• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 9 10 11 12 13 … 16 Dalej »
[12.1970] winter wonderland | Trixie & Tony

[12.1970] winter wonderland | Trixie & Tony
Sleeping Beauty
let it burn
wiek
21
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Amnezjatorka
Bellatrix jest kobietą niewielkiego wzrostu, mierzy bowiem jakoś 157 centymetrów. Jest szczupła. Włosy ma ciemne, niemalże czarne, kręcone. Cerę jasną, praktycznie białą. Oczy duże, widać w nich pewne szaleństwo, koloru niebieskiego. Ubiera się głównie w czerń, dba o to, jak wygląda. Używa perfum o zapachu liczi i czerwonej porzeczki z nutą róży, wanilii i wetywerii.

Bellatrix Black
#11
20.08.2023, 18:31  ✶  

Grzebanie w głowie panny Black było trochę bardziej skomplikowane. Będąc jeszcze uczennicą Hogwartu poprosiła swojego ojca o to, aby załatwił jej nauczyciela, który pokaże jej tajniki magicznej sztuki jaką była oklumencja. Nie chciała, żeby ktokolwiek był w stanie poznać jej myśli. Szczególnie, że nie zawsze były najczystsze. Zależało jej na tym, aby nikt postronny nie mógł wejść do jej głowy. Musiała potrafić się bronić. Do Cygnusa dotarły jej argumenty i zrobił to, o co go prosiła. Dzięki czemu Trixie w młodym wieku opanowała tą umiejętność. Nie było to łatwe, ale kiedy na czymś jej zależało, to robiła wszystko, aby to osiągnąć. Było tak w każdej dziedzinie życia. Podążała do celu po trupach, w przenośni i dosłownie. Najważniejsze było tylko to, żeby dostać to na czym jej zależało. Nie miała problemu również z tym, żeby wymagać wiele od siebie. Wiedziała, że ma spory wpływ na to, co osiągnie. Siedziała godzinami przed książkami, aby doskonalić swoje umiejętności. Nie widziała w tym nic złego, nie kojarzyło jej się to z nudą. Robiła to wyłącznie po to, żeby dążyć do mitycznej doskonałości. Wiedziała, że nie może być perfekcyjna w każdej dziedzinie, jednak skoro znalazła już te, które szły jej najlepiej, to musiała zrobić wszystko, aby być w tym najlepsza. Było to dla niej ważne. Lubiła wygrywać, czuła się lepiej sama ze sobą, kiedy wiedziała, że nie każdy potrafi tyle, co ona. Podbudowywało ją to jeszcze bardziej. Dzięki temu miała duże poczucie własnej wartości i nawet nie do końca się z tym kryła, że czuła się jakby była lepsza od innych. Zresztą samo to, że pochodziła z rodziny czystokrwistej powodowało, że była lepsza, ale nawet wśród nich byli różni osobnicy. Chciała być najlepszą z najlepszych, zawsze narzucała sobie wysokie cele.

Bella nie do końca chciała, żeby wszyscy wiedzieli, jaka jest naprawdę. Lubiła ten dystans, świadomość, że dopuszczała blisko siebie tylko tych, których chciała. Sprawiało jej przyjemność to, że miała nad tym władzę. Zresztą uważała, że potrzeba czasu, żeby ktoś mógł ją poznać dogłębnie. Nie widziała w tym nic złego, a gra sama w sobie była całkiem zabawna. Jeśli tylko chciała potrafiła sobie owinąć wokół palca każdego swoimi słodkimi słówkami. Miała nienaganne maniery i miłą aparycję, dzięki czemu naprawdę wielu nie potrafiło się oprzeć jej urokowi.

- Może więc warto po prostu dać się zaskoczyć. Nie szukać go na siłę, może samo szczęście ma to do siebie, że przychodzi kiedy ma na to ochotę, a nikt się tego nie spodziewa. - Nadal nie odrywała od niego wzroku. Niby powiadali, że można pomóc szczęściu, jednak ona średnio w to wierzyła. - Trzeba znać swoją wartość, dobrze, że zdajesz sobie sprawę. Szczególnie, kiedy jest się kimś takim jak my. - Potwierdziła jedynie to, o czym mówił. I on i ona czuli się lepsi od większości społeczeństwa, podobało się jej to, że też uznał ją jako kogoś ponad i również dała mu znać o tym, że ma o nim podobne zdanie. Mimo, że rozmawiali ze sobą dopiero chwilę, to czuła, że faktycznie tak jest. - Frywolne przyjemności to sprawy dosyć przyziemne, jednak i tutaj warto mieć swoje standardy. - Może i była raczej niewinna jeśli chodzi o takie rzeczy, nie chciała jednak dać tego po sobie poznać. Nie znosiła czuć się niedoświadczoną, miała wrażenie, że to jej trochę odejmuje, a zdecydowanie tego nie chciała.

- Nie wyglądam, bo nim nie jestem. Wygląda na to, że nas to łączy. - Czuła, że może to być dopiero początek podobieństw. Miała wrażenie, że są do siebie bardziej podobni, niż mogłoby się wydawać, ale dopiero będzie jej się dane o tym przekonać. Oczywiście o ile ją do siebie na tyle blisko, żeby miała szansę faktycznie go poznać. Była ciekawa, naprawdę była ciekawa tego jaki jest. Trudno było rozgryźć człowieka po takiej krótkiej rozmowie, jednak zachęcił ją do tego, żeby to nie było ich ostatnie spotkanie.

- Zazwyczaj dostaję to, czego chcę. - Powiedziała bardzo spokojnie, nadal nie odrywając wzroku od jego twarzy. Wiedziała, że w tym przypadku może być trochę trudniej, bo Borgin wyglądał jej na takiego, który byłby w stanie się jej postawić i może to ją zaintrygowało, może to powodowało, że chciała zobaczyć, czy rzeczywiście jej się uda go sprowadzić na manowce, a może będzie zupełnie przeciwnie? Była ciekawa, jak to się zakończy, a napięcie, które pojawiło się między nimi tylko to podsycało. Prowadzili dziwną grę, która jej się spodobała. Miała nadzieję, że będzie trwać dalej.

Wiele pytań jej się nasuwało, kiedy opuszczała balkon. Miała nadzieję uzyskać na nie wszystkie odpowiedzi, jednak teraz, póki co wypadało pozabawiać przez chwilę swoich rodziców. Krótką chwilę, później miała dowiedzieć się, co dla niej naszykował. Przeżyć ogromne zaskoczenie i całą masę emocji.



Nie miała pojęcia, jak to wszystko załatwił. Szczególnie, że wydarzyło się to tak szybko. Liczył się efekt, który zdołał osiągnąć. Faktycznie ją zaskoczył. Jak dotąd chyba nikt jeszcze nie zrobił na niej takiego wrażenia, nikt nie spowodował, że poczuła się taka wyjątkowa. Nie zamierzała więc ukrywać tego, że udało mu się osiągnąć zamierzony cel. Zrobił na niej wrażenie. Ogromne. Wypadało, aby się o tym dowiedział, musiał zostać doceniony, a jego ego połechtane.

Podobało jej się to, że skupił na niej całą swoją uwagę. Jakby wszyscy wokół nie istnieli, a w tej sali była tylko ich dwójka. Nie patrzyła na swoich rodziców, nie zależało jej na opinii ojca, chociaż wiedziała, że i na nim musiał Tony zrobić wrażenie. Dobrze to rozegrał - tego była pewna.

- Spowodowałeś, że wszyscy na mnie patrzą, jak nigdy wcześniej. - Może i zdarzało się, że spoglądali na nią gdzieś ukradkiem, lecz nigdy jeszcze nie znalazła się w samym centrum zainteresowania. Skoro tak rozpoczął ich znajomość, czego jeszcze mogła się po nim spodziewać, nie wiedziała, ale coraz bardziej ją to ciekawiło. Wylądowali wreszcie na parkiecie, gdzie Anthony zaczął ją prowadzić, jak przystało na idealnie wychowanego kawalera. Podobało jej się to, jak pewnie to robił, wiedział dokładnie, jaki ma być następny ruch, nic nie działo się przypadkowo. Wszystko miał zaplanowane, było wręcz idealnie - czyli tak, jak panna Black lubiła. Dopięte na ostatni guzik.

Czuła, że jego dotyk się zmienia, że palce starają się poznać te jej jeszcze bardziej niżeli wypada. Robił to jednak subtelnie, na tyle, żeby nikt tego nie zauważył. Ten taniec mógłby się nie kończyć, bo dobrze jej było w jego ramionach, nawet gdy cała sala patrzyła tylko i wyłącznie na nich, chociaż miała ochotę, żeby się to zmieniło. Może i chciałaby od niego czegoś więcej, tyle, że nie mogli sobie na to pozwolić, gdy wszystkie spojrzenia kierowały się w ich kierunku. Właściwie to dodawało temu wszystkiemu nieco więcej nieprzyzwoitości. Czuła, że dotyk zmienia się czasem na nieprzyzwoity, wśród takiej ilości osób, a jednak nikt nic nie zauważał. Adrenalina była coraz większa, nie zamierzała oszukiwać siebie, że jest inaczej. - Nie jesteś tchórzem, wręcz przeciwnie. Chyba powinieneś dostać za to jakąś nagrodę, skoro tak bardzo się postarałeś. - Wyszeptała jeszcze cicho. Jej wzrok skupiony był tylko i wyłącznie na Tonym.

Kapryśny Dziedzic
"Have some fire. Be unstoppable. Be a force of nature. Be better than anyone here and don't give a damn about what anyone thinks."
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Anthony jest wysokim i dobrze zbudowanym facetem, schludnym i przeważnie elegancko ubranym, zważywszy na swoją pozycję.. Ma burzę brązowych, niesfornych włosów - delikatnie kręconych i duże oczy. Gdy się uśmiecha, czasem pojawiają mu się dołeczki w polikach i ma ten charakterystyczny, zadziorny wyraz twarzy. Lubi nosić zegarki, na palcu ma sygnet rodowy. Jeśli nie korzysta z teleportacji, spotkać go można na motorze.

Anthony Ian Borgin
#12
27.08.2023, 22:16  ✶  
Godne podziwu było opanowanie tego w młodym wieku, zwłaszcze, że z tego, co Tony wiedział, nie było to legalne. Byłby to kolejny element do dodania na listę Belli — rzeczy wzbudzających podziw u innych, a już szczególnie u Borgina. Owszem, lubił przygody i kobiety do zaspokajania swoich potrzeb, ale gdy zainteresował się którąś, zwracał uwagę na zupełnie inne walory, niż typowo powiązane z aparycją. Bardzo lubił kobiety silne i niezależne w codziennym życiu, pewnie dlatego tak przepadł w czasach szkolnych w Longbottomównie. Gardził i podziwiał jednocześnie sztukę czytania w myślach lub zamykania umysłu, była to relacja słodko-gorzka. Wiele razy dostał przez to od ojca solidnie po pysku lub plecach.
Dobrze było wiedzieć, czego się chciało. On wiedział, jego aktualna zachcianka tkwiła w przydużej marynarce, sącząc swoje wino, a ciemne włosy kołysały się na zimnym wietrze, wilgotne od jasnych płatków śniegu, które z nimi kontrastowały. Było w tym widoku coś niezwykle ujmującego. Nie znał jej na tyle, aby wypowiadać się na temat jej charakteru, jednak nie powiedziałby teraz, że w kryło się w tak filigranowym ciele, tak wiele zawziętości, uporu i chęci sięgnięcia po doskonałość — to pewnie próbowałby jej wybić z głowy. Miała jednak w spojrzeniu hipnotyzujące iskierki, które sugerowały mu, że Trixie była swego rodzaju sukkubem-niebezpięcznie kuszącym, który krył wiele asów w rękawie. Dobrze było znać swoją wartość, ale Anthony w ideały zwyczajnie nie wierzył, ba, czasem niedoskonałości były potrzebne, aby podkreślić szlachetność całości. Podobało mu się to podążanie za niewiadomym, impulsem, który zachęcał go do działania. Postępując z nią tak, jak chciał i czuł, był pewien, że nie będzie żałował. Cokolwiek się stanie i jakkolwiek splączą się ich ścieżki w przyszłości — może jutro, może za tydzień, może za rok.
Nie wątpił w jej zdolności manipulacyjne, która kobieta z taką wyrazistą i przyjemną aparycją, świadoma własnego pochodzenia oraz wpływów, ich nie miała? Nie zniechęcało go to jednak, bo jeszcze nikt nie owinął sobie Anthonyego dookoła palca, nie licząc Stanleya, ale była zupełnie inna historia, podkręcona przemocą i siniakami. Im dłużej na nią spoglądał, tym bardziej chciał zedrzeć z niej tę perfekcję, dostrzec wszystko to, co ukrywała przed światem. Musiała coś ukrywać, nie było Czarodzieja, który nie miał swoich małych, niekiedy mrocznych tajemnic.
- Być może? - zaczął z delikatnym wzruszeniem ramion, nie przerywając kontaktu wzrokowego. - Tylko czy wtedy nie zaakceptujemy każdego szczęścia, nawet tego nieodpowiedniego? - zapytał z ciekawością, kontynuując. Jej następne słowa sprawiły, że uśmiechnął się, powstrzymując chęć przesunięcia palcami po jej porcelanowym policzku. - Pięknie to ujęłaś, moja Droga.
Byli lepsi. Pokazywano im to całe życie. Nawet na tych pierdolonych przyjęciach wszystkie głowy zwracały się w ich kierunku, gdy wchodzili do sali. Pewne rody ze szlachetnej dwudziestki ósemki były jeszcze lepsze, od pozostałych. Stanowiły obiekt pożądania na tak wielu płaszczyznach, że społeczeństwo wybaczało im naprawdę dużo. Zaskakujące, jak wiele nici może splątać dwójkę nieznajomych, zaciskając się na palcach i nadgarstkach.
- Ah, więc nie masz nic przeciwko swobodnej konwersacji na temat frywolności, Panno Black? - oczy mu nieco błysnęły, trudno stwierdzić dokładnie czym: może trochę rozbawieniem, trochę ciekawością, a trochę prowokacją? W jego tonie jednak na próżno było szukać oskarżenia ją o frywolność i popełnianie nagminnie grzesznych aktów, o to posądzał tylko sam siebie. - Warto, aby sprawy przyziemne pozwalały na chwilę od tej ziemi się jednak oderwać, zapewniam.
Puścił jej perskie oko, przenosząc następnie wzrok przed siebie i wyprostował głowę. Nie wyglądała na tchórza, o czym wspomniał wcześniej, więc nie odpowiedział nic, pozwalając na chwilę milczeniu rozlać się pomiędzy nimi, jednak nie było w żaden sposób niezręczne. Ba, idealnie się złożyło do ułożenia jego planu.
- Zabawne, to też nas łączy. Bo ja też dostaję to, czego chcę. - przerwał na chwilę, zmniejszając pomiędzy nimi dystans, aby zdjąć z niej marynarkę. Korzystając z okazji, zniżył się nieco, aby szept dobiegł jej ucha i objął go ciepłym oddechem. - A jak nie, to sobie to biorę.
Dodał dość pewnie i stanowczo, a potem udzielił jej instrukcji i wrócił do środka. Nie mógł już dłużej zwlekać, jeśli wszystko miało się udać. Lubił zaskakiwać, lubił też robić to w dość dużym stylu, co było trochę winą wychowania — wszak był czystokrwisty, był dziedzicem i był bogaty, a do tego twarz miał znośną i ujmujący charakter podobno. Charyzmatyczny. Oczarowanie jej rodziców nie powinno stanowić problemu, tylko jak pójdzie mu z samą Trixie?

Nie zamierzał odpuszczać, upatrzył ją sobie. I dostanie to, czego chciał. Stać go było na wiele, galeony nie miały znaczenia, a i ludzie na sali, zwłaszcza po alkoholu, byli podatni na jego wisiorek lub siłę perswazji. Musiałą czuć się wyjątkowa, cała sala musiała zobaczyć, jaka była filigranowa i piękna, jak jej czarne włosy kołysały się złowieszczo przy każdym jej ruchu. Zwyczajnie na to zasługiwała, pomijając już jego egoizm oraz zachcianki.
Kluczem byli jej rodzice. Musieli mieć go za odpowiedniego młodzieńca dla towarzystwa swojej córki, każda z sióstr Black była przecież najwyższym trofeum na rynku żon. Dlatego też wykorzystał głowę swojego departamentu do przedstawienia, skoro miał taką możliwość. Miała jednak rację, zupełnie nie obchodzili go ludzie na przyjęciu, skupiony był tylko na niej. W mniej lub bardziej przyzwoity sposób zależnie kto pytał.
- Panno Black, patrzyli na Ciebie cały czas, ale teraz po prostu mogli robić to otwarcie. Zapewniam Cię. - wzruszył ramionami bardzo delikatnie, odpowiadając jej półszeptem. Zawsze był trochę estetą. Sam fakt, że jedyna miała sukienkę w takim kolorze, o czym świadczyło, bo czyż kolor wina nie odpowiadał temu, że kobieta czuła się piękna i była tego w pełni świadoma? Znacznie mniej oklepany niż czerń lub czerwień, okazjonalnie biel, których dookoła było tak wiele i każda bladła.
Kontrolował ruch swoich dłoni, chociaż nie było to łatwe. Przyjemnie było trzymać ją w palcach, ale nie mógł nawet odpowiednio tego wyrazić, bo większość sali wpatrywała się w nich z zazdrością, podziwem, łagodnością — zależnie od czarodzieja. Jego kochanica też, ale obecnie stanowiła jedynie tło. Ciekawe, czy poskładała fakty?
Obrócił ją ostrożnie, ale wciąż pewnie, zgodnie z sugestią piosenki. Pary na szczęście dołączały, mogli pozwalać sobie na więcej swobody, przynajmniej w szeptanej konwersacji.
- Mam sobie sam ją wybrać? - zapytał z podstępnym błyskiem w oczach, tonąc w jej oczach i przyciągając ją odrobinę bliżej, tak, aby tego nie zauważono, ale żeby ona to poczuła. Lustrował jej twarz — od nosa, poprzez policzki i długie rzęsy, które rzucały na nie cienie, do ciemnych warg, czasem nieco na dekolt i wracał do jej oczu. Niespecjalnie się z tym ukrywał, bo kobiety przecież zawsze wiedziały, że mężczyzna na nie patrzy w ten konkretny, pożądliwy sposób. Zawstydzanie się, udawanie, że jest inaczej — odbierało tylko męskości. Oczywiście kluczem był umiar, a nie wgapianie się w biust, jak w obraz w galerii.
Sleeping Beauty
let it burn
wiek
21
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Amnezjatorka
Bellatrix jest kobietą niewielkiego wzrostu, mierzy bowiem jakoś 157 centymetrów. Jest szczupła. Włosy ma ciemne, niemalże czarne, kręcone. Cerę jasną, praktycznie białą. Oczy duże, widać w nich pewne szaleństwo, koloru niebieskiego. Ubiera się głównie w czerń, dba o to, jak wygląda. Używa perfum o zapachu liczi i czerwonej porzeczki z nutą róży, wanilii i wetywerii.

Bellatrix Black
#13
03.09.2023, 22:17  ✶  

Istotne w tym wszystkim było to, że Trixie wcale nie robiła tego po to, żeby wzbudzać podziw innych. Wiadomo, że lubiła błyszczeć, poklask i uwagę, docenienie jej umiejętności. Najistotniejsze było jednak samodoskonalenie, dążyła do ideału przede wszystkim dla siebie. Przynosiło to ze sobą inne dodatkowe korzyści, bo kto tak naprawdę nie jest łasy na komplementy? Nie to w tym wszystkim było jednak najważniejsze. Trixie wiedziała, że umiejętności, jakie opanowała nie są szczególnie rozpowszechnione. Zresztą były bardzo wątpliwie moralne. W niczym jej to jednak nie przeszkadzało. Ważne było, że była w stanie ochronić swój umysł przed innymi, jeśli przyszłaby taka potrzeba, oraz to, że mogła dowiedzieć się tego, czego tylko chciała, gdy miała ochotę. Całkiem ułatwiało życie. Nie opowiadała też o tym zbyt wielu osobom, im mniej wiedziało o jej zdolnościach, tym bardziej mogła zaskoczyć. Ten element też był dla niej istotny.

Nie spodziewała się, że podczas tego wieczoru spotka kogoś tak interesującego. Zazwyczaj ciągle była skazana na te same twarze. Może wcześniej nie szukała za dobrze? Najwyraźniej był to jej szczęśliwy dzień, bo Borgin wzbudził w niej ciekawość, taką, której dawno nie czuła. Sam jego styl bycia, ten błysk w oczach, a może raczej kurwiki. Całokształt do niej przemówił i nie mogła się doczekać, żeby sprawdzić, co jeszcze ma jej do zaoferowania. Lubiła czuć się wyjątkowo i miała wrażenie, że on będzie w stanie jej to zagwarantować. Zresztą miała wrażenie, że on też wyróżnia się na tle innych mężczyzn. Ona lubiła nietypowość, więc naprawdę bardzo chciała sprawdzić, jaki jest tak naprawdę. Gdy nikt nie patrzy.

Wpatrywała się w niego nadal. Nie przestawała. Przyjemność sprawiało jej patrzenie na niego. - Co złego jest w tym, że coś jest nieodpowiednie? - Zawsze można było przesunąć granice, dostosować wszystko tak, żeby stało się odpowiednie. Wystarczyła tylko dobra interpretacja. Zdaniem panny Black nie było jakichś stałych wytycznych. Punkt widzenia zależał od wielu różnych spraw.

- Nie mam nic przeciwko, jak widać. - Dodała nieco kąśliwie. Nie brnęła by przecież w tę rozmowę dalej, gdyby miała coś przeciwko niej. Nie chciała dać po sobie poznać, że raczej nie jest specjalistką jeśli chodzi o cielesne uniesienia. Wszystko przed nią. Rozmowa nie była przecież niczym złym. Nie wiązała ze sobą żadnych zobowiązań. - Jeśli zapewniasz, to chyba powinnam ci zaufać. - Nadal wpatrywała się w niego uważnie. Wydawało jej się, że zdecydowanie jest bardziej doświadczony w tych przyziemnych rzeczach od niej. Może jej nawet to nieco imponowało?

Nie odpowiedziała mu na następne słowa. Ciekawe. Może się to zakończyć w różny sposób. Okaże się, które z nich jest bardziej konsekwentne. Być może i jedno i drugie może w tej sytuacji zwyciężyć? To raczej nie zdarzało się często, bo ktoś musiał przegrać. Okaże się zapewne kiedyś.


Nie miała pojęcia, że Borgin wspomagał się swoim wahadełkiem. Gdyby się dowiedziała, zapewne stwierdziłaby, że kolejna rzecz ich łączy. Najważniejsze było to, że faktycznie jej zaimponował - tak jak obiecywał. Dotrzymywał słowa, to po raz kolejny wzbudziło w niej podziw. Zaczynała być coraz bardziej ciekawa jego osoby i wiedziała już, że będzie starała się kontynuować tą znajomość.

- Skoro tak mówisz, to zapewne jest to prawda. - Nie zamierzała zaprzeczać. Naprawdę czuła się wyjątkowo. Wiedziała, że mało kto może jej dorównać. Matka mówiła, że warto znać swoją wartość, przyjmowanie komplementów nie było dla niej problemem.

Anthony prowadził ją w tańcu. Jego ruchy były pewne, ale również delikatne. Widać, że miał doświadczenie i wiedział co robi. W przeciwieństwie do większości młodzieńców, którym zdarzało jej się deptać po stopach. Na parkiecie zrobiło się gęściej. Spowodowało to, że poczuła się swobodniej. Najwyraźniej Tony również, bo poczuła, że przyciągnął ją do siebie. Niezauważalnie dla otoczenia. Uśmiechnęła się wtedy do niego. Chciała znaleźć się bliżej. Czuła też, że lustruje wzrokiem jej ciało, oznaczało to, że docenia jej piękno, więc zupełnie jej to nie przeszkadzało. - Możesz. Zasłużyłeś na to. - Szepnęła jeszcze cicho, po czym dalej pozwoliła się prowadzić, póki jeszcze muzyka grała.



Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Ian Borgin (6034), Bellatrix Black (5874)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa