-O niee... - Westchnął Isaac.- Coś czułem, że to nie jest dobry pomysł. Ale myślę, że teraz już mi wierzysz. Jestem trollem z Transmutacji! - Zawyrokował i uśmiechnął się do dziewczyny. Schował różdżkę i przeciągnąłem się, jakby wykonał dzisiaj bardzo ciężką pracę. Nawet on nie spodziewał się TAKIEGO efektu swojego czaru.
-Gerry, mam na dzisiaj dosyć. Dosłownie mózg mi się marszczy. I co zrobimy z tym biurkiem? Udamy, że to nie my? - Tak byłoby chyba najrozsądniej. Najwyżej któryś z nauczycieli ja naprawi, albo wyrzuci. Ciężko było stwierdzić, czy do czegoś się jeszcze nadawała.
-Chcesz dyniowe paszteciki, albo ciastka z kuchni? Możemy zgarnąć jak będziemy wracać do wieży. - Zaproponował, przecierając oczy.