Wczoraj, 13:10 ✶
Szopa wciąż nie była warsztatem w pełnym znaczeniu tego słowa, ale też coraz mniej przypominała pomieszczenie przeznaczone wyłącznie do trzymania rzeczy, których nie chciało się wyrzucić, bo całkiem konsekwentnie próbowałem zrobić z niej miejsce, w którym można było coś naprawić, rozebrać, zbudować albo zepsuć bez konieczności tłumaczenia Prue, dlaczego akurat na blacie w kuchni leżał zestaw dziwnie wyglądających narzędzi, trzy kawałki drutu i przedmiot, którego przeznaczenia nie potrafiłem wyjaśnić bez wdawania się w stanowczo zbyt długie wyjaśnienia na temat pieczętowania przedmiotów. Poza tym nie chciałem roznosić wszędzie czegoś, co potencjalnie mogłoby przyprawić moją żonę nie tylko o kiepskie doznania estetyczne, lecz także o najprawdziwsze koszmary na jawie, a tak się niestety składało, iż wykonywany przeze mnie zawód obfitował w różnorakie okazje do pozyskiwania przeklętych fantów. Od pewnego, jeszcze stosunkowo krótkiego czasu zacząłem zatem urządzać sobie swoją pracownię w budynku na tyłach ogrodu, tuż przed niewielkim sadem na granicy działki, co prawda, jeszcze daleką od tego, co chciałem z niej zrobić, ale wystarczająco wyposażoną, żebym mógł traktować tę niewielką przestrzeń jako miejsce, w którym można było zostawić rzeczy w połowie roboty bez konieczności natychmiastowego sprzątania ich ze stołu. Na jednej ścianie wisiały już szczypce, noże i kilka innych przyrządów, których przeznaczenie potrafiłem określić bez zastanowienia, na drugiej piętrzyły się krzywo powbijane gwoździe dla mniej jednoznacznych pomocy oraz materiały, które kiedyś mogły się do czegoś przydać, natomiast pośrodku stał ciężki stół roboczy, jeszcze noszący ślady poprzednich zastosowań, jakie przypisała mu zapewne Ellie lub dziadek Bletchleyów, jej mąż.
Zamknąłem za sobą drzwi, zsunąłem rygiel i dopiero wtedy wysypałem zawartość worka na szeroki, drewniany blat - było tego wszystkiego całkiem dużo, prawdopodobnie znacznie więcej niż racjonalnie mogłem potrzebować, w chuj i nawet jeszcze trochę - przez chwilę tylko patrzyłem na tę stertę, próbując ustalić, od czego właściwie powinienem zacząć, aż w końcu zabrałem się za najprostsze zadanie, czyli sortowanie. Oddzieliłem grubsze gałęzie od cieńszych, odrzuciłem te połamane albo zbyt wilgotne i zacząłem przyglądać się przyniesionym owocom - nie zamierzałem później odkryć, że w środku całkiem przyzwoitej dekoracji pozostawiłem całą masę brzydkich fragmentów roślin, albo że siedziała tam setka małych, obrzydliwie wijących się stworzeń, które uznały mój wieniec za znakomite miejsce do zamieszkania - zostanie wyzwanym do działania miało jednak swoje prawa i skoro już Prue postanowiła wejść mi na ambicję, zamierzałem doprowadzić sprawę do końca w adekwatny sposób, którym mógłbym uzasadnić mój nieistniejący tytuł „cud-męża/złotej rączki/rzemieślnika”.
rzemiosło ◉○○○○ - prace przygotowawcze
Zamknąłem za sobą drzwi, zsunąłem rygiel i dopiero wtedy wysypałem zawartość worka na szeroki, drewniany blat - było tego wszystkiego całkiem dużo, prawdopodobnie znacznie więcej niż racjonalnie mogłem potrzebować, w chuj i nawet jeszcze trochę - przez chwilę tylko patrzyłem na tę stertę, próbując ustalić, od czego właściwie powinienem zacząć, aż w końcu zabrałem się za najprostsze zadanie, czyli sortowanie. Oddzieliłem grubsze gałęzie od cieńszych, odrzuciłem te połamane albo zbyt wilgotne i zacząłem przyglądać się przyniesionym owocom - nie zamierzałem później odkryć, że w środku całkiem przyzwoitej dekoracji pozostawiłem całą masę brzydkich fragmentów roślin, albo że siedziała tam setka małych, obrzydliwie wijących się stworzeń, które uznały mój wieniec za znakomite miejsce do zamieszkania - zostanie wyzwanym do działania miało jednak swoje prawa i skoro już Prue postanowiła wejść mi na ambicję, zamierzałem doprowadzić sprawę do końca w adekwatny sposób, którym mógłbym uzasadnić mój nieistniejący tytuł „cud-męża/złotej rączki/rzemieślnika”.
rzemiosło ◉○○○○ - prace przygotowawcze
Rzut O 1d100 - 4
Akcja nieudana
Akcja nieudana
![[Obrazek: 4GadKlM.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=4GadKlM.png)