29.08.2026, 19:07 ✶
1 września 1957, Hogwart Ekspres
Z
Chciała być uznana za inteligentną, ale bardziej chciała być po prostu docenioną. Lubiła czytać, ale nie lubiła się uczyć dłużej niż tego od niej wymagano. No i chciała być najlepsza. Opis raczej nie pasował do Ravenclaw, ale tata przed śmiercią mawiał, że jakby trafiła do Slytherinu, mogłaby być wielką czarownicą. Oczywiście gdyby tylko się słuchała i nie spędzała całego wolnego czasu w ogrodzie… Chciała przede wszystkim udowodnić tacie, że nie miał racji.
Gdy szukała swojego miejsca, taszcząc ze sobą wielką walizkę i klatkę z malutką sówką imieniem Luna, trzęsła się jak osika. Nie miała powodu, już kilka razy usłyszała jak ktoś powiedział jej cześć, jakieś dzieciaki, które kojarzyła, czy to z jednej, czy drugiej strony rodziny. Jednak chciała znaleźć swoje miejsce, pusty przedział, aby móc w spokoju usiąść i, ewentualnie, rozpłakać się, gdy zajdzie taka potrzeba. Po przejściu niemalże połowy pociągu (lub tak tylko jej się wydawało), poddała się, westchnęła widząc, że w najbliższym przedziale siedzi tylko jedna dziewczynka i zapukała w szybę. Mama mówiła, że miała być dzielna? No to musiała spróbować. Nawet jeśli cała misja skończy się płaczem i jeszcze większym stresem na myśl o tym, że przez całą drogę nie będzie miała gdzie usiąść. A ona chciała usiąść! Chciała wygody, przynajmniej po to, aby ukoić trochę nerwy przed Ceremonią Przydziału! Przecież musiała być wtedy spokojna, opanowana, uśmiechnięta! To był ważny moment w jej życiu i nie mogła tego zepsuć. Zdawała sobie z tego sprawę aż za dobrze.
– Cz-cześć, czy jest tutaj może wolne miejsce? – zapytała niepewnie, ale dość głośno. Niemalże sama sobie tym przeczyła, bo wyglądała na zdecydowaną, aby tam wejść, rozsiąść się jak u siebie, a jednak się zająkała i zawahała na samym początku.
W głowie pojawiła jej się myśl o tym, że przynajmniej tato nie byłby zły o to, że się garbi. Bo definitywnie się nie garbiła. Była wręcz wyprostowana i sztywna jak struna. Nienaturalnie dla jedenastoletniej, prawie dwunastoletniej dziewczynki; dziewczynki z długim blond warkoczem, raczej skomplikowanym i fantazyjnym, nieskazitelnie czystej i wyprasowanej szałwiowej sukience i czarnych lakierkach na niskim obcasie. Czuła się… dziwnie. I tak niesamowicie tęskniła za mamą i rodzeństwem…