![[Obrazek: e3088eebd09ea990ab581c981206bc29.jpg]](https://i.pinimg.com/736x/e3/08/8e/e3088eebd09ea990ab581c981206bc29.jpg)
Były takie miejsca w Snowdonii, które omijało się szerokim łukiem, jeśli nie chciało się kłopotów. Były też takie, których unikało się, bo mieszkały tam wariatki.
Walijskie lasy były rozległe i gęste, skrywające w sobie ogrom tajemnic, ale też ludzi, którzy chcieli zgubić się przed innymi. Knieja była na to zanadto niebezpieczna, a tutaj? Tutaj cień zapewniały smocze skrzydła, rozpięte do lotu, a mugole pełzali sporadycznie i tylko szlakami, które wyznaczały ich turystyczne atrakcje. W te najgęstsze lasy nie wchodzili wcale, a w jednym z takich miejsc, pośród cieni wiekowych drzew i ich grubych pni, wznosił się szałas. Rowle nie pamiętał, od kiedy tam stał i byłby w stanie przysiąc, że nie było to jedyne miejsce, w którym przyszło mu go oglądać. Wyglądał niczym stos zapałek, ale mimo tego nie sposób było zajrzeć do środka, nawet jeśli czasem dało się dostrzec łunę światła, które przebłyskiwało pomiędzy szparami w konstrukcji. W środku mieszkała wiedźma – dziwnie wyglądająca czarownica, która jego zdaniem powinna być starsza jak świat, a mimo tego kiedy patrzyło się na jej twarz, okropnie ciężko było określić dokładny jej wiek. Ni to młoda, ni to stara, o głosie nieco zachrypniętym, ale uderzającym w wyższe, eteryczne wręcz tony.
Nie prosili się o jej radę, ale widząc ich, wezwała ich do środka. Środka, który wypełniał gęsty dym ze związanych, grubych kadzideł. Wypełniał człowieka od środka, sprawiał że głowa była nieco lżejsza i pozbawiona tak dużej ilości zmartwień. A potem po podłodze potoczyły się kości. Drobne, białe kosteczki, obrane doszczętnie z mięsa i wytarte od siebie na przestrzeni użytkowania. Niektóre były bielutkie, inne poszarzałe od czasu, ale wszystkie układały się w mapę, którą czytała na dywaniku wiedźma. Symbol przemawiał do niej, śpiewał swoją pieśń i wreszcie podniosła na nich swe spojrzenie, gotowa zadeklarować wynik.
Klucz (nowe możliwości/otwarte drzwi)
Go on, stick your bloody head in the jaws of the beast