Trochę im zajęło czasu, przeczesanie lasu. Niestety, nikt nie wymyślił jakiegoś magicznego sposobu na to, żeby znaleźć tę jedną konkretną magiczną roślinę, kiedy posiadali jedynie rysunek, nazwę i ogólne pojęcie gdzie można ją znaleźć. Dora zdążyła przez całą tę wycieczkę, podzielić się z Tarpem historią owej bulwy, do czego się ją stosuje, a do tego że jeśli dodać ją do zasmażki, to podawane z nią kluski będą smakować fenomenalnie i łagodzić objawy kaca. Zaglądali do każdej dziury, jamy, wykrotu i pod zwalone drzewo, odpowiednio intensywnie porośnięte mchem, bo jak twierdziła Menodora, roślina lubiła bardzo wilgotne miejscówki, wzrastając niczym grzyby po deszczu (tych z resztą też parę nazbierali, bo jak już były to co się powstrzymywać).
Wreszcie jednak okaz znalazł się przed ich oczami; roślina przypominała nieco cebulę, zakończoną drobnymi kwiatuszkami. Te były niezbędne do eliksirów, ale z reszty można było zrobić przeróżne, wyliczane wcześniej przez nią pyszności.
— Musisz pociągnąć raz a dobrze, inaczej się zdenerwuje i może cię poparzyć — oznajmiła z poważną minął, kiedy zajmowali się pierwszą. Pozwoliła mężczyźnie wyrywać roślinność samodzielnie, bo ona była od instrukcji i trzymania koszyka (nie mówiąc o tym że coś przeczuwała, że Woody chciałby być przydatny, zamiast stać tylko i patrzeć). Potem zebrali drugą, trzecią, a potem jeszcze parę. Trafiła im się niezła gratka, jak o tym pomyśleć. — Z tego co zostanie, to mogę ci trochę dać i sobie zrobicie coś dobrego w Rejwachu, będziesz chciał?
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.