• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Walia Snowdonia [13.10.1972] Courtesy of care (Astoria Avery, Leviathan Rowle)

[13.10.1972] Courtesy of care (Astoria Avery, Leviathan Rowle)
Dzieło sztuki
które chcesz polizać
wiek
24
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
kustoszka sztuki
Brunetka o jasnej cerze i zielonych oczach. Mierzy 166 cm wzrostu przy wadze 50 kg. Bardzo dba o swój wygląd. Poczucie estetyki rozwinięte na wysokim poziomie sprawia, że przywiązuje ogromną wagę do detali - od ubioru, przez makijaż, po dodatki. Ubraniami stara się przykryć swoją niedowagę. Jej arystokratyczna postawa, pełna powściągliwości i elegancji, dodaje jej szyku, co niektórzy odbierają jako dystans i wyniosłość.

Astoria Avery
#1
11 godzin(y) temu ✶  
13.10.1972
Dom Leviathana

Czekała. Zachciało się jaszczurowi jednemu wojaży. I żeby chociaż dał znak życia przez te trzy dni, to chociaż nie musiałaby się martwić. A tak? Siedział jej nieustannie z tyłu głowy, nawet jeśli powtarzała sobie, że to tylko wycieczka i nic złego nie może mu się stać. Po prostu dobrze się bawił i nie miał czasu na jakieś liściki. Prawda?
Nie miała ochoty krążyć po mieście ani wracać do własnych obowiązków, skoro wiedziała, że jego powrót z Włoch powinien nastąpić lada chwila. Znalazła się w jego salonie, wyrzucona z kominka przez krótki wir zielonych płomieni. Otrzepała ramiona i poprawiła materiał granatowej sukienki, następnie wyciągnęła różdżkę i oczyściła tkaninę z sadzy. Rozejrzała się po pomieszczeniu, by wyłapać jakiekolwiek zmiany od jej ostatniej wizyty, ale nie zanotowała takowych. Przeszła więc do regału i wyciągnęła średniej grubości powieść dla zabicia czasu. Rozsiadła się wygodnie na kanapie i otworzyła książkę; myślami była jednak gdzie indziej. Zastanawiała się, jak wyglądała jego podróż. Czy znalazł tam coś interesującego, czy może cała ta wyprawa okazała się bardziej męcząca niż przypuszczał. Nie do końca rozumiała, dlaczego czuła jakiś wewnętrzny niepokój, kiedy o nim myślała. Zwalała to na karb wydarzeń ze Spalonej Nocy, z przepracowania i ogólnego stresu, nasilającego się od ponad miesiąca. Fakt, że na zewnątrz pozostawała opanowana sprawiał, że wszystko kotłowało się w środku czarownicy, a negatywne emocje nie znajdowały ujścia - w konsekwencji jej organizm reagował nadmiernym zmęczeniem, a serce niekiedy gubiło rytm (co nie powinno mieć miejsca, biorąc pod uwagę zażycie eliksiru na włochatość cztery tygodnie temu). Wiedziała, że powinna zwolnić, dać sobie czas na regenerację, a jednocześnie robiła dokładnie odwrotnie, co chwila nakładając na siebie nowe obowiązki. Westchnęła pod nosem, próbując skupić się na powieści, co rusz spoglądając w kierunku drzwi. Czekała.


learn the rules
then
break some

dragonborn
Ruthlessness
is mercy upon ourselves.
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
właściciel rezerwatu, smokolog, magizoolog
Mający 187cm, o atletycznej budowie ciała i ciemnych włosach. Porusza się ze specyficzną dla niego manierą, która zdaje się przypominać gady; zastygnięty w bezruchu, jakby wyczekiwał potknięcia, obserwując z uwagą otoczenie, tylko po to by nagle zareagować i wprawić ciało w ruch. Posiada parę blizn na ciele, pozostawionych przez spotkania ze zwierzętami. Plecy, lewą stronę obojczyka i ramię pokrywa drobna, szarawa łuska, a jego oczy posiadają pionowe źrenice i trzecią powiekę. Zawsze towarzyszy mu któryś z jego smoczogników.

Leviathan Rowle
#2
2 godzin(y) temu ✶  

Sowy miały to do siebie, że nie latały wcale tak szybko. Listy więc, niestety, musiały poczekać, bo Leviathan prędzej by z wycieczki wrócił, niż poczta z dnia pierwszego zostałaby doręczona. Jego zdaniem też, nie było czym się martwić. Wycieczka jak wycieczka – nie pierwsza i nie ostatnia w życiu, szczególnie że z ramienia Cutty Sark zdarzało mu się już podróżować. Jak się jednak okazało w trakcie, wcale nie było tak łatwo, prosto i przyjemnie. Znaczy pewnie niektórzy znaleźliby w tej przygodzie pozytywy, ale dla niego te kończyły się na adoptowanym niuchaczu.

Wszelkie krwawe zapędy zwierzątka skończyły się i wróciło do normalności, jakby im dalej znajdowali się od włoskiem ziemi, tym lepiej mu się robiło. Cokolwiek wtedy niuchacza opętało, zostało w podziemiach starego kompleksu, który siedział na leczniczych źródłach. O maledictusie też nie było nic więcej słychać do ich wyjazdu, co natomiast Rowla absolutnie nie martwiło, bo jeszcze by się okazało że dziewczyna cokolwiek pamiętała. W najlepszym możliwym przypadku przyjęła swoją nową formę i żyła jako żaba, gotując się w ciepłych źródłach.

Drzwi do domu skrzypnęły, ustępując pod kluczem, a potem w przedsionku poniosły się kroki. Powolne, niespieszne, a może też trochę wyliczone żeby nie drażnić zanadto wrażliwej od poparzeń skóry. Miał ze sobą niewielki kenel, w którym transportował niuchacza, ale na razie odstawił go przy wejściu do pokoju i tam zatrzymał się.

— Astoria — podłapał jej uwagę, a może było w tym i odrobinę zdziwienia, jakby od tych wszystkich przeżyć ostatnich dni zapomniał odrobinę, że ktoś mógł na niego czekać. — Co czytasz? — zainteresował się, ale w pozorny sposób, jakby chcąc czym prędzej przepchnąć konwersację na wybrany przez niego tor, a nie to co mogło się jej od razu rzucić w oczy. Skóra nosiła na sobie czerwone plamy; okropne bąble zdążyły częściowo wchłonąć się pod wpływem maści, które zaoferowali mu włoscy uzdrowiciele, ale potrzeba było nieco więcej czasu, by wszystko dokładnie wyleczyć.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Astoria Avery (290), Leviathan Rowle (314)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa