Sierpień był niezwykle stresującym czasem dla właścicieli kotów, zamieszkujących w Dolinie Godryka. Cokolwiek czyhało wewnątrz Kniei, sprawiało że zwierzaki czuły się niepewnie, zachowywały się nietypowo, a to były tylko jednej z łagodniejszych objawów problemów, z jakimi borykało się miasteczko. Jednym z poważniejszym, przynajmniej dla strapionych kociarzy, był fakt że ich pupile uciekły z domów – tu jednak z pomocą przyszła grupka ludzi, którzy wyciągnęli pomocną dłoń, kiedy było to najbardziej potrzebne.
Bohaterowie z Doliny Godryka.
Nora, Ambroise i Cornelius, w odpowiedzi na zmartwienia pani Swan, znaleźli jej Karmelka na wrzosowiskach. Ginny, Thomas i jego siostra, zlokalizowali jednego z zagubionych kotów na drzewie. Jonathan i Anthony natomiast, odnaleźli zlęknionego Makbeta i przyprowadzili na ratunek jego właścicielkę. Wszystkie historie dobrze się skończyły, pupile wróciły do swoich domów, a ich przeszczęśliwi właściciele postanowili wyprawić przyjęcie. Data trzydziestego sierpnia została więc wyznaczone, zaproszenia rozesłane i jedyne co należało zrobić, to się pojawić.
Budynek był domem, należącym do jednego z kocich właścicieli. Nie był przesadnie duży, ale swobodnie mógł pomieścić biesiadników, szczególnie że większość imprezy miała dziać się na zewnątrz. Ustawiono tam długi, drewniany stół, który został suto zastawiony smakołykami, tak samo słodkościami jak i nieco bardziej treściwymi potrawami. Znalazło się też coś do picia, a także smakołyki dla pupili, bo kocia zgraja kręciła się tu i tam pod nogami. Skoro mieli świętować, to wszyscy. Wśród zgromadzonych znaleźli się oczywiście właściciele zgub, którym Bohaterowie udzielili pomocy – wszyscy śmiali się, rozmawiali ze sobą żywo i wymieniali jakimiś spostrzeżeniami.
Wszystkich gości witała w progu właścicielka Makbeta, jednego z zaginionych kotków. Oddelegowywała do ogrodu i raz po raz wyrażała swoją dozgonną wdzięczność. Kiedy wszyscy zaproszeni się zebrali, została udzielona wzruszająca przemowa o bohaterskich, pełnych odwagi dokonaniach, miękkich futerkach i niekończącym się mruczeniu zadowolonych milusińskich. Na sam jej koniec każdy dostał wybór, by wybrać sobie któryś z upominków. Do wyboru były amulety i wyciągi z kocimiętki.
Do wyboru macie jeden z dwóch przedmiotów:
- Amulet dziewięciu żyć – Tradycyjny, celtycki amulet wykonany z dębowego drewna. Ma kształt kociego łebka. Przynosi szczęście – przy upadku z wysokości postać spada na cztery łapy i przeżywa bez odnoszenia obrażeń. Po uratowaniu życia, amulet pęka.
- Wyciąg z kocimiętki – Gęsty eliksir o zapachu świeżej trawy i mchu, przypominający aromatem woń torfowisk wokół Doliny Godyka. Zamknięty w małej flaszeczce zapieczętowanej woskiem. Po wypiciu działa przez trzy godziny i pozwala na widzenie w pełnej ciemności. Usuwa wszelkie magiczne efekty oślepiające.
Proszę was, abyście zaznaczyli pod swoim postem, który wariant wybieracie. Pamiętajcie też, żeby przy odpisie mnie oznaczyć, żebym mogła wam je przekleić do ekwipunku.