15.02.2026, 14:05 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.02.2026, 14:05 przez Olivia Quirke.)
30 września 1972
Lecznica Dusz, południe
Lecznica Dusz, południe
Olivia siedziała w poczekalni, zaciskając dłonie na materiale spodni. Były znoszone, lecz nie brudne. Większość jej ubrań spłonęła podczas Spalonej Nocy, a chociaż otrzymała pomoc od ludzi, z którymi była blisko: nie chciała nadużywać ich dobrej woli. Nie chodziła w szatach czy sukienkach, a ubrania, które miała obecnie na sobie, były typowo mugolskie. Aktualnie posiadała w swojej szafie zaledwie dwie pary spodni, kilka par gaci, jeden stanik i trzy swetry. Koszulka, którą miała na sobie, była ewidentnie nie na jej rozmiar - bez dekoltu, bez dopasowanej talii, za duża, bura. Takich T-shirtów miała kilka sztuk. Pewnie minie dłuższa chwila, gdy zdecyduje się kupić coś lepszego. Mimo wszystko była czysta, a włosy miała uczesane i pachnące. Rude pukle były związane w wysoki koński ogon. Torebka, którą położyła obok krzesła na podłodze, była przetarta w wielu miejscach. Na pierwszy rzut oka nie wyglądała na osobę zamożną (a to ci nowina), ale prawda była taka, że niewiele różniła się od ludzi, którzy kręcili się obecnie po Lecznicy. Ba, wyglądała nawet od nich nieco lepiej, bo nie płakała, nie trzęsła się i nie wodziła rozbieganym wzrokiem po pomieszczeniu. Grzecznie czekała na swoją kolej, chociaż gdy dowiedziała się, że będzie ją przyjmować ktoś z nazwiskiem Lestrange, mimowolnie zadrżała.
Może to wcale nie był dobry pomysł? To był potężny ród czystokrwisty i samo uświadomienie sobie tego faktu sprawiało, że czuła się niekomfortowo. Sama była czystej krwi, ale pamiętała spotkanie z Louvainem w Hogwarcie. Z drugiej strony wiedziała, że Victoria Lestrange była przyjaciółką Brenny, więc... Może ta cała Primrose nie będzie taka zła? Może będzie bardziej Victorią niż Louvainem? W końcu gdyby nie była przynajmniej stonowana w swoim zachowaniu, to nie pracowałaby tutaj, prawda?
Olivia westchnęła, odgarniając rude kosmyki grzywki z czoła. Musiała się tym zająć, musiał jej ktoś pomóc. Nie mogła wiecznie oglądać się przez ramię, musiała zmierzyć z tą traumą.
@Primrose Lestrange
!Strach przed imieniem