• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
1 2 3 4 5 6 Dalej »
[16.10.1972] Circle of moss and fire smoke

[16.10.1972] Circle of moss and fire smoke
Queen of May
But green is the color of earth,
of living things, of life.

And of rot.
wiek
20
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
zielarka, twórca eliksirów
Jasnoniebieskie oczy, brązowe włosy i jasna, posiadająca nieliczne piegi cera. 168 wzrostu, o szczupłej sylwetce. Wokół niej unosi się intensywny aromat ziół i zapachowych świec. Dłonie w niektórych miejscach ma permanentnie odbarwione od eliksiralnych składników i roślin którymi się zajmuje. Dora w kwartale jesiennym choruje na Zieloną Zarazę co oznacza, ŻE JEST ZIELONA!!

Dora Crawford
#1
15.06.2026, 21:48  ✶  

Trochę im zajęło czasu, przeczesanie lasu. Niestety, nikt nie wymyślił jakiegoś magicznego sposobu na to, żeby znaleźć tę jedną konkretną magiczną roślinę, kiedy posiadali jedynie rysunek, nazwę i ogólne pojęcie gdzie można ją znaleźć. Dora zdążyła przez całą tę wycieczkę, podzielić się z Tarpem historią owej bulwy, do czego się ją stosuje, a do tego że jeśli dodać ją do zasmażki, to podawane z nią kluski będą smakować fenomenalnie i łagodzić objawy kaca. Zaglądali do każdej dziury, jamy, wykrotu i pod zwalone drzewo, odpowiednio intensywnie porośnięte mchem, bo jak twierdziła Menodora, roślina lubiła bardzo wilgotne miejscówki, wzrastając niczym grzyby po deszczu (tych z resztą też parę nazbierali, bo jak już były to co się powstrzymywać).

Wreszcie jednak okaz znalazł się przed ich oczami; roślina przypominała nieco cebulę, zakończoną drobnymi kwiatuszkami. Te były niezbędne do eliksirów, ale z reszty można było zrobić przeróżne, wyliczane wcześniej przez nią pyszności.

— Musisz pociągnąć raz a dobrze, inaczej się zdenerwuje i może cię poparzyć — oznajmiła z poważną minął, kiedy zajmowali się pierwszą. Pozwoliła mężczyźnie wyrywać roślinność samodzielnie, bo ona była od instrukcji i trzymania koszyka (nie mówiąc o tym że coś przeczuwała, że Woody chciałby być przydatny, zamiast stać tylko i patrzeć). Potem zebrali drugą, trzecią, a potem jeszcze parę. Trafiła im się niezła gratka, jak o tym pomyśleć. — Z tego co zostanie, to mogę ci trochę dać i sobie zrobicie coś dobrego w Rejwachu, będziesz chciał?



The woods are lovely, dark and deep, 
But I have promises to keep, 
And miles to go before I sleep.
a guy who knows a guy
Ojciec Wirgiliusz uczył dzieci swoje,
a miał ich wszystkich sto dwadzieścia troje
wiek
51
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
przedsiębiorczy właściciel pubu "Rejwach"
Niemal zawsze towarzyszy mu nakrycie głowy: któryś z jego kapeluszy. Zmysł modowy ma raczej mierny i kiczowaty, ale lubi eksperymenty. Widać w jego kreacjach silną inspirację retro westernami, twoim starym na rybach ze szwagrem, ale też mugolską modą lat 70. Nie da się ukryć, że przekroczył pięćdziesiątkę, więc nie próbuje udawać, że tak nie jest. Ma charakterystyczną przerwę między jedynkami, niebieskie oczy, 186 centymetrów wzrostu i barczystą sylwetkę. Zarost na ogół maksymalnie kilkudniowy, choć zdarza się, że zapuści okresowo jasną brodę przetykaną siwymi włosami. Włosów na głowie od lat nie stwierdzono.

Woody Tarpaulin
#2
25.06.2026, 15:54  ✶  
Tego dnia Dora musiała bardzo pilnować koszyka na grzyby Woody’ego i regularnie wyciągać z niego trujące okazy. Czarodziej się zarzekał, że z niego grzybiarz pierwsza klasa — tak samo zresztą jak wędkarz czy kierowca — lecz dziwnym trafem mu się parę razy pomyliło (no, kurka, zorientował by się przecież w domu, spokojna głowa).
— My znowu w lesie — zauważył błyskotliwie Woody, stając u boku Dory nad kępą tych dziwnych leśnych roślin, za którymi to się tyle ulatali takiego zimnego dzionka.
Tarp nawet nie próbował dopytywać, co też będą z tegoż kwiatu pichcić. Z góry wiedział, że nie zapamięta.
Otrzepał niedbale ze swojego polaru zdechłe liście i uschnięte patyczki… był prawie pewny, że chodziło po nim jakieś robactwo, a pajęczyny będzie wyciągał z nosa do jutra. Gdy się schylał nad ziółkami, żeby je dla Crawley powyciągać z ziemi, z płytkiej kieszeni zarzuconego na polar bezrękawnika sterczała majestatycznie różdżka — aż się prosiła, żeby wypaść i zostać zagubioną wśród tysięcy patyków tworzących leśną ściółkę. Nie wypadła. Oczywiście trochę się przy zbiorach czarodziej poparzył, ale słowem się nie zająknął, bo trzeba być twardym. Przecież prawie nic nie poczuł.
— Wezmę, a jasne. Lewis ogłupieje, jak tyle mu przyniosę. Tu grzybki, tu bulwy. Na pewno będzie wiedział, co tam z tego zorganizować. — Zdawszy grzybki, Woody oparł się dupą o pień złamanego drzewa i wyszarpał z głębokiej kieszeni luźnych roboczych spodni niewielki termosik pełen gorącej herbaty. Październikowy chłód zaczynał dawać w kość. — Wystarczy tyle, co jest, czy jeszcze nam trzeba? — zapytał, zerkając na koszyczek panienki Dory.


piw0 to moje paliwo
Queen of May
But green is the color of earth,
of living things, of life.

And of rot.
wiek
20
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
zielarka, twórca eliksirów
Jasnoniebieskie oczy, brązowe włosy i jasna, posiadająca nieliczne piegi cera. 168 wzrostu, o szczupłej sylwetce. Wokół niej unosi się intensywny aromat ziół i zapachowych świec. Dłonie w niektórych miejscach ma permanentnie odbarwione od eliksiralnych składników i roślin którymi się zajmuje. Dora w kwartale jesiennym choruje na Zieloną Zarazę co oznacza, ŻE JEST ZIELONA!!

Dora Crawford
#3
09.07.2026, 03:44  ✶  

Wyciągała trujące grzyby z niesamowitą wręcz cierpliwością, a co ważniejsze – zawsze wtedy kiedy nie patrzył, bo bardzo nie chciała żeby było mu przykro z tego powodu. Nie wyrzucała ich jednak tak zwyczajnie w las, albo znikała zaklęciem, zamiast tego wsadzając je w ziemię i sadząc na nowo, jakby cokolwiek miało im to pomóc w powrocie do gleby. 

— Nie było nas, był las. Nie będzie nas, będzie las — wymruczała w odpowiedzi na jego błyskotliwe spostrzeżenia. Dora bardzo sobie ceniła tę przyrodniczą maksymę, jednocześnie uznając ją za jedną z ważniejszych rzeczy w swoim życiu i coś dzięki czemu można było lepiej docenić świat przyrody, który przecież otaczał wszystko. Nie miała tak skrajnych poglądów jak niektórzy, co głosili ze ludzie nie mieli prawa wyrywać naturze kolejnych kawałków zielonego świata, ale była absolutnie przekonana że leżał gdzieś złoty środek między naturą i kulturą.

Ubrana była w gruby sweter i ogrodniczki, które zostały na nim zapięte, a na tym wszystkim siedziała przeciwwiatrowa i nieprzemakalna kurtka. Na nogach miała natomiast kalosze, żeby mogła po lesie pomykać bez jakiegokolwiek strachu. Na razie wychodziło jej to fenomenalnie.

— Oh, pewnie zrobi takie super dobre grzybki marynowane. Ja bym takie zrobiła. Ale mam teraz na nie ochotę — zachwyciła się i nawet jej prawie ślinka pociekła na tę myśl. — Hmmm, możemy jeszcze parę zerwać. Tam widzę że się rozrastają, koło tych dziwnie szarawych drzew — wskazała palcem, nie zastanawiając się nawet dlaczego drzewa mogły mieć taki kolor, jakby troszkę za mgłą. Może faktycznie było na tyle wilgotno, że ta zaczynała się płożyć.



The woods are lovely, dark and deep, 
But I have promises to keep, 
And miles to go before I sleep.
a guy who knows a guy
Ojciec Wirgiliusz uczył dzieci swoje,
a miał ich wszystkich sto dwadzieścia troje
wiek
51
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
przedsiębiorczy właściciel pubu "Rejwach"
Niemal zawsze towarzyszy mu nakrycie głowy: któryś z jego kapeluszy. Zmysł modowy ma raczej mierny i kiczowaty, ale lubi eksperymenty. Widać w jego kreacjach silną inspirację retro westernami, twoim starym na rybach ze szwagrem, ale też mugolską modą lat 70. Nie da się ukryć, że przekroczył pięćdziesiątkę, więc nie próbuje udawać, że tak nie jest. Ma charakterystyczną przerwę między jedynkami, niebieskie oczy, 186 centymetrów wzrostu i barczystą sylwetkę. Zarost na ogół maksymalnie kilkudniowy, choć zdarza się, że zapuści okresowo jasną brodę przetykaną siwymi włosami. Włosów na głowie od lat nie stwierdzono.

Woody Tarpaulin
#4
17.07.2026, 12:09  ✶  
Ostatni raz regularnym bywalcem lasów Woody bywał jeszcze za pacholęctwa, gdy to mieszkał nieopodal godrykowej puszczy. Będąc malcem do lat kilku, żywił ponadto głębokie przekonanie, że Knieję Godryka nazwano na cześć jego ojca, który wielkim człowiekiem był — i jedynym znanym synowi Godrykiem. Później okazało się, że założenie było błędne, co odbiło się głębokim rozczarowaniem w małym Longbottomie.
Dalej, to wiadomo: wyniósł się z Doliny Godryka, i tak to od lat jeśli już w lesie, to tylko na grzybkach! No, czasem jakiś sabat albo klątwa.
Maksyma Dory brzmiała dumnie — dumnie rzecz jasna dla lasu, i wujaszek potrafił dostrzec jej słuszność.
— Święta racja — przytaknął dziewczynie. — Lasy były tu jeszcze za dinozaurów. Czytaliśmy o tym trochę z Brenną swego czasu. Kupiłem jej taką książeczkę, gdzie w środku były obrazki dinozaurów, i każdy jeden właśnie na tle lasu, bo las był wtedy wszędzie. Wiedziałaś, że ulubionym dinozaurem Brenny jest brachiozaur? Takie wielkie bydle z szyją, o. — Ręka Woody’ego powędrowała w górę, aby zademonstrować kolosalne rozmiary prehistorycznego gada. — I tego hasało po lasach na pęczki kiedyś. Wyobrażasz sobie? Chodziło toto i cały dzień tylko żarło drzewa. I co? Ano nic, las stoi. Umiem, swoją drogą, świetną imitację warkotu brachiozaura — pochwalił się dumnie. — Brennie się podobała. — Jak miała sześć latek.
Pojadłby sobie grzybków w zalewie, a jakże. Choć tarpauliny nie zapadały w sen zimowy, to jesień nastrajała Woody’ego na łasuchowanie. Kiwał więc skwapliwie głową i już mu rosła wyrwa w brzuchu. Spacer po lasku był odświeżający, powietrze rześkie i pachnące igliwiem — wszystko to mile rozpieszczało mieszczuchowe zmysły, lecz nie ma to jak ciepły kąt i jeszcze cieplejszy obiad po takim wypadzie.
Woody zasalutował więc Dorze, gdy ta wskazała nowy kierunek, zakręcił termos i cała naprzód.
Im bliżej tajemniczych drzew się znajdowali, tym większej czarodziej nabierał pewności, że to, co przed nimi, to pajęczyna. Tylko, cholera, jaka ogromna. Olbrzymia sieć rozpięta pomiędzy wysokimi sosnami, na których z trudnością stołowałby się najwyższy z brachiozaurów.
— O cię pieron. — Woody zadarł łeb do góry, przytrzymując kapelusz ręką, żeby mu się nie zsunął z łysiny. Taką rozległą plątaniną nici można byłoby cieplutko otulić na zimę wieżowiec. — Ty wiesz, skąd się takie bierze? — zerknął z ukosa na Dorę.


piw0 to moje paliwo
Queen of May
But green is the color of earth,
of living things, of life.

And of rot.
wiek
20
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
zielarka, twórca eliksirów
Jasnoniebieskie oczy, brązowe włosy i jasna, posiadająca nieliczne piegi cera. 168 wzrostu, o szczupłej sylwetce. Wokół niej unosi się intensywny aromat ziół i zapachowych świec. Dłonie w niektórych miejscach ma permanentnie odbarwione od eliksiralnych składników i roślin którymi się zajmuje. Dora w kwartale jesiennym choruje na Zieloną Zarazę co oznacza, ŻE JEST ZIELONA!!

Dora Crawford
#5
06.08.2026, 13:10  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.08.2026, 13:10 przez Dora Crawford.)  

Dory chyba absolutnie nie spodziewała się rozmowy akurat o dinozaurach, bo przez dłuższą chwilę wpatrywała się w Tarpa z niedowierzaniem, jakby właśnie dropnął jej największe życiowe prawdy. Było coś zwyczajnie nietypowego w czarodzieju czystej krwi, który prawił o tego typu przyrodniczych ciekawostkach. No bo wiadomo, każdy mugol i mugolak miał w dzieciństwie swojego ulubionego dinozaura. Jej tata jej o tym opowiadał i pokazywał atlasy z kolorowymi obrazkami. A do tego razem z rodzeństwem ganiała się czasem w krainie wyobraźni, gdzie biegały te starożytne stwory.

— A wiesz, ze lasy wtedy były takie okropnie, okropecznie wielkie? Podobno wtedy była nieco inna atmosfera na świecie, więc przez to zwierzęta rosły większe. Dlatego te dinozaury są takie wielgachne. No i nie tylko zwierzęta, tylko rośliny też. Rosły ku górze, jakby jutra miało nie być. Ale to by znaczyło, że komary też były takie wielkie. Inne owady. To już brzmi mniej fajnie. Przynajmniej dla mnie. — Wzdrygnęła się wyraźnie. — Ooo, to całkiem ciekawe. Chciałabym kiedyś usłyszeć. A twoim ulubionym dinozaurem co było? — zapytała, autentycznie zaciekawiona, jaki gatunek mógłby skraść serce starego Longbottoma. No bo skoro miał te książeczkę to na pewno znał jakieś inne jak brachiozaury, prawda?

Ruszyli dalej, w stronę szarawych drzew, które wcale szarawymi drzewami nie były, bo w miarę jak się do nich zbliżali, Dora dochodziła do podobnych wniosków co Woody – to nie drzewa miały dziwny kolor, a rozpleciona była dookoła nich pajęczyna. Ogromna. A to już zapalało w głowie czerwone lampki. Dziewczyna zacisnęła nieco mocniej ręce na pasku torby i zaczęła rozglądać się dookoła.

— Tak, z pająków — powiedziała jakoś tak nieco ciszej, jakby miało to coś pomóc. — Bardzo dużych pająków, co warto nadmienić. Woody, ja myślę, że powinniśmy bardzo szybko stąd iść, zanim… — Nie dokończyła, bo do ich uszu doszedł jakiś szelest i nieprzyjemny dźwięk pajęczych odnóży, a kiedy spojrzeli ku górze, mogli zauważyć ogromny okaz. Pierwszy, jaki pojawił się w zasięgu ich wzroku, ale mogli mieć pewność, że było ich jeszcze parę.



The woods are lovely, dark and deep, 
But I have promises to keep, 
And miles to go before I sleep.
a guy who knows a guy
Ojciec Wirgiliusz uczył dzieci swoje,
a miał ich wszystkich sto dwadzieścia troje
wiek
51
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
przedsiębiorczy właściciel pubu "Rejwach"
Niemal zawsze towarzyszy mu nakrycie głowy: któryś z jego kapeluszy. Zmysł modowy ma raczej mierny i kiczowaty, ale lubi eksperymenty. Widać w jego kreacjach silną inspirację retro westernami, twoim starym na rybach ze szwagrem, ale też mugolską modą lat 70. Nie da się ukryć, że przekroczył pięćdziesiątkę, więc nie próbuje udawać, że tak nie jest. Ma charakterystyczną przerwę między jedynkami, niebieskie oczy, 186 centymetrów wzrostu i barczystą sylwetkę. Zarost na ogół maksymalnie kilkudniowy, choć zdarza się, że zapuści okresowo jasną brodę przetykaną siwymi włosami. Włosów na głowie od lat nie stwierdzono.

Woody Tarpaulin
#6
24.08.2026, 14:58  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.08.2026, 15:02 przez Woody Tarpaulin.)  
Dinozaury były tematem tak samo mugolskim, jak czarodziejskim. Dinozaury nie znały Kodeksu Tajności, więc prawa do nich obie nacje miały takie same, a czarodzieje może nawet nieco większe, jako że zajmowali się niedostępnymi mugolom smokami, które to niektórzy wywodzili wprost od prehistorycznych gadów. Longbottomowie posiadający w dziecięcej biblioteczce książeczki o dinozaurach nie urągali więc godności czystokrwistej. Urągali jej w inne sposoby, lecz akurat nie w ten.
— Dobrze, że tego już nie ma. Bardzo dobrze. Wystarcza, że czasem trąbią o incydentach ze smokami. Co by to było, gdyby tego łaziło więcej? — O tym będzie im się dane przekonać już wkrótce, gdy natrafią na gigantyczne odmiany pająków, lecz po cóż uprzedzać fakty. — Ja? — zdziwił się chłop, słysząc, że i on jest brany pod uwagę. — Ano ja żem lubił tego płaskiego ze skrzydłami. Jak mu to było… — Musiał zastanowić się chwilę, cmokając w zamyśleniu, bo studia nad dinozaurami były jego osobistą prehistorią. — Pterodaktyl, no — odkrył wreszcie Tarp.
Że pajęczyna była dziełem pająków, to zdążył sam Tarpaulin wywnioskować po tym, że była pajęczyną. Byli więc oboje czarodzieje w kropce i pewno Dorka miała rację, sugerując, aby prędko zbierali manatki i oddalili się od olbrzymiej pajęczyny… tyle że brakło im czasu.
Pierwsze, co Woody zobaczył, to szereg błyszczących oczek. Za nimi tłusty, włochaty odwłok. Czarodziej zrobił krok w tył, czując, jak mu krew zaczyna we łbie szumieć. A pająk? Za nimi. Przebierając zwinnymi pajęczymi odnóżami, zbiega w dół pnia olbrzymiego drzewa.
— Kurwa! — syknął stary, wybałuszając oczy. — Bombarda! — Odruch bezwarunkowy zadziałał szybciej niż rozsądek. Mag dobył zamaszyście różdżki i splótł zaklęcie.

// kształtowanie wybuchu, lets goooo
Rzut N 1d100 - 49
Słaby sukces...

Coś tam świsnęło, coś błysnęło i huknęło, ale pająka bynajmniej nie skasowało. Co najwyżej wkurwiło. Obudziło za to przy okazji pajęczą kompanię, która się zaczęła złazić z ciemnych zakamarków między drzewami.
Woody Tarpaulin popełnił błąd. (i mam na to zawadę Porywczy)
— W nogi! — krzyknął dziad do swojej młodej towarzyszki.


piw0 to moje paliwo
Queen of May
But green is the color of earth,
of living things, of life.

And of rot.
wiek
20
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
zielarka, twórca eliksirów
Jasnoniebieskie oczy, brązowe włosy i jasna, posiadająca nieliczne piegi cera. 168 wzrostu, o szczupłej sylwetce. Wokół niej unosi się intensywny aromat ziół i zapachowych świec. Dłonie w niektórych miejscach ma permanentnie odbarwione od eliksiralnych składników i roślin którymi się zajmuje. Dora w kwartale jesiennym choruje na Zieloną Zarazę co oznacza, ŻE JEST ZIELONA!!

Dora Crawford
#7
13.09.2026, 07:45  ✶  

Dora miała dość sporo do powiedzenia na temat tego, co by mogło być, gdyby dinozaury dalej chodziły po ziemi. Bo ze smokami to też było odrobinkę inaczej, no bo one przecież to nie chodziły, a głównie latały, jakby nie patrzeć. No ale trop nie był aż tak odległy, to musiała Tarpowi przyznać. Chciała też bardzo wiedzieć, jaki był jego ulubiony dinozaur, bo jej zdaniem każdy powinien mieć prawo, by podzielić się tą informacją. Ba, ona już sama miała w głowie nazwę, którą powie, żeby wuja nie czuł się samotny w swoich zwierzeniach. Ale niestety, nie zdążyła.

Coś odciągnęło jej uwagę. Zdążyła tylko powiedzieć pełne zachwytu 'oh', jakby ten pterodaktyl to był najlepszy i najbardziej niesamowity wybór, jakiego Woody mógł się dopuścić. Potem jednak zamrugały rzędy oczek, albo raczej błysnęły, bo pająki chyba nie mrugały i Dora bardzo szybko wciągnęła powietrze. Różdżka, różdżka, gdzie ta… różdżka była zwyczajnym odruchem.

— Bombarda?!? — wyrwało się jej, bo chyba bardziej nie spodziewała się właśnie tego. Zaklęcie świsnęło i huknęło. Dziewczyna podniosła ręce ku górze, odruchowo chroniąc oczy i twarz, chyba bojąc się że odłamki wywołane bombardą zaraz polecą na wszystkie strony.

Crawley krzyknęła, kiedy wraz z rozkazem Tarpa, zobaczyła jak kolejne odnóża budzą się do życia i nie ma już jednego pająka, a całe stado. Złapała mocniej koszyk i rzuciła się przed siebie w szaleńczym pędzie.

— Trzeba… trzeba je jakoś zgubić! — zawyła, próbując nie zgubić oddechu. — Bo… bo teraz to i nawet dwie bombardy nie wystarczą!! — przeskoczyła nad jakimś ustępem, oglądając się przez ramię i widząc jak jeden z pająków jest bliżej, niż by tego sobie życzyła. Wyciągnęła rękę w jego stronę, machnęła nadgarstkiem i spróbowała odepchnąć go w tył.


// translokacja ◉◉○○○ na odepchnięcie pająka
Rzut N 1d100 - 72
Sukces!


The woods are lovely, dark and deep, 
But I have promises to keep, 
And miles to go before I sleep.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Dora Crawford (1108), Woody Tarpaulin (936)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa