06.02.2025, 11:55 ✶
- Jesteś pewny, że to przez zapach? - zapytał cicho, nieco z rozbawieniem, wprost do jego ucha. Gdy tu przybył, był na niego zły. Podniósł na niego rękę i był gotowy fizycznie go skrzywdzić, ale teraz... Teraz gdy czuł, że Charles rozpływa się w jego ramionach, cała ta złość na bezmyślność Mulcibera rozwiała się jak dym. Jeszcze być może tego nie zauważał, ale przyjemność, którą czerpał ze spędzania czasu przy Charlesie, zaczynała wkradać się do jego umysłu jak miła rutyna. Coś, przed czym zawsze się wystrzegał, bo gdy człowiek wpadał w rutynę, stawał się po prostu nieostrożny. Dlatego od zawsze dbał, by było mu niewygodnie tak często, jak to było potrzebne: fizycznie oraz psychicznie. On nie chciał i nie mógł wpaść w rutynę, ale wciąż wierzył, że nad wszystkim panuje. - Ale skoro tak, może prysznic pozwoli ci się ochłodzić. I przy okazji zmyje resztki brokatu.
On również potrzebował prysznica, chociaż bynajmniej nie po to, by się schłodzić i móc na powrót zebrać myśli. Rodolphus sięgnął powolnym ruchem do paska od spodni, przymykając oczy w odpowiedzi na krótkie pocałunki, złożone na jego szyi.
- Twoja wina, ale się do tego przyczyniłem. Oddam z nawiązką - powiedział tonem, który w zasadzie nie pozostawiał tutaj żadnego pola do popisu. Wypisze czek i tyle: to, czy Charles będzie chciał skorzystać z tych pieniędzy czy nie... Na to nie miał wpływu. W chwili, gdy przekaże mu czek, to Mulciber będzie mógł zrobić z nim co zechce. Spalić, podetrzeć się, podrzeć lub spieniężyć czy schować na czarną godzinę. Klamra paska brzęknęła, a skóra rozsunęła się, pozwalając spodniom lekko opaść na biodra. W tym samym czasie Rodolphus pchnął lekko Charlesa w kierunku prysznica. Nie to, żeby przepadał za wspólnym myciem się, ale potu nawet chłoczyść nie zmyje tak skutecznie, jak lodowata woda i mydło.
On również potrzebował prysznica, chociaż bynajmniej nie po to, by się schłodzić i móc na powrót zebrać myśli. Rodolphus sięgnął powolnym ruchem do paska od spodni, przymykając oczy w odpowiedzi na krótkie pocałunki, złożone na jego szyi.
- Twoja wina, ale się do tego przyczyniłem. Oddam z nawiązką - powiedział tonem, który w zasadzie nie pozostawiał tutaj żadnego pola do popisu. Wypisze czek i tyle: to, czy Charles będzie chciał skorzystać z tych pieniędzy czy nie... Na to nie miał wpływu. W chwili, gdy przekaże mu czek, to Mulciber będzie mógł zrobić z nim co zechce. Spalić, podetrzeć się, podrzeć lub spieniężyć czy schować na czarną godzinę. Klamra paska brzęknęła, a skóra rozsunęła się, pozwalając spodniom lekko opaść na biodra. W tym samym czasie Rodolphus pchnął lekko Charlesa w kierunku prysznica. Nie to, żeby przepadał za wspólnym myciem się, ale potu nawet chłoczyść nie zmyje tak skutecznie, jak lodowata woda i mydło.