• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu v
1 2 3 4 Dalej »
[26/10/72] Ptaszysko w leasingu; albo: wyścig omenów rychłej śmierci

[26/10/72] Ptaszysko w leasingu; albo: wyścig omenów rychłej śmierci
a guy who knows a guy
Ojciec Wirgiliusz uczył dzieci swoje,
a miał ich wszystkich sto dwadzieścia troje
wiek
51
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
przedsiębiorczy właściciel pubu "Rejwach"
Niemal zawsze towarzyszy mu nakrycie głowy: któryś z jego kapeluszy. Zmysł modowy ma raczej mierny i kiczowaty, ale lubi eksperymenty. Widać w jego kreacjach silną inspirację retro westernami, twoim starym na rybach ze szwagrem, ale też mugolską modą lat 70. Nie da się ukryć, że przekroczył pięćdziesiątkę, więc nie próbuje udawać, że tak nie jest. Ma charakterystyczną przerwę między jedynkami, niebieskie oczy, 186 centymetrów wzrostu i barczystą sylwetkę. Zarost na ogół maksymalnie kilkudniowy, choć zdarza się, że zapuści okresowo jasną brodę przetykaną siwymi włosami. Włosów na głowie od lat nie stwierdzono.

Woody Tarpaulin
#1
25.09.2026, 20:02  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.09.2026, 20:07 przez Woody Tarpaulin.)  
Przychodzi chłop do Zoologicznego i mówi:
— Chciałbym wynająć ptaka na jeden dzień.
Brzmi jak wstęp do dowcipu, lecz dokładnie to się wydarzyło i nie ma tu wcale puenty. Barczysty karczmarz z sąsiedztwa, Woody Tarpaulin, stanął przed ladą Zoologicznego na Nokturnie i już zdążył wyciągnąć sakiewkę.
— Lelka wróżebnika, panie Meadowes — uściślił stary, oglądając się przez ramię na asortyment w poszukiwaniu tegoż ptaszyska. — Ile to będzie za dwanaście godzin z ptakiem?

26/10/1972
O tym jak pan Woody Tarpaulin planował przechytrzyć ponuraka

Znana mądrość: zawsze bądź o krok przed swoim przeciwnikiem. Taki ponurak to paskudna rzecz, lecz nie ten jeden chytrus śpiewa o śmierci — tak przynajmniej wierzył Woody Tarpaulin, człowiek starej daty i starego zabobonu. Znacie ponuraki. Patrzysz na takiego i kaplica. Jednym spojrzeniem przyklepuje ci wyrok. To nie zabawa dla amatorów, ale wszystko jest dla ludzi.
Wiecie, kto jeszcze ćwierka o śmierci? Lelki. Lelunie, lelusie kochane. Złote ptaszki.
Tak to więc sobie przemyślał pan Tarpaulin. Lelek wyczuwa nadchodzącą śmierć, ponurak śmierć sprowadza. Rachunek jest prosty, ptak wygrywa w przedbiegu, wie pierwszy. Krzykiem da znać, że ponurak jest niedaleko. Nie ma w tych obliczeniach marginesu na błąd.
Tego deszczowego dnia stary Tarp wynurzył się toteż z Rejwachu na obskurne aleje Nokturnu, aby pozyskać potrzebne ptactwo. Wierzył w lokalne biznesy, to wybór był oczywisty — sklep braci Meadowes.
Stąpając ciężko rapetami obutymi w stylowe kowbojki, z marsowym wyrazem na nieogolonej od paru dni facjacie, kroczył ku Zoologicznemu. Myślał, czy by przy okazji Meadowesom nie wcisnąć swojego najświeższego produktu — podrobionych świec lammasowych. O tak, to brzmiało jak coś, co by dobrze się wpasowało w ich ostatnie rozszerzenie oferty. Spalona Noc Spaloną Nocą, Samhain swoją drogą, ale na ubicie biznesu zawsze był dobry czas.
Wchodząc do lokalu, pan uprzejmie uchylił kapelusza, ale z mordy mu wcale nie odtajała ta groźna powaga. Nokturnowy zbir w pełnej krasie, o czym niekiedy niektórzy zapominali. Położył łapy na ladzie i rzecze:
— Chciałbym wynająć ptaka na jeden dzień.


piw0 to moje paliwo
Sztafaż
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód

Erwin Meadowes
#2
7 godzin(y) temu ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 7 godzin(y) temu przez Erwin Meadowes.)  
Ale psze pana, nie mamy współpracy z Zamtuzem podpisanej – Miał już odpowiedzieć, pomny na nauki, że nie ma oceniać kto lubi ptaki a kto woli muszelki. W ostatnim czasie uczył się coraz więcej i więcej nazw zastępczych na przeróżny asortyment ich zaplecza, ale zakładał, że kamienny ptak umagiczniony by wibrował z odpowiednią częstotliwością raczej nie jest do wynajęcia. Dziwki z kolei…

Już wziął wdech w usta, ale chwilę później pobłogosławił swój raczej flegmatyczny charakter. Lelek! No oczywista. Znaczy… nie. Wcale nie było to oczywiste.

Siedzący Erwin przez moment wgapiał się zza lady w górującego nad nim Tarpaulina, którego kojarzył i przed którym trząsł portkami, ale umówmy się, dla kogoś takiego jak Meadowes najbezpieczniejszym miejscem na Notkrunie był jego własny sklep.

Spomiędzy włosów wynurzyła się ciekawska tarantula.

Nie do końca było wiadomo, czy to Erwin zarządza tym folwarkiem, czy folwark zarządza nim, traktując go jako przyjemne towarzystwo i dostawcę ofiar do pochłaniania.

Nerwowo oblizał wargi.

– Mamy lelka na stanie, jak pan zapewne rozumie… – albo nie… – jest to ptak o dość specyficznych… em… upodobaniach. Raczej nie można nauczyć go nowych zdań, a te które mówi są raczej… e… bardzo no… pesymistyczne. Nawet na dwanaście godzin, może być całkiem panu przykro. Albo każdemu kto będzie w pana towarzystwie, co oczywiście może przełożyć się na no… długość życia ptaka, który ma takie, a nie inne umiejętności. – Tłumaczył niezdarnie.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Erwin Meadowes (229), Woody Tarpaulin (324)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa