Leonard zaklął w duchu, niczym rasowy plebs, zanim ze zmarszczonymi brwiami przyspieszył kroku, mając nadzieje przerwać temat.
- Czuję coś znajomego w powietrzu! - odezwał się głośno, wracając do jadalni.
Po swoim trupie da temu durnocie Charliemu jeszcze bardziej po sobie deptać. Łajza jedna.
- Coś nasuwającego mi na myśl stare, dobre Oslo! - odniósł się z wymuszoną wesołością do aromatu zapiekanki.