Nic się nie zadziało. Tak jak przypuszczał, musiałby spędzić trochę czasu, aż znajdzie odpowiednie słowa, pasujące na hasło. Pierw zapewne idąc tropem myślenia jak brat, a dopiero potem jak ojciec. Najszybszą możliwością, byłoby złamanie zabezpieczeń. Z kolei bezpieczniejszą i nienaruszającą zaufania, byłoby dowiedzenie tego od Roberta.
Westchnął cofnąwszy rękę. Całość treści obrazu powinna wrócić na swoje miejsce. Nie będzie kombinował.
Ta sytuacja musiała zbiec się z niespodziewanym pojawieniem Selar. Od razu Richard przeniósł na nią swoje niezadowolone spojrzenie, marszcząc brwi, wysłuchawszy jej komunikatu. Zarejestrował jej wędrujące spojrzenie z niego, na obraz i na podłogę.
- Selar nie nauczono, że powinno się najpierw pukać i oczekiwać odpowiedzi?Skarcił ją. Jak dobrze Richard pamiętał, Robert i ojciec nie tolerowali bezpośredniego wchodzenia skrzatów do gabinetu, bez wcześniejszej zgody. Więc jeżeli miały potrzebę zdać jakiś komunikat, nie wiedząc czy poszukiwany członek rodziny jest w tym pomieszczeniu, powinny pierw zapukać i oczekiwać jakiejkolwiek odpowiedzi. Nawet ciszy, co by świadczyło, że nikogo tam nie ma.
Zapomniała o zasadach?
- Zaraz przyjdę.
Odpowiedział chłodno, czekając aż stworzenie opuści gabinet natychmiast. Miał nadzieję, że nic nie widziała. Obraz, jak obraz.
Richard miał potrzebę powspominać dawne czasy. A nawet jeśli coś zauważyła, to czy poleci na skargę do Roberta? Zakazał jej i Belenosowi mu przeszkadzać. Robert był wyczerpany i musiał zebrać siły. Jeżeli złamią polecenie, to ich ukarze.
Richard opuścił gabinet chwilę po tym, jak odprawił skrzatkę. Zamknął pomieszczenie za sobą. Udał się na przygotowaną kolację.