube. Ubiera się raczej schludnie niż byle jak. Jej usta często zdobi psotliwy uśmieszek. Mówi z akcentem, słychać, że nie jest z Anglii. Otacza ją mgiełka orientalnych perfum - klasycznej egipskiej mieszanki cytrusów, jaśminu i słodkiego ananasa.

Guinevere McGonagall
#6
19.09.2023, 23:19  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.09.2023, 23:21 przez Guinevere McGonagall.)  

Tylko się uśmiechnęła, nie odpowiadając już. Znała podejście Cathala i nie zamierzała z tym walczyć. Na jego brak wiary też miała odpowiedź, zupełnie jej to nie wadziło, to była jego sprawa – i absolutnie na nic to nie wpływało. Po prostu wiedziała i robiła swoje, nie onieśmielali ją ci, którzy byli tak sceptyczni do sztuki dywinacji.

Nie odpowiedziała, kiedy zwrócił się do niej po imieniu, ani kiedy zapytał czy się dobrze czuje, czy wołać Nell. Słyszała to, a jakże, ale jakby bardziej z oddali, bo jej zmysły skupiały się na czymś zupełnie innym. Na słowach, albo na ich obrazach… nie potrafiłaby powiedzieć. Jeśli to była klątwa, to wyjątkowo wybiórcza, zresztą i o tym nawet nie myślała – nie w tej chwili na pewno. Nie, kiedy słowa układały się w znaczenia w jej głowie. Śmierć nadejdzie o zmierzchu… Zapach wrzosów, zmierzch, chłód… Wiatr, ciemne włosy, kobieta… Augustus sprowadzi zgubę…

I nie patrzyła już na zwoje. Patrzyła za to w jasne oczy Shafiqa, choć jej własne spojrzenie nie było tak ostre i bystre jak zazwyczaj, nie. Teraz było mętne, jakby patrzyła gdzieś indziej, gdzieś… tam, daleko, gdzie Cathal nie miał w ogóle wstępu.

– Śmierć nadejdzie o zmierzchu i nikt nie uwierzy w moje słowa, jak kiedyś nie uwierzono tej, której imię noszę – wyrecytowała, niemal na jednym tchu słowa, które przed momentem uformowały jej się w umyśle. Dopiero teraz odetchnęła i przymknęła powieki, mówiąc dalej, póki jeszcze miała to w głowie. – Chcąc zdobyć boskość, Augustus sprowadzi na nas zgubę.

Ginevra uniosła dłonie, by zacisnąć je na nadgarstkach Cathala.

– Widzę kobietę. Ma ciemne włosy, wiatr rozwiewa je, stoi na… to chyba są wrzosy. Fioletowe kwiaty, a ona pośród nich. Cassandra, tak ma na imię. To ona napisała te… te notatki. To jej zwoje – otworzyła swoje jasnobrązowe oczy dopiero, kiedy to powiedziała. Z nadzieją, że świat przestał być karuzelą sprowadzoną do tańczących na pergaminie znaczków. Znowu widziała jasne oczy Cathala.

Syn czarnoksiężnika
wiek
35
sława
IV
krew
czysta
genetyka
dziedzic Slytherina
zawód
Archeolog
Cathal wdał się w dużej mierze w matkę z Gauntów: po niej ma dość jasne włosy i jasne oczy. Mężczyzna bardzo wysoki, około 192 cm wzrostu, któremu wyraźnie nie był w życiu obcy wysiłek fizyczny. Gdzieś pomiędzy trzydziestką a czterdziestką.

Cathal Shafiq
#7
20.09.2023, 07:38  ✶  
Cathal był niedowiarkiem, a jednak kiedy kobieta, patrząc mu prosto w oczy, oświadczyła, że śmierć nadejdzie o zmierzchu, przez jego głowę przeszło: kurwa mać, zmierzch za godzinę. Bo nawet jako sceptyk pewnych rzeczy nie ignorował, a Egipcjanka brzmiała, jakby zaczynała wieszczyć. Na słowa u Augustusie jednak spojrzał na nią jeszcze uważnej, bo jako żywo, w obozie nikogo o tym imieniu nie było, a Augustus od mapy nie żył od bardzo, bardzo wielu lat. Jego wzrok na moment uciekł od jej twarzy, spojrzenie jasnych oczu skoncentrowało się na podniszczonym pergaminie.
Wciąż widział tam pajęczynkę liter, zamazanych ze starości. Nic, co mógłby odczytać.
- Najwyraźniej wioskę zniszczono więc o zmierzchu. Jest to jakaś informacja - powiedział, wracając spojrzeniem do twarzy Guinevere. Nie wyglądała już tak źle, więc cofnął dłonie, oparł je o blat, wciąż nieco nad nią nachylony. - Na pergamin rzucono czar, pytanie, dlaczego ty możesz go odczytać. Jesteście jakoś spokrewnione? Czy może to kwestia trzeciego oka? Jesteś jasnowidzem? - spytała wprost. Wiedziała, że była wróżbitką, ale jedno niekoniecznie szło w parze z drugim, a on spotkał już w życiu widmowidzkę... zresztą też noszącą imię Cassandry... I jasnowidza, i jakoś nigdy nie zauważył podobnych zachowań u Guinevere. Błądzącego spojrzenia, odpowiadania na niezadane pytania, krzywienia się na ból głowy, zamglonych oczu. Pamiętał to wszystko i jeszcze więcej. Ale może dobrze się maskowała albo każdy przypadek był inny?
Na wszelki wypadek sięgnął po jedno z pudeł i ustawił między nią a pergaminami. Aby nie spojrzała na nie niechcący, nieprzygotowana. Miałby chęć przekonać się, co jeszcze mogłaby tam wyczytać, ale nie był pewny, czy to dobry pomysł. Przynajmniej teraz, tutaj, bez medyka w pobliżu. Poza tym kto wie, co zrobiła owa Cassandra z tym kawałkiem papieru, jakie miała intencje, ukrywając przesłanie, które mógł przeczytać...
...kto?
- Być może zdołałabyś odczytać całość, ale choć kobietom nie wypada mówić takich rzeczy, muszę stwierdzić, że nie wiem, czy to dobry pomysł, bo wyglądasz okropnie - powiedział. Tak, chciał poznać odpowiedzi, ale nie za wszelką cenę. I członkowie ekipy byli mu potrzebni żywi, najlepiej przy zdrowych zmysłach.
Wciąż kręciło się jej trochę w głowie. I coś ciągnęło ją, aby odsunąć to pudełko, spojrzeć na pergamin po raz drugi... Ale była w stanie zwalczyć ten impuls, jeżeli tylko chciała.
Róża Pustyni
Wszystkie przyzwoite przepowiednie są do rymu.
wiek
32
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
uzdrowicielka w grupie archeologicznej, wróżbitka
Ginevra rzuca się w oczy. To szczupła i dość wysoka kobieta, sięgająca 177 cm. Ma owalną twarz, opaloną skórę i jasnobrązowe oczy; włosy długie do pasa, ciemnobrązowe, proste i grube. Ubiera się raczej schludnie niż byle jak. Jej usta często zdobi psotliwy uśmieszek. Mówi z akcentem, słychać, że nie jest z Anglii. Otacza ją mgiełka orientalnych perfum - klasycznej egipskiej mieszanki cytrusów, jaśminu i słodkiego ananasa.

Guinevere McGonagall
#8
20.09.2023, 08:19  ✶  

Kiedy nie patrzyła na te zwoje, a więc nic nie wirowało, nie skakało, nie tańczyło i nie próbowało dostać się do jej głowy, to było jakoś lepiej. Łatwiej. Chociaż wciąż lekko wirowało jej w głowie. Okropne uczucie kiedy masz wrażenie, że cały świat faluje, nawet wtedy, kiedy zamykasz oczy… Guinevere musiała złapać się jedną ręką stołu, a drugą Cathala.

Niezbyt mówiła o jasnowidzeniu, bo nie było o czym. Nie ćwiczony zmysł Trzeciego Oka był dla niej bezużyteczny, nie potrafiła przepowiadać przyszłości na zawołanie, nie potrafiła w nią wejrzeć. Ale czasami… Czasami zdarzyło jej się coś przepowiedzieć, tylko potem nawet tego nie pamiętała. Pamiętali za to ludzie, którzy to widzieli – podobno przeżycie niezapomniane.

- Moja matka… moja matka jest jasnowidzem – odpowiedziała po chwili. - Ja… czasami mi się zdarza. Nigdy intencjonalnie. Nigdy nie ćwiczyłam – natomiast zdecydowanie była wrażliwa na znaki. Dostrzegała ich ruchy, czasami była wręcz pewna że tam jest coś więcej… nie potrafiła sięgnąć po to i zajrzeć w przyszłość. - Nie wieszczyłam. Nie teraz. Słowa… wciskają mi się do głowy jakby chciały zostać przeczytane. Tańczą po pergaminie. Nie widzisz tego? – wzięła głęboki oddech, mając nadzieję, że w ten sposób jej się polepszy. - Chciałam przekazać treść, zanim mi ucieknie – dodała jeszcze, jakby się tłumacząc ze swojego zachowania. To nie była przepowiednia, a przynajmniej… nie teraz. Po prostu odczytała słowa zapisane na pergaminie. Pewnie były przepowiednią kiedyś. I pewnie się spełniła, inaczej nie odkopywaliby wioski. - Dzięki za komplement – zawsze miło było usłyszeć od mężczyzny że wygląda się okropnie. - Po prostu kręci mi się w głowie – oparła się o stół, odwrócona teraz plecami do zwojów. Miała ochotę na nie jeszcze spojrzeć… wołały do niej. Ale może lepiej nie bez medyka… kto wie co było tam ukryte? - Z-zawołaj Nell. Spojrzę na nie jeszcze jak przyjdzie – sama była ciekawa co tam było ukryte. I dlaczego w tak zmyślny sposób?

Syn czarnoksiężnika
wiek
35
sława
IV
krew
czysta
genetyka
dziedzic Slytherina
zawód
Archeolog
Cathal wdał się w dużej mierze w matkę z Gauntów: po niej ma dość jasne włosy i jasne oczy. Mężczyzna bardzo wysoki, około 192 cm wzrostu, któremu wyraźnie nie był w życiu obcy wysiłek fizyczny. Gdzieś pomiędzy trzydziestką a czterdziestką.

Cathal Shafiq
#9
20.09.2023, 09:20  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.09.2023, 09:21 przez Cathal Shafiq.)  
Przytrzymał ją, kiedy tego potrzebowała. Może bywał chamem, ale na pewno nie na tyle, aby dać kobiecie, którą w dodatku lubił i z którą pracował, rąbnąć głową o kant stołu.
– Może usiądziesz? – zasugerował, kiedy upewnił się już, że McGongall nie planuje mdleć. – Domyśliłem się, kiedy wspomniałaś, że zapisała to Cassandra. Zastanawiam się po prostu, czy nie dlatego ty coś tu widzisz, a ja zupełnie nie.
Bo o co mogło chodzić? Dalekie pokrewieństwo? Szansa niby istniała, ale wioska była odizolowana od świata, a sądząc po tej „przepowiedni”, Cassandra umarła w tej wiosce. Bycie kobietą? Leta sprawdzała pergaminy pod kątem klątw. Trzecie Oko zdawało się Shafiqowi najbardziej prawdopodobne, ale to nie tak, że miał pewność.

Kiedy Guinevere udzieliła dokładniejszych wyjaśnień, kiwnął głową z pewnym wahaniem. Najpierw przeszło mu przez głowę, że gdyby umiała to kontrolować, byłoby to niezmiernie przydatne. Chwilę później uznał jednak, że bardzo cieszy się, że nie potrafiła robić tego typu rzeczy. Chyba czułby się przez cały czas śledzony i nabrał zwyczaju gwałtownego zmieniania planów, nawet jeżeli nigdy nie wydawała mu się osobą, która nadużywałaby takiej umiejętności.
Spojrzał po raz kolejny na pergaminy, pochylił się nad nimi, nawet lekko musnął róg palcem. Wciąż nic nie widział: nic poza całym mnóstwem liter, nie układających się w słowa.
– To musi być potężne zaklęcie, bo próbowałem zaklęć rozpraszających i ujawniających na wszystkim, co tu leży – powiedział z pewnym zastanowieniem. Cassandra musiała być nie tylko jasnowidzką i wieszczką, ale też potężną czarownicą, skoro nie umiał przełamać tego zaklęcia, ba, nawet nie zorientował się, że je rzucono. I to też było zaskakująco, bo przecież nikt z tej wioski nie chodził do Hogwartu. Gdyby było inaczej, wiedzieliby pewnie o jej istnieniu. A znikła w czasach, w których Hogwart miał minimum dwieście czy trzysta lat.
– Jesteś pewna? – spytał tylko, spoglądając na tył jej głowy, bo odwróciła się plecami do papierów i przy okazji jego. Nie, nie próbował odwodzić jej od tego pomysłu, chociaż nie zamierzał i do realizacji go zmuszać. Może powinien protestować, ale akurat na tyle draniem był, bo chciał wiedzieć, a kobieta sama się zdecydowała… – Nie patrz na nie, póki nie wrócę – rzucił, po czym odwrócił się i ruszył do wyjścia z namiotu.

Pojawił się z powrotem jakieś pięć minut później, prowadząc za sobą Nell Bagshot, niską blondynkę, która zmierzyła Genevieve spojrzeniem od stóp do głów. Znały się, oczywiście, bo Nell była i w Egipcie, i tkwiła tutaj od samego początku, ale teraz obserwowała ją, jakby widziały się pierwszy raz w życiu.
- Podejrzane pergaminy i wizje umarłych, no cudownie. Za dużo czasu spędzasz z Jamilem. Nie daj sie opętać, co?[/b]
Róża Pustyni
Wszystkie przyzwoite przepowiednie są do rymu.
wiek
32
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
uzdrowicielka w grupie archeologicznej, wróżbitka
Ginevra rzuca się w oczy. To szczupła i dość wysoka kobieta, sięgająca 177 cm. Ma owalną twarz, opaloną skórę i jasnobrązowe oczy; włosy długie do pasa, ciemnobrązowe, proste i grube. Ubiera się raczej schludnie niż byle jak. Jej usta często zdobi psotliwy uśmieszek. Mówi z akcentem, słychać, że nie jest z Anglii. Otacza ją mgiełka orientalnych perfum - klasycznej egipskiej mieszanki cytrusów, jaśminu i słodkiego ananasa.

Guinevere McGonagall
#10
20.09.2023, 20:00  ✶  

Jeżeli istniało pomiędzy kobietami jakieś pokrewieństwo, to było możliwe chyba tylko od strony jej ojca, a i tak to byłoby bardzo naciągane – przynajmniej z tymi informacjami, które posiadali obecnie. Było możliwe, oczywiście, ale bardzo mało prawdopodobne. Guinevere nauczyła się już jednak, że słowo "niemożliwe" brzmiało jak wyzwanie dla kolei losu i za każdym razem kiedy ktoś je wypowiadał, opatrzność brała za punkt honoru udowodnić, że a jednak! Bycie obdarzonym Okiem Horusa, nawet nie wyćwiczonym i do jasnowidzenia bezużytecznym, mogło być jedynym solidnym tropem.

Wychowała się pod okiem jasnowidza – kto jak nie ona doskonale wiedziała jakie to potrafi być uciążliwe dla otoczenia, kiedy na przykład własną matką wie, że właśnie jesteś na randce z jakimś mężczyzną i przewiduje do czego może na niej dojść… jako dziecko tak na to rzecz jasna nie patrzyła, ale gdy dorosła, to tym bardziej cieszyła się, że obrała inną drogę, że co inne ją zainteresowało i zajęło cenny czas nauki i ćwiczeń, bo wiedzieć co mają w planach otaczający ją ludzie… na Matkę. Naprawdę, lepiej nie wiedzieć. Czuła się z tym lepiej i zdecydowanie swobodniej.

- Tak – oczywiście, że była pewna. Gdyby nie była, to nie mówiłaby tego na głos. W takich sprawach pryskał jej psotliwy humor i stawała się niemal śmiertelnie poważna. - Po prostu się pospiesz – to nie tak, że chciała mi wydawać komendy. Nie powiedziała mu tego, ale ciągnęło ją do spojrzenia w pergaminy. Teraz umiała się powstrzymać, ale jak długo będzie potrafiła?

Guinevere i Nell były swoim kompletnym przeciwieństwem, przynajmniej jeśli chodzi o aparycję. Bagshotówna niska, o blond włosach, i Ginny – wysoka, opalona, ciemnowłosa. W charakterze były nieco bardziej zbieżne, obie potrafiły być zgryźliwe i sarkastyczne, chociaż McGonagall miała w sobie też zadziwiająco dużo miękkości.

- O duchach i opętaniach uczymy się w Uagadou od pierwszego roku. Obawiam się że to nie wpływ Jamila – odezwała się kiedy już przyszli. Nefret cały czas stała tyłem do papierów, prowadząc ze sobą walkę – a nie lubiła i nie potrafiła przegrywać. Zwłaszcza nie z samą sobą. - Spróbuję jeszcze raz spojrzeć na te zwoje. Poprzednio bardzo bolała mnie głowa… – rzuciła, chociaż była pewna, że Cathal już wszystko Nell wyjaśnił. Ginevra odwróciła się i złapała rogu blatu dłońmi i wzięła głęboki oddech. Dopiero po tym skierowała spojrzenie jasnobrązowych oczu na zwoje, w miarę możliwości rozwijając jeden z nich.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cathal Shafiq (3349), Guinevere McGonagall (3049)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa