cisza przed burzą
Eugenia Jenkins ogłosiła, że podobnie jak podczas Ostary, na Beltane pojawią się ministerialne patrole mające dbać o bezpieczeństwo zgromadzonych...
Niedziela trzydziestego kwietnia to przeddzień Beltane, które zgodnie z tradycją odbywa się w nocy z pierwszego na drugiego maja. Jeżeli liczyliście na to, że będzie to wasz dzień wolny, to musieliście obejść się ze smakiem - organizacja patroli, które będą miały miejsce podczas jutrzejszych uroczystości, wymagała od was zapoznania się z polaną i ustalenia pomiędzy sobą wielu rzeczy, między innymi sygnałów, które mogliście nadać sobie w chwili ewentualnego ataku. Miejsce, które mieliście zabezpieczyć, nie było czymś, co opisywały podręczniki, z których uczyliście się o zabezpieczaniu dużych wydarzeń. Kiedy zbliżacie się w stronę środka polany ognisk - miejsca, w którym normalnie płoną rytualne ogniska, odczuwacie przytłaczającą siłę. Jeżeli istniały na świecie żyły magiczne, to musiała być jedna z nich. Onieśmielająca wręcz moc energii płynącej z miejsca kultu sprawiała, że ziemia zdawała się dudnić pod waszymi stopami. Wypalona przestrzeń otoczona była szeregami kamieni i drobnych roślin. Kwiaty i trawa na polanie ognisk rosły jednak w dziwny sposób, jakby jakaś niewidzialna siła kazała im pochylać się na bok i tworzyć kształt wielkiego wiru. Ogromne, zielone tereny, na których rozstawiano właśnie stoiska i majowe pale zgromadzą niedługo setki czarodziejów. Wśród nich, być może, znajdą się osoby mające spowodować zagrożenie. Waszym zadaniem było temu zapobiec.
Otrzymaliście już informacje o waszym partnerze. To z nim jutro będziecie patrolować budujące się alejki. Dzisiaj jednak jesteście jednak grupą. Waszymi liderami zostały ogłoszone osoby najbardziej doświadczone - jedna osoba o najdłuższym stażu wśród Aurorów i jedna osoba o najdłuższym stażu u Brygadzistów. Wspólnie musieliście dojść do zgody w tym, która z par będzie odpowiedzialna za jaką okolicę. O godzinach, w jakich będziecie się wymieniali. Wiele kwestii wymagało omówienia. Na co dokładnie powinniście zwracać uwagę? A jeżeli wydarzy się coś nieoczekiwanego, w jaki sposób mieliście dać znać reszcie? Kapłanka Kowenu nadzorująca czarodziejów pracujących przy rozstawianiu stołów była do waszej dyspozycji. Mogła odpowiedzieć na dowolne wasze pytania i nie protestowała, kiedy chcieliście wprowadzić jakieś zmiany w obecnym rozmieszczeniu ze względów bezpieczeństwa. Dostrzegaliście błędy. Ciasne przejścia zablokowałyby drogę ucieczki w chwili masowej paniki. Brak wyraźnego wejścia i wyjścia z terenu mogło być kłopotliwe - od Doliny Godryka i wielkiej Kniei nie oddzielało was nic. Wystarczyła chwila, aby ktoś niepożądany mógł zjawić się tu i opuścić to miejsce niemal niepostrzeżony. Czy zabezpieczenie sabatu było w ogóle możliwe? Czy stos taśm i tabliczek mógł faktycznie pomóc, czy stworzy jeszcze większe niebezpieczeństwo?
Spotkaliście się tutaj w południe.